Szukaj: w


recenzje

Alien 3 (Obcy 3)


Trzecia odsłona prawdopodobnie najlepszej serii science-fiction w historii kina stała się dla kompozytora muzyki Elliota Goldenthala, relatywnie nowej na scenie filmowych kompozytorów postaci, tym czym dla Jamesa Hornera druga część sagi przed sześciu laty. "Punktem zapalnym" wielkiej kariery. Mroczna, gotycka sceneria więzienia na planecie Fiorina 161 plus posępny klimat opowieści reżyserowanej przez późniejszego twórcę Siedem, Davida Finchera pozwoliły rozwinąć skrzydła jednemu z najbardziej oryginalnych i nietuzinkowych autorów współczesnej muzyki filmowej.

Partytura Goldenthala pełna jest dysonansów i dysharmonii. Fakt ten niewątpliwie podzielił fanów muzyki filmowej. Jedni zarzucili mu brak tematycznych rozwinięć, inni za to chwalili za innowacyjne techniki pisania i rozwiązań technicznych. Jest również bez wątpienia jedną z najbardziej mrocznych i atmosferycznych jakie kiedykolwiek powstały. "Obcy 3" 'oddycha' grozą, smutkiem ale też to muzyka mocno dramatyczna, ocierająca się chyba o poważniejsze tematy niż akcja Hornera z części drugiej czy suspense Goldsmitha z pierwowzoru. Wiele sekwencji jest blisko awangardy, gdy kompozytor eksperymentuje czy to z orkiestrowymi czy elektronicznymi środkami wyrazu. Doskonałym przykładem jest totalnie atonalny First Attack, pełen "odzywających się" nie rytmicznie instrumentów dętych blaszanych. Niewątpliwie należy się tu doszukiwać odniesień do mistrza Goldenthala, Johna Corigliano oraz klasycznego wykształcenia kompozytora (rewelacyjna, klasycyzująca sekcja smyczkowa w The Entrapment).

W sporej części utworów Goldenthal wydaje się zainteresowany bardziej eksperymentowaniem z orkiestrą, zarzucając nas całą "ścianą" dźwięków miast stworzyć jakąkolwiek strukturę muzyczną "ciągnącą" utwór. Mimo całego kunsztu aranżacyjnego przyznaję, że nie jest to zbyt przyjemne, ani czasami ciekawe dla ucha - czasem jest głośno i nic poza tym. Bez wątpienia taka technika jest wysoce efektywna w muzyce do horroru i trzeba oddać jej to, że to ona w dużej mierze buduje niecodzienny klimat filmu Finchera. Już pierwszy, niezwykle klimatyczny i mroczny Agnus Dei jest zapowiedzią całego stylu albumu, ze świetnymi, wplecionymi żeńskimi wokalami oddającymi chłód oraz posępność otaczającego kosmosu i co tu dużo mówić: naszych lęków. Całość naznaczona jest piętnem tragizmu i przegranego losu grupki więźniów Fioriny 161 oraz losu samej Ripley, walczących z zabójczym organizmem. Mimo w/w trudności w odbiorze, "Alien 3" cechuje się całą gamą ciekawych rozwiązań. Sekcja smyczkowa wykonująca szybkie frazy w hipnotycznym rytmie bardzo przypomina post-modernistyczny styl "Matrixów" Dona Davisa. Użycie perkusji można podzielić na dwie zasadnicze grupy. Momenty budowania suspense'u wykorzystują ją z podobnym skutkiem jak choćby Jerry Goldsmith w oryginalnym "Obcym", natomiast bardziej dynamiczne jej użycie sprawdza się w muzyce akcji (Bait and Chase). Kompozycja z trzeciego "Obcego" będzie także dużą inspiracją i wzorcem dla kolejnych dokonań kompozytora, choćby innej partytury science-fiction, mianowicie "Final Fantasy". Sekcja dęta gdy już dochodzi do głosu, brzmi doprawdy monumentalnie i doskonale wpisuje się w atmosferę poważnego filmu fantastyczno-naukowego (cudne kulminacje w Explosion and Aftermath). Wiemy, że wydarzyło się coś zarówno niepokojącego jak i nadzwyczajnego. To wybrzmienie muzyki Goldenthala towarzyszyć będzie mu w jego kolejnych projektach - choćby w "Kuli". Stanie się jednym z jego znaków firmowych.

Momenty te niewątpliwie dowodzą, że twórca doskonale czuje się w klimacie s-f/horroru. Nadają muzyce aury niesamowitości (np. spektakularna końcówka Candles in the Wind) i szkoda, że nie ma ich więcej na albumie. "Obcy 3" to także muzyczny gotyk, a nawet barok - charakter muzyki, który Goldenthal będzie rozwijał w kompozycjach min. do "Batman Forever" czy "Wywiadu z wampirem". Ważną rolę w ścieżce dźwiękowej odgrywają dystynktownie wplecione syntezatory, przede wszystkim z elektronicznym 'efektem' dla samego Obcego, gdy tylko pojawia się na ekranie. Również i w tej dziedzinie kompozytor eksperymentuje, min. poprzez użycie intrygujących dźwięków "poruszających" się od głośnika do głośnika, a nawet zdających się imitować samego potwora w utworze nr 2. Choć dysonanse przeważają, to jednak istnieją tu również momenty liryzmu (choć nawet on jest smutny) jak zupełnie śliczne Lento z chłopięcym soprano Nicka Nackleya i delikatnym fortepianem, który zapowiada piękne The Kiss z "Final Fantasy". I wreszcie creme de la creme tego soundtracka, najlepszy bez dwóch zdań utwór - Adagio z słynnego finału filmu, gdy Goldenthal "wpuszcza" w potężną sekcję dętą i smyczki trochę nadziei (choć końcówka jest przecież tragiczna...) w wielkim, emocjonalnym wybuchu. Utwór ten do dziś stanowi jedno z najważniejszych osiągnięć kompozytora, kopiowane w finałach takich filmów jak "Michael Collins", "Gorączka" czy "Tytus Andronikus".

Muzyka z "Obcego 3", to jedna z najbardziej mrocznych jakie kiedykolwiek było mi dane słyszeć. To muzyka również trudna w słuchaniu mimo jej niewątpliwych, technicznych zalet. Jeżeli nastawiamy się na słuchanie orkiestracyjnych i technicznych "fajerwerków", będziemy bardzo zadowoleni, jednak jeżeli będziemy szukali w niej tematycznych rozwinięć, score z "Alien 3" będzie dużym rozczarowaniem. Znajdziemy tu wspaniałe momenty (choć raczej będą chwalone przez fanów kompozytora), ale z drugiej strony są sekwencje po prostu (prawie) nie nadające się do słuchania, jak np. mocne gitary w Rape, choć tym wyborem twórca zdradza preferowanie tego środka wyrazu w przyszłości przy takich kompozycjach jak "Heat" i "S.W.A.T.". Podobną drogą komponowania jak kompozytor "pójdą" w późniejszych latach tacy twórcy jak Don Davis i Danny Elfman, więc jednak partytura ta posiada również pewien atrybut "ważności". To niewątpliwy "kandydat" do słuchania w nocy. Bez wątpienia dzieło Goldenthala jest kompozycją ambitną i innowacyjną oraz świetnym wprowadzeniem w jego styl, gdyż doszukać się można tu odniesień do jego wszystkich późniejszych ilustracji filmowych. Szkoda, że na soundtracku nie znalazła się niecodzienna, "horrorowa" aranżacja fanfary 20th Century Fox - paradoksalnie znalazła się na limitowanym albumie z "Predatora"! Raczej dla fanów Elliota Goldenthala ale też szukających ambitnych wyzwań w muzyce filmowej.


Inne recenzje z serii:
  • Prometheus
  • Alien Covenant
  • Alien
  • Aliens - The Deluxe Edition
  • Alien 3 - Expanded Edition
  • Alien: Resurrection
  • Alien: Resurrection - Expanded Edition
  • The Alien Trilogy
  • Alien vs. Predator
  • AVPR: Aliens vs Predator - Requiem

    Autor recenzji:  Tomek Rokita
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. Agnus Dei (4:29)
    • 2. Bait and Chase (4:42)
    • 3. The Beast Within (3:09)
    • 4. Lento (5:48)
    • 5. Candles in the Wind (3:20)
    • 6. Wreckage and Rape (2:43)
    • 7. The First Attack (4:19)
    • 8. Lullaby Elegy (3:41)
    • 9. Death Dance (2:18)
    • 10. Visit to the Wreckage (2:04)
    • 11. Explosion and Aftermath (2:20)
    • 12. The Dragon (3:08)
    • 13. The Entrapment (3:42)
    • 14. Adagio (4:14)
    Czas trwania: 49:57
    Komentarze
    Thedues 2006-05-02 09:21
    Cóż nic dodać nić ująć;) Mariusz świetnie przeanalizowal score Goldenthala. Mam zresztą podobne zdanie do niego. Chociaż uważam, że klimat filmu w większej mierze budował sam ośrodek karny niżeli oprawa muzyczna Goldenthala. Jako fan obcego jestem na TAK i nie uważam aby Goldenthal popełnił błąd. Jako laik, dla którego saga o Obcym jest czystą głupotą dla dzieciaków pasjonujących się obleśnymi stworami jestem na NIE! Zbyt atonalnie brzmi cała płyta i tak naprawdę nie bardzo wiadomo czym tu się zachwycać… Bo przecież słuchalność nie zawsze idzie w parze z orginalnością. Podsumowując, wszystkie score o obcym cechuje podobny zamysł i rozwiązanie muzyczne. Można by rzec, że każde z nich otrzymało interesującą ilustracje, którą stworzoną z myślą wyłącznie o filmie a nie o fanach czy też zagorzałych miłośnikach atonalnych i ponurych brzmień(o ile są takowi). Jednak perfekcjonizm grozy jaki uzyskano z każdej ścieżki do dziś może być przykładem dla początkujących kompozytorów jakich rozwiązań można użyć aby uzyskać intrygujące nuty, które zaciekawią i wystraszą widza.
    Tomasz Goska 2006-05-02 09:59
    Próżno u niego szukać tematycznego piękna czy epickiego rozmachu.

    Bez przesady. Elliot wielokrotnie pokazywał, że w tematak i podniosłej muzyce epickiej obraca się znakomicie. Na przykład w Final Fantasy, gdzie mamy świetne 2 tematy i niesamowite "apokaliptyczne" frazy muzyczne. A już nie wspomnę o takim Batmanie Forever...

    Poza tym dobrze przeanalizowałeś muzykę Mariusz, tylko przesadziłeś troszkę z tą słuchalnością na płycie. Nie jest z nią tak tragicznie. Ja dałbym nie mniej niż 3/5. ;P
    Koper 2006-05-02 11:56
    Zgadzam się z recenzentem. Kilka niezłych utworów (na czele z kapitalnym Adagio) a reszta właściwie nie do słuchania poza obrazem.

    W kwestii klimatu filmu, to zgodzę się z Thedeusem, że to bardziej zasługa specyfiki miejsca (scenografia, oświetlenie, zdjęcia) niż muzyki Goldenthala. Ona po prostu świetnie się w to wpasowuje.
    Koper 2006-05-02 11:59
    PS: I rozjaśnijcie to zdjęcie. Nic nie widać. :D
    Tomek 2006-05-02 12:53
    Ja bym poszedł dalej i powiedział, że Alien 3 to najważniejsza kompozycja dla całej kariery Elliota Goldenthala. Chyba się zgodzicie? Również jest to jedna z najważniejszych kompozycji lat 90-ych. Natomiast nie pozostaje mi się nic innego jak zgodzić z Theduesem. Dla laika będzie to koszmar. Tylko do słuchania nocą i na słuchawkach najlepiej. Chociaż Adagio jest klasą samą dla siebie. I też posiada ten element "ważności", ponieważ w późniejszych swoich pracach Goldenthal wielokrotnie będzie powracał do struktury tego utworu, w pełnym rozmachu, tragicznym stylu.

    A Tomek Goska też ma rację co do tematyki (cholera, wszyscy mają rację! :D). Goldenthal nie raz udowodnił że potrafi skomponować przejmujące, zapadające w pamięć melodie. To pewien stereotyp, że Goldenthal = nie melodyjne/a-tematyczne. A to nie prawda.

    A Łukasz też ma rację :D - fotkę rozjaśnić, bo to flagowa scena z Obcego 3.
    mtomasky 2006-05-02 14:43
    Dla mnie świetnymi tematykami są np. John Williams czy Hans Zimmer. To, że w całej karierze Goldenthal stworzył jeden czy dwa tematy, nie czyni zeń świetnego tematyka, bowiem nawet Revell napisał świetny temat przy Pitch Black czy The Crow, a nikt nie określi go mianem tematyka. Jedna jaskółka wiosny nie czyni panowie. Rozumiem waszą sympatię do Elliota (to do obu Tomków :P), jest to kompozytor ciekawy, ale znam ciekawszych ;)
    Mefisto 2006-05-02 16:58
    Po tej recenzji nie lubię Was wszystkich :| Dyć to orcydzieło jest nie płyta !!
    Paweł Stroiński 2006-05-02 17:03
    Może orcydziełem i jest. ALe na pewno nie ARCYdziełem :P
    Mefisto 2006-05-02 17:05
    Miało być obcydzieło, ale widzę, że nie wyszło :P Zresztą sięgam po mój niepodważalny argument: nie znacie się :D
    Tomek 2006-05-02 18:26
    Mariusz: masz sporo racji, przyznaję ;) Musisz mi i Tomkowi G. (i pewnie paru innym) to nasze "zboczenie" tymi goldenthalami i shore'ami maści wszelakiej :D

    Mefisto: też ci przyznaję rację. Uwielbiam ten Twój tekst, jest rozbrajający :D
    Koper 2006-05-02 23:20
    A fotę to mieliście rozjaśnić a nie wymienić... :D:D PS: Goldenthal tematykiem nie jest. A "Final Fantasy"... tematy były tylko zarysowane. Gdyby je rozwinął byłoby super. Ale to zupełnie inna bajka. :)
    Tomek 2006-05-03 01:57
    Popieram. Tamta fotka była lepsza...
    mtomasky 2006-05-03 02:06
    Wrrr... jak kobiety... To za ciemne, to za jasne... :P Jeśli nadal coś nie pasuje, to proszę o prywatne wiadomości, a nie śmiecicie takimi komentami :P Ugiąłem się pod waszymi naciskami, ale ostatni raz :P
    PS. Cieszę się, że mój własny screenshot bardziej przypadł wam do gustu. Starałem się :]
    Tomek 2006-05-03 02:12
    Teraz mucha nie siada :]
    Mefisto 2006-05-03 02:24
    trochę nieostre to zdjęcie :P
    Koper 2006-05-03 12:43
    No, już jest lepiej, ale... jeszcze mogłoby być wyraźniejsze. ;):D:D
    Tomek 2006-05-03 14:58
    Mariusz jeszcze jedna prośba: Opraw jeszcze w ramkę :-DDD
    mtomasky 2006-05-03 15:38
    Igracie z ogniem :P
    Koper 2006-05-03 21:21
    Chyba z ksenomorfem... :D PS: Co z tą ramką? :D
    Paweł Stroiński 2006-05-03 21:54
    W ogóle ambitna nazwa. Ksenomorf. Po grecku to tyle, co obcy kształt :D
    Koper 2006-05-04 17:32
    OCh, Ty już się znajomością greki tu nie popisuj, tylko lepiej koledze byś pomógł z ramką... :P:D
    ALIEN 2007-03-11 20:22
    jeden z najlepszych soundtracków do filmu s-fi. wsłuchajcie się w pierwszy utwór - słychać w nim jakby... kosmos. coś pięknego. polecam "ALIEN 3 - expanded score"
    Mystery 2008-12-10 18:21
    Zgadzam się w 100% z treścią recenzji, nic dodać, nic ująć.
    Mefisto 2008-12-10 19:19
    no to Mystery ląduje w moim czarnym notatniczku :>
    Mystery 2008-12-10 23:51
    Że niby co, mam czekać na telefon ;p ;) Alien 3 mimo całego swego kunsztu i wirtuozerii, mnie jakoś nie zachwyca, nie mam pojęcia dlaczego. Muzyka to solidna, ale.... no właśnie ale. Na gruncie Obcych wolę jednak Hornera ;)
    Marek 2008-12-11 13:37
    A ja uwielbiam. Niebanalna, intrygująca ściecha. Ale 5 zarezerwowano już dla Goldsmitha;)
    Mefisto 2008-12-11 19:09
    na jaki telefon? wyskoczy Ci coś z piersi i tyle :P A 5 dla Goldsmitha to niby za co?
    Koper 2008-12-11 20:32
    Jak to za co? Marek to fan(atyk) tego kompozytora. :P
    Marek 2008-12-11 22:01
    Za najwybitniejszą muzykę w serii, którą co prawda zmarnowano w filmie, ale która jako samodzielna kompozycja to po prostu geniusz. Pomimo mojego rzekomego fanatyzmu, tę ścieżkę doceniłem w pełni dopiero wysłuchawszy complete'a Intrady:P
    Mefisto 2008-12-12 00:34
    nawet complete score nie może przysłonić faktu, że muzyka z pierwszego Aliena, choć dobra, to jednak nudnawa i pusta bez obrazu
    Marek 2008-12-12 14:04
    A dla mnie właśnie na odwrót: Goldsmith poza obrazem zaczyna żyć własnym życiem i w jakiś cudowny sposób im więcej materiału jest dostępne, tym lepiej całość brzmi (a przy expanded Hornerze można się solidnie zdrzemnąć - no ale ja jestem z tych co Aliens nie lubią:P), wszystkie te pomysły, eksperymenty, nie da się od tego oderwać. W zasadzie więc i jedynka i trójka jak dla mnie to score'y, które wyprzedziły swoją epokę, ale nie ukrywam, że do Jerry'ego najczęściej wracam, bo IMHO jego wersji Aliena niczego nie brakuje.
    sylvek 2009-01-04 14:29
    odsluchalem raz wiecej nie bede bez komentarza
    DanielosVK 2010-09-18 11:14
    Świetne i nic więcej mówić nie trzeba,
    SYLVEK 2011-10-02 21:08
    NIE WIEM CO JEST ZE MNA NIE TAK BO DO MNIE TA PLYTA NIE PRZEMAWIA SLUCHALEM WIELE RAZY I NIE WIDZE W TYM NIC NADZWYCZAJNEGO OCENY NIE BEDE STAWIAL NAPISALEM CO TRZEBA POPROSTU NIE CHCE PSUC OCEN
    SYLVEK 2011-10-02 21:10
    A WIDZE ZE JUZ STAWIALEM OCENE HEHE NO TRUDNO
    Mieszko 2013-08-31 10:31
    "Alien 3" Elliota Goldenthala to w miarę bezbolesna muzyka. Na co warto zwrócić uwagę? Na "Agnus Dei", "Lento" oraz fragmenty "Bait and Chase", "Wreckage and Rape", "Lullaby Elegy", "Explosion and Aftermath" i "Adagio".
    Arkadiusz 2014-01-01 22:16
    Ze wszystkich soundtracków Aliena, ten najbardziej przypadł mi do gustu. Jest klimatyczny i niebanalny. Szkoda, że jakość muzyki nie idzie w parze z jakością samego filmu.

  • Alien 3 (Obcy 3)

    Kompozytor:

    • Elliot Goldenthal

    Dyrygent:

    • Jonathan Sheffer

    Orkiestrator:

    • Elliot Goldenthal
    • Robert Elhai

    Soliści:

    • Nick Nackley (wokal)
    • Richard Martinez (progr. syntezatorów)

    Wydawca:

    • MCA Records (1992)

    Producent:

    • Matthias Gohl

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie