Szukaj: w


recenzje

The King (Król)



Nicholas Britell wyrasta do rangi kompozytora nieomylnego. Jest prawdopodobnie jednym z niewielu, którzy tak śmiało poruszając się w różnych muzycznych stylach, zawsze wpadają na właściwe pomysły. Tak było w The Big Short, Moonlight i najlepszym jak dotąd Vice. Niezwykle ceniony czterdziestoletni Amerykanin wydaje się być gwarantem jakości, czego większość może mu pozazdrościć. W ubiegłym roku sam podjął się tylko jednego filmowego wyzwania, chwilę wcześniej pisząc wysmakowaną partyturę do obsypanej nagrodami Sukcesji. Reżyserem, który mógł skorzystać z jego usług jest David Mitchell, a filmem, gdzie po raz kolejny zabrzmiała kompozycja Britella, jest oparty na motywach szekspirowskich Król.

Netflixowski dramat to adaptacja sztuk Henryk IV oraz Henryk V. Film stylizowany jest na ponurą, dosłowną i brutalną opowiastkę, stworzoną jednolitą kreską. Brakuje przy niej miejsca na humor czy dystans. Jest w niej natomiast mnóstwo refleksji, świetnych dialogów i znakomicie napisanych ról - jak ta Roberta Pattisona, wcielającego się w delfina Francji. Na pierwszy plan tej opowieści wyłania się Hal - królewski syn, unikający ojca oraz dworu. W zamian Hal woli spędzać czas w towarzystwie swojego kompana Falstaffa, utracjusza, bawidamka, który choć posmakował wojny pod królewską chorągwią, wydaje się być zaprzeczeniem żołnierza. Gdy prawowity dziedzic monarchii ginie na polu bitwy, a schorowany król kona na łożu śmierci, Hal musi przejąć ciężar korony. Przyjdzie mu nie tylko zmierzyć się z nadciągającymi niebezpieczeństwami płynącymi z dworu, ale także ze stojącą na skraju wojny Francją.

W momencie koronacji Henryka V dochodzi do symbolicznej transformacji nieopierzonego małolata w monarchę. Punktem zapalnym tej zmiany jest pierwszy, pełnoprawny fragment oprawy muzycznej pod postacią Ballade in C# Minor: Coronation. Oprócz niego, z kadru nie docierają do nas żadne inne dźwięki. Ten trudny, niepokojący, ale intrygujący utwór w zamyśle ma oddać ciężar wydarzenia i opisać, w jakiej atmosferze przyjdzie nam śledzić poczynania następcy tronu. A będa one od początku do końca oblane poważną, utrzymaną w klasycznej formule ścieżką, której nie sposób przeoczyć ilekroć wybrzmiewa z ekranu.


Duża w tym zasługa artystycznej odwagi Britella - kompozytorowi zależało bowiem, by muzyka, a w szczególności przepiękne partie smyczków, była uniwersalna. Jak sam przekonywał, nie jest jasne, jak brzmiałaby ona wieki temu, a więc musi odrzeć partyturę z wszelkich epokowych naleciałości. Kluczem do jej napisania są wartości, a raczej lejtmotywy leżące u podstaw scenariusza, a są to rodzina, władza i przyjaźń. To za nimi kryją się prawdziwe emocje, płynące z rozwiązań aranżacyjnych, których podjął się Britell. Mam na myśli tetrachordy (cztery kolejne dźwięki w określonej skali muzycznej), szybkie tremola smyczkowe czy majestatyczne chóry. Co ciekawe do tych ostatnich Britell zaangażował Trinity Boys Choir - cieszący się światową sławą chór chłopięcy. Analogia z raptem nastoletnim królem? Być może. Cały ten przytoczony warsztat tworzy ponurą, uroczystą wręcz atmosferę, pod którą, o dziwo, w żadnym momencie nie załamuje się sam film.

Na albumie uwagę przykuwa nazewnictwo utworów. Jak przekonuje Britell - jest to czysta stylizacja. Pozwala ona kompozytorowi odkryć historię i oddać tok wyszukiwań, jakie przeprowadził, by zrozumieć muzyczne połączenia na przełomie średniowiecza i renesansu. Wplatanie starodawnych form muzycznych w tracklistę, takich jak ballada, hymn czy marsz, miało również uruchomić pewne emocjonalne mechanizmy - hymn to doniosłość a kantyk religijny mistycyzm. Najciekawiej wypada w tym zestawieniu utwór Antiphone, który towarzyszy pełnej zapału i gorliwości mowie Henryka tuż przed decydującą bitwą z Francją. Sama antyfona to nawiązująca do biblii pieśń pisana prozą, a zatem tak podpisana na albumie scena może sugerować niemal boski pierwiastek w osobie króla. Minusem takiego zastosowania wydaje się być oderwanie tej muzyki od filmu. Siłą rzeczy kurczowe trzymanie się konwencji - tytuły jako pieśni - może gubić ciągłość ekranowych wydarzeń.

Drobnym wyjątkiem wydaje się być bitwa o Agincourt - coś, co pamiętamy, było swego czasu ozdobą oprawy Patricka Doyle'a, również przecież traktującej o szekspirowskim władcy. O ile film Kennetha Branagh oscylował wokół romantycznej idei walki, Król to w dużym skrócie krew i piach, a zatem realizm, którego twórcy nie zaszczepiają pod płaszczykiem szekspirowskiego przepychu, tak jak u Branagha. Tutaj Agincourt to przede wszystkim chaotyczne starcie toczone w błocie i dźwięku metalu. Oczywiście, u jego podnóża dochodzi do owianej romantycznym patosem królewskiej przemowy w postaci przytaczanego wcześniej utworu Antiphone. Ale to co słyszymy chwilę później, dekonstruuje obraz Agincourt, jaki znamy. Marche - Agincourt to, bowiem, pełne napięcia oczekiwanie; bardziej niż melodię przypominające łomot bitewnych bębnów, który podkreśla potęgę armii i tłamsi morale jej przeciwnika.

Król to autorska praca. Taka, którą mógł stworzyć jedynie ktoś tak piekielnie uzdolniony jak Britell. Jego muzyka jest intrygująca, zaczerpnięta jakby z innego świata i po raz kolejny dystansująca konkurencję oryginalnością. Mało tego, najnowsze dzieło autora Moonlight jest bez wątpienia jedną z najlepszych ścieżek ubiegłego roku - wyróżnienie, do którego już mogliśmy się przyzwyczaić w kontekście tego kompozytora. I aż strach pomyśleć, czym uraczy nas Amerykanin w następnej kolejności. Bo przecież znakomita passa trwa i nic nie zanosi się na to, by coś mogło ją zaburzyć.





Autor recenzji:  Tomasz Ludward
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Ballade in C# Minor: Coronation (2:28)
  • 2. Estampie – Eastcheap (1:16)
  • 3. Song of Hal: Strings in C# Minor (5:12)
  • 4. Tetrachord – War and Fate (2:14)
  • 5. Canticle in E Minor (1:58)
  • 6. Hymn – Mvmt 1: Prelude (3:53)
  • 7. Ballade in F# Minor: Trebuchets (1:56)
  • 8. Song of Hal: Strings in B Minor (4:20)
  • 9. Ballade in B-flat Minor: Descent (2:23)
  • 10. Antiphon (2:16)
  • 11. Marche – Agincourt (2:46)
  • 12. Hymn – Mvmt 2: Lament (3:41)
  • 13. Tetrachord – Rex (1:26)
  • 14. Hymn – Mvmt 3: Elegy (2:46)
  • 15. Song of Hal: Conclusio in C Minor (4:50)
Czas trwania: 43:07
Komentarze
Mystery 2020-03-10
09:38
Tym razem Britell mnie nie zachwycił, ale klimat jest.
Conrad 2020-03-10
15:23
Przeciętna muzyka. Do filmów kostiumowych i widowisk historycznych masz całą masę lepszych prac. Inna sprawa, że w tym gatunku można wykazać się dużo większą kreatywnością, a tutaj tego zabrakło. Film jest niezły, ale główny bohater irytujący. Taki przemądrzały student z koroną na głowie ;)
DanielosVK 2020-03-12
11:53
Dobra recenzja, chociaż ocena nieco zbyt dla mnie optymistyczna. Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych ścieżek zeszłego roku - dojrzała, przemyślana, urodziwa dramatycznie, a "Hymn" to jedna z najpiękniejszych melodii (swoją drogą, sakralne nawiązania, operowanie bardziej brzmieniem niż melodią oraz dość ascetyczne brzmienie przywodzą mi na myśl "Prisoners" Jóhannssona - bardzo podobne w charakterze ścieżki). Szkoda, że w filmie rzadko kiedy ma to okazję wybrzmieć w pełni, a na płycie aż chciałoby się, aby niektóre pomysły pełniej wybrzmiały... ale tak czy siak, chapeau bas :)
Bromski 2020-03-12
14:50
Poprawna muzyka, ale też daleki jestem od zachwycania się nią. Ma swój styl, ale "Królestwo Niebieskie" to nie jest.
Marek 2020-03-18
15:09
Właśnie w tym tkwi problem tej kompozycji. Britell skupił się głównie na brzmieniu i zamiast pełnowartościowej i epickiej muzyki mamy jedynie stylistyczne ćwiczenie. Owszem, mało jest dzisiaj takich kompozytorów którzy odwołują się do bardziej klasycznego grania, ale "The King" ma zbyt kameralny wydźwięk i jej ubogość tematyczna nie pozostawia słuchaczowi żadnych złudzeń, poza interesującą etniką i kompozytorskim stylem.

The King (Król)

Kompozytor:

  • Nicholas Britell

Dyrygent:

  • Nicholas Britell

Orkiestrator:

  • Matt Dunkley i Nicholas Britell

Soliści:

  • Tim Fain (skrzypce)
  • Rob Moose i Peter Lale (altówka)
  • Caitlin Sullivan (wiolonczela)
  • Mary Scully (bas)
  • CJ Camerieri (trąbka)
  • Frank Moon (ud)
  • Paul Clarvis (tamburyn)

Wykonawcy:

  • Trinity Boys Choir, London Voices

Wydawca:

  • Lakeshore Records (2019)

Producent:

  • Nicholas Britell i John Finklea

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie