Szukaj: w


recenzje

LOTR: The Fellowship of the Ring - The Complete Recordings


4 lata – tyle dokładnie trwały cierpienia fanów Władcy Pierścieni: Drużyny Pierścienia, którzy oczarowani dziełem Howarda Shore'a z iście Gollumowym pożądaniem wyczekiwali, aż producenci zlitują się nad nimi i wypuszczą na rynek całą muzykę z tego filmu. W międzyczasie skrzynki pocztowe dzierżących prawa autorskie zalewane były tonami petycji w tej sprawie, a internet pękał w szwach od ripowanych z płyt DVD fragmentów partytury, dumnie podpisywanych jako “unrelased music”. Koniec tym i innym akcjom przyniósł dzień 13 grudnia 2005 roku, gdy wspólnym nakładem Reprise i Warner Music ukazał się bardzo ekskluzywny album The Lord Of The Rings: The Fellowship Of The Ring – The Complete Recordings. Emocje jakie wywołał i ciągle wywołuje są jednomyślne. Ten “box” to prawdziwa żyleta, która z pewnością “potnie” niejednego fana muzyki Shore'a i obrazu filmowego. Nie potnie go bynajmniej cenę jakiej doczyta się na opakowaniu (ta o dziwo jest stosunkowo niska jak na standardy zagraniczne), ale to co otrzyma za te 150zł. Zacznijmy zatem od początku przyglądając się bliżej bonusom, które zgotowali nam wydawcy...

Pierwsze co zauważymy, gdy weźmiemy ów “cacko” do ręki, to niesamowita szata graficzna opakowania, stylizowana na pamiętnym czteropłytowym box'ie DVD z rozszerzoną wersją filmu. Jednak nie sama grafika pudełka będzie nas ekscytować, tylko to co w nim znajdziemy. Oprócz trzech płyt z kompletną muzyką otrzymujemy bonusowe DVD z całą ścieżką dźwiękową zapisaną w systemie Dolby Digital 5.1 Surround Sound. Nie muszę chyba nadmieniać jakich wrażeń dostarczyć może odsłuch potężnych orkiestrowych wariacji na wysokiej klasie sprzęcie z przestrzennymi głośnikami kina domowego. O ile sama płyta melomanom sprawi ogromną frajdę, to sposób jej zapakowania (dysk przyklejony do opakowania) pozostawi wiele do życzenia. Rekompensatą tego drobnego mankamentu będzie na pewno dołączona do pudełka obszerna książeczka: “The Music Of The Lord Of The Rings Films – Part 1: The Fellowship Of The Ring”. Jeżeli kiedykolwiek poszukiwaliście kompendium wiedzy na temat muzyki do pierwszej części Władcy Pierścieni, to miło mi was poinformować, że wasze poszukiwania właśnie dobiegły końca. Tak kompleksowego zestawienia informacji na temat jakiejkolwiek partytury (analizy ścieżek, twórcy, sesje, skład orkiestry itp.) jeszcze nigdy nie doczytałem się w jednym opracowaniu! Lektura ta uświadomi nam jak kolosalnym i niebywale trudnym przedsięwzięciem było tworzenie muzyki do filmu Jacksona. Opoką tych słów będzie materiał muzyczny z którym przyjdzie nam się zmierzyć.


Rozpoczynając inwigilację muzycznej zawartości box'a od razu należy wyjaśnić sobie jedną sprawę. Wbrew mylnie skonstruowanej nazwie, “The Complete Recordings” nie jest zbiorem całości muzyki nagranej do obrazu, tej bowiem Shore przygotował w sumie około czterech godzin. To co będziemy mieli okazję usłyszeć jest tylko i wyłącznie materiałem, który znalazł się w ostatecznej wersji filmu... wersji rozszerzonej! Summa summarum po odpowiedniej edycji i montażu uzbierało się tego ok 180 minut. Trzeba przyznać, że sama świadomość zmierzenia się z tak “rozbudowaną” kompozycją może być zabójcza, szczególnie dla osób nie grzeszących cierpliwością. Owszem, przesłuchanie całości za jednym podejściem, to ekstremalnie trudne zadanie, któremu podołają tylko nieliczni (podołała temu między innymi moja jakże skromna osoba :P). Z drugiej strony nie oznacza to, że pozostali będą spać przy tej ścieżce. O dziwo słuchalność trzypłytowego LOTR'a jest lepsza niż przeciętnego dwupłytowego “complete score”. Czemu? Odpowiadając na to pytanie można posłużyć się wieloma tezami, jednakże każdy słuchacz będzie musiał sam zweryfikować ich wartość w praktyce.

Nadkładając jedną z nich chciałbym od razu obalić pewien dość popularny mit. Według opinii szerokiego grona społeczeństwa (nawet zajmującego się bliżej problematyką muzyki filmowej) oryginalny soundtrack “daje nam wszystko to co powinniśmy usłyszeć z LOTR'a”. Owszem, płyta ta doskonale odzwierciedla charakter partytury, ale z pewnością nie wyczerpuje jej bogactwa. Soundtrack bowiem nie rozwija nam tak dokładnie tematyki, co dobitnie da się zauważyć w przypadku tematu Pierścienia stanowiącego niezaprzeczalny fundament partytury, a zmarginelizowanego w soundtracku, lub melodii obrazującej Minas Tirith mającej swoje źródła już w Drużynie Pierścienia, o czym uświadamia nas utwór The Great Eye. Soundtrack nie serwuje nam również wielu interesujących kawałków (np.: ten ilustrujący wstęp do filmu - Prologue, czy ucieczkę Gandalfa z wieży - Orthanc). Innymi słowy, jest to zbiór suit, które nie mają prawa na dłuższą metę zadowolić bardziej wymagającego miłośnika “muzyki Śródziemia”. “Complete Recordings” skutecznie niweluje te braki, braki które w moim przekonaniu są zgoła niemałe. Przysłuchawszy się takim fragmentom jak: pobyt w Morii (Balin's Tomb, kapitalnie brzmiący w całości utwór Khazad-Dum), Lorien (Caras Galadhon), oraz tym ilustrującym wydarzenia w Parth Galen (Parth Galen) uświadomimy sobie jak wiele nowych i niesamowitych muzycznych wrażeń dostarcza nam “Complete Recordings”. Rozsiane po płytach sympatyczne przyśpiewki w wykonaniu głównych bohaterów (np.: Bag End, końcówka Keep It Secret, Keep It Safe) ugruntują nas tylko w pozytywnej ocenie tego wydania.

Zamykając problematykę zawartości muzycznej “Complete Recordings” należy odnieść się jeszcze do jednej kwestii - underscore. Wbrew powszechnie przyjętej teorii całość partytury do Drużyny Pierścienia nie jest zdominowana przez ciężkostrawny, niezdolny do samodzielnej egzystencji poza obrazem filmowym underscore. Owszem, nie brakuje tu ilustracyjnych, nierzadko nużących utworów jak na przykład: A Conspiracy Unmasked, The Doors Of Durin, czy The Mirror Of Galandriel, ale w praktyce nie wpływają one w większym stopniu na przyswajalność całości materiału.

Na tą wpływa z kolei sposób w jaki zmontowano “Complete Recordings”. W przeciwieństwie bowiem do wszelkiego rodzaju innych wydań spod znaku “complete”, gdzie zalewani jesteśmy dziesiątkami, nierzadko króciutkich tracków, “miniutwory” te łączone są tutaj w pewną logiczną całość. W efekcie unikamy rozdrobnienia partytury, a co za tym idzie odbierany jest nam kolejny powód do drzemki podczas słuchania :).

Powyższe przykłady mówią same za siebie – jest to niezwykła partytura wydana w niezwykły sposób. Po raz pierwszy rad jestem z tego, że chęć łatwego zysku doszczętnie nie przysłoniła oczu wydawcom i potrafili oni przyłożyć się do pracy nad tym box'em. Niezależnie jednak, jak bardzo uczynili to wydanie atrakcyjnym, nie zmieni to faktu, że “Complete Recordings” to pozycja kierowana do konkretnego grona ludzi, do grona fanów filmu, lub twórczości Howarda Shore'a. Głównie oni docenią istotę tego wydania i to właśnie oni ekscytować się będą jak dzieci podczas odsłuchiwania pominiętych na oryginalnym albumie utworów. Dla ludzi nie kwalifikujących się do jednej z tych dwóch grup, ten 180 minutowy kolos muzyczny może stać się zbyt dużym brzemieniem do udźwignięcia...



Inne recenzje z serii:
  • The Lord Of The Rings: The Fellowship Of The Ring
  • The Lord Of The Rings: The Two Towers
  • The Lord Of The Rings: The Two Towers - The Complete Recordings
  • The Lord Of The Rings: The Return Of The King
  • The Lord Of The Rings: The Return Of The King - The Complete Recordings

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    CD 1:
    • 1. Prologue: One Ring to Rule Them All (07:16)
    • 2. The Shire (02:29)
    • 3. Bag End (04:35)
    • 4. Very Old Friends (03:12)
    • 5. Flaming Red Hair (02:39)
    • 6. Farewell Dear Bilbo (01:45)
    • 7. Keep It Secret, Keep It Safe (08:53)
    • 8. A Conspiracy Unmasked (06:09)
    • 9. Three Is Company (01:58)
    • 10. The Passing of The Elves (02:39)
    • 11. Saruman the White (04:09)
    • 12. A Shortcut to Mushrooms (04:07)
    • 13. Strider (02:34)
    • 14. The Nazgûl (06:04)
    CD 2:
    • 1. Weathertop (02:14)
    • 2. The Caverns of Isengard (04:54)
    • 3. Give Up the Halfling (04:49)
    • 4. Orthanc (01:06)
    • 5. Rivendell (03:26)
    • 6. The Sword That Was Broken (03:34)
    • 7. The Council of Elrond Assembles [featuring “Aníron (Theme for Aragorn and Arwen)” Composed & performed by Enya] (04:01)
    • 8. The Great Eye (05:30)
    • 9. Gilraen's Memorial (05:01)
    • 10. The Pass of Caradhras (05:04)
    • 11. The Doors of Durin (06:03)
    • 12. Moria (02:27)
    • 13. Gollum (02:26)
    • 14. Balin's Tomb (08:30)
    CD 3:
    • 1. Khazad-dûm (08:00)
    • 2. Caras Galadhon [featuring “Lament for Gandalf” performed by Elizabeth Fraser] (09:20)
    • 3. The Mirror Of Galadriel (06:21)
    • 4. The Fighting Uruk-hai (11:32)
    • 5. Parth Galen (09:13)
    • 6. The Departure Of Boromir (05:29)
    • 7. The Road Goes Ever On… Pt. 1 (05:58)
    • 8. May It Be [composed & performed by Enya] (03:26)
    • 9. The Road Goes Ever On… Pt. 2 [featuring “In Dreams” performed by Edward Ross] (03:41)
    Czas trwania: 180:34
    Komentarze
    DanielosVK 2010-04-06 21:22
    Warto, chociażby dla poznania niewydanych motywów. Mnie osobiście urzekł "The Passing of the Elves", piękne.
    Wacho 2010-09-07 20:57
    Zdecydowanie najlepiej wydana filmówka jaką kiedykolwiek (moim zdaniem) wydano - arcydzieło!! Muzyka wciąga.... i dłłłługo, dłłłługo "nie puszcza"!! Zdecydowanie polecam!!!
    Michał Turkowski 2010-10-28 10:46
    W tym wydaniu „Drużyna Pierścienia”, jawi się jako jeden z najwybitniejszych scorów wszechczasów, śmiało mogący stawać do walki o pierwsze miejsce na podium. Trzy-godzinny kolos, który wchłania się zupełnie bezproblemowo, ukazuje potężny rozmysł Shore’a w operowaniu strukturą muzyczną, stosowaniu tematów, ich jakości i… wielości. Pomimo tego jednak, ja wolę jakoś obcować z pierwszym albumem. Sam nie wiem dlaczego. Wynika to zapewne z ogromnego przywiązania i przyzwyczajenia do pierwszego wydawnictwa. Album sam w sobie ma też kilka silnych punktów przewagi nad kompletem – lepszy montaż poszczególnych fragmentów, bardziej koncertowe brzmienie. W moim mniemaniu na wydaniu Complete mocno traci temat jeźdźców – jego albumowe brzmienie jest znacznie lepsze, potężniejsze i masywniejsze. Jednakże jednego nie mogę wybaczyć wydaniu Complete – braku fantastycznego, niezwykle mocno nasączonego Tolkienowską magią utworu „The Prophecy”, otwierającego album. Mam na myśli dwie minuty śpiewane przez chór – to absolutna poezja i żałuje że pomimo iż nie trafił on do filmu to producenci Complete nie zdecydowali się dołączyć go na początku tego wydania. Dla mnie „The Prophecy” jest znacznie lepszym prologiem do wydarzeń w filmie, aniżeli będące zlepką tematyczną „Prologue…”. Complete uzupełnia jednak chyba największy brak albumu, jakim jest pominięcie muzyki związanej z przejściem drużyny przez Caradhras. Zacząłem jednak rozumieć pominięcie tej muzyki po umieszczeniu utworu „The Pass of Caradhras” pomiędzy playlistę albumu – zauważyłem wtedy dużą niespójność w brzmieniu tego utworu w połączeniu z innymi ścieżkami. Czy ktoś miał podobne wrażenie? Podsumowując – pełna ilustracja muzyczna Shore’a jest znakomita, utwierdza w przekonaniu że FOTR to dzieło wybitne (choć to uzmysławiał już album) choć jest raczej pozycją dla fanów Shore’a i wielbicieli filmu.
    Michał Turkowski 2011-01-03 21:05
    No i po kolejnym odsłuchu całości przekonałem się do tego wydania już całkowicie ku zdziwieniu memu - geniusz ;) Jak mógł mi starczać album, teraz nie potrafię zrozumieć ;)
    Mystery 2013-01-15 17:18
    W końcu zdecydowałem się na obejrzenie reżyserskiej wersji filmu, przesłuchałem raz jeszcze tak ciężko wchodzące mi niegdyś owe "Complete Recordings" i nie wypada nie zgodzić mi się z Michałem, w takiej formie „Drużyna Pierścienia” to jeden z najwybitniejszych scorów wszech czasów.
    bladerunner22 2013-12-03 21:22
    arcydzieło muzyczne, jedna z najważniejszych i najwybitniejszych ścieżek dźwiękowych w historii w muzyki, dziś się takiej muzyki nie spotyka.
    Julia 2015-12-12 15:31
    Wie ktoś, gdzie można dostać tą płytę?
    Tomasz Goska 2015-12-14 15:42
    W krainie fantazją zwanej. ;) A tak serio, to nakład jest już dawno wyprzedany. Ci, co kupili kilka egzemplarzy mają w tym momencie pożywkę na kolekcjonerach podbijając ceny na aukcjach do granic absurdu. Nic tylko czekać na jakieś wznowienie lub inne wydanie.
    Albert 2017-01-24 00:37
    Niestety, jeśli ktoś nie zakupił tego cacka dobre kilka lat temu, to teraz ceny wahają się w okolicach 600-700 dolarów za nowy box... po prostu szok! Co do muzyki, komentować nie trzeba, lepszego soundtracka nie było nie ma i nie będzie, to jest pewne.
    Tomek 2018-09-09 12:34
    Nikogo chyba nie zaskoczę, pisząc, że to wydanie bije podstawkę na głowę. Największym błędem edycji standardowej było zupełne pominięcie tematu Pierścienia, czego do dziś nie potrafię zrozumieć (podobnie jak braku muzyki z szarży Rohirrimów w ROTK). Natomiast tutaj usłyszeć możemy każdą nutę z filmu - po prostu cudo! Absolutnie polecam.

    Do tej recenzji istnieje jeszcze 31 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
  • LOTR: The Fellowship of the Ring - The Complete Recordings

    Kompozytor:

    • Howard Shore

    Dyrygent:

    • Howard Shore

    Orkiestrator:

    • Howard Shore

    Soliści:

    • Enya, Edward Ross, Elizabeth Fraser, Mabel Faletolu (wokal)

    Wydawca:

    • Reprise/Warner (2005)

    Producent:

    • Howard Shore

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie