Szukaj: w


recenzje

Once upon a Time in America (Dawno temu w Ameryce)


Sergio Leone i Ennio Morricone. Koledzy ze szkolnej ławy. Morricone zajął się muzyką. Pięcioletnią klasę trąbki w rzymskim konserwatorium zaliczył w rok. Kiedy jego przyjaciel wziął się za filmy oczywistym było, kto stworzy do nich partytury. W ten sposób otrzymaliśmy jedną z najsłynniejszych par kompozytor/reżyser. Do gatunku, który stworzył reżyser, znanego dzisiaj jako "spaghetti-western", Morricone wymyślił zupełnie nowy styl. Ścieżki takie jak Dawno temu na Dzikim Zachodzie, Dobry, zły i brzydki czy Za kilka dolarów więcej przeszły do historii. 11 lat po ostatnim westernie Leone nakręcił piękną balladę o przemijaniu, Dawno temu w Ameryce. Główne role zagrały wielkie gwiazdy, Robert de Niro, James Woods, Joe Pesci (w małej roli) czy Danny Aiello (też w niedużej). Przygotowanie filmu zajęło wiele lat, problematyczne było ponoć zarezerwowanie praw do powieści. Jedną z ważniejszych ról (dziewczynka, w której podkochuje się młody Noodles) zagrała czternastoletnia Jennifer Connelly, późniejsza laureatka Oscara za rolę żony Johna Nasha w Pięknym umyśle Rona Howarda.

To, że Ennio Morricone zostanie kompozytorem muzyki do Dawno temu w Ameryce było więc prawie pewne. Swoim zwyczajem sam zorkiestrował ścieżkę i nią dyrygował. Wykonali ją muzycy rzymscy, stale współpracująca z nim wokalistka Edda dell'Orso i mistrz fletni Pana Georghe Zamfir. Istnieją dwa albumy, pierwszy oryginalny został wydany wraz z filmem i potem wznowiony w 1995 na płytach CD. Drugi, wydany przez Rykodisc, zawiera 24 minuty więcej materiału i właśnie on będzie przedmiotem niniejszej recenzji. Zaliczana do najwybitniejszych prac twórcy kompozycja nie została nominowana do Oscara z powodu błędu formalnego, albo oryginalna kinowa wersja filmu nie podaje przez pomyłkę Morricone jako kompozytora, albo nie zdążyli wypełnić odpowiedniej roboty papierkowej.

Oba albumy zaczyna pochodzące z napisów początkowych Once upon a Time in America. Temat jest naprawdę piękny. Tutaj widzimy już, na czym polega geniusz Włocha. Potrafi skomponować znakomitą melodię, która jednocześnie doskonale spełnia swą ilustracyjną rolę. Można by się zastanawiać, czemu Ennio Morricone jest tak promowany w Polsce. Nie znamy wielu wybitnych kompozytorów, w radiu jako "muzykę filmową" puszcza się zaś Johna Williamsa. Morricone właśnie, Henry'ego Manciniego (Różowa pantera i Moon River to tytuły obowiązkowe), Johna Williamsa. Można by protestować przeciwko pomijaniu takich twórców jak Jerry Goldsmith, John Barry, Danny Elfman, zupełnie nieznani Christopher Young czy Mark Isham, czy Hans Zimmer. Z drugiej strony, jeśli chce się promować gatunek trzeba wchodzić z przebojem, a tematy Morricone są naprawdę przepiękne i o tym zapomnieć nie można. Trudno tu wymieniać wszystkie z nazwy, bo jest ich naprawdę wiele i każdy znakomity.

Do najlepszych oprócz tytułowych należą na pewno Poverty, Childhood Memories i temat Deborah. Pierwszy z nich mógł mieć duży wpływ na Hansa Zimmera w trakcie pisania Pearl Harbor. Nie mówię, że Attack jest bezpośrednią kopią z Morricone, ale w części oba motywy są bardzo podobne, a Niemiec znany jest z inspiracji Włochem. Temat ten tez na pewno nie pozostał bez wpływu na późniejszy klasyk kompozytora, Nietykalnych. Znakomite jest także wykonanie. Deborah's Theme okazuje się melodią odrzuconą z jednego z projektów Morricone z lat 70. Leone też miał problemy z przyjęciem tematu, ponieważ za bardzo mu przypominał jedną z melodii Dawno temu na Dzikim Zachodzie. W końcu jednak został przyjęty i dzisiaj zalicza się go, słusznie, do arcydzieł. Po raz pierwszy słychać tu głos muzy kompozytora, Eddy dell'Orso. W bardzo podobnym stylu ponad 20 lat później swoje partie w Sorstalansag wykona Lisa Gerrard.

Childhood Memories natomiast wprowadza innego słynnego wykonawcę, mistrza fletni Pana, Georghesa Zamfira. Sam temat na ten instrument jest śliczny, potem przechodzi w pełną dziecinnej naiwności (zgodnie ze swoim tytułem) jazzową melodię. Tak jak w filmie, dziecięca beztroska głównych bohaterów była połączona z pierwszym (muzycznie symbolizowanym przez smutny temat z początku i końca utworu) doświadczeniem przemocy. Ważną melodią jest także Amapola. Utwór ten jest częścią opery i nie skomponował go Ennio Morricone. Można jednak z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że Włoch go (kilkukrotnie zresztą) zaaranżował. Ciekawostką są dwa jazzowe utwory, Prohibition Dirge (w scenie "stypy" zorganizowanej po odwołaniu prohibicji) i Speakeasy. Cockeye's Song zapowiada trochę mroczniejszą część partytury, która niestety nie pojawiła się na oryginalnym wydaniu partytury. Słychać tu delikatne dysonanse. Po temacie przemocy z Childhood Memories wraca główny motyw i poetycki głos dell'Orso. Naprawdę, coś pięknego.

Pierwsze 50 minut raczej powtarza cały materiał tematyczny (głównych tematów skomponowanych przez Włocha można naliczyć 4, może 5, każdy wypracowany). Nie można im odmówić piękna, chociaż trzeba powiedzieć, że kompozytor niespecjalnie zmienia aranżacje. Całość jest bardzo emocjonalna, można by powiedzieć po amerykańsku, że czasami wręcz larger than life. Wydaie Rykodisc sprzed 8 lat zawiera jednak dodatkowe 26 minut muzyki, w tym 13-minutową suitę. Zaczyna się od gitarowej aranżacji tematu z Poverty, który przechodzi w Amapolę (wersja jazzowa). Po raz pierwszy w tej suicie słyszymy muzykę budującą napięcie, jak chociażby świetne tremolo na smyczki. Pojawiają się nawet dysonanse, na oryginalnym albumie obecne w formie szczątkowej (Cockeye's Song), a nawet trochę jazzowego chaosu, który jednak szybko znika. Warto powiedzieć, że mamy tu do czynienia z klasycznym nowoorleańskim jazzem, klarnety, puzony, banjo. Na pewno wspomaga to budowanie atmosfery starej Ameryki.

Album kończą tymczasowa wersja Poverty i dwie aranżacje nieznanego z filmu tematu. Partytura Ennio Morricone słusznie zaliczana jest do kanonu najwybitniejszych dzieł muzyki filmowej. W filmie wypada wprost genialnie, na albumie mimo pewnej, słusznie czasem zauważanej, monotonii jest wciąż kopalnią znakomitych tematów, tematów, które urzekają swoim pięknem i wypracowaniem. Dzisiaj właśnie tego brakuje w muzyce filmowej. Nie dziwię się Hansowi Zimmerowi, który każe szanować mistrzów melodii za to właśnie, że są melodystami, bo pisze się je najtrudniej. Twórcy tacy jak Morricone do nich należą. Mimo wspomnianej monotonii właśnie za jakość artystyczną tematów, orkiestracji, a także świetne, ekspresywne wykonanie, wystawiam, jak sądzę, jedyną słuszną ocenę. Najwyższą.



Autor recenzji:  Paweł Stroiński
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Once Upon a Time in America (02:16)
  • 2. Poverty (03:40)
  • 3. Deborah's Theme (04:29)
  • 4. Childhood Memories (03:26)
  • 5. Amapola (05:24)
  • 6. Friends (01:39)
  • 7. Prohibition Dirge (04:25)
  • 8. Cockeye's Song (04:25)
  • 9. Amapola - part II (03:11)
  • 10. Childhood Poverty (01:44)
  • 11. Photographic Memories (01:04)
  • 12. Friends (01:28)
  • 13. Friendship and Love (04:19)
  • 14. Speakeasy (02:27)
  • 15. Deborah's Theme - Amapola (06:19)
  • 16. Suite from "Once Upon a Time in America" (13:37)
  • 17. Poverty (temp version) (03:30)
  • 18. Unused Theme (04:51)
  • 19. Unused Theme (version 2) (03:39)
Czas trwania: 75:53
Komentarze
Kuba 2006-07-27 00:18
Widzę że wzięliście się za klasykę :) Nie dość że Ennio to jeszcze mój ukochany gatunek, gangsterskie kino. Tak dalej pójdzie to ustawię Waszą stronę na startową, hehe :) Tekst świetny. Muzyka doskonała.
Mefisto 2006-07-27 01:00
I ja się pod tym podpiszę - porządny tekst, genialna muzyka Ennio.
Tomek 2006-07-27 10:43
Paweł, fajnie że Zimmer inspiruje się Morricone, co też nie przeszkodziło mu dosłownie zerżnąć jednego z tematów z Tajemnic Sahary do końcówki 'Battle' z Gladiatora... ;) Co do samej partytury to brakuje mi tu najbardziej tego o czym pisze Paweł - mrocznej muzyki, bardzo charakterystycznej dla Morricone. Często zastanawiałem się jak to jest "wykonywane" - chidzi tu o taki mroczny, basowy pogłos, który mógłby być syntezatorem ale prawdopodobnie są to grające w bardzo niskich rejestrach instrumenty smyczkowe. Można to znaleźć np. w Ofiarach wojnych itp. Zamiaste tego trochę więzej big-bandowo-jazzującej muzyki, za którą osobiście do końca nie przepadam... A co do tego nie zgłoszenia do Oscarów, to nie jestem taki pewien czy tu chodzi o formalny błąd - Dawno temu w Ameryce nie dostało bodajże żadnej nominacji, więc i za muzykę byłaby cokolwiek dziwną. Chyba że to informacja sprawdzona. Ale i tak arcydzieło.
Patryk 2006-07-27 11:54
Film nie był nominowany, bo dla hamerykańców wersja 220 minutowa była za długa i skrócili obraz do 144 minut :/. Nie widziałem tej krótszej wersji, ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić wycięcia takiej ilości materiału bez ogromnego uszczerbku dla filmu. A z tym Morricone to chyba Paweł ma rację - też słyszałem wersję, że przez przypadek nie był wymieniony w napisach początkowych (w wersji amerykańskiej) i ze względów formalnych nie mógł być nominowany. Ale co tam mu po tej nominacji, kiedy taką muzykę stworzył :P ;)
Tomek 2006-07-27 12:26
Taa... :D Ennio, nie przejmuj się ;-)!
Neptune 2006-07-27 14:22
Ocena nie może być inna. Pełna zgoda z recenzentem. Wielka muzyka i wielkie kino, które nieustannie mnie wzruszają. Arcydzieło i pewne miejsce pośród najwybitniejszych soundtracków wszech czasów.
Koper 2006-07-27 18:27
Muzyka na płycie do końca mnie nie przekonuje, za to w filmie sprawuje się wybornie. Oscary i Morricone jakoś nie mogą się spotkać. Może i dobrze bo po prostu to zbyt badziewiasta nagroda dla takiego kompozytora? :P
Pignon 2006-07-31 20:46
Tylko dwa słowa : Mistrzostwo swiata
Marecki 2006-08-17 21:46
Ciesze się, że znalazłem tą stronę. Film, a szczególnie muzyka jest ... mistrzostwo swiata ... genialne.
Mystery 2007-10-26 11:54
Film jak i muzyka - Arcydzieło!
Radek Bołtuć 2008-03-03 01:32
Obok "Misji" to najwspanialsza kompozycja w karierze Morricone. Bardzo wzruszająca i niezwykle piękna. Wraz z filmem stanowi jedno z największych dokonań w historii kina.
D.J. 2008-03-03 12:37
Coz dodac? ;)
tennese 2008-12-22 22:36
jednak najwybitniejszym soundtrackiem tego mistrza są "Ofiary wojny" i nie ma inaczej:)
Fan muzyki 2009-07-24 18:52
Najwyższa ocena dla muzyki.Ofiary Wojny?On ma tyle wybitnych soundtracków że można się w nich pogubić.
mmmm 2011-04-23 23:22
Jak nazywa się najpiękniejszy utwór którego tu nie słyszałem, gdy Klucha stoi na dworcu i wraca po latach do Nowego Jorku???????????
Osito 2011-04-28 22:54
Mmmm - jeśli to poważne pytanie, to prawdopodobnie chodzi o smyczkową aranżację "Yesterday" Beatlesów.
Kaonashi 2012-08-25 22:32
Z jakiego odrzuconego projektu pochodzi "Deborah's Theme" (a raczej melodia z tego utworu)
Kaonashi 2012-08-25 22:32
Tam miało być 4,5:)
hr.dooku 2014-10-12 14:02
Muzyka świetna ale trochę męczy to nieustające maltretowanie tych samych motywów muzycznych tylko w innych aranżacjach.

Once upon a Time in America (Dawno temu w Ameryce)

Kompozytor:

  • Ennio Morricone

Muzyka dodatkowa:

  • Joseph LaCalle (Amapola)

Dyrygent:

  • Ennio Morricone

Orkiestrator:

  • Ennio Morricone

Soliści:

  • Edda dell'Orso (wokal)
    Gheorghe Zamfir (fletnia Pana)

Wydawca:

  • Rykodisc (1998)

Producent:

  • Ennio Morricone

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie