Szukaj: w


recenzje

Všichni moji blízcí (Wszyscy moi bliscy)



Holocaust zawsze był jednym z najważniejszych tematów podejmowanych przez kino. Sześć lat II wojny światowej napisało tyle scenariuszy, że filmowcy sięgali, sięgają i jeszcze przez długi okres będą po nie sięgać. Na podstawie jednego z nich powstała czesko-polsko-słowacka koprodukcja Všichni moji blízcí (Wszyscy moi bliscy) w reżyserii Matěja Mináča. Film opowiada o żydowskiej rodzinie mieszkającej na terenie Czechosłowacji w 1938 roku. Sielskie życie zostaje wkrótce zakłócone przez agresję III Rzeszy. To wydarzenie pociągnęło za sobą rozpoczęcie prześladowań żydów na teranie całego państwa. Znajomy jednego z członków rodziny, Anglik Nicholas Winton, postanawia zorganizować transport żydowskich dzieci (tzw. czeski Kindertransport) na Wyspy Brytyjskie pod pretekstem znalezienia im tam opiekunów zastępczych. Po wojnie, większość z nich już nigdy nie wróciła do swoich prawdziwych rodzin. Niemniej w ten sposób, Winton, który w maju 2015 roku skończy 106 lat, uratował przed holocaustem 669 dzieci. Ze względu na swoje pochodzenie (miał korzenie żydowskie) nigdy został odznaczony medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Mimo to zyskał sobie miano „Brytyjskiego Schindlera”.

Obraz Mináča porusza zatem podobne wątki jak Lista Schindlera Spielberga czy też Dzieci Ireny Sendlerowej Harrisona. Analogicznie jak w przypadku tych dwóch produkcji, w powstanie filmu Mináča miało udział wielu Polaków. Począwszy od producentów (Olaf Lubaszenko, Cezary Pazura), przez aktorów, choć drugoplanowych, (Krzysztof Kolberger, Agnieszka Wagner, Grażyna Wolszczak), na kompozytorze, Januszu Stokłosie, kończąc. Muzyk ten znany jest głównie ze współpracy ze swoim przyjacielem, reżyserem teatralnym Januszem Józefowiczem. Pomimo że przez wiele lat ich karier pozostawał nieco w cieniu swoje znanego kolegi, to trudno nie docenić wkładu w powstanie jego dzieł scenicznych. To właśnie Stokłosa napisał muzykę do, reżyserowanego przez Józefowicza, słynnego musicalu Metro. Jego dokonania na polu muzyki filmowej również nie są małe, aczkolwiek większość projektów, do których napisał score, to mało znane produkcje, kręcone przede wszystkim na potrzeby telewizji, z których wyróżnia się głównie trzeci sezon Ekstradycji Wojciecha Wójcika. Dlatego też Wszyscy moi bliscy jest prawdopodobnie najbardziej znanym filmem do którego skomponował muzykę.

Stokłosa nagrał muzykę z Bratislavsky symfonicky orchester, którą poprowadził słowacki dyrygent Anton Popović. Natomiast ostateczny miks został zrealizowany w Warszawie. Recenzowany tutaj album nie jest dokładnym odzwierciedleniem tego, co usłyszymy w filmie niemniej przedstawia wszystkie najważniejsze koncepcje muzyczne. Wydawać by się mogło, że ten dość kameralny dramat doczeka się stonowanej, lirycznej partytury jakiej możemy się spodziewać po tego rodzaju filmach. Tymczasem score Polaka balansuje pomiędzy dziecięcą wrażliwością, odniesieniami do muzyki żydowskiej oraz niezwykle ekspresyjną, klasycyzującą ilustracją dramatyczną. Wszystkie te warstwy partytury mają przełożenie na bazę tematyczną, złożoną z pięciu zasadniczych melodii. Jestem pewien, że nie powstydziłaby się ich żadna produkcja w tym gatunku.

Ze względu na pochodzenie głównych bohaterów, Stokłosa, w swojej muzyce stara się nawiązywać do żydowskiej muzyki. Do tego służy mu motyw z utworów Nareszcie w domu i Rynek z kataryniarzem. Nie jestem jednak pewien, czy to imitowanie hebrajskiej muzyki tradycyjnej wyszło Stokłosie tak jak należy. Mi, osobiście, temat ten bardziej nasuwa skojarzenia z dziełami Nino Roty do filmów Federico Felliniego. Być może wynika to z estymy jaką cieszą się u mnie ścieżki Włocha i mniej wyczuleni na podobieństwa słuchacze czy też widzowie nie zwrócą na to uwagi. A będą mieli ku temu nieraz okazję, albowiem motyw ten można uznać za temat rodziny. W związku z tym, że przez pierwszą godzinę filmu ukazane są nam perypetie familii, a wątek nadchodzących zmian politycznych jest jedynie tłem fabuły, to Stokłosa sięga po niego bardzo często. Niekiedy nawet zbyt często.


Warto zatrzymać się jednak nad tym, co najbardziej rzuca się w uszy w partyturze Stokłosy. Mowa tu o dwóch najważniejszych i najbardziej dramatycznych tematach, które w pełnej krasie usłyszymy w ostatnich utworach Nie myślcie o mnie źle oraz Już go nigdy nie zobaczę, choć ich zalążki będą pojawiać się już w kilku wcześniejszych kompozycjach. Gdy nie skonfrontujemy tej muzyki z obrazem, może się nam wydać dziwne, że Stokłosa poszedł w stronę muzyki klasycznej, głównie drugiej połowy XVII-stego i XVIII-stego wieku. Innym obiektem inspiracji, wydaje się być jeden z najwybitniejszych , współczesnych minimalistów, Michael Nyman, którego twórczość – nomen omen – również jest zakorzeniona w muzyce poważnej XVII wieku. Powód takiego postępowania poznamy dopiero w czasie seansu. Jest on dość prozaiczny: jeden z głównych bohaterów jest uznanym skrzypkiem, koncertującym po całej Europie, więc, w związku z tym, Polak, postanowił oprzeć część swojej partytury o dzieła muzyki klasycznej. Obydwa tematy to niewątpliwie największe highlighty recenzowanego albumu, kunsztownie rozpisane, świetnie wykonane i porażające słuchacza swoją emocjonalnością. Jak można się domyślać, w filmie dominują w jego drugiej połowie, kiedy widmo holocaustu zaczyna się nieubłaganie zbliżać. Można mieć pewne zastrzeżenie co do „nadekspresyjności” tych utworów. Wszak w scenach do których trafiły te tematy tak naprawdę niewiele się dzieje. Mają one co prawda zwiastować nadchodzące nieszczęścia, ale jednak, pod względem czysto ilustracyjnym, wydaję się nie w pełni pasować do kadrów. Niemniej wraz z ich pojawieniem się sam obraz nabiera dramaturgii prowadząc do kulminacyjnego punktu jakim jest, naturalnie, odjazd dzieci do Wielkiej Brytanii. Na ostatnie kadry, kompozytor, przeznaczył jednak odrębny motyw.

Jak wspomniałem wyżej, głównym wątkiem filmu są losy żydowskich dzieci, więc musiały zostać zinterpretowane przez kompozytora. Nie występują one w roli głównej, stąd też ich tematu, nie uświadczymy zbyt często. Stokłosa ilustruje wątek dzieci za pomocą spokojnej, niemalże kołysankowej melodii, którą usłyszymy w Jak głębokie jest morze i Jak szalony jest czas. W drugim z nich, Polak dorzuca delikatny wokal Zuzanny Madejskiej ładnie podkreślający ich beztroskie i marzycielskie życie. Bardzo dobrze wypada zwłaszcza we wspomnianej w poprzednim akapicie, ostatniej scenie filmu. Tytuły obydwu, wspomnianych wyżej utworów, są nieprzypadkowe. Wchodzą one w skład kończącej album piosenki Tam, gdzie spotkam cię znów zbudowanej na melodii dzieci. Również tutaj usłyszymy krystalicznie czysty głos Madejskiej. Kompozycja ta ładnie zamyka album i skutecznie wycisza słuchacza po bardzo dramatycznych Nie myślcie o mnie źle i Już go nigdy nie zobaczę.

Dużo mniejszą rolę pełni kilka pozostałych motywów, które celowo wymieniam już pod sam koniec niniejszego tekstu. Należy do nich temat z utworu Wszyscy moi bliscy. To typowa, liryczna melodia, wypadająca przy pozostałych dość blado. Mimo to może się podobać jej pełnoorkiestrowe rozwinięcie w Pojedźmy do rodziców. Z czasem, kompozytor, wykorzystuje ją jako temat miłosny. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że wątek romantyczny jest swoistym zapychaczem ekranowego czasu, dlatego też nie ma co się dziwić, że jego muzyczna ilustracja nie jest szczególnie reprezentatywna. Ścieżkę dźwiękową uzupełnia suspensowy motyw Niemców z kompozycji Aneksja. Pełni on jednak jedynie rolę czysto funkcjonalną i przy kolejnych odsłuchach łatwo go pominąć.

Dzieło Stokłosy na tyle przypadło do gustu Matěja Mináča, że ten postanowił niektóre utwory wykorzystać w nakręconym przez siebie filmie dokumentalnym o życiu Wintona, The Power of Good: Nicholas Winton z 2002 roku, który zdobył nagrodę Emmy. Niestety Wszyscy moi bliscy to pozycja, podobnie jak większość twórczości Polaka, trudno dostępna. A szkoda, albowiem winna stać obiektem zainteresowania miłośników muzyki filmowej. Co prawda nie oszukujmy się - Stokłosa nie jest kompozytorem, który wytycza nowe szlaki. Ale jednak już te wytyczone przez innych twórców potrafi zaprezentować w ciekawy, ale przede wszystkim znakomity warsztatowo sposób. Dlatego też na pytanie, czy warto rozejrzeć się za soundtrackiem z filmu Wszyscy moi bliscy, odpowiadam stanowczo, że naprawdę warto.




Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Wszyscy moi bliscy (01:56)
  • 2. Nareszcie w domu (04:19)
  • 3. Aneksja (01:01)
  • 4. Musisz być mężczyzną (01:33)
  • 5. Praga świtem (02:02)
  • 6. Nie możesz mnie tak zostawić (02:00)
  • 7. Jak głębokie jest morze (03:02)
  • 8. Co z moim domem (04:05)
  • 9. Jak szalony jest czas (01:29)
  • 10. Pojedzmy do rodziców (02:48)
  • 11. Przeczucie - intermedium (02:11)
  • 12. Rynek z kataryniarzem (01:20)
  • 13. Wycieczka za miasto (01:29)
  • 14. Nie myślcie o mnie źle (02:13)
  • 15. Już go nigdy nie zobaczę (03:00)
  • 16. Tam gdzie spotkam cię znów (03:45) śpiew: Zuzanna Madejska, muzyka: Janusz Stokłosa, tekst: Lubomir Feldek, tłumaczenie: Doris Koźiśkova
Czas trwania: 38:13
Komentarze
Adam Krysiński 2015-01-07
19:02
Świetna płyta. Ścisły top polskich scorów. Szkoda tylko, że Stokłosa, zapewne również przez problemy z prawem, nie wszedł bardziej w ten gatunek, a zniknął zupełnie.

Všichni moji blízcí (Wszyscy moi bliscy)

Kompozytor:

  • Janusz Stokłosa

Dyrygent:

  • Anton Popović

Orkiestrator:

  • Janusz Stokłosa

Wykonawcy:

  • Bratislavsky symfonicky orchester

Wydawca:

  • BMG Poland (1999/2000)

Producent:

  • Janusz Stokłosa

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie