Szukaj: w


recenzje

Hulk


„Bohater: Dawniej mieliśmy zwyczaj kanonizowania naszych bohaterów, obecnie ich trywializujemy. Oskar Wilde”

Od dawien dawna superbohaterowie kreskówek, byli symbolem amerykańskiej wolności i poszanowania prawa, a wielu ludziom dawali nadzieje na lepszy i doskonalszy świat. W momencie, gdy kino na dobre ujarzmiło efekty specjalne, filmowy ekran zaczęły zapełniać postacie przedziwnych komiksowych herosów. Produkcje tego typu odnosiły ogromny sukces komercyjny, jednak prawdziwa ich jakość była w większości przypadków znikoma. Do historii przeszła zaledwie garstka filmów. Wydaje się, iż to co nie pozwala zapomnieć o wielu tych ekranowych kiczach to przede wszystkim wartości muzyczne jakie owe obrazy ze sobą niosły.

Mimo wielu całkiem uzasadnionych obaw ekranizacji komiksu o zielonym stworze Hulku znaleźli się tacy, którzy zainwestowali w ową produkcję jedyne 130mln $ i ponownie ożywili dziwoląga na dużym ekranie. Ponownie, bo Hulk doczekał się już serialu w latach 70. Serialu który z powodzeniem znalazł rzesze widzów. Do remaku został zatrudniony reżyser obsypanego nagrodami „Przyczajonego Tygrysa, Ukrytego Smoka” – Ang Lee. Początkowo twórca zatrudnił do skomponowania muzyki Mychael Danna’e, lecz jego dzieło było za bardzo etniczne i według pogłosek nie pasowało do typowej hollywoodzkiej produkcji. Pogłosek, bowiem rzeczywistego powodu szeroka opinia publiczna prawdopodobnie nigdy nie pozna …

Problemy z kompozytorem sprawiły, że producenci zdecydowali się zatrudnić niemal na ostatnią chwilę speca od robienia muzyki do filmów o podłożu komiksowym: Dannego Elfmana (Batman, Darkman, Spiderman). Elfman na wykonanie całej roboty miał niespełna dwa tygodnie (!) co z pewnością ograniczało jego możliwości w tworzeniu score’u.

Album zawiera 19 utworów (18 instrumentalnych, i jedną piosenkę zespołu Velvet Revolver (w składzie, której znajdują się byli członkowie zespołu Guns n’ Roses) mającą za zadanie promować film. Elfman podszedł do partytury w sposób typowy dla gatunku komiksowego. Klasyczne instrumentarium połączył z komputerowymi aranżacjami, opierając wszystko na silnym głównym temacie przewijającym się przez całość kompozycji. Aby odejść nieco od wyświechtanej konwencji Elfman ubogacił swoją muzykę motywami etnicznymi głównie w Captured,A Man Again i całkiem zgrabnymi, piskliwymi wokalizami w wykonaniu Natachy Atlas: Betty Dream,The Truth Revealed. Nadają one ścieżce świeżość i stanowią element nietypowy dla konwencjonalnego brzmienia „muzyki komiksowej”. Intrygować może też elektronika (masywny bas) i klasyczna sekcja smyczkowa, która niejednokrotnie sprawia, że ciarki przechodzą po plecach: Prologue,Dad's Visit. Na płycie nie zabrakło także utworów dramatycznych. Ich najlepszym przykładem jest (Hulk Out) gdzie sekcja smyczkowa wzbogacona o nerwowe dęciaki i potężne kotły sprawiają, że trudno jest usiedzieć w miejscu. Jako kontrast do tego dynamicznego utworu wymienić można The Truth Revealed, pełną nostalgii kompozycje opartą o leniwą sekcję dętą i etniczne instrumentarium.

W Hulk Out mamy dość dynamiczną i potężna orkiestracje wspomaganą wątkami elektronicznymi z doskonale brzmiącą sekcja smyczkowa oraz dętą plus na dodatek sekcja perkusyjna z rewelacyjnymi bębnami (przypominającymi Planet of The Apes). Pomimo swych niewątpliwych zalet, partytura Elfman posiada też kilka minusów. Przede wszystkim kompozytor mógł pokusić się o stworzenie dwóch ważnych motywów specjalnie dla postaci niezdarnego naukowca i dla tytułowego Hulka. Niestety Elfman jakby zupełnie zapomniał o tych bohaterach w miejsce przynależnej im muzyki wepchnął utwory akcji lub typowo ilustracyjne kompozycje. Nie wpływa to na słuchalność płyty i znacząco obniża oryginalność partytury.

Podsumowując zarówno film jak i muzyka stworzona została z dużym rozmachem. Albumowi z pewnością brakuje geniuszu, lecz mimo to jest to wciąż poprawna kompozycja napisana według sprawdzonych wzorców. Niestety tylko poprawna. Elfman stworzył rzemieślniczą papkę opartą na technicznych chwytach i ciekawych orkiestracjach, w której zupełnie brak psychologicznej głębi. Film Anga Lee szybko spełzł z afiszów. Rzucony na talerz konsumenta został błyskawicznie pochłonięty, bez żadnej głębszej refleksji. Podobne miejsce zajęła również i muzyka, zbyt konwencjonalna by przetrwać. Jeszcze kilkanaście lat temu bohater komiksów stawał się autorytetem, a jego muzyczny temat rozbrzmiewał w naszych głowach długo po zakończeniu projekcji. Motywu z Hulka nikt nie nuci. Wydaję się więc, że czas kanonizacji minął bezpowrotnie, rozpoczęła się era trywializacji.



Autor recenzji:  Przemek Korpus
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Main Title (4:37)
  • 2. Prologue (4:39)
  • 3. Betty's Dream (2:15)
  • 4. Bruce's Memories (2:46)
  • 5. Captured (3:41)
  • 6. Dad's Visit (2:15)
  • 7. Hulk Out! (4:00)
  • 8. Father Knows Best (3:35)
  • 9. ...Making Me Angry (4:03)
  • 10. Gentle Giant (1:02)
  • 11. Hounds of Hell (3:47)
  • 12. The Truth Revealed (4:20)
  • 13. Hulk's Freedom (2:36)
  • 14. A Man Again (7:49)
  • 15. he Lake Battle (4:32)
  • 16. The Aftermath (0:56)
  • 17. The Phone Call (1:35)
  • 18. End Credits (1:13)
  • 19. Set Me Free (4:08) (Velvet Revolwer)
Czas trwania: 62:37
Komentarze
Tomek 2005-05-08 15:17
Wydaje mi się że przemyślenia Przemka w stosunku do filmu Anga Lee są troszkę za ostre. Owszem, film nie okazał się przebojem, ale miał moim zdaniem większe ambicje niż większość potworków-adaptacji komiksów. Lee skupił się bardziej na psychologicznych aspektach historii (konflikt z ojcem itp.), nie na akcji, której jest dość mało, ale jak już jest, to jest przednia. Wracając do muzyki Elfmana, myślę Elfman również był bardziej zainteresowany tymi aspektami, a że nie ma silnego tematu przewodniego, no cóż Hulk nie jest superherosem którego kochają ludzie tak jak Superman albo Batman, jest niejako więźniem swojego losu. Świetnie przedstawia to nerwowa, minimalistyczna progresja smyczkowa, którą Elfman wykorzystał wcześniej w Spider-Manie, a ostatnio nawet w Williams na samym początku "Battle of Heroes". To kolejny dowód na to, iż czołowi kompozytorzy amerykańscy coraz bardziej wchodzą w trend minimalizmu, widać to u Howarda, Zimmera, Hornera itd. Myślę, że czas wielkich tematów w muzyce filmowej powoli przemija...
Thedues(Przemek K.) 2005-05-08 21:03
Zapewne(Film) mial większe ambicje głównie za sprawa reżysera lecz według mnie to był olbrzymi bład przy wyborze wykonawcy tej ekranizacji. Ang Lee chcial stworzyc cos ambitniejszego zapominając przy tym iż Hulk był komiksowych bohaterem który ratował ludzi tak jak inni superherosi i to go zgubiło(Moze przez to, że nie jest z pochodzenia amerykaninem i mało czytał w młodości komiksów;)).Ang Chciał stworzyc psycholigiczny film (jak sam zauwazyles na relacji miedzy Ojcem a synem) jednak wyszedł mu typowy hollywodzki gniot jedynie z budzącym podziw nie tutułowym zielonym potworze a Montażem(REWELACYJNY)! co do muzyki to Elfmana stac na więcej po takich projektach jak Batman... Moge sie oczywiście mylic ale jakoś trudno mi wracac do Hulka jeden temat który na pewno nigdy nie zakorzeni sie w naszych głowach to za mało a elektronika brzmi tu przeciętnie i typowo dla Elfmana(niczym niz zaskakuje). Zgadzam sie również ze były gorsze aranzacje dla tego typu filmów ale my mamy doczynienia z Elfmanem który posiada według mnie duzy potencjał i szeroka game pomysłów lecz tego nie wykorzystał i ocena jest taka a nie inna:) POZDRAWIAM
Tomek 2005-05-09 00:44
Zgadzam się :) Ale tak jak piszesz, trudno chyba wymyślić coś wspaniałego w tak krótkim czasie, dlatego też pewnie Elfman musiał się posiłkować jakimś już swoim wcześniej istniejącym materiałem i nie ładnie mówiąc "zapchać" muzyką film :D Nie przeczę, Elfman ma OGROMNY potencjał, ale to była widocznie praca 'z zegrakiem w ręku', żeby tylko zdążyć. Batman, owszem, ale ten film nie miał nic z przebojowości obrazu Burtona jednak, więc również ciężko byłoby stworzyć coś heroicznego czy przebojowego. A montaż filmu - tak, perełka! Rewelacyjnie jest to zrobione :) Pozdrawiam
Dr Plama 2005-05-09 21:21
Co to jest psychologiczna głębia muzyce?
Thedues 2005-05-10 13:03
Oznacza to, że Elfman nie zrobił dzieła które miałoby jakąs wiekszą głebie psychologiczną. Odbebnił swoją robote i nie skupił sie na dośc ciekawej postaci Bruca oraz jego Ojca i przez to spłycił swoje dokonania muzyczne.Jeśli dalej nie jesteś przekonany co to oznacza polecam przesłuchanie dokładnie albumu....:P oraz prosze o jakis szerszy koment do oceny bo jak narzie to nie wiem dlaczego oceniasz muzyke na 3 nie dając żadnych argumentów:) Pozdrawiam
Mefisto 2005-09-16 22:57
Głebia psychologiczna ? Po co ?! Tej muzyki po prostu dobrze się słucha i o to chodzi. W filmie też spełnia swoją rolę (to właśnie do obrazu można mieć zarzut nie do muzyki Elfmana). Bardzo dobra płyta.
Koper 2006-11-20 22:29
JA tylko się wtrącę w dyskusji o filmie - to była jedna z najgorszych ekranizacji komiksu jaką widziałem. :P Nie wiem jakie ambicje miał reżyser, ale mu nie wyszło. Relacje ojciec - Hulk? Przecież to zostało koszmarnie zagrane (przy tak niezłych aktorach, to aż nieprawdopodobnie koszmarnie) a do tego katastrofalne momentami efekty (cyfrowe psy - a fe). :P Jakimś cudem obejrzałem film do końca, choć walczyłem z pokusą wyłączenie gdzieś od 30 minuty. :D
thedues 2006-11-20 22:37
Czy najgorsza..?? Może nie najlepsza z tym się zgodzę. Zobacz Koper na sam sposób realizacji filmu! Genialne ukazanie fabuły poprzez ten montaż. Co z tego, jeśli kiedyś użyto podobnego schematu, ale na pewno nie w takich ilościach. Nie wiem czego można było oczekiwać od tej produkcji. Fakt, że reżyser miał ambicje na coś naprawdę szczególnego ale mu to niestety nie wyszło. Efekty specjalne stały według mnie na wysokim poziomie i właśnie ta scena z mutowanymi psami była najlepszym dowodem iż ILM wykonał pracę znakomicie. Można mieć pretensje, że twórcy nie pokusili się o bardziej wiarygodną postać Hulka, ale chyba nie byłoby możliwości pokazać jego siły gdyby aktor miał na sobie zielony uniform i tonę makijażu. Co do samej muzyki, to muszę przyznać, iż lekko jestem pozytywnie nastawiony co do niej patrząc na moją końcową ocene. Tak naprawdę wiele późniejszych ekranizacji, nie doczekało się choćby takiej oprawy jak partytura Elfmana.
Koper 2006-11-20 22:42
Ależ te psy były tragiczne. Cyfrowe do bólu. Poza tym one były po prostu śmieszne. :D A to chyba nie miała być komedia. Nie napisałem, że najgorsza, tylko że jedna z... :P A montaż? Ja akurat tego nie kupuję. Strasznie mnie to irytowało. Poza tym to już było w latach 70. w kilku filmach (choćby "Tajemnica Andromedy"). Muzyka akurat była jednym z niewielu atutów "Hulka" jak dla mnie.
Olek Dębicz 2006-11-20 22:43
Najbardziej żałosną ekranizacją komiksu był według mnie Spiderman (jedynka i dwójka). Pamiętacie te dialogi? Koszmar. Na szczęście muzyka trzymała poziom, podobnie jak w Hulku.
Koper 2006-11-20 22:46
Taaa... Spiderman to też cienizna. A też popełniona przez całkiem dobrego reżysera, ktory kiedyś nakręcił zupełnie przyzwoitą ekranizację komiksu, nie mając na to wielkich funduszy ani efektów specjalnych. Mowa o "Darkman" z Liamem Neesonem.
Mystery 2010-08-20 15:30
Muzyka w filmie spisuje się naprawdę dobrze, na płycie jest nie inaczej. Świetny temat przewodni, bombowa muzyka akcji, Elfman jest wprost stworzony do ekranizacji komiksów.
Mieszko 2013-10-15 17:14
Podoba mi się temat główny i elementy etniczne (w tym wokal Natachy Atlas). Nic więcej. Zdecydowanie bardziej przemawia do mnie "The Incredible Hulk" Craiga Armstronga.

Hulk

Kompozytor:

  • Danny Elfman

Dyrygent:

  • Pete Anthony

Orkiestrator:

  • Pete Anthony

Soliści:

  • Natacha Atlas

Wydawca:

  • Decca Records

Producent:

  • Danny Elfman

R E K L A M A







NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie