Szukaj: w


recenzje

Beau-père (Ojczym)



Philippe Sarde nie stronił nigdy od projektów trudnych, odważnych i kontrowersyjnych. Określenia te jak ulał pasują do Ojczyma, słodko-gorzkiej opowieści o romansie dorosłego pianisty Rémiego z jego czternastoletnią pasierbicą. Łatwo sobie wyobrazić wszystkie burzliwe dyskusje, jakie film Bertranda Bliera wywołałby, mając premierę w czasach obecnych. Na szczęście, pomimo skandalizującej otoczki, obraz ten jest zaskakująco subtelny i nienatrętny; opowiedziany bez uprzedzeń, bez oskarżycielskiego tonu, nie podsuwa widzowi prostych odpowiedzi - nie pochwala ani nie potępia. Moralnej ambiwalencji filmu nie przejaskrawia również kompozytor. W ilustracji muzycznej Sarde'a więcej jest delikatnego liryzmu, aniżeli gorszących, erotycznych podtekstów.

Dlatego też wrażenie wywołane przez pierwszy utwór ścieżki może być mylne. Tytułowa sekwencja, z podłożonym pod muzykę błyskotliwym monologiem Patricka Dewaere, ma bowiem posmak wybitnie dekadencki. Gorzką, ironiczną opowieść pianisty podkreśla depresyjna maniera, z jaką odmierza on kolejne frazy tematu przewodniego ścieżki. Piękna, ale pobrzmiewająca rozczarowaniem melodia nadaje całej sekwencji schyłkowego klimatu, stylistycznie balansując gdzieś na pograniczu fortepianowego nokturnu i nastrojowego jazzu (aura przemijania dyskretnie zanurzona w melancholii; ulotna reminiscencja romantycznego uniesienia, bezpowrotnie odebrana kochankom przez obojętny czas...).

Choć Ojczym naznaczony jest nostalgiczną chandrą i poczuciem nietrwałości, można w nim jednak odnaleźć cieplejsze, podnoszące na duchu tony. Sarde już u zarania swojej kariery dał się poznać jako kompozytor ze smykałką do melodramatyzmu (pamiętne Okruchy życia), więc rzewną lirykę z dodatkiem muzycznego spleenu można uznać za jedną z jego specjalności. Inną charakterystyczną cechą Francuza jest słabość do solistów-wirtuozów: niewielu twórców muzyki filmowej współpracowało z tyloma sławami sceny symfonicznej i jazzowej, by wymienić chociażby Cheta Bakera, Stana Getza czy Tootsa Thielemansa. Beau-père z racji swojej stylistyki również indywidualnościami stoi. Na pierwszy plan wysuwają się tym razem legendarny francuski skrzypek Stéphane Grappelli (wzruszające solo w Belle-fille oraz Quelques pas dans la neige) oraz alter ego głównego bohatera, pianista Maurice Vander (utwór tytułowy). Dzięki ich silnym osobowościom Beau-père gwarantuje 40 minut wyrafinowanego okołojazzowego grania – w sam raz na jesienny wieczór, który powinniśmy spędzać w półmroku rozbujanej nastrojową muzyką knajpy.


Smutną melancholię przełamują żywsze – choć wciąż jazzujące – sekwencje muzyki źródłowej. Jako że fabuła obrazu kręci się wokół środowiska artystów, główny bohater w trakcie filmu kilkakrotnie wykonuje przygotowane przez Sarde'a utwory (solo lub w duecie). Kompozytor korzysta z muzyki diegetycznej w sposób przemyślany i uzasadniony, nie sprowadzając jej do rodzajowej tapety, muzycznego tła. Energetyczne rytmy boogie-woogie (Seize bougies) oraz zdyscyplinowane improwizacje z akompaniamentem kontrabasu Pierre'a Michelota ( Les gros doigts, Improvisation avec le gros) manifestują wszechstronność jazzowej stylistyki. Dla Rémiego – pianisty co prawda przeciętnie uzdolnionego – fortepian jest stylem życia i jako taki powinien wyrażać wszystkie stany emocjonalne. Beau-père w swoim rozmarzonym sentymentalizmie nie jest więc kategoryczny – wręcz przeciwnie, ociera się momentami o kameralny jazz w najbardziej rozrywkowym wydaniu.

Schyłkową atmosferę Ojczyma potęguje jednak kontekst pozafilmowy: gwiazdor produkcji Patrick Dewaere rok później odebrał sobie bowiem życie w jednym z paryskich hoteli. Na albumie Universal France Sarde składa utalentowanemu aktorowi hołd w postaci ślicznej instrumentalnej ballady (utwór nr 4). Dociekliwi zorientują się wprawdzie, że jej temat przeniesiony został w zasadzie nuta w nutę ze ścieżki do filmu Helle, niemniej jest coś ujmującego w fakcie, że kompozytor poświęcił podziwianemu artyście jedną z najpiękniejszych i najbardziej bezpretensjonalnych melodii swojej bogatej kariery.

Ojczym powstał w sezonie wyjątkowo obfitym nawet jak na ówczesne standardy Sarde'a (w tym samym roku wydał on m.in. Walkę o ogień, Upiorną opowieść oraz Wybór broni). Patrząc na wymienione wyżej tytuły, można z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że Francuz był wówczas w swojej szczytowej formie. Beau-père nie jest wprawdzie ścieżką skomplikowaną, ale – jak się okazuje – wcale nie musiał taką być. Rozwiązania narracyjne Sarde'a są bowiem na tyle efektywne i przenikliwe, że wyśmienicie radzą sobie z odzwierciedleniem emocjonalnych niuansów opowieści. Dla przykładu, podobieństwa i różnice temperamentów Rémiego oraz pianistki Charlotte – przyszłych kochanków – przekładają się na podobieństwa i odmienności przypisanych obojgu bohaterom tematów. Każdy z tych tematów wychodzi ze zbliżonych założeń melodycznych, by w rozwinięciu podążyć w zupełnie rozbieżnych kierunkach. Rémy czuje, że Charlotte może być jego pokrewną duszą, ale dostrzega w niej również wirtuoza, którym sam nigdy się nie stanie. Magia przyciągania działa jednak w ten przewrotny sposób, że ceni sobie zarówno podobieństwa, jak i sprzeczności. I ten odmienny temperament wydaje się wówczas u drugiej osoby najbardziej fascynujący.

Jak wynika z powyższego, Beau-père jest ścieżką stylową, wysmakowaną, ale jednocześnie łatwo przyswajalną. Gustowna estetyka łączy się tu z autentycznymi emocjami, które na bohaterów opowieści pozwalają spojrzeć z dozą empatii oraz współczucia. Jeśli więc ktoś z czytelników uznaje współczesny jazz za muzykę emocjonalnie wyalienowaną, to kompozycja Sarde'a będzie na tę przypadłość doskonałym lekarstwem.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Beau-père, par Patrick Dewaere (03:54)
  • 2. Belle-fille (04:23)
  • 3. Seize bougies (02:10)
  • 4. Ballade pour Patrick (02:12)
  • 5. Les gros doigts (01:43)
  • 6. Grosse déprime (03:15)
  • 7. Quelques pas dans la neige (01:37)
  • 8. Une vraie virtuose (03:03)
  • 9. Méchant boogie (02:31)
  • 10. Séquence coupée (01:18)
  • 11. Improvisation avec le gros (03:25)
  • 12. Petite déprime (01:24)
  • 13. En attendant les bravos (01:20)

    Bonus tracks:
  • 14. Ballade pour Bertrand (03:16)
  • 15. Beau-père, par Bertrand Blier (version de travail) (04:11)
Czas trwania: 39:42
Komentarze
Mefisto 2015-04-15
16:11
Bardzo przyjemna kompozycja, choć jeśli ktoś nie lubi jazzu, to pewnie szybko odpadnie, bo jest to, mimo wszystko, dość jednostajna muzyka. No i dialogowego otwarcia kompletnie nie łykam.

Beau-père (Ojczym)

Kompozytor:

  • Philippe Sarde

Soliści:

  • Maurice Vander (fortepian)
  • Roger Woodward (fortepian, utwory 8 i 13)
  • Pierre Michelot (kontrabas)
  • Kenny Clarkie (perkusja)
  • Eddy Louis (organy)
  • Stéphane Grappelli (skrzypce)

Wydawca:

  • Universal France (1981/2001)

Producent:

  • Stéphane Lerouge

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie