Szukaj: w


recenzje

Histoire d'O (Historia O)


...Wyciąga rękę w stronę kołnierzyka jej bluzki, rozwiązuje kokardę u szyi, a potem rozpina guzik po guziku. O pochyla się odrobinę, sądzi, że Renę chce pieścić jej piersi. Bynajmniej. Renę wkłada rękę pod bluzkę tylko po to, by odszukać ramiączka jej biustonosza, które przecina nożykiem, potem zaś zdejmuje biustonosz i chowa. Teraz jej piersi pod bluzką, którą na powrót zapiął, są swobodne i obnażone, tak samo swobodne i obnażone jak jej pośladki i brzuch - jest naga od pasa do kolan...

Wstęp

Jest to fragment z książki Story of O autorstwa Dominique Aury ukrywającej się pod pseudonimem Pauline Reage. Powieść ta ukazuje młodą dziewczynę, która z miłości do swojego ukochanego postanawia oddać mu się całkowicie i wraz z nim wkracza w świat seksu, gdzie rozkosz często miesza się z bólem i cierpieniem. Książka po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w 1954 roku. Od razu wzbudziła ogromne kontrowersje i przez długi okres czasu nie schodziła z ust mieszkańców Paryża. Jako iż Historia O ukazała się w nakładzie jedynie 600 sztuk, zrazu stała się również bardzo trudno dostępnym towarem. Co ciekawe, tuż przed śmiercią autorka zdradziła motywy, jakie popchnęły ją do napisania tak odważnej powieści. Otóż jeden z najsłynniejszych erotyków w historii okazał się tylko, a może aż listem miłosnym do mężczyzny, z którym Pauline Reage przez ponad 20 lat miała romans.

W 1975 roku Just Jaeckin przeniósł tą książkę na duży ekran. I ponownie jak 20 lat wcześniej literatura zawładnęła umysłami czytelników, tak samo film przyniósł sporo kontrowersji. Trzeba pamiętać, jakie to były czasy i jak mało z nich pozostało do dzisiaj. Należy sobie jasno powiedzieć, że obecnie taka ‘ostra’ erotyka może co najwyżej śmieszyć. Jeśli ktoś liczy, że film tryska perwersją, to się mocno przeliczy. Obecnie w co drugim filmie rodem z Hollywood możemy oglądać ostrzejsze sceny niż w Histoire d'O. Owszem, film ma swój urok, ale i tak bardzo daleko mu do książki Pauline Reage. Tak naprawdę jedynym co chroni nas przed zaśnięciem podczas seansu jest główna bohaterka oraz muzyka.

W 1984 roku Eric Rochat powołał na świat sequel Histoire d'O. Film w ogóle okazał się totalnym nieporozumieniem. Dominacja i uległość przerodziła się w niewinne zabawy, co zupełnie odbiegało od koncepcji oryginału. I tak dochodząc do setna sprawy, w nasze ręce trafia soundtrack, który zawiera w sobie muzykę z obu części. Jest to o tyle istotne, że do obu części muzykę komponowali różni artyści. I tak przy pierwszej pracował Pierre Bachelet, zaś przy drugiej Stanley Myers oraz... Hans Zimmer. Tak, tak! Ten sam Zimmer, który 20 lat później stanie się jednym z najbardziej uznanych kompozytorów w historii muzyki filmowej.

Histoire d'O

Pierre Bachelet to bynajmniej nie był przypadkowy wybór twórców Histoire d'O. Dokładnie rok wcześniej francuski kompozytor napisał muzykę do równie znanego, jeśli nie bardziej znanego filmu erotycznego Emanuelle. Erotykę można podać na dwa sposoby - wulgarnie i obleśnie, tudzież delikatnie i romantycznie. Na szczęście Bachelet jest mistrzem w tym drugim odcieniu miłosnych uniesień. Muzyczny świat, jaki potrafi wykreować jest bardzo subtelny i zarazem bogaty tematycznie. Zdecydowanie tą drogą podążył Nico Fidenco przejmując pałeczkę od Bacheleta w dalszych częściach Emanuelle. Największą zaletą Francuza jest umiejętność tak prowadzenia narracji poprzez muzykę, że nie czujemy tym znużenia. Z bardzo małymi wyjątkami nie ma tu miejsca na tak powszechny dzisiaj underscore. Istotą takiego kina z jakim mamy teraz do czynienia nie jest wcale fabuła ani dialogi. To miłość, to zbliżenie dwojga ludzi jest najważniejsze. Muzyka ma za zadanie zbudowanie odpowiedniego klimatu, nadania wręcz baśniowych barw temu co widzimy na ekranie. Nie może być nachalna, ale niedobrze też, gdyby zginęła gdzieś pod jękami rozkoszy dobiegających z głośników.

Temat przewodni Histoire d'O słyszany już w pierwszym utworze spokojnie może się równać z tematem przewodnim Emanuelle. Czaruje on nas uwodzicielskim żeńskim wokalem w akompaniamencie całej gamy instrumentów perkusyjnych. Całość wzbogaca gitara akustyczna oraz delikatna elektronika. I to właśnie elektronika zasługuje tutaj na wielkie uznanie. W ogóle nie zestarzała się pomimo upływu czasu. Muzyka zupełnie nie brzmi anachronicznie, co należy zapisać jej na plus. Drugim tematem godnym naszej uwagi jest nostalgiczna melodia słyszana w Et l'Amour A Trois. Tym razem Bachelet oparł całe brzmienie o smyczki i elektronikę, która przywodzi na myśl pozytywkę. Pojedyncze wymienianie tematów mija się z celem, bowiem praktycznie każdy utwór przynosi nowy motyw albo rozbudowuje wcześniejszy. Ogólny nastrój tej płyty jest poważniejszy niż to co możemy usłyszeć przy Emanuelle, ale należało się tego spodziewać biorąc pod uwagę tematykę Histoire d'O. Na minus tej płycie zapisałbym jeszcze utwór O' She's a Lady. Jest to drażniąca uszy piosenka utrzymana w stylistyce lat 70’.

Histoire d’O: Chapitre 2

Muzyka z drugiej części ma się tak samo do pierwowzoru, jak sequel do pierwszej części. Zupełnie zagubiła się gdzieś atmosfera tajemniczości, oczarowania erotyką. Wszelkie brzmienie jest bezuczuciowe. Winą za to należy obarczyć bardziej nachalną elektronikę. Melodyka z Histoire d’O: Chapitre 2 jest bardzo charakterystyczna dla Myersa. Są to surowe elektroniczne brzmienia, które na myśl mogę bardziej przywodzić muzykę do Terminatora, a nie do filmu erotycznego. Brakuje tu tak chętnie używanych przez Pacheleta skrzypiec i gitary akustycznej, w zamian otrzymujemy saksofon i gitarę elektryczną. Na domiar złego tematycznie wieje pustką. Większą część tej muzyki stanowi nudny underscore.

Stanley Myers i Hans Zimmer - używając kolokwializmu - położyli tą muzykę. A to dziwne, bowiem to Zimmer uchodzi za ojca elektroniki w muzyce filmowej. Mówi się, że nikt jak on nie potrafi nią władać w obrazie. Stanley Myers to jego mentor; wszystko czym Niemiec nas dzisiaj zachwyca, musiało mieć swój początek. Ale jeśli 22 lata temu ktoś by mnie zapytał, czy ten muzyk ma szansę zaistnieć, to bym się głośno zaśmiał (pomijając fakt, że 22 lata temu to ja lepiłem w piaskownicy babki ;)) No ale dość tego narzekania, bowiem są też powody do zadowolenia. Zarówno jak i pierwsza część doczekała się tematu przewodniego, tak i drugą spotkał podobny los. Ba, nawet możemy wyróżnić dwa tematy. Melodia słyszana w Madame Pembroke's Gigolo nie jest już tak dobra jak jej poprzedniczka z pierwszej części, ale jest całkiem sympatyczna. Tutaj właśnie możemy podziwiać urok saksofonu, który dużo przyjemniej brzmi w muzyce tematycznej, aniżeli kiedy tworzy underscore. Drugim tematem jest O's Theme, na bazie której powstała piosenka promująca film. Zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu wersja instrumentalna. Jest to w sumie jedyny akcent, który przypomina pierwszą część. Tak więc poza tymi dwoma tematami, które skromnie są nam serwowane na płycie, nie uświadczymy tutaj nic ciekawego.

Epilog

Przyznaję się, że widziałem tylko pierwszą część. Jak wspomniałem na początku, muzyka wypada tam rewelacyjnie. Co do drugiej części mogę się tylko domyślać ostatecznego efektu, ale jako iż mamy do czynienia ze stricte ilustracyjną tapetą, tak więc nie oczekiwałbym zbyt wiele. Stąd też ocena muzyki w filmie odnosi się jedynie do części pierwszej.

Wydanie tej muzyki w taki sposób było jak najbardziej na miejscu. Szkoda tylko, że druga część nie doczekała się tak samo udanej ilustracji, jak część pierwsza. Pierre Bachelet udowodnił tym samym, że jest mistrzem na polu ilustracji muzycznej do filmów erotycznych. Stanley Myers pokazał nam, że ma w sobie tyle czułości, ile Polska wyprodukowała sportowych samochodów. Hans Zimmer zaś daje nadzieje tym, którzy mogliby się zniechęcić po pierwszych niepowodzeniach, bo tak mamy w jego wykonaniu dobre Madame Pembroke's Gigolo i tragiczne wręcz Parade of Masks. Zdecydowanie warto zapoznać się z tym albumem, gdyż jakby nie patrzeć, jest to spory kawałek historii, do tego bardzo ciekawej historii.

...Zmuszona znosić taki sposób chłosty jaki narzucił jej kochanek, O pomyślała, że błaganie go o litość byłoby najlepszym środkiem, żeby zdwoić jeszcze jego okrucieństwo, tak wielką rozkosz sprawiało mu wymuszanie na niej tych niezaprzeczalnych świadectw jego siły i władzy. I w końcu to on pierwszy zauważył, że skórzany bicz, pod którego razami jęczała na początku, zostawia zbyt słabe ślady (zmieniło się to trochę gdy użyto bicza maczanego w wodzie, a już całkiem zdecydowanie od pierwszego razu zadanego pejczem), co było dla niego pretekstem by przedłużyć czas tortury i zaczynać niemal natychmiast po każdej przerwie...




Autor recenzji:  Mariusz Tomaszewski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Histoire d'O (03:05)
  • 2. O' et la Rencontre (02:28)
  • 3. O' et le Chateau de Roissy (04:21)
  • 4. O' et l'Amour a Trois (01:58)
  • 5. O' Apres (00:52)
  • 6. O' She's a Lady (02:50)
  • 7. Tout Cela Est pour Toi (03:12)
  • 8. O' avec Pierre (01:38)
  • 9. O' et Sir Stephen (03:05)
  • 10. O' et la Photo de Jacqueline (01:00)
  • 11. O' Comme Alice (01:55)
  • 12. O' et la Valse du Gramophone (01:22)
  • 13. O' et l'Amour d'Yvan (01:56)
  • 14. O' Comme Histoire d'O (02:38)
  • 15. Never Will You Know* (03:16)
  • 16. Love in 45 Seconds* (02:26)
  • 17. Statues of the Night* (02:21)
  • 18. Parade of Masks* [Hans Zimmer] (03:01)
  • 19. Married Love* (02:50)
  • 20. Madame Pembroke's Gigolo* [Hans Zimmer] (02:47)
  • 21. The Young "O"* (02:33)
  • 22. Ouverture to a Party* [Hans Zimmer] (01:13)
  • 23. The World of "O"* (02:52)
  • 24. Initiation of Carole* (03:39)
  • 25. Deviation* (02:16)
  • 26. Triumph of "O"* (03:06)
  • 27. O's Theme* (02:55)
Czas trwania: 67:35

* - Utwory pochodzące z drugiej części
Komentarze
Mefisto 2006-04-06
13:52
Widzę, że czas polski się skończył ? ;) Swoją drogą Historia d'O to niezły rarytas
Louis 2006-04-06
17:32
A kiedy panowie zrecenzujecie " Bilitis " Francisa Laia ??
mtomasky 2006-04-06
21:08
Nie miałem pojęcia, że może być jakiekolwiek zapotrzebowanie na tego typu muzykę filmową. Jak widać się myliłem. Trzeba będzie pomyśleć o jakiejś erotycznej akcji, czy coś w tym stylu ;)
zombi 2006-04-06
23:30
jakie to super że wzieliście się za muzykę z pornoli :))) tylko pogratulować !!!! Czekam na recki z muzyki do Playboya i innych różowych filmów .... super !!!
enickman 2007-01-15
14:20
zombi - wspolczuje Twojej kobiecie, o ile ja masz
artur 2007-12-05
13:03
poszukuje filmu historia o.odkupie po rozsadnej cenie 2 czesci oraz wersje serialowa .Artursith@wp.pl

Histoire d

Kompozytor:

  • Pierre Bachelet
  • Stanley Myers

Muzyka dodatkowa:

  • Hans Zimmer
  • Mort Shuman

Dyrygent:

  • Pierre Bachelet
  • Stanley Myers

Soliści:

  • Veronique Lortal (wokal)
  • Alan Murphy (gitara elektryczna)
  • Ron Asprey (saksofon)

Wydawca:

  • Cam (1997)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie