Szukaj: w


recenzje

Kaguyahime no Monogatari (Księżniczka Kaguya)



Na renomę Studia Ghibli zapracowało przede wszystkim dwóch reżyserów – Hayao Miyazaki i Isao Takahata. Pierwszy z nich zasłynął wizjonerskimi i kunsztownymi filmami z kręgu fantasy, z których wiele stało się klasyką anime. Twórczość starszego o pięć lat Takahaty jest zgoła inna; można wręcz powiedzieć, że dużo bardziej kameralna. Ponadto o ile niemal wszystkie obrazy Miyazakiego cechował unikalny, typowy dla tego twórcy styl, o tyle dzieła Takahaty są znacznie różnorodniejsze gatunkowo. Swoją przygodę z legendarną wytwórnią rozpoczął przecież dramatem wojennym o dwójce dzieci (Grobowiec świetlików z 1988 roku), aby w kolejnych latach podjąć się realizacji nostalgicznej opowieści o dojrzewaniu (Powrót do marzeń z 1991 roku), lekkiego anime o grupce zwierzaków próbujących przeszkodzić ludziom w niszczeniu ich naturalnego środowiska (Szopy w natarciu z 1994 roku), a także komedii o pewnej nietypowej familii (Rodzinka Yamadów z 1999 roku). Większość z nich spotkała z bardzo ciepłym przyjęciem krytyki, choć widownia nie była już tak łaskawa, jak w przypadku popularnych na całym świecie produkcji Miyazakiego. Jakkolwiek po ostatnim z wyżej wymienionych projektów japoński reżyser wycofał się na długi czas z reżyserowania pełnometrażowych obrazów. Powrócił dopiero 14 lat później, tworząc, jak sam zapowiada, swój ostatni projekt, Księżniczkę Kaguyę (oryg. Kaguya-hime no monogatari, ang. The Tale of Princess Kaguya). Produkcja miała mieć początkowo premierę w ten sam dzień, co Zrywa się wiatr Miyazakiego. Miało być to nawiązanie do 16 kwietnia 1988 roku, gdy na ekrany weszły razem Grobowiec świetlików Takahaty i Mój sąsiad Totoro Miyazakiego. Jednak z racji postprodukcyjnych zawirowań, anime weszło na ekrany cztery miesiące później.

Fabuła filmu powstała w oparciu o japońską baśń z X wieku, Opowieść o zbieraczu bambusu . Pewnego dnia pewien starszy człowiek w jednym z pędów drzewa bambusowego znajduje malutką dziewczynkę. Mężczyzna zabiera ją do domu, i zaczyna traktować jak księżniczkę zesłaną z niebios, wychowując ją wraz z żoną, jak własną córkę. Kaguya szybko wyrasta na piękną kobietę. Wkrótce staje się obiektem westchnień wielu mężczyzn, którzy zaczynają rywalizować o jej względy.

W przeciwieństwie do Miyazakiego, Takahata w każdym swoim filmie korzystał z usług innego kompozytora. I tak też początkowo na stanowisko autora ścieżki dźwiękowej desygnowany był, debiutujący w Studiu Ghibli, Shinichiro Ikebe, którego miłośnicy kina mogą kojarzyć głównie z późnych dzieł Akiry Kurosawy (Sobowtór, Sny i Sierpniowa rapsodia). Jednak w dniu, w którym ogłoszono przesunięcie daty premiery obrazu, poinformowano także o zastąpieniu Ikebe przez Joe Hisaishiego, który w podobnym czasie zobligowany był również do zilustrowania Zrywa się wiatr Miyazakiego. Zapewne właśnie dzięki owemu poślizgowi, maestro znalazł trochę czasu dla produkcji Takahaty. Warto w tym miejscu przypomnieć, że powodem, dla którego Hisaishi nie skomponował muzyki do Grobowca świetlików, była właśnie konieczność pracy nad dwoma filmami jednocześnie (rzecz jasna japoński maestro potraktował priorytetowo Mojego sąsiada Totoro). I w taki o to sposób doszło do pierwszej i jedynej współpracy Hisaishiego z Takahatą.

O ile muzyka ze Zrywa się wiatr jest stylistycznie zupełnie inna od Księżniczki Kaguyi, co wydaje się zrozumiałe ze względu na odmienność gatunkową tych obrazów, o tyle sposób wydania obydwu partytur jest bardzo zbliżony do siebie. Podobnie, jak w przypadku rzeczonej produkcji Miyazakiego, Hisaishi nie skomponował zwyczajowego image albumu. Trudno dokładnie określić przyczynę takiego stanu rzeczy, niemniej niemałą rolę odegrał zapewne natłok pracy – Japończyk w 2013 roku zilustrował aż 6 filmów, co jest rekordem w całej jego karierze. Jakkolwiek namiastką image albumu jest płatny dodatek do oficjalnego soundtracka wytwórni Studio Ghibli Records, czyli tzw. Sound Source, krążek zawierający kilka utworów. Analogiczna płytka została dołączona do ścieżki dźwiękowej ze Zrywa się wiatr. Dla tamtej edycji był to jednak tylko zupełnie niepotrzebny bonus, albowiem składały się na niego dwie kompozycje (o zgrozo, w wersji mono), które znalazły się później na soundtracku. Czy to samo możemy powiedzieć o Sound Source z Księżniczki Kaguyi?


Na albumie zaprezentowano pięć utworów, co prawda bardzo krótkich (łącznie trwają bowiem niespełna sześć minut), lecz przynajmniej nie będących zupełnie bezużytecznymi przeszczepami z oficjalnego soundtracka. Bez wątpienia zaskakuje styl tych utworów, albowiem Hisaishi wyraźnie nawiązuje w nich do dalekowschodniego folkloru. Część kompozycji opiera się na solowych dźwiękach guzhengu, chińskiego odpowiednika koto (japońska cytra), zakreślającego słuchaczowi przyszły temat główny. Natomiast Naming Annoucents oraz Noble People prezentują się już jako ewidentne odnośniki do rytualnej muzyki ludowej z Japonii. Wszystkie ścieżki czerpią z tzw. gagaku, muzyki często grywanej niegdyś na cesarskich dworach (styl ten przybył z Chin, a zatem nie powinna dziwić obecność tamtejszego guzhengu). Jakkolwiek tak silne wykorzystywanie wzorców zaczerpniętych z tradycji muzycznych Kraju Kwitnącej Wiśni jest sytuacją wręcz bezprecedensową, patrząc przez pryzmat twórczości Hisaishiego, który zazwyczaj pokazywał się jako twórca inspirujący się zachodnimi kompozytorami.

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że dla europejskiego odbiorcy materiał zawarty na albumie Sound Source może się wydać suchy i bezbarwny; nie punktuje tutaj też ani melodyka, ani złożoność tej muzyki. Hisaishi doskonale zdawał sobie sprawę, że o ile na takowe stylizacje mógł sobie pozwolić pisząc koncepcyjne utwory (Princess Kaguya Thin Bamboo oraz Noble People pojawiają się podczas seansu w formie muzyki źródłowej), o tyle partytura skomponowana pod kadry filmu Takahaty wymagała od Japończyka znacznie większej elastyczności. Maestro postanowił zatem poszerzyć orientalne instrumentarium (nawiązujące do stylu gagaku) o orkiestrę symfoniczną, w tym fortepian, za którego klawiszami osobiście zasiadł. W ten sposób score nabrał uniwersalności, a także emocjonalności, co było bardzo dobrym posunięciem, albowiem japoński folklor wydaje się w obu tych aspektach poniekąd ograniczony. Tak też powstała partytura będąca fuzją elementów muzyki zachodniej oraz wschodniej.

Score Hisaishiego jest bardzo subtelny, jakby zupełnie przeciwnie do nierzadko imponujących i rozbudowanych ścieżek dźwiękowych z filmów Miyazakiego. Pod względem orkiestracyjnym Japończyk kreuje swoją ilustrację nierzadko jedynie na solowych instrumentach lub sekcji smyczkowej, tylko w uzasadnionych sytuacjach sięgając po pełny aparat wykonawczy. Tym sposobem maestro unika nadmiernej ekspresji, która mogłaby zepsuć ciepły i nastrojowy ton opowieści Takahaty. Znajduje to także odzwierciedlenie w jak zawsze pokaźnej bazie tematycznej, na którą składa się kilka stroniących od narzucającego się dramatyzmu melodii.

To właśnie możemy powiedzieć o prostym, lecz bardzo sugestywnym motywie przewodnim (na soundtracku wydanym przez Studio Ghibli Records znajdziemy go w wielu utworach, głównie w solowych aranżacjach). Co ważne, Hisaishiemu udaje się w nim zakląć pierwiastek magii oraz mistyki, który sprawnie odzwierciedla przybyłą z Księżyca główną bohaterkę. Podobny, łagodny charakter cechuje także pozostałe tematy. Mamy np. fikuśną, humorystyczną melodyjkę na flet prosty lub obój (min. The Joy of Living), relaksujące, trójnutowe pasaże fortepianu (min. Mountain Hamlet), czy dumne, choć jednocześnie skromne partie na koto (min. Setting Out). Prawdziwą perełką jest jednak niezwykła, napisana w skali pentatonicznej (kolejne odniesienie do gagaku) melodia, wyrażająca zachwyt Kaguyi nad ziemskim światem. Tworzy ona jedną z najlepszych kompozycji na płycie, cudne Flying, ilustrację pamiętnej sceny lotu księżniczki i jej przyjaciela z dzieciństwa (muzyka wraz z filmowymi kadrami tworzy tutaj perfekcyjne połączenie).


Choć większość ścieżek zarówno podczas seansu, jak i odsłuchu soundtracka, tworzy na wpół kontemplacyjną, relaksującą atmosferę, to jednak znajdą się oczywiście pewne wyjątki od tej reguły. Mam tu na myśli przede wszystkim przewijający się w paru utworach suspens, oparty na atonalnych, trzeszczących smyczkach połączonych z akordami lub pasażami (w utworze Memories of the Village ewidentnie przypominają temat z filmu Akunin) fortepianu. No i jeszcze pisząc o wyróżnikach partytury nie możemy zapomnieć o kapitalnym The Procession of Celestial Beings, który jest popisem nieskończonej fantazji muzycznej japońskiego kompozytora. Orientalne bębenki, etniczne flety, harfy (w tym celtycka odmiana tego instrumentu), gitary, samplowane wokale, a do tego pogodna i niezwykle wpadająca w ucho melodia, to wszystko tworzy przebojową i bardzo oryginalną kompozycję, którą wraz kultowym Summer z Kikujiro można zaliczyć do najbardziej optymistycznych i radosnych kawałków w karierze Japończyka. Aż trudno uwierzyć, że po tylu latach spędzonych w branży, tylu zilustrowanych filmach i serialach, Hisaishiego wciąż było stać na stworzenie czegoś tak kreatywnego i świeżego. Warto też zwrócić uwagę na nietypową rolę tej muzyki w filmie Takahaty. The Procession of Celestial Beings ilustruje przybycie księżycowych duchów, bodaj najsmutniejszą scenę z Księżniczki Kaguyi. Utwór kontrastuje wręcz z filmowymi kadrami, ale właśnie w ten sposób sekwencja ta staje się niezapomniana.

Urozmaiceniem są także nieliczne piosenki. Jedna z nich to Memory of Life - nieszczególna, lecz całkiem przyjemna i ładnie komponująca się z resztą soundtracka ballada. Swój udział w powstanie ścieżki dźwiękowej z Księżniczka Kaguyi miał także jej twórca, sam Isao Takahata. Reżyser napisał dwie melodie, które najpierw usłyszymy w instrumentalnych aranżacjach (Moon oraz Koto Studies), a następnie pod postacią dwóch piosenek. Pierwszą z nich wykonuje uroczy, dziecięcy chórek. Druga natomiast śpiewana jest w filmie przez Kaguyę oraz jej ziemską matkę.

Jedyną znaczniejszą wadą, jaka rzuca się w uszy, jest niezbyt dobry montaż materiału na płycie. To, co bardzo dobrze sprawdza się na ekranie, zaczyna trochę szwankować podczas odsłuchu w domowym zaciszu. Na trwający ponad 50 minut krążek trafiło 37 utworów, co oczywiście przekłada się na krótki czas trwania poszczególnych ścieżek. Alternatywą dla odbiorców może się okazać kompilacja Works IV – The Dream of W.D.O, którą Hisaishi nagrał z New Japan Philharmonic World Dream Orchestra w 2014 roku. Trafiła na nią prawie dwudziestominutowa suita z Księżniczki Kaguyi, skupiająca w sobie większość najciekawszych tematów skomponowanych do filmu Takahaty, w tym symfoniczną aranżację The Procession of Celestial Beings.

Księżniczka Kaguya na pierwszy rzut ucha nie zachwyca tak, jak inne partytury Joe Hisaishiego stworzone na potrzeby Studia Ghibli. Nie znajdziemy tutaj bowiem wspaniałych walczyków, czy też przebojowej bazy tematycznej. A jednak recenzowana ścieżka dźwiękowa posiada niezwykły urok i pewnego rodzaju unikatowość, które sprawiają, że nie przechodzi się obok niej obojętnie. Daje o sobie znać także niezwykłe wyczucie i kunszt Japończyka w nadawaniu filmowi nastrojowości i poetyckości. Reasumując, Księżniczka Kaguya to kolejny dowód na to, że nieprzypadkowo gatunek anime zajmuje w twórczości Hisaishiego szczególne miejsce.



Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Sound Source


  • 1. Princess Kaguya's Thin Bamboo (1:20)
  • 2. Naming Announcement (1:04)
  • 3. Treasure (0:54)
  • 4. Noble People (1:48)
  • 5. Astragalus Grass (0:50)
Czas trwania: 5:56

Soundtrack



  • 1. Overture (00:53)
  • 2. Light (00:22)
  • 3. The Little Princess (01:15)
  • 4. The Joy of Living (01:01)
  • 5. The Sprout (02:19)
  • 6. Li'l Bamboo (02:06)
  • 7. Life (00:59)
  • 8. Mountain Hamlet (01:53)
  • 9. Robe (00:34)
  • 10. Setting Out (01:19)
  • 11. Autumn Harvest (00:39)
  • 12. Supple Bamboo (01:22)
  • 13. Writing Practice (00:47)
  • 14. The Garden of Life (00:25)
  • 15. The Banquet (01:22)
  • 16. Despair (01:02)
  • 17. The Coming of Spring (01:03)
  • 18. Melody of the Beautiful Koto (00:34)
  • 19. Spring Waltz (02:02)
  • 20. Memories of the Village (01:36)
  • 21. The Nobles’ Wild Ride (01:29)
  • 22. Devotion (01:28)
  • 23. Cicada Night (01:12)
  • 24. Mystery of the Moon (00:48)
  • 25. Sorrow (01:00)
  • 26. Fate (01:17)
  • 27. The City of the Moon (00:28)
  • 28. Going Home (01:19)
  • 29. Flying (04:26)
  • 30. The Procession of Celestial Beings I (02:28)
  • 31. The Parting (01:07)
  • 32. The Procession of Celestial Beings II (00:57)
  • 33. Moon (01:49)
  • 34. When I Remember This Life (05:42) - śpiew, muzyka i słowa: Kazumi Nikaido
  • 35. Koto Melody (00:57)
  • 36. Nursery Rhyme (00:48) - muzyka: Isao Takahata; słowa: Isao Takahata i Riko Sakaguchi
  • 37. Song of the Heavenly Maiden (01:34) - muzyka: Isao Takahata; słowa: Isao Takahata i Riko Sakaguchi
Czas trwania: 52:22
Komentarze
Koper 2016-07-19
16:57
W filmie świetnie, na płycie siłą rzeczy (trochę planktonu) nieco gorzej, ale tak czy inaczej jeden z najciekawszych Joe'ów ostatnich lat, a utwór 30 - perełka.
Mefisto 2016-07-19
18:14
Nom, ładne. Żem filmu jednak nie widział, a album ma problemy, dlatego ode mnie "neutralna" trójeczka.

Kaguyahime no Monogatari (Księżniczka Kaguya)

Kompozytor:

  • Joe Hisaishi

Dyrygent:

  • Joe Hisaishi

Orkiestrator:

  • Joe Hisaishi

Soliści:

  • Joe Hisaishi (fortepian)
  • Hiroshi Kaneko (lutnia)
  • Xiao-Qing Jiang (guzheng)
  • Hideyo Takakuwa (flet prosty)
  • Masahiro Itami (charango)
  • Masayoshi Furukawa (gitara)
  • Kazuko Shinozaki (harfa i harfa celtycka)
  • Yoshinobu Takeshita (bas)
  • Ikuo Kakehashi, Tamao Fujii (perkusja)
  • Motonori Miura (hichiriki)
  • Jun Akaru (smoczy flet)

Wykonawcy:

  • Tokyo Symphony Orchestra

Wydawca:

  • Studio Ghibli Records (2013)

Producent:

  • Joe Hisaishi

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie