Szukaj: w


recenzje

Loch Ness


Trevor Jones ma na swoim koncie kilka partytur utrzymanych w folkowych klimatach z pogranicza Irlandii i Szkocji. "Excalibur", "Dark Crystal", "Merlin" i wreszcie "Loch Ness". Ta ostatnia kompozycja jest stosunkowo najmniej znana, a chyba nie do końca słusznie, biorąc pod uwagę jej jakość i duże znaczenie dla ewolucji stylu kompozytora. Patrząc na sprawę obiektywnie, wcale nie dziwię się jednak dlaczego Loch Ness nie zyskało sobie szerokiej rzeszy słuchaczy. Pierwszym powodem jest bez wątpienia niesamowicie kiepski film, z jakiego pochodzi owa partytura. Jest to bowiem dziwaczny melanż disneyowskiej bajki, z kinem nowej przygody i poważnym dramatem z wątkiem romantycznym. Nic dziwnego, że taka mikstura już gwarantować może niestrawność. Jeśli zaś dodamy informację, że całość wlecze się jak smród po gaciach (jak zwykł mawiać mój dziadek) nie powinno być zaskoczeniem, że film nie podbił serc kinomanów. Drugim powodem nikłej znajomości płyty jest jej dostępność. Przez długi okres czasu nie istniało bowiem żadne oficjalne wydanie (dostępna była jedynie kilkuminutowa suita zawarta na skądinąd rarytasowej płycie z G.I. Jane). Dziś sytuacja wcale nie jest lepsza, przynajmniej dla szarego miłośnika filmówki, mieszkającego nad brudną Wisłą. Loch Ness doczekało się wprawdzie wydania, ale jedynie w limitowanej serii 2 tysięcy egzemplarzy, co w sposób drastyczny utrudnia dotarcie do kompozycji. Niemniej jednak przy odrobinie samozaparcia (a raczej finansowego zaciśnięcia pasa) można soundtrack zdobyć.

Czy warto? Miejmy nadzieję, że niniejsza recenzja ułatwi podjęcie decyzji.

Największą zaletą partytury jest chyba jej słuchalność. Odwołania do folkowych tradycji tego rejonu, zawsze dawały dobre efekty (wiadomo mglista melodyjność oraz prastara siła zaklęta w prostych instrumentach). Tak samo jest i tutaj. Jones stworzył kilka wyśmienitych i jak zwykle w jego wypadku, mocnych tematów: składające się z kilku motywów Main Title, ludowe Introducing the Locals, czy niemal haendlowskie Londyn, tematów które prowadzą tą ścieżkę, sprawiając że słuchacz czuje dużą przyjemność z "konsumpcji" płyty. Ale to nie jedyna zaleta Loch Ness. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie wyśmienita orkiestracja. Dawno już nie pochłonął mnie tak mistrzowski dobór instrumentów, rozpisanie wszystkiego z taką klasą. Za przykład niech posłuży nam choćby, najlepszy utwór na płycie Dempsey Dispels the Myth, gdzie mamy istny melanż stylistyk. Z jednej strony tradycyjna muzyka klasyczna, z drugiej folk, a wszystko podane w sosie popu z wiodącym saksofonem! Paradoksalnie wszystko brzmi rewelacyjnie, zupełnie się ze sobą nie gryząc. Tą świetną orkiestracje możemy również podziwiać w muzyce akcji Local Antagonism, We're Going Out Again oraz w temacie Londyn, który skomponowane przez Jonesa motywy podaje w pełnym barokowego splendoru entouragu. Partyturę kończy niezwykle ciekawy Return to the Highlands end title, utwór ciekawy albowiem zawiera w sobie fragment piosenki Roda Stewarda "Rhythm of My Heart", przearanżowanej przez Jonesa i wyśpiewanej przez angielski zespół Runrig. Mimo popowego zadęcia, jest to całkiem przyjemny cover, który dzięki wstępowi Jonesa nie odbiega zbytnio od reszty płyty.

Słuchając Loch Ness odniosłem wrażenie, że właśnie tu narodziło się wiele pomysłów na muzykę drama/action, pomysłów które potem Jones wielokrotnie przywoływał w swych partyturach (m.in. w "Kleopatrze", "Merlinie", "Thirteen Days"). Nie zmienia to faktu, iż styl ten wyróżnia się pewnego rodzaju oryginalnością, bez trudu dając się rozpoznać wśród bezbarwnej "małpowaniny" Johna Williamsa.

Jak widać z powyższego całość prezentuje się bardzo sympatycznie i stosunkowo oryginalnie (przynajmniej na tle twórczości Trevora Jonesa). Nie znaczy to jednak, że partytura nie posiada wad. Mimo bowiem ciekawej koncepcji muzyki akcji, odnoszę wrażenie, że po raz kolejny została ona spartaczona, przez tzw. dyktaturę filmu. Widać to choćby w Local Antagonism, gdzie świetnie prowadzony temat zostaje nagle "zdrenowany" niemal "micky mousingową" sekcją dętą, mającą na celu wyostrzenie i tak wyrazistych scen konfliktów. Takich przykładów można by jeszcze podać kilka, ogólnie jednak wszystkie te zabiegi mają podobną funkcję, sprawiają bowiem że muzyka nie tylko jest trudniejsza w odbiorze, ale także przerysowuje film, czyniąc go w wielu momentach niezamierzenie śmiesznym.

Nie zmienia to jednak faktu, że Loch Ness jest partyturą interesującą, posiadającą kilka wręcz wybitnych fragmentów (Dempsey Dispels the Myth), fragmentów które czynią zeń kompozycję, którą bez wahania mogę polecić, nie tylko miłośnikom twórczości Trevora Jonesa.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Main Title (03:26)
  • 2. Dempsey Arrives in Scotland (01:38)
  • 3. Introducing the Locals (00:26)
  • 4. Dempsey Windsurfs (02:57)
  • 5. The Expedition Prepares (02:06)
  • 6. The Keeper of the Loch (03:42)
  • 7. Isobel's Nessie Impressions (02:29)
  • 8. Isobel Throws a Stick (00:47)
  • 9. Local Antagonism (02:21)
  • 10. Dempsey Dispels the Myth (03:31)
  • 11. Invitation to Dinner (01:16)
  • 12. She's Lonely, Too (00:29)
  • 13. Adrian on the Pier (01:03)
  • 14. Nice Eyes (01:39)
  • 15. You'll Be Leaving in the AM (01:16)
  • 16. We're Going Out Again (04:37)
  • 17. One of the Family (00:25)
  • 18. He Left Here Yesterday (01:27)
  • 19. The Fight (01:00)
  • 20. A Present for Mr. Dempsey (02:17)
  • 21. In Search of the Kelpie (01:30)
  • 22. Nessie (03:33)
  • 23. Searching for Issy (00:49)
  • 24. Laura and Dempsey Argue (02:46)
  • 25. London (01:44)
  • 26. Where's Waldo? (02:09)
  • 27. Return to the Highlands end title (06:31)
Czas trwania: 57:54
Komentarze
Koper 2006-07-05
00:01
Kurde, Babuch, ja Cię uduszę. :D Wyprzedziłeś nas w publikacji. :D No ale mówi sie trudno. Czwóreczka - taką samą notę dałem, może nie taką silną, ale jednak. "Dempsey Dispels the Myth" - troszkę dziwny utwór, ale też bardzo mi się spodobał. Ta perkusja, saksofon... trochę to brzmi jak jakaś muzyczka do serialu o policjantach z lat 80. :D Niemniej słucha się wybornie. Zresztą Jonesa z reguły się miło słucha. :)
Babuch 2006-07-05
00:05
Sorry nie wiedziałem... Wy mnie za to z akcją Poledourisa (tez się zbierałem żeby cóś takiego zrobić) wyprzedziliście... No ale mówi sie trudno. Za Jonesa, ja sie jeszcze wezmę bo Merlina tez ktos musi zrobić... A żeby było jasne to teraz Vangelis w planach...
Koper 2006-07-05
00:11
Co do Poledourisa, to się przyłączyłeś, więc nie narzekaj. :) Co do Loch Ness - no cóż... w sumie to Tomka wina, bo jakby od razu mój tekst wrzucił na serwer... :D Na kogos trzeba zwalić, nie? ;):D To sobie Jonesa recenzuj, ewentualnie zostaw mi "Dinotopię" jeśli łaska, chociaż jakoś się aż może tak do tego nie palę. :) A z "Vangelisa" co planujesz. Jeśli to nie kompilacja, to pisz śmiało. :) Pozdrawiam.
Tomek 2006-07-05
08:03
Jeżeli chodzi o muzykę łączącą elementy orkiestrowe z etnicznymi to polecam również w dorobku Jones'a znakomite "The Mighty" (Potęga przyjaźni), totalnie niszowy film a jaka świetna muzyka. Natomiast co do wspomnianej specyfiki muzyki action/drama jak to nazwałeś, to może i jest on unikalny dla Jones'a, ale kopiuje go już na całego w każdej swojej następnej pracy - wspomniane przez Ciebie, również Dark City (choć tam przynosi również znakomite momenty), Liga niezwykłych dżentelmenów, From Hell...
Babuch 2006-07-05
08:14
Do Tomka - Właśnie o to mi chodziło. To właśnie Loch Ness stanowi taki pierwszy etap w kształtowaniu się koncepcji action/drama, którą potem niestety Jones powielał wielokrotnie... Od wspomnianiych Cleopatry po Dark City i From Hell. Niestety odnoszę wrażenie że Trevor od jakiegoś czasu zatzrymał się w rozwoju, przynajmniej na poziomie muzyki dynamicznej.
Kuba 2006-07-06
13:45
Rzeczywiście słucha się nad wyraz dobrze, ale... fragmentami irytuje. Te pocięte utwory po pół minuty są beznadziejne. Płytę ratuje kapitalne połączeie instrumentów (wychwalany zresztą w recenzji Łukasza "Dempsey Dispels the Myth"), niby kiczowate, a jednak ciekawe :) Jednak Jonesa wolę Mohikanina i Dark City.
Mieszko 2014-07-17
16:35
Idealnie nie jest, lecz to solidna kompozycja. Wyborny motyw przewodni oraz parę innych przyjemnych tematów i utworów, np. doskonałe "Dempsey Dispels the Myth" czy "London".

Loch Ness

Kompozytor:

  • Trevor Jones

Dyrygent:

  • Trevor Jones

Orkiestrator:

  • Geoffrey Alexander
    Trevor Jones
    Julian Kershaw

Wydawca:

  • Perseverance Records (1995 - 2005)

Producent:

  • Robin Esterhammer

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie