Szukaj: w


recenzje

Kaze no Tani no Nausicaä (Nausicaa z Doliny Wiatru) - soundtrack



Minęło tysiąc lat od wojny zakończonej wielką katastrofą ekologiczną zwaną „Siedmioma dniami ognia”. Ziemia porośnięta jest trującym Pustkowiem, w którym żyją wielkie rośliny i owady, a oddychanie bez specjalnej maski tlenowej grozi śmiercią w ciągu kilku minut. Jedną z ostatnich ludzkich enklaw jest Dolina Wiatru, w której żyje księżniczka Nausicaa. Wkrótce rozbija się tam samolot przewożący uśpionego od dziesięciu wieków Bożego Wojownika, jednego z tych, którzy zniszczyli świat podczas Siedmiu dni ognia. Następnego dnia Torumekianie atakuję Dolinę Wiatru i porywają Nausiceę oraz kilku jej towarzyszy. Konwój zostaje jednak zestrzelony nad Pustkowiem...

Kaze no Tani no Nausicaä (Nausicaa z Doliny Wiatru) z 1984 roku to jeden z najważniejszych filmów anime w historii kinematografii. Proekologiczny, wizjonerski obraz utorował drogę do wielkiej kariery jego reżyserowi, Hayao Miyazakiemu, który wkrótce miał się stać najsłynniejszym obok Akiry Kurosawy twórcą z Kraju Kwitnącej Wiśni. Sukces komercyjny i artystyczny Nausicii z Doliny Wiatru pociągnął za sobą założenie słynnego Studia Ghibli, które przez następne trzy dekady wypuściło na rynek kilkanaście popularnych i wartościowych produkcji z gatunku anime.

Na stanowisko kompozytora muzyki do Nausicii z Doliny Wiatru rozważano początkowo kilka nazwisk. Do poprzedniego filmu Miyazakiego, Zamku Cagliostro, muzykę napisał jazzman Yuji Ohno. Isao Takahata, bliski przyjaciel Miyazakiego oraz przyszły twórca rewelacyjnego Grobowca świetlików, polecił jednak decydentom zyskującego coraz większą popularność, eksperymentalnego minimalistę Mamoru Fujisawę, który od kilku podpisywał się pseudonimem Joe Hisaishi. Do 1984 roku wydał on dwa albumy studyjne - Mkwaju oraz Information. Nie był on jednak osobą nie mającą doświadczenia w tworzeniu ścieżek dźwiękowych. Jak większość młodych, japońskich twórców lat 70-tych, Hisaishi rozpoczynał karierę od pisania muzyki do wielu seriali i filmów anime, aczkolwiek, prawdę mówiąc, mało kto już o nich jeszcze dziś pamięta. Zatem Nausicaa z Doliny Wiatru mogła się okazać dla niego trampoliną do sławy. Najpierw polecono mu skomponować koncepcyjne utwory, luźno bazujące na wątkach z filmu, które następnie wydano na płycie, jako image album. Krążek ten tak bardzo spodobał się producentom i Miyazakiemu, że Hisaishi otrzymał zielone światło do pracy nad właściwym score'm.

Japończyk, jak na twórcę kompletnie niedoświadczonego w pracy nad dużymi produkcjami, podszedł do obrazu Miyazakiego bardzo ambitnie i zarazem odważnie. Celem stworzenia szerokiej palety muzycznych barw mających odzwierciedlić unikatową wizję świata przedstawionego w filmie, Hisaishi zdecydował się wykorzystać brzmienie pełnej orkiestry, jednocześnie nie powstrzymując się od zabawy elektronicznymi eksperymentami i solowymi wokalami. Użycie tych środków wyrazu połączone z talentem melodycznym Hisaishiego zaowocowało powstaniem ciekawej i oryginalnej partytury, czerpiącej większość idei z wydanego na parę miesięcy przez premierą filmu image albumu.

A skoro już wspomniałem o smykałce Hisaishiego do komponowania wyrazistych tematów muzycznych, to naturalnie nie wypada im nie poświęcić więcej miejsca. Melodia pojawiająca się w utworze otwierającym album, przeznaczona pod napisy początkowe, tworzy coś na wzór tematu przewodniego. Delikatny, ostrożnie prowadzony w pierwszych taktach motyw przeradza się w pełną piękna i symfonicznego rozmachu aranżację. Co ważne, Hisaishiemu udaje się jednocześnie zachować niezwykłą lekkość (co poniekąd wynika z ograniczenia roli sekcji dętej), co wspaniale odzwierciedla przedstawiony w tej sekwencji lot Nausicii. W ten sposób Hisaishi znakomicie wprowadza widza w opowiadaną historię oraz zapoznaje go z główną protagonistką i jej światem. Do innych kompozycji podkreślających charakter miejsca, w którym toczy się akcja filmu należy The Valley of Wind, gdzie usłyszymy na wpół improwizowane partie na dulcimer, nadające folklorystycznego posmaku. Instrument ten japoński kompozytor używał już w kilku poprzednich pracach, choć genezy jego użycia należy szukać w twórczości wspomnianego wcześniej, Yujiego Ohno, prekursora japońskiego jazzu.


Sama postać Nausicii doczekała się od Hisaishiego dwóch motywów, co zresztą jest przedłużeniem koncepcji stworzonej jeszcze na etapie image albumu. Pierwsza z nich to podniosła, świetnie zorkiestrowana melodia odnosząca się do charyzmy i bohaterstwa tej postaci oraz wyrażająca jej zachwyt nad sztuką awiacji oraz krainą, którą zamieszkuje. Drugi motyw, pojawiający się w Interchange with the Ohmu oraz w drugiej połowie Requiem jest zgoła inny od poprzedniego. Jest to z pewnością jednocześnie jeden z najbardziej charakterystycznych elementów recenzowanej partytury. Świetnie wypada zwłaszcza w Interchange with the Ohmu, w którym dziecięcy wokal wyśpiewujący główną melodię znakomicie kontrapunktuje flashbackom, ukazującym Nausicę, jako kilkuletnią dziewczynkę próbującą ratować małego ohmu (owada zamieszkującego Pustkowie). Co ciekawe utwór ten nie pojawił się w wersji, z którą możemy zapoznać się na soundtracku, gdzie wiodący wokal prowadzi Mai Fujisawa, ówcześnie pięcioletnia córeczka Hisaishiego. W zamian za to Miyazaki postanowił wykorzystać podobną aranżację tego motywu pochodzącą z image albumu, w której słyszymy inną, również dziewczęcą wokalistkę. Mai pojawia się jednak w filmie wraz z drugą połową Requiem, które podczas seansu występuje w identycznej postaci, jak na płycie.

Hisaishi dobrze poradził sobie również z muzyką akcji, która pojawia się w kilku ścieżkach. Należą do niej min. rockowo-symfoniczne Ohmu Stampede, czy już stricte orkiestrowe Battle. Najciekawszą ścieżką akcji jest z pewnością A Battle Between Mehve and Corvette - oryginalna, dynamiczna, ale przy tym pozbawiona znamion chaosu kompozycja, do której kilka lat później Hisaishi stylowo nawiąże pisząc studyjny utwór 794 BDH z płyty Curved Music.

Niestety poza imponującą bazą tematyczną oraz ciekawą muzyką akcji, zdarzają się na albumie fragmenty dużo mniej interesujące i cięższe w odsłuchu. Mocno dysonujące, niemal awangardowe The Ressurection of God Warrior, czy też Anihilation of Pejite to utwory, które raczej nie przypadną do gustu większości odbiorców. Podobnież obiekcje można mieć do kompozycji Kushana's Invasion, która w połowie składa się motywu jednego z czarnych charakterów, Księżniczki Kushany i w połowie z minorowego marszu, reprezentującego jej naród. Co ciekawe, melodia skomponowana dla Kushany, oparta głównie na charakterystycznym, wielokrotnie powtarzanym pasażu, przypomina temat Pani Eboshi z Księżniczki Mononoke - innej antagonistki z filmu Miyazakiego.

Jeśli mielibyśmy omawiać wady Nausicii z Doliny Wiatru, to poza cięższymi w odsłuchu utworami i ilustracyjnością, należałoby wspomnieć o pewnych problemach z oryginalnością. Choć opisywana partytura obfituje w wiele ciekawych melodii i aranżacyjnych pomysłów, to jednak zdarzają się tutaj cytaty, dokładnie dwa, z twórczości innych kompozytorów. Pierwszym wzbudzającym kontrowersje fragmentem jest sam początek ścieżki otwierającej album, który pojawia się także w In The Sea of Decay. Za pomocą minimalistycznego motywu i syntezatorów naśladujących dźwięk organów Hammonda, Hisaishi stara się oddać nietypowość fantastycznego świata Miyazakiego (niemal dokładnie tak samo postąpi dwa lata później w Drifting Classrom). Sęk tkwi jednak w tym, że jest to wyraźna inspiracja utworem Terry'ego Rilleya A Rainbow in a Curved Air z 1968r. Zresztą nawet jeśli uznamy, że jest to podobieństwo bardziej przypadkowe niż celowe, to należy wspomnieć, że niemal identyczne, nasiąknięte minimalizmem brzmienia pojawiły się dwa lata wcześniej na drugim studyjnym albumie Hisaishiego, Information. Jeszcze innym aspektem rzucającym nieco cień na nowatorskość recenzowanej pracy jest pierwsza połowa utworu Requiem, która wydaje się być wręcz zapożyczona (różnice są doprawdy nieznaczne) z Sarabandy Georga Friedricha Händla(napisanej pomiędzy 1703 a 1706 rokiem), pochodzącej z jego 9 Suit klawesynowych. Fakt ten boli tym bardziej, że Hisaishi użył tego motywu w punkcie kulminacyjnym filmu. Choć wspomniane, nazwijmy to dyplomatycznie, nawiązania są stosunkowo małym elementem, bądź co bądź, świeżej muzyki zawartej na albumie, to jednak nie mogą pozostać bez wpływu na finalną notę przyznawaną za oryginalność.

Nie może to jednak przyćmić niekwestionowanej klasy, jaką reprezentuje Nausicaa z Doliny Wiatru. Jest to partytura świetna pod względem tematycznym, ciekawie zaaranżowana i bogata w różne smaczki, nawet jeśli część zabiegów stosowanych przez Hisaishiego brzmi już dzisiaj nieco archaicznie. To jest w zasadzie jedyny problem, poza aspektem oryginalności omawianym w poprzednim akapicie, z jakim będzie musiał się zmagać potencjalny odbiorca. Reasumując, pomimo że zawarty na albumie materiał bywa czasem nierówny, to jednak wyobraźnia i aranżacyjna brawura Joe Hisaishiego w pełni rekompensuje te wady.



Inne recenzje z serii:
  • Nausicaa z Doliny Wiatru - image album
  • Nausicaa z Doliny Wiatru - symphony

    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Czas trwania: 39:52
    Komentarze
    Mefisto 2015-08-29
    19:55
    Klasyka. Aż dziw, że do tej pory nie było recki, ale dobrze, że brak nadrobiony z nawiązką.

  • Kaze no Tani no Nausicaä (Nausicaa z Doliny Wiatru) - soundtrack

    Kompozytor:

    • Joe Hisaishi

    Orkiestrator:

    • Joe Hisaishi

    Soliści:

    • Mai Fujisawa (śpiew)

    Wykonawcy:

    • T.J.C. Orchestra

    Wydawca:

    • Animage Records / Tokuma Japan (1984)

    Producent:

    • Joe Hisaishi

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie