Szukaj: w


recenzje

Kakushi Toride no San-Akunin: The Last Princess



Feudalna Japonia. Księżniczka Yuki oraz jej ostatni, lojalny członek świty, generał Makabe Rokurota, otrzymują zadanie przewiezienia majątku w złocie do sąsiedniej krainy. Jako że monarchini jest ścigana przez jej rywali politycznych, dwójka bohaterów musi przebrać się za handlarzy drewna opałowego, a kosztowności ukryć w wozie pomiędzy przewożonymi kłodami. Wkrótce dołącza do nich dwóch wieśniaków, którzy oferują swoją pomoc. Jak się później okazuje, wcale nie bezinteresownie.

Kakushi Toride no San-Akunin: The Last Princess (nazywany czasem po prostu The Last Princess), jest remakiem jednego z najlepszych filmów Akiry Kurosawy, Ukrytej fortecy, która powstała dokładnie pół wieku wcześniej. Za kamerą nowej wersji słynnego obrazu stanął znany z kilku katastroficznych filmów Shinji Haguchi, późniejszy twórca min. aktorskiej ekranizacji Ataku tytanów. Z kolei na stanowisku autora ścieżki dźwiękowej wylądował Naoki Sato. Tym samym była to jego druga po filmie Lorelei – ostatni U-Boot współpraca z Haguchim.

Podobnie jak w stosunku do oryginalnego filmu znacząco odświeżono warstwę wizualną, tak też i Sato postarał się o dużo bardziej współczesną partyturę. Nie mam tu na myśli jakichkolwiek elektronicznych naleciałości, a przede wszystkim pozbycie się wszelakich odniesień do japońskiego folkloru, od których niewolny był score z dzieła Kurosawy. Młody Japończyk postawił zatem na moc symfonicznego brzmienia, którego, można powiedzieć, potencjał w pełni wykorzystał. Nie wszystko jednak jest takie kolorowe.

Sato napisał do filmu Haguchiego doprawdy przebojowy, niezwykle efektowny temat przewodni, z którego bardzo często korzysta. Heroizm i pompatyczność wprost wylewa się zarówno z linii melodycznej, jak i świetnych orkiestracji. Niestety określenie „napisał” należałoby wziąć w spory cudzysłów. Bardzo przypomina on bowiem świetny motyw Achillesa z Troi Jamesa Hornera. Niektórzy zapewne zwrócą uwagę, że również kompozycja laureata Oscara za muzykę z Titanica czerpie z 5-tej symfonii Dymitra Szostakowicza. Jakkolwiek zbieżność z tematem Amerykanina wydaje się większa, na co nie bez wpływu pozostaje również aranżacja. Dlatego też ilekroć podczas odsłuchu omawianego albumu wchodzi motyw przewodni, tylekroć na myśl nasuwa się Achilles szturmujący wraz ze swymi Myrmidonami podtrojańską plażę. Co by jednak nie powiedzieć, niemal każde pojawienie się tej melodii potrafi zaprzeć odbiorcy dech piersiach (także w trakcie seansu), w czym nieodzowną rolę odgrywają wspomniane wcześniej, znakomite orkiestracje oraz wykonanie. Szkoda jednak, że ciężko uznać ją za autorską kompozycję.


Podobnież niemal cała partytura nie grzeszy oryginalnością. Sato lawiruje pomiędzy dobrze znanymi i utartymi schematami ilustracyjnymi - począwszy od liryki, przez suspens, na epickich utworach kończąc. Dla przykładu słyszany w kilku utworach, dwunutowy motyw na puzony, przeznaczony do budowania napięcia, może się kojarzyć z twórczością Jerry'ego Goldmistha (kłania się chociażby 13-ty wojownik), a pełniąca tę samą rolę kompozycja Obstruction znów zdaje się nawiązywać do osoby Jamesa Hornera.

Score broni się jednak muzyką akcji. Również i ona nie jest w żaden sposób innowacyjna (nasuwa się na myśl chociażby Hans Zimmer), niemniej w tego rodzaju kinie raczej ciężko o jakieś nieszablonowe kompozycje. Jakkolwiek Sato skomponował prościutki, ale chwytliwy temat akcji, kojarzący się także z jego innymi dziełami. Kompozytor nie stroni od potężnych brzmieniowo perkusjonaliów, które wraz z orkiestrą tworzą doprawdy bombastyczną mieszankę. Podobną stylistycznie muzykę możemy usłyszeć chociażby w filmie Space Battleship Yamato z 2010 roku (inny, nieco bardziej znany projekt japońskiego kompozytora).

Co by jednak nie powiedzieć, albumu słucha się nad wyraz dobrze. Mamy w końcu do czynienia z intensywnym i nienudnym materiałem. W dodatku Sato gwarantuje nam niejeden ekscytujący utwór, w którym zazwyczaj główną rolę odgrywa nieszczęsny, jakkolwiek świetnie rozbrzmiewający temat przewodni. Japończyk zdaje się także dobrze balansować pomiędzy wolniejszymi, a szybszymi kompozycjami, w czym na pewno pomaga mu odpowiednia konstrukcja krążka, którego czas trwania również należy zaliczyć na plus.

Tak też soundtrack z The Last Princess Naokiego Sato jest tyleż porywającą, co niekiedy zniesmaczającą swoją wtórnością muzyką. Jeśli komuś nie przeszkadza ów brak oryginalności, i oczekuje patetycznej, symfonicznej i energicznej partytury, to rzeczony album powinien znaleźć się na jego celowniku. Jeśli jednak ceni sobie kreatywność i pomysłowość kompozytorską, to powinien trzymać się z daleka od tej pracy. Taki już jej urok.



Inne recenzje z serii:
  • Kakushi Toride No San Akunin (Ukryta forteca)

    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. Chaotic Period (02:06)
    • 2. Deserter (01:22)
    • 3. Cheat A Samurai (01:38)
    • 4. Resolution (02:20)
    • 5. Downfall (02:29)
    • 6. Forward, March! (01:07)
    • 7. Pitiable State (03:55)
    • 8. Chancy Road (01:41)
    • 9. Her Disappointment (01:59)
    • 10. I Have Confidence (03:07)
    • 11. Climb Ev'ry Mountain (01:54)
    • 12. Your Mind (00:49)
    • 13. Obstruction (01:37)
    • 14. Disillusionator (01:38)
    • 15. More Haste, Less Speed (01:39)
    • 16. Into The Dead End (01:31)
    • 17. Act Of God (04:22)
    • 18. Upset All (01:24)
    • 19. Escape To Flee (05:34)
    • 20. Promised Land (02:50)
    Czas trwania: 45:02
    Komentarze

  • Kakushi Toride no San-Akunin: The Last Princess

    Kompozytor:

    • Naoki Sato

    Wydawca:

    • Pony Canyon (2008)

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie