Szukaj: w


recenzje

24: The Game


Postać Jacka Bauera ma bardzo duże szanse na zajęcie w przyszłości miejsca Chucka Norrisa w żartach. Patrząc na wyczyny jakich dokonuje w serialu 24 już po pierwszym sezonie (a warto wspomnieć, że do tej pory nakręcili ich 5) można wysnuć teorię, że jest pół-bogiem, którego nie ima się się żaden przeciwnik, ni jego kule z pistoletu. Faktem jest, że to telewizyjne przedsięwzięcie, którego akcja rozgrywa się w systemie “real-time” zdołało od chwili jego pojawienia się na kanale Fox (2001 rok) zdobyć sobie rzeszę... co ja mówię, prawdziwą armię zwolenników, a nawet wyznawców! Już pierwszy sezon uczynił z Jacka Bauera (Kiefer Sutherland) postać kultową, a pojawienie się kolejnych odcinków stało się tylko kwestią czasu. Powstała między sezonem 2 a 3 luka scenariuszowa długo nie musiała czekać na załatanie. Już po emisji pierwszych odcinków trzeciej serii studio postanowiło rozwinąć brakujące wątki pozwalając fanom samodzielnie wcielić się w kontrowersyjnego agenta CTU (jak i w jego przyjaciół) za pomocą Play Station 2. Jednakże po zapowiedziach nastał długi okres ciszy i niepewności. W końcu po ponad dwuletnim okresie oczekiwania na zakończenie produkcji (okraszonej zresztą bólem i cierpieniem niepowodzeń), w marcu 2006 roku ukazał się finalny produkt Sony Computer Entertainment - 24: The Game. Zapaleńców elektronicznych przygód i fanów serii gra raczej zadowoliła, choć krytycy nad nią się tak bardzo nie rozpływali. Ponad 100 misji jakie należy wykonać oraz system czasu rzeczywistego obowiązujący i w tym przedsięwzięciu sprawiają, że potencjalny gracz nie będzie narzekał na nudę, a fan 24 w końcu odpowie sobie na wszystkie pytania jakie zrodziły się w jego głowie pomiędzy drugim a trzecim sezonem.

Rzecz jasna do pracy nad grą zaangażowano ludzi z serialu, tudzież scenarzystów, aktorów udzielających głosu własnym postaciom oraz uhonorowanego Złotym Globem za ilustrację do serialu 24 Seana Callery. Ponieważ większość gry zaopatrzono już wcześniej w muzykę pochodzącą z drugiego sezonu serii, Callery nie mógł narzekać na nawał pracy. Łącznie więc w animacje i misje wrzucono blisko 3,5 godziny wszelakiej maści under i action score, a uzupełnienie pozostałych luk zlecono muzykowi. Środki przeznaczone na ten cel i warunki pracy były nieporównywalnie lepsze niż te z którymi dotychczas zmagał się młody kompozytor. W przeciwieństwie bowiem do telewizyjnego przedsięwzięcia, gdzie co tydzień w poniedziałek dostawał taśmę demo z nowym odcinkiem, a cztery dni później musiał oddać ją wraz ze sporządzoną przez siebie elektroniczną ilustracją muzyczną, tym razem zyskał dwa cenne atuty: większy budżet i czas na realizację zadania. Budżet spożytkował należycie, trzeba mu to przyznać, zainwestował bowiem w orkiestrę symfoniczną, co w przypadku 24 było swoistego rodzaju ewenementem. Skomponował więc 17 minutowy score, udał się do studia na Abbey Road w Londynie i zlecił miejscowej Nimrod Studio Orchestra odegranie tego pod batutą Jonathana Williamsa (nie, nie tego Johna zza oceanu, tylko brytyjskiego dyrygenta i orkiestratora soundtracków do gier). Efekt tej pracy można podziwiać na albumie wydanym przez Fox Music. Dosyć zresztą nietypowo obeszli się z tym materiałem wydawcy. Nie wypuścili go na rynek w tradycyjnej formie tylko udostępnili do ściągnięcia via net za wniesieniem odpowiedniej opłaty, a dokładnie 6,99$.

Cena niezbyt wygórowana jak na obecne standardy, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę bonus jaki otrzymujemy zakupując ten album. Wykorzystując fakt pracy z orkiestrą Callery pozwolił sobie na zaaranżowanie suity tematycznej na instrumenty symfoniczne, suity znanej nam z oryginalnego wydanego przez Varese albumu. Oczywiście nie sposób było zastąpić w 100% elektronikę orkiestrą, wszak muzyka Seana opiera się w głównej mierze na stylistyce Media Ventures. Sample chcąc nie chcąc musiały pojawiać się pomiędzy żywymi instrumentami. Niemniej jednak wspomniana wyżej suita robi naprawdę spore wrażenie. Dosyć sterylnie brzmiące dźwięki jakimi zdobiony był serial przybierają tu bardziej naturalnego kształtu dzięki wytężonej pracy silnej sekcji dętej i smyczków, których emocjonalność nijak odzwierciedlają nawet najwymyślniejsze sample.

Pomijając już samą suitę warto przybliżyć sobie pozostałe 7 utworów jakie znalazły się w albumie. Zestawiając je z płytą wydaną wcześniej przez Varese można znaleźć wiele punktów spornych między nimi, szczególnie w sferze klimatycznej. 24 w porównaniu do agresywniejszego i mroczniejszego 24: The Game jest swobodną muzyczną przygodówką, niezbyt oryginalną ale fajną. Czyżby tak bardzo zmienił się styl Callery'ego, czy może gra Sony odstaje nieco od serialu? Ani jedno ani drugie. Sean nie zrewolucjonizował zbytnio swojego warsztatu na potrzeby 24: The Game. Varese wypuściło po prostu zgrabnie przemontowany, złośliwi mogliby rzec, zakłamany zestaw muzyczny gdzie skutecznie powycinano tak powszechny w serialu, a nużący bez niego suspence i ambient przemieszany z nie zawsze ślicznie jak na albumie brzmiącą muzyką akcji. Pierwiastek tego rzemiosła ilustracyjnego noszą w sobie Nagrane przez Nimrod Studio Orchestra kawałki, dosyć ciężkie klimatycznie, z kolei jak ulał pasujące do muzyki z drugiego sezonu pojawiającej się zresztą w grze.

Materiał na albumie 24: The Game nie jest ułożony w kolejności chronologicznej, co w tym przypadku jest zaletą a nie wadą. W animacjach i misjach został on pokrojony i wciśnięty pomiędzy muzykę dobraną już wcześniej. Odpowiedzialni za mixing ludzie nie popełnili bynajmniej żadnego głupstwa robiąc to. Zarówno na albumie jak i w grze radzi ona sobie znakomicie budując tak potrzebne w “odpowiednim przeżyciu” gry napięcie u gracza/słuchacza. Pierwsza minuta Storiming The Cargo Ship wpleciona jest w animację wprowadzającą nas w zaistniałą sytuację. Cały utwór natomiast towarzyszył nam będzie podczas wykonywania naszej pierwszej misji, przejmowania okrętu. Oprócz budującego napięcie underscore, standardowo już dla muzyki spod znaku 24 pojawiają się tu militarystyczne formy wyrażone w często dochodzącej do głosu sekcji perkusyjnej i blaszanych dęciakach powracających często z patetycznym tematem Bauera. Pełna sekcja dęta idzie w ruch ilekroć na ekranie dzieje się coś ciekawego. Na brak wrażeń nie będziemy narzekać słuchając na przykład CTU Takover ilustrujący wtargnięcie terrorystów do CTU. Występujący po nim chronologicznie Sean Is Shot rytmicznymi smyczkami przypomni nam początek utworu The Ferry Scene z Wojny Światów Williamsa. Spora część muzyki napisanej przez Callery'ego, a wydanej przez Fox Music służy nam jako background podczas wykonywaniu misji. Taką rolę pełni przykładowo bardzo żywiołowy, elektroniczno-orkiestrowy CTU Shootout podczas którego staramy się ujarzmić terrorystów oblegających CTU. Inny, Jack At The Base Part 2, towarzyszy nam w eliminowaniu kolejnych przeciwników stających nam na drodze w dotarciu do głównego sprawcy problemów - Petera Madsena.

Partytura do 24: The Game nie wprowadza w gatunek nic nowego, wiele natomiast z niego wynosi. Innymi słowy otrzymujemy 22 minutową niezobowiązującą rozrywkę, która ucieszy niejednego fana serialu i gry. Dla całej reszty nijak związanej z 24 lub nie spędzającej romantycznych wieczorów z konsolami, syntetyczno-symfoniczna kompozycja Callery'ego okaże się zwykłem, sztampowym rzemiosłem jakich w dobie coraz bardziej rozpowszechniającego się stylu Media Ventures dużo.



Inne recenzje z serii:
  • 24
  • 24 season 4 & 5

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w grze:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Czas trwania: 22:23
    Komentarze
    Tony Almeida 2006-08-02
    21:22
    24: The Game (ONLY for PLAYSTATION 2) W grze mamy do wykonania 58 misji (nie 100 :) ), w tym bardzo pokaźną ilość mini-gierek, takich jak: włamywanie się do DOD, naprawianie plików, zacieranie śladów hakowania, łamanie haseł, czy rozbrajanie bomb. Czas w "24: The Game" nie płynie tak, jak w znanym nam wszystkim serialu. Da się to zaobserwować już na samym początku rozgrywki. Niektóre "godziny" trwają 25 minut, inne więcej lub mniej... wszystkie natomiast należy ukończyć możliwie jak najszybciej. Niestety wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Najbardziej ciekawił mnie powód rozstania Jacka i Kate. Jednak nie dostałem odpowiedzi na to i kilka innych pytań... Pomimo tego, gra jest naprawdę niezła. To jedna z tych wciągających i uzależniających pozycji, od których nie można odejść nawet na minutę. Autorzy dali nam bowiem do dyspozycji: Jacka, Chase'a, TONY'ego, Michelle, Kimberly, czy chociażby Adama. W grze występują również takie postacie, jak uwielbiane przeze mnie Nina/Yelena i Mandy oraz Prezydent David Palmer. Aktorzy podkładający głosy pod postacie spisali się dobrze, ale nie idealnie. Zdarzają się bowiem dialogi, które możnaby wypowiedzieć z większym zaangażowaniem, ale można przymknąć na to oko, bo takie texty, jak: "Out of my way!" - Chase, "Drop your weapon now!" - Jack, czy "CTU!" - TONY, po prostu wgniatają w fotel. Oprócz znanych nam aktorów, w tym: Mary Lynn Rajskub (Chloe O'Brian), Paul Schulze (Ryan Chappelle), czy Sarah Wynter (Kate Warner) możemy usłyszeć Toma Sizemore'a (Sid)! Gra jest mniej złożona niż genialne sezony 2. i 3. Głównym przeciwnikiem nie jest Madsen (nie Madison:) ) - jak mogłoby się wydawać przez większość gry - a ktoś znany z końcówki 2. sezonu. Pod względem zawiłości scenariusza, "24: The Game" blisko do sezonu 1. Przewyższa natomiast żałosny 4. i idiotyczny 5. sezon na całej linii!
    Tony Almeida 2006-08-02
    23:18
    Zapomniałem wspomnieć o jednej mini-gierce, która jest nafajniejszym elementem gry. Mianowicie chodzi o przesłuchania (Jack) i negocjacje (TONY). Dla tych części "24: The Game" warto zagrać. W przeciwieństwie do zakończenia, które jest po prostu niedopracowane...
    Tomasz Goska 2006-08-03
    00:14
    Z tego co wiem muzyka niezbyt przypadła Ci do gustu na płycie. Czyżby po zaliczeniu gry urosła w twoich oczach?:]
    Tony Almeida 2006-08-03
    01:39
    Muzyka z płyty, którą słuchałem jest średniacka - 5/10. Muzyka z gry jest na 7/10 :). Chociaż widać, że gra (w tym muzyka) jest niedokończona... Ale tak to już niestety jest z grami rozwijającymi filmy i seriale. Wyjątkiem jest ALIAS, również na PlayStation 2. TONY OUT!
    Tomasz Goska 2006-09-10
    11:09
    Jako iż wydawca nie zatroszczył się o sensowne covery do tego albumu, stąd możecie zessać paczkę z kompletem okładek do 24: The Game. Pzdr

  • 24: The Game

    Kompozytor:

    • Sean Callery

    Dyrygent:

    • Jonathan Williams

    Orkiestrator:

    • Jonathan Williams

    Wydawca:

    • Fox Music (2006)

    Producent:

    • Richard Aitken

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie