Szukaj: w


recenzje

Small Soldiers (Mali żołnierze)


Nowe zabawki wyprodukowane przez znany koncern zostają wyposażone w superinteligentny procesor wojskowy. Jedną z takich zabawek do sklepu swojego ojca zabiera kilkunastoletni chłopiec. Niestety nie wie, że narazi tym swoją rodzinę i nie tylko na niebezpieczeństwo. Taką historię w 1998 nakręcił reżyser Gremlinów, Joe Dante. W tym całkiem zabawnym filmie najbardziej znaną aktorką, jaką widzimy na ekranie jest Kirsten Dunst, natomiast głos dowódcy Komandosów podłożył sam Tommy Lee Jones. Mali żołnierze są historią dość zwariowaną, choć nie pozbawioną bardziej dramatycznych scen akcji (które jednak są na swój sposób komiczne, bo widzimy, że wszystko robią zabawki).

Dante zatrudnił swojego stałego kompozytora, weterana Jerry'ego Goldsmitha. Tak jak mówił jego agent na swój sposób właściwym wydaje się fakt, że ostatnim zilustrowanym przez twórcę filmem był film tego reżysera, z którym przez kilkanaście lat znajomości zdążył się zaprzyjaźnić. Do Małych żołnierzy podszedł z dość dużą kreatywnością i poczuciem humoru (które było dla niego charakterystyczne), mimo to stworzył ścieżkę dość dramatyczną.

Wydany przez Varese Sarabande bardzo krótki niestety album rozpoczyna Assembly Line, znakomity militarystyczny marsz ilustrujący tworzenie superinteligentnych zabawek (stąd tytuł). Tworząc go Goldsmith musiał się świetnie bawić. Potem następuje bardziej liryczny fragment. Generalnie muzykę można podzielić na trzy części, akcję, lirykę i ilustrację scen komediowych. Można mówić o trzech tematach. Marsz słychać już w drugim utworze, liryczny zaraz po nim. Przykładem slapstickowego, choć melodyjnego, underscore (połączonego z tematem lirycznym) mamy w Branded. Nie jest one wcale pozbawione uroku i w odróżnieniu od większości podobnych fragmentów nadaje się do słuchania.

Nie można oczywiście dzielić tej ścieżki w sposób prosty, fragmenty się przeplatają, co jest oczywiście dobre, bo partytura nie staje się ani na chwilę monotonna. Poważniejsza muzyka po raz pierwszy pojawia się w Roll Call, kiedy mamy pierwsze fragmenty pełne napięcia, te jednak przechodzą w ciekawą wariację na jedną z najbardziej znanych pieśni z okresu wojny secesyjnej When Johnny Comes Marching Home. Trzeba przyznać, że w połączeniu ze stylistycznymi charakterystykami Goldsmitha wypada to całkiem zabawnie (XIX-wieczna pieśń z nietypowym rytmem i brzmiąca trochę jak skrzyżowanie Rambo z Pattonem). W ogóle jedną z ciekawiej zilustrowanych scen filmu jest właśnie parodia filmu o słynnym generale. Tommy Lee Jones wygłasza przekomiczną mowę do swoich żołnierzy, która brzmi jak niezbyt spójny zbiór oklepanych wyrażeń (łącznie z początkiem przemówienia Pattona), które wychodzi w końcu na coś w stylu "kto rano wstaje, ten leje jak z cebra". Goldsmith podłożył tu... własny marsz sprzed trzydziestu sześciu lat. Mało kto pozwoliłby sobie na taką autoironię.

Pierwszy raz muzykę akcji słyszymy w utworze czwartym i trzeba przyznać, że jest ona jak zwykle u kompozytora ekscytująca. Wciąż trudno mi zrozumieć jej fenomen. Opiera się głównie na znakomitej rytmice i prostych, ale mocno rytmicznych motywach. W Małych żołnierzach mamy tylko jeden temat akcji, który jest bardzo efektywny i bardzo dobrze wypada zarówno w filmie, jak i na płycie. Warto zwrócić uwagę na trochę brutalniejszy fragment tego typu w Special Design, ale jest on dość ciężki. Dla miłośników stylu akcji Goldsmitha na pewno gratką będzie utwór przedostatni, gdzie wykorzystał marsz i swój temat w świetnych aranżacjach. Ostatni utwór to tradycyjne romantyczne zakończenie filmu, jakich ten twórca stworzył wiele. Trzeba przyznać, że z reguły są one świetne, tak samo tym razem.

Ogólnie jest to dobra, krótka partytura. Pochodzi z okresu, kiedy ku wściekłości fanów Varese wydawało po 30 minut (niestety teraz ku tejże samej wściekłości wydaje sie 2 razy dłuższe albumy Johnowi Powellowi, chociaż w przypadku tych ścieżek jest ona akurat zrozumiała) partytury. Faktycznie brakuje tej przeróbki marsza z Pattona, która na pewno rozbawiłaby wielu fanów Jerry'ego Goldsmitha. Bardzo przyjemna muzyka, której warto posłuchać, a sam film nie jest tak zły jak mogłoby się wydawać z fabuły.


Inne recenzje z serii:
  • Small Soldiers - The Deluxe Edition

    Autor recenzji:  Paweł Stroiński
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Czas trwania: 30:40
    Komentarze
    Marek 2006-06-11
    09:57
    Sympatyczne:) Przy okazji Pattona warto wspomnieć, że Goldsmith już raz śmiał się sam z siebie, w The Burbs, gdzie pobrzmiewały (w scenach z jednym z bohaterów) sławetne Pattonowskie trąbki. Efekt ogólnie fajny, chociaż w sensie artystycznym mało wyrafinowany;) Pozdrawiam.
    Tomek 2006-06-11
    22:58
    Dokładnie z tymi The Burbs i Pattonem :D hehe Small Soldiers nie znam, ale biorąc pod uwagę, że to Dante i Goldsmith, może być tak jak Marek pisze: tylko sympatycznie ;)
    paula 2009-12-12
    22:30
    jaki tytuł nosi piosenka w tym filmie puszczona z radia przez wrogów?

  • Small Soldiers (Mali żołnierze)

    Kompozytor:

    • Jerry Goldsmith

    Dyrygent:

    • Jerry Goldsmith

    Orkiestrator:

    • Alexander Courage

    Wydawca:

    • Varese Sarabande (1998)

    Producent:

    • Jerry Goldsmith

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie