Szukaj: w


recenzje

Ghost in the Shell


Przeciętny Europejczyk słysząc hasło: anime od razu myśli o krwawej jatce, lub o Pokemonach. Jednak ja nie będę uświadamiać przeciętnego Europejczyka jak bardzo się myli. Ludzie o szerokich horyzontach sami spróbują zweryfikować swoje poglądy. Ci z klapkami na oczach, cóż, choćby ich na siłę oświecać i tak pozostaną ciemni. Tymczasem "Ghost in the Shell" to jeden z najpopularniejszych tytułów a historii anime. I nic dziwnego. Ta cyberpunkowa opowieść jest bowiem nie tyle dziwaczną Japońską bajką, co niezwykle mądrym traktatem filozoficznym.

Właśnie na przesłaniu filmu skupił się Kenji Kawai pisząc swą partyturę. W samym obrazie nie brak akcji. Jednak kompozytor nie stworzył tu dynamicznych fraz z potężną orkiestracją. Kenji Kawai nie należy do twórców którzy idą na kompromis ze słuchaczem. Dla niego najważniejsza jest myśl. I to właśnie ją spróbował, z powodzeniem, ubrać w nuty.

To co narzuca się od razu po odsłuchaniu tej kompozycji to niesamowicie sugestywny klimat uzyskany dzięki ascetycznemu wręcz minimalizmowi. Wymienianie tych kilku instrumentów, których Kawai użył wydałoby się raczej banalne. Dość stwierdzić, iż bazą wyjściową jest grupa bębnów, tamburyn, kilka rodzajów dzwonków i gongów oraz syntezator. Czytelnik może więc zadać sobie pytanie: co można stworzyć za pomocą tak ubogiego instrumentarium. Odpowiedzią jest nieustanny nastrój napięcia i niepokoju, jakaś smutna liryka odzwierciedlająca zagubione w supernowoczesnym świecie dusze, a w końcu oczekiwanie odpowiedzi na fundamentalne pytania. Raz, że sama fabuła filmu narzuca taki klimat, a dwa: widz gdzieś w głębi odczuwa dyskomfort stopniowo odkrywając prawdy zawarte w tej historii. To dlatego potrzebna była muzyka, która również poruszałby naszymi wewnętrznymi strunami, która zmuszałaby do rozmyślań.

Wszystkie utwory opierają się na wolnej, zbudowanej przez pojedyncze bębny lub gongi, rytmice. W tle przewija się delikatny syntezator. W kilku utworach pojawia się oryginalnie brzmiąc japoński chór. Usłyszymy go już w otwierającym I – Making of Cyborg. Temat tu zaprezentowany przejdzie pewną ewolucję i w finalnym III – Reincarnation na czoło chórzystów wybije się solowa śpiewaczka. Bardzo ciekawym utworem jest temat "Władcy Marionetek" zaprezentowany w EXM Puppetmaster. Zbudowany jedynie przez dzwonki i gongi wprawia słuchacza w swoisty trans. W zasadzie opisywanie każdego tematu z osobna nie ma sensu, ponieważ w większości ich budowa jest ta sama. Wyjątkiem od tej rytmicznej zasady jest niezwykle melancholijny Floating Museum oparty na syntezatorze. W kulminacji usłyszymy podniosłe chóralne frazy.

Oczywiście, choć wszystko to wydaje się być bardzo proste pod względem technicznym, to patrząc na aspekt treści jaką muzyka niesie zauważymy, iż wszystko nabiera niezwykłej głębi. Na tym właśnie polega fenomen tej kompozycji. Całość partytury ma refleksyjny wydźwięk. Jak już pisałem żadnej dynamiki tu nie uświadczymy. Mimo trudności w odbiorze jest to jednak ścieżka, po która warto sięgnąć. Chociażby ze względu na ów niesamowity hipnotyczny rytm.

Mam świadomość, że jest to ten rodzaj muzyki, który albo od razu się akceptuje, albo odrzuca. Niestety piosenka dodana jako bonus jest absolutnie nie dopasowana do tak misternie budowanego klimatu.

Podsumowując Ghost in the Shell to bardzo ciekawa, niezwykle wciągająca forma budowy kompozycji. Potrzeba nie lada wyczucia i zmysłu kompozytorskiego, by przy pomocy tak niewielu środków otrzymać tak sugestywny nastrój. Nie piszą w ten sposób ani Michael Nyman , ani Thomas Newman. W porównaniu z "Ghost in the Shell" ich minimalizm wydaje się być bogatszy!. To pod względem technicznym. Nie są to bowiem rodzaje muzyki, które można by tu porównywać. Mimo wszystko praca Kenji'ego Kawai jest o wiele dojrzalsza. Bogatsza nie tyle w ozdobne melodyjki, co treść. Pomijając już fakt, że po uważnym odsłuchaniu i w tej prostocie dostrzec można artystyczny kunszt.



Inne recenzje z serii:
  • Ghost in the Shell 2: Innocence (Duch w pancerzu 2: Niewinność)
  • Ghost in the Shell: Stand Alone Complex

    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Czas trwania : 45:53
    Komentarze
    Mefisto 2006-08-17
    23:26
    Z pktu widzenia tematycznego to bardzo monotonna płyta, ale to nie przeszkadza, bo całość jest po prostu świetna jako taka. Zresztą to już klasyk. Jedynie kiczowata piosenka na koniec psuje wrażenie.
    Tomek 2006-08-18
    10:26
    Również miałem kłopoty z tą muzyką. Dość w pewnym sensie jednostajna... Najbardziej wbił mi się w pamięć utwór finałowy, których chyba jest najlepszy. Ale już w filmie muzyka bardzo dobrze buduje klimat.
    Koper 2006-08-21
    18:37
    Ascetyczny minimalizm? No to się nie zabiero za to raczej. ;) Ale obrazek pod tekst to żeście dali... :D
    Pokemon 2006-09-23
    20:38
    "Ascetyczny minimalizm" - chyba najlepsze określenie dla tej muzyki, bardzo stonowana, ciężka i mroczna płyta. Oceniłbym ją nisko, gdyż słucha się tego zazwyczaj kiepsko. Zdarzają się jednak takie dni, że ma się na coś takiego przyciężkawego ochotę i wtedy wystawiłbym wysoką ocenę:). Bardziej poleciłbym score z drugiej części, czyli Innocence - wydaje mi się ciekawszy i bardziej przystępny, choć w gruncie rzeczy to całkiem dosłowna kontynuacja GITSa pierwszego.
    Paweł Stroiński 2007-01-02
    23:32
    Faktycznie, jeden z najlepszych score'ów, jakie słyszałem w filmie. Jakkolwiek w przypadku takiego bliskiego ambientowi minimalizmu trudno powiedzieć, można powiedzieć, że w kontekście muzyka wypada wręcz inspirująco. Dlaczego? Ponieważ faktycznie skłania ku refleksji, budując filozoficzny kontrapunkt. Znakomity film Mamoru Oshii w dość otwarty sposób porusza kwestie filozoficzne. Dyskusje Batou (czy jak kto woli Batteau) i major Kusanagi są akurat pozbawione muzyki, która w dużej mierze ma za charakter budowanie klimatu poprzez tworzenie kontrapunktu. Making of a Cyborg to jedna z najciekawszych znanych mi kompozycji pod napisy początkowe. Na albumie natomiast gorzej. Nie powiem "bryndza", bo znam na pewno gorsze albumy. Można mówić o wielu rzeczach, takich jak to, że partie perkusyjne wykonała kobieta, bo Kawai zależało na maksymalnej delikatności. Można się zastanawiać nad tekstem pieśni. Wszystko ma głębszy sens. Zapewne bez obejrzenia filmu trudno odbierać tę muzykę. Jeden z tych przypadków, kiedy kontekst jest potrzebny do zrozumienia filmu. Przez to autonomiczność jest dużo mniejsza niż w przypadku Cienkiej czerwonej linii. Dlatego, mimo wszystko, uważam, że pod względem artystycznym jest gorsza od partytury Zimmera i trochę gorsza niż ocena recenzenta.
    Mieszko 2013-07-30
    10:27
    Na płycie wyróżniają się 4 utwory: "I - Making Of Cyborg", "II - Ghost City", "Floating Museum" oraz "III - Reincarnation". Potrzeba filmowego kontekstu, aby w pełni docenić tę muzykę.

  • Ghost in the Shell

    Kompozytor:

    • Kenji Kawai

    Orkiestrator:

    • Kenji Kawai

    Soliści:

    • Kenji Kawai – syntezatory
      Hirotani Junko - chór

    Wydawca:

    • RCA Victor / BMG (1998)

    Producent:

    • Kenji Kawai

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie