Szukaj: w


recenzje

Pura Formalità, Una (Czysta formalność)



Giuseppe Tornatore to twórca, który wypracował sobie status jednego z „czarodziejów” kina. W wielu swoich przesiąkniętych sentymentalnością dziełach bez wątpienia potrafi uchwycić widza w czuły punkt, by wspomnieć w tym miejscu chociażby Cinema Paradiso, 1900: Człowieka legendę, czy nawet Konesera. Jakież musi być zatem zdziwienie odbiorcy, gdy znając uprzednio nadmienione produkcje, sięgnie on po czwarty film Włocha, Czystą formalność (oryg. Una Pura Formalita). Jest to bowiem ciężki, mroczny kryminał, opowiadający o przesłuchaniu znanego pisarza w sprawie zagadkowego morderstwa. Ponadto tak uwielbianą przez reżysera, słoneczną Sycylię, na której często umieszczał akcję swoich filmów, tym razem zastąpił oddalony świata, obskurny komisariat.

Czysta formalność to przede wszystkim teatr dwóch aktorów: Gerarda Depardieu (oskarżony) i Romana Polańskiego (komisarz). Znakomite dialogi, intryga oraz świetne zakończenie, czynią ten film jednym z moich ulubionych dzieł Tornatore. Na plus zasługuje też specyficzna, klaustrofobiczna atmosfera. Włoski reżyser ukazuje posterunek jako bardzo nieprzyjazne miejsce (obdarte ściany, ciągle przemakający sufit), w którym postać odgrywana przez Depardieu musi spędzić całą noc na dociekliwym przesłuchaniu. Swoją cegiełkę dokłada także autor muzyki, Ennio Morricone, stały współpracownik Tornatore.

Tak jak Tornatore odchodzi w Czystej formalności od typowych dla siebie chwytów, tak i Ennio Morricone zobligowany był do napisania zupełnie innej ścieżki dźwiękowej. I tak też syntemantalno-humorystyczne partytury z poprzednich filmów włoskiego reżysera, Cinema Paradiso (1988) i Wszyscy mają się dobrze (1990), musiał zastąpić score skupiony na budowaniu odpowiedniego napięcia; w dużej mierze atonalny, a przez to niekoniecznie przyjemny w odsłuchu. Znamiennym wydaje się jednak fakt, że w odróżnieniu od innych znanych obrazów, nad którymi pracował maestro, a których akcja toczy się w zamkniętych pomieszczeniach (Coś i Nienawistna ósemka), Czysta formalność została stosunkowo obficie zilustrowana muzycznie. W większości przypadków rola nut Morricone sprowadzona jest do underscore'u, aczkolwiek zdarzają się wyjątki od tej reguły.


Jednym z nich jest sam początek filmu. W Czystej formalności Tornatore postanowił podążyć za słynną radą Alfreda Hitchcocka - film bowiem rozpoczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi. I tak też nim zdążymy się jeszcze wygodnie rozsiąść przed telewizorem, widzimy wystrzał z pistoletu, a następnie bliżej niezidentyfikowaną osobę, przedzierającą się przez deszczowy i spowity nocą las. Wtedy też słyszymy świetną, porażającą nerwowością, ścieżkę Breathlessy, opartą na szybkich, szorstkich i bardzo trudnych do wykonania partiach skrzypiec (brawa dla solisty Franco Tamponiego, tak na marginesie również kompozytora muzyki filmowej), które sprawnie odnajdują się w impulsywnej introdukcji obrazu. Podobnej koncepcji Morricone spróbował 20 lat wcześniej w utworze Il Buio z Antychrysta Alberto de Martino, aczkolwiek Breathlessy wydaje się kompozycją bardziej przemyślaną, składną, oraz mniej abstrakcyjną i bolesną dla uszu, a zatem po prostu lepszą. Jako że po tej dynamicznej sekwencji przechodzimy do pełnego napięcia przesłuchania, również muzyka Morricone zwalnia, choć wciąż pozostaje bardzo niespokojna i posępna, w ten sposób precyzyjnie dopasowując się do filmowych realiów.

Gros ścieżki dźwiękowej z Czystej formalności stanowi zatem dysonująca, kreująca suspens muzyka, w której Morricone posługuje się głównie sekcją smyczkową. Jak wspomniałem wcześniej, nie jest to łatwy i przyjemny w odbiorze materiał, niemniej maestro sprawia wrażenie bardzo precyzyjnego w tworzeniu swojej wizji. Wiele utworów ociera się awangardę, Morricone testuje różne, często atonalne, efekty brzmieniowe, które nierzadko odkrywa się dopiero przy kolejnych odsłuchach. Na pierwszy rzut ucha jednak strona techniczna nieszczególnie się wyróżnia, niektóre fragmenty przypominają min. świetną partyturę z Coś Carpentera (zwłaszcza smyczki w The Palace Of Nine Frontier), czy zaczerpnięte z twórczości Krzysztofa Pendereckiego, wielogłosowe pizzicato (Repressed Memories). Ciekawym zabiegiem jest natomiast wykorzystanie wyróżniającego w orkiestracjach, strunowego instrumentu (najprawdopodobniej jest to dulcimer lub jego odmiana), który często wygrywa tylko dwie, na przemian powtarzane, nuty, nasuwające na myśl tykający zegar.

Nie samym suspensem stoi jednak rzeczona partytura. Dla wielu statystycznych odbiorców najciekawszą kompozycją okaże się, napisana przez Ennio Morricone oraz jego syna, Andrea, rzewna, dość smutna piosenka Remembering (śpiewana po włosku i francusku). Choć nie posiada ona takiej siły oddziaływania, jak np. melodie z Cinema Paradiso, czy 1900: Człowieka legendy, to jednak dzięki swojemu nostalgicznemu wydźwiękowi bardzo zapada w pamięć, zwłaszcza w obliczu pozostałego, generalnie a-melodycznego materiału. Ze względu jednak na charakter filmu, rzadko kiedy mamy z nią styczność. Instrumentalną aranżację tematu z Remembering, w pełnej okazałości, usłyszymy tylko w A Night in February, gdzie podejmują go emocjonalne skrzypce i flet poprzeczny. Odrobinę liryki wprowadza również okazjonalny, fortepianowy motyw z Photos.

Reasumując, soundtrack Ennio Morricone przypomina w sporej mierze produkcję, do której powstał. Jest on mroczny, duszny, wymaga sporo skupienia, uważnego podążania za muzycznymi taktami, dokładnie jak za gęstym dialogiem obrazu Tornatore. To oczywiście stawia słuchacza w dość niezręcznej sytuacji. Z jednej strony mamy świetną technicznie pracę, doskonale odzwierciedlającą filmową atmosferę, a także wyróżniającą się kilkoma ciekawymi utworami, z Breathlessly oraz dwoma wersjami Remembering na czele. Z drugiej strony jest to partytura niełatwa w delektowaniu, przyciężkawa i raczej niesatysfakcjonująca tych odbiorców, którzy lubią się zadurzyć w przepięknych tematach Morricone. W ostatecznym rozrachunku plusy dość wyraźnie przeważają jednak nad minusami, co też pozwala wystawić tej pracy czwórkę, nawet jeśli odrobinę naciąganą.



Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Breathlessly (02:59)
  • 2. Remembering (04:09) śpiew: Gerard Depardieu
  • 3. The Palace Of Nine Frontiers (03:25)
  • 4. The Bum (03:38)
  • 5. A Troublesome Clue (02:10)
  • 6. Waiting for the Police Inspector (01:07)
  • 7. In Search of Onoff (02:42)
  • 8. An Odd Diary (02:51)
  • 9. Photos (01:17)
  • 10.Mosaic (01:06)
  • 11. Leonardo da Vinci (03:09)
  • 12. Contradictions (02:17)
  • 13. The Trap and the Mouse (01:24)
  • 14. Escape from Onoff (01:33)
  • 15.Bloodstains (02:36)
  • 16.After the Nightmare (01:02)
  • 17.A Mere Memory Lapse (01:58)
  • 18.Repressed Memories (01:55)
  • 19. Revelation (01:42)
  • 20. A Night in February (02:11)
  • 21. To Obliterate the Past (04:10) - śpiew: Gerard Depardieu
Czas trwania: 49:28
Komentarze
Koper 2016-10-04
18:31
Na płycie bywa ciężko, ale genialna czołówka i znakomity temat z piosenki sprawiają, że trudno nie docenić tego score.
Mefisto 2016-10-06
21:28
Na pewno niebanalna, ciekawa kompozycja. Dość jednostajna i ciężkawa w odbiorze, ale z tego co pamiętam nieźle działająca w filmie (który notabene stał się niezłym białym krukiem) - niech będzie 3,5 na chwilę obecną.

Pura Formalità, Una (Czysta formalność)

Kompozytor:

  • Ennio Morricone

Muzyka dodatkowa:

  • Andrea Morricone

Dyrygent:

  • Ennio Morricone

Orkiestrator:

  • Ennio Morricone

Wydawca:

  • Sony Classical (1994)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie