Szukaj: w


recenzje

Distant Worlds: Music from Final Fantasy


Jest rok 1983. Młody pasjonat informatyki, Hironobu Sakaguchi zatrudnia się w firmie Square, Co. Ltd. (od 2003 roku znanej pod nazwą Square Enix). W tym czasie przedsiębiorstwo to zajmowało się produkcją oprogramowań komputerowych, ale wraz z rosnącymi problemami finansowymi zdecydowało się zwrócić w stronę projektowania coraz to popularniejszych gier video. W 1987 roku Sakaguchi zaproponował, że stworzy grę rpg wzorowaną na innym hicie tamtych czasów - Dragon Quest, powstałym rok wcześniej. W ten sposób na rynku ukazała się pierwsza część serii Final Fantasy, która tym samym uratowała Square, Co. Ltd. nie tylko przed bankructwem, ale także uczyniła ją jedną z najważniejszych korporacji na rynku gier video. Jakby nie patrzeć cykl do dziś zachwyca graczy z całego świata, którzy z wielką niecierpliwością wyczekują kolejnych części. Co zatem przesądziło o tak wielkim sukcesie Final Fantasy? Z pewnością trzeba tutaj wymienić wizjonerstwo twórców, wciągające, inspirujące światy, w których toczy się rozgrywka, wysoką grywalność, ale także i muzykę skomponowaną przez Nobuo Uematsu, dziś powszechnie uznawaną za kultową.

Uematsu napisał muzykę do pierwszych dziewięciu gier (1987-2000) z serii Final Fantasy. Wraz z przełomem tysiącleci stopniowo zaczął się oddalać od Square Co. Ltd. Do Final Fantasy X skomponował większość muzyki, ale już w Final Fantasy XI jego udział był mniejszy od reszty kompozytorów. W przypadku Final Fantasy” XII był autorem jedynie przewodniej piosenki, którą skądinąd zalicza do swoich najlepszych kompozycji. Do części 13-stej całości muzyki napisał Masashi Hamauzu, ale Uematsu dał się namówić i wrócił na moment do serii tworząc ścieżkę dźwiękową do Final Fantasy XIV. Choć Japończyk w XXI wieku ewidentnie zwolnił tempo to jednak jego dorobek i tak może imponować. Jego soundtracki zawierają nieraz po kilka godzin muzyki, co przy jej niepodważalnej jakości sprawia, że mamy do czynienia z dziełami doprawdy bogatymi w interesujące kompozycje.


Decydenci ze Square Co. Ltd, zdając sobie sprawę z popularności kompozycji Uematsu, jak i samej serii, zorganizowali w 2002 roku koncert, na którym zaprezentowano symfoniczne aranżacje utworów z serii Final Fantasy. Ogromny sukces tego projektu spowodował stworzenie pierwszej trasy koncertowej Tour de Japon: music from Final Fantasy, która objęła sześć filharmonii w sześciu różnych miastach Japonii. Dzięki rosnącej popularności muzyki Uematsu, wkrótce zainteresował się nią amerykański skrzypek, kompozytor i dyrygent Arnie Roth, znany z promowania muzyki pochodzącej z gier komputerowych. Zorganizował on w USA pierwszy koncert muzyki z Final Fantasy, który odbył się poza granicami Japonii - „Dear Friends: music from Final Fantasy”. Triumfalny pochód kompozycji Uematsu jednak dopiero nabierał tempa. Następnie zorganizowano koncerty z serii More Friends: music from Final Fantasy oraz The Voices: music from Final Fantasy. W 2007 roku Roth udał się w pierwszą, europejską trasę koncertową zatytułowaną Distant Worlds: music from Final Fantasy, która znów spotkała się ze świetnym przyjęciem przez widownię. Jednym z rezultatów jej sukcesu jest recenzowany tutaj krążek, nagrany przez Royal Stockholm Philharmonic Orchestra , naturalnie pod batutą samego Rotha. Ogrom i bogactwo muzyki skomponowanej przez Uematsu sprawił, że Amerykanin miał do wyboru wiele bardzo dobrych kompozycji.

Album rozpoczyna się od utworu Opening – Bombing Mission pochodzącego z najpopularniejszej, siódmej części serii. Ten dwuczęściowy utwór zbudowany jest ze stonowanego, brzmiącego dość „amerykańsko” motywu, który następnie przechodzi w ekscytującą muzykę akcji. Podobnie do niego zbudowana jest inna kompozycja - Don't Be Afraid, gdzie wykorzystywany jest cały arsenał instrumentów szwedzkiej orkiestry. Wspominając o dynamicznych utworach nie możemy zapomnieć o potężnym, chóralnym Liberi Fatali, jednym z najważniejszych utworów skomponowanych do części ósmej. Tytuł pochodzi z łaciny i możemy go przetłumaczyć jako „stracone dzieci”, aczkolwiek nie cały tekst śpiewany przez chór jest zapisany w tym języku. Słyszane „Fithos Lusec Wecos Vinosec" są tak naprawdę anagramem dwóch głównych wątków, wokół których zbudowana jest fabula Final Fantasy IX - "Succession of Witches" oraz "Love". Po tak epickich kompozycjach jak właśnie Liberi Fatali, odbiorca otrzymuje także bardziej liryczne motywy.

Te znajdziemy w utworach Fisherman's Horizon, Love Grows oraz Aerith's Theme. Oferują one słuchaczowi doprawdy ładne (zwłaszcza Aerith's Theme) tematy, a ponadto mile odseparowują od siebie bardziej rozbuchane ścieżki. Do kompozycji lirycznych należy jeszcze zaliczyć utwór Theme of Love. Celowo nie wymieniłem tej ścieżki przy pozostałych, albowiem zostawia ona je daleko w tyle, nawet wtedy, gdy założymy, że poprzeczka została postawiona bardzo wysoko. Napisany jako główny temat miłosny do Final Fantasy IV z pewnością rozkocha w sobie miłośników emocjonalnych kompozycji, zwłaszcza w tej podniosłej aranżacji. Interesujące jest to jest, że ta melodia, od 2004 roku, weszła w skład podręczników do nauki muzyki w szóstej klasie podstawówki w wszystkich szkołach w Japonii. To zresztą tylko jeden z wielu czynników potwierdzających niekwestionowany status kultowości muzyki Uematsu. A skoro już jesteśmy przy kultowości, na album musiało także trafić słynne preludium, które począwszy od pierwszej części jest swoistym muzycznym trademarkiem serii. Zbudowane jest z charakterystycznego, naprzemiennie opadającego i wznoszącego się motywu zostało umieszczone na suicie Medley 2002, zawierającej tematy z pierwszych trzech części Final Fantansy. Podobno Uematsu napisał ten temat w zaledwie 10 minut.

Chór, który tak świetnie został wykorzystany w Liberi Fatali, powraca także w Memoro de la Stono – Distant Worlds śpiewanym w języku esperanto, stworzonym przez naszego rodaka Ludwika Zamenhofa. Pierwsza część utworu pochodzi z Final Fantasy XI, a druga (Distant Worlds) z dodatku do tejże gry Final Fantasy XI: Chains of Promathia wydanym w 2005 roku. Cała kompozycja jest bardo udanym połączeniem symfoniki, chóru i wokalu Susan Calloway, nadającemu jej lekkiego, nieco popowego posmaku. Śpiew stanowi także podstawę najdłuższej ścieżki na płycie czyli Opera : Maria and Draco. Osobiście, nigdy nie byłem fanem tej formy muzycznej, dlatego też, w mojej opinii, utwór ten jest małym zgrzytem, aczkolwiek słuchacze lubujący się w takich kompozycjach powinni być z niej względnie ukontentowani.


Utworami potwierdzającymi różnorodność prezentowanego materiału są Vamo Alla Flamenco i Swing de Chocobo. Pierwszy z nich, to jak wskazuje jego nazwa, imitacja hiszpańskiego tańca flamenco. Trudno nie dać się ponieść potężnej, symfonicznej aranżacji tej niezwykle skocznej melodii. Aby oddać hiszpański charakter utworu, Uematsu nie tylko wykorzystuje charakterystyczne dla tamtego regionu instrumentarium (gitary, kastaniety), ale także konstruuje główną melodię na progresji akordowej z XV-sto wiecznego tańca pochodzącego z Półwyspu Iberyjskiego. Mowa tu oczywiście o La Folii będącej źródłem inspiracji dla setek artystów (skądinąd jednym z najlepszych opracowań tych ośmiu akordów dokonał Vangelis w swoim słynnym, tytułowym utworze z filmu Conquest of Paradise). Ostatecznym rezultatem powstał utwór przebojowy, nie brzmiący jak tradycyjne flamenco, ale wykorzystujące pewne cechy zarówno charakterystyczne dla niego, jak i dla regionu, z którego pochodzi. Swing de Chocobo to natomiast lekki, przyjemny utwór bazujący na melodii skomponowanej dla sympatycznego ptaszka Chocobo, który począwszy od Final Fantasy II stał się nieodłączną częścią serii. W odróżnieniu od pozostałych utworów cechuje go wyjątkowo luzacki charakter i bandowe brzmienie z rozbudowaną sekcją perkusjonaliów. Swing de Chocobo jest ostatnim, lekkim w odbiorze utworem, albowiem na samym końcu albumu decydenci postanowili zamieścić muzyczne wcielenie jednego z najważniejszych czarnych charakterów serii, Sephirotha.

One Winged Angel, bo to oczywiście o tej kompozycji mowa, to prawdopodobnie najsłynniejszy utwór napisany przez Uematsu w całej jego dotychczasowej karierze. Stworzony jako ilustracja finałowej walki głównych bohaterów z Sephirothem w Final Fantasy VII do dziś wywołuje ciarki na plecach i owacje niemal za każdym razem, gdy orkiestra rozpoczyna kompozycję od charakterystycznego, czterokrotnie powtórzonego akordu. Uematsu, jak sam przyznaje bez ogródek, zaczerpnął go piosenki Purple Haze skomponowanej przez Jimiego Hendrixa, którego jest wielkim fanem. Komponując ten utwór próbował połączyć rockowy styl tego muzyka z twórczością Igora Strawińskiego, zwłaszcza jego słynnym „Świętem wiosny”. W tym celu sięgnął po znamienny akord, który pojawia się wielokrotnie w dziele rosyjskiego kompozytora. Jeśli chodzi o inspiracje, z których czerpał Uematsu można by także dopisać twórczość Carla Orffa, Giuseppe Verdiego, czy nawet Bernarda Herrmanna. Zresztą Japończyk sam wskazuje na kultową Psychozę jako źródło weny (zapewne miał tu na myśli specyficzną pracę sekcji smyczkowej z początku omawianej kompozycji). Po takiej litanii inspiracji czytelnik zapewne pomyśli, że One Winged Angel to po prostu pozbawiona własnego głosu, kopia różnorakich pomysłów muzycznych. Tymczasem jest wprost przeciwnie. Uematsu sięgając do dzieł swoich wybitnych poprzedników tworzy zupełnie nową jakość. W ten sposób powstał utwór bardzo złożony, zbudowany z różnych idei, z których wyróżnia się przede wszystkim fantastyczny, mocarny, niemalże apokaliptyczny motyw chóru nadający kapitalnej dynamiki. One Winged Angel porywa od pierwszego do ostatniego taktu, a wraz z jego efektownym zakończeniem, aż chce się zakrzyknąć za chórem: Se-phi-roth!.

Co ciekawe Uematsu pisał One Winged Angel z myślą, że tworzy utwór rockowy, a nie symfoniczny. Do dziś zresztą tak go postrzega, zwłaszcza po tym, jak założony przez niego zespół The Black Mages wykonał tę kompozycję w rockowej aranżacji. Wydaje mi się jednak, że orkiestrowe opracowanie One Winged Angel w niczym nie ustępuje, a wręcz może i nawet przewyższa tę wariację. Podobnie ma się rzecz z resztą zawartych na albumie ścieżek. Można wręcz odnieść wrażenie, że kompozycje Uematsu są wprost stworzone pod wielkie orkiestry symfoniczne. Trzeba jednak zaznaczyć, że niemały udział w tym miało kilku aranżerów, którzy mieli za zadanie zorkiestrować oryginalne utwory. Musimy jednak pamiętać, że Uematsu nie posiada żadnego wykształcenia muzycznego i nawet na pianinie uczył się grać we własnym zakresie, w związku z czym potrzebował odpowiednich ludzi, którzy pomogą mu przygotować właściwe orkiestracje.

Distant Worlds: Music from Final Fantasy to album dla każdego miłośnika potęgi orkiestry symfonicznej, mocarnego wykonania, przebojowych orkiestracji i rasowych melodii. Wszystko wydaje się być tutaj dopięte na ostatni guzik, a ponadto sam album jest bardzo przemyślanie skonstruowany. Stonowane kompozycje przeplatają z rozbuchanymi, a weselsze ścieżki rzucone są pośród utwory o dużo poważniejszej wymowie przez co ten ponad 70-minutowy krążek w ogóle nie nuży. Wszystko to, oczywiście wraz z niekwestionowaną popularności franczyzy Final Fantasy, tłumaczy skąd wziął się tak ogromny sukces tego przedsięwzięcia. Reasumując, Nobuo Uematsu miał szczęście – dobra muzyka potrzebuje dobrej promocji, a to właśnie dzięki tak wspaniałym trasom koncertowym jak Distant Worlds stanie się nieśmiertelna.

Inne recenzje z serii:
  • Final Fantasy I & II
  • Final Fantasy III
  • Final Fantasy: Symphonic Suite
  • Final Symphony

    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Czas trwania: 74:26
    Komentarze
    Michal Turkowski 2015-02-25
    13:25
    To jest nagranie studyjne czy koncertowe ?
    DominikCh 2015-02-25
    13:58
    Oficjalnie widnieje jako "live album", aczkolwiek materiał został nagrany zanim ruszyła trasa koncertowa. Tak też nie ma tutaj żadnych trzasków, oklasków itp., które mogłoby zaburzać odsłuch.

  • Distant Worlds: Music from Final Fantasy

    Kompozytor:

    • Nobuo Uematsu

    Dyrygent:

    • Arnie Roth

    Orkiestrator:

    • Shirō Hamaguchi
    • Sachiko Miyano
    • Naoshi Mizuta
    • Hiroyuki Nakayama
    • Arnie Roth

    Wykonawcy:

    • Royal Stockholm Philharmonic Orchestra

    Wydawca:

    • AWR Records (2007)

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie