Szukaj: w


recenzje

Onna Nobunaga



Rok 2013 był dla Joe Hisaishiego jednym z najbardziej pracowitych w karierze. Nie tylko dlatego, że napisał muzykę do aż sześciu produkcji, co jest dla niego rekordową liczbą. Imponuje również dobór projektów. Nie licząc Tokyo Kazoku i Kiseki no Ringo, które, z racji fabuły i gatunków do których należały, były mniej wymagającymi filmami, Hisaishi wziął pod swoje skrzydła także dokumentalną produkcję NHK: Deep Sea Creatures. Do tego dochodzą dwie animacje Studia Ghibli - Kaze Tachinu Hayao Miyazakiego oraz Kaguya-Hime no Mogatari Isao Takahaty. Szóstkę zamyka mini-serial historyczny Onna Nobunaga (Lady Nobunaga). Jak można się było spodziewać po Japończyku, z zadania zilustrowania wszystkich tych projektów wywiązał się z co najmniej zadowalającym skutkiem. Tym razem przyjrzymy się muzyce z ostatniej z wymienionych przez mnie produkcji.

Onna Nobunaga to dwuczęściowy miniserial, trwający w sumie około czterech godzin. Jego fabuła została oparta o powieść Kenichiego Sato. Gatunek „historyczny” jest w przypadku tej produkcji przypisany nieco na wyrost. Przedstawia ona bowiem alternatywną wersję wydarzeń z XVI wieku. Według twórców, drugim dzieckiem Nobunagi Ody – jednego z najważniejszych przywódców w historii Japonii, który pod swoimi rządami zjednoczył połowę terenów Kraju Kwitnącej Wiśni – była córka i to ona została, po jego śmierci, sukcesorką. Miniserial przedstawia jej życie, dzieciństwo, dojście do władzy, a także okres jej rządów.

Dla Hisaishiego, mającego już za sobą ponad 30 lat pracy w branży filmowej, Onna Nobunaga nie była pierwszym filmem obracającym się wokół samurajskiej i historycznej czy też pseudo-historycznej tematyki. Pierwszą taką produkcją było Kiedy dobyto ostatni miecz z 2003 roku. W XVII wieku toczyła się także akcja Tenchi Meisatsu Yojiro Takity z 2012 roku, aczkolwiek ten obraz nie miał wątków batalistycznych, od których z kolei nie stroni Onna Nobunaga. Jakkolwiek żaden soundtrack z tych obrazów nie wszedł do kanonu twórczości Japończyka. Pozwala to sądzić, że obrazy historyczne, pozbawione elementów fantastycznych, nie są (co potwierdza również tegoroczne „Zaku Zakara no Adauchi”) i prawdopodobnie nie będą tym co najbardziej inspiruje Hisaishiego do pisania wybornej muzyki. Czy Onna Nobunaga wpisuje się ten trend? Niewątpliwie, aczkolwiek większość fanów twórczości Japończyka powinna być względnie ukontentowana z otrzymanego produktu. Niemniej pozostali amatorzy muzyki filmowej mogą mieć z rzeczoną pracą kilka problemów.

Zacznijmy jednak najpierw od tego z czego słyną prace Japończyka, czyli od bazy tematycznej. Pomyli się ten, kto stwierdzi, że przy takim nawale pracy Hisaishiemu nie starczy czasu na skomponowanie kilku wyrazistych melodii. Kompozytor napisał trzy zasadnicze tematy przewodnie, o które generalnie oparta jest cała partytura. Jednym z nich jest naturalnie temat Pani Nobunagi. Hisaishi nieśmiale wprowadza go już w Desperate Situation, ale w pełnej okazałości usłyszymy w go filmowej introdukcji tej postaci, Female Nobunaga. Biorąc pod uwagę częstość jego występowania, zarówno w swojej pełnej wersji, jak i po zaaranżowaniu, możemy go uznać za temat przewodni. Japończyk, tym motywem, nie zaskakuje swoich fanów, aczkolwiek trudno mu odmówić wdzięku i melodyjności.


Pierwszy, z pozostałych dwóch tematów, pojawia się w otwierającym album Messanger from Espana. Hisaishi wykorzystuje w tej ścieżce chór, po który, generalnie, sięga dość rzadko. Na przestrzeni całej partytury, za jego pomocą, Japończyk podkreśla zarówno mistyczność opowieści (wspominany Messanger from Espana oraz Heavenly Mandate), jak i jej dramatyzm (Tragic Decision). Niemałą rolę w fabule filmu odgrywa wątek romansu. Musiał on zatem znaleźć sobie odzwierciedlenie w muzyce Hisaishiego i to właśnie temat miłosny jest trzecim, głównym motywem (którego w serialu jest aż nadto) w recenzowanym soundtracku. To dość typowa kompozycja jak na tego rodzaju muzykę - ładna, uczuciowa, delikatna, choć Japończyk potrafi jej nadać mocniejszy akcent jak chociażby w pięknym Honnouji – Theme of Love, także świetnie sprawdzające się w obrazie. Zarówno główną melodię, jak i miłosną znajdziemy w jednej z najlepszych ścieżek na płycie, która z pewnością przypadnie do gustu większości odbiorców - Nobunaga's Sorrow. Jakkolwiek cały problem wszystkich tematów skomponowanych do Onna Nobunaga polega na tym, że nie są one, jak na kompozytora, zbyt wyszukane. Pomimo tego, że słuchacz nie jest w stanie wskazać konkretnych podobieństw z innymi, znanymi mu motywami, to jednak ciągle odczuwa się wrażenie, że już gdzieś to się słyszało. Nie inaczej jest w przypadku motywów pobocznych, głównie lirycznych, których znajdziemy całkiem sporo. Celowo wspominam o nich na samym końcu, albowiem rozpisywanie się nad nimi, byłoby z mojej strony nadgorliwością. Stanowią one bowiem standard nawet jak na ten typ ilustracji, a co dopiero jeśli weźmiemy poprawkę na melodyczną smykałkę Hisaishiego do pisania pamiętnych motywów.

Do najbardziej zaskakujących utworów jakie napotkamy w trakcie zapoznawania się z tym krążkiem jest As a Succesor. Kompozycja ta przywołuje słuchaczowi na myśl bardziej czasy średniowiecznych zamków i celtyckich bardów niż feudalnej Japonii. Jest ona zapewne dalekim echem świetnej ścieżki Hisaishiego do gry Ninokuni: the Another World, w której niektóre utwory oscylowały wokół podobnych brzmień. Jeśli ścieżkę tę potraktujemy jako czynnik urozmaicający odsłuch to należy zdecydowanie ją zaliczyć na plus, choć szkoda, że ta przyjemna i skoczna melodia powróci jedynie w zwolnionej, stonowanej aranżacji w Ieyasu's First Love. Inaczej sprawa wygląda jeśli spojrzymy na jej oddziaływanie w filmie. Z wyżej wymienionych przyczyn, niestety, temat ten nieco kiksuje i trudno wyjaśnić dlaczego, Hisaishi, postąpił akurat w ten sposób. Ciekawe jest również to, że Hisaishi nie zamyka się jedynie na wykorzystanie tradycyjnej orkiestry i orientalnych instrumentów – elektroniczne elementy odnajdziemy np. w Hanzo Hattori. Szkoda tylko, że tak rzadko, w ostatnich latach, Japończyk poszukuje brzmień za pomocą syntezatorów, bo jak przecież wiemy, potrafił to robić ze znakomitym skutkiem. Na płytę nie trafiła kilkukrotnie użyta w miniserialu, do czego również można mieć spore zastrzeżenia, Sarabanda Georga Friedricha Händla. Jak widać, Hisiashi, musi mieć sentyment do tego utworu, gdyż Requiem z Nausicii z Doliny Wiatru było przecież ewidentnie inspirowane słynną kompozycją Niemca.

Jednak tym co zabija przyjemność z odsłuchu tej, bądź co bądź, klasycznej i profesjonalnie rozpisanej muzyki, jest czas trwania albumu. Okazuje się, że trzy główne tematy oraz kilka pobocznych, opisanych przez mnie wyżej nie są w stanie udźwignąć trwającego ponad 70 minut albumu, a i tak nie jest to całość ilustracji jaką nagrał Japończyk. Wynika to zapewne zarówno z ich niedostatecznej siły oddziaływania, aranżacyjnej ostrożności, jak i samej jakości reszty muzycznego materiału, której nie możemy podpiąć pod bazę melodyczną. Tyczy się to głównie muzyki akcji, napisanej przez Hisaishiego jakby na kolanie. Kompozytor rzuca nas w wir orkiestrowych dysonansów, rwanych fraz na smyczki oraz sekcję dętą blaszaną i gwałtownych wejść shakuhachi czy też innych orientalnych instrumentów (np. bębnów taiko). Niestety za wiele z tego nie wynika, a mając na uwadze to, że Japończyk potrafi pisać doprawdy wyborną muzykę akcji (Le Petit Poucet, Saka no ue no kumo, Tae wang Są Shin Gi) możemy się czuć mocno zawiedzeni.

Opisane przeze mnie wyżej oceny elementy partytury Hisaishiego sprawiają, że nie jest łatwo ocenić tę pracę. Słuchacz staje w rozkroku pomiędzy niemałą ilością nieciekawego materiału (głównie muzyka akcji i underscore) zapychającego album, a niepodważalną klasą niektórych ścieżek (przede wszystkim materiał tematyczny). Przyznam się szczerze, że jako miłośnik twórczości Japończyka, po pierwszym odsłuchu tego soundtracka byłem mocno rozczarowany. Jednak ponowny kontakt z tą muzyką pozwolił mi docenić i uwypuklić jej walory artystyczne. Hisaishi po prostu pisze tutaj muzykę po swojemu, nawet kosztem wątpliwej, choć też nieprzesadnie, oryginalności. Z tego też względu, wydaje mi się, że Onna Nobunaga Joe Hisashiego będzie pozycją skierowaną w szczególności do fanów kompozytora. Niemniej jednak, gdybym na zakończenie tego tekstu napisał, że pozostali miłośnicy filmówki mogą sobie ten soundtrack spokojnie podarować, to byłoby to niesprawiedliwością wobec tejże muzyki.




Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Messenger from España (1:30)
  • 2. Desperate Situation (2:08)
  • 3. Surprise Attack (2:13)
  • 4. Female Nobunaga (1:51)
  • 5. The Child of Fate (2:14)
  • 6. As a Successor (2:16)
  • 7. Unfortunate Fate(4:01)
  • 8. Tyrant (1:21)
  • 9. Nohime (3:19)
  • 10. Father's Death (3:41)
  • 11. A Nobunaga Is Born (1:41)
  • 12. Ambition (0:45)
  • 13. Battle (2:06)
  • 14. Castle Town (1:48)
  • 15. Love (2:51)
  • 16. Proceeding to the Capital, Kyoto (1:55)
  • 17. Hanzo Hattori (1:06)
  • 18. Crazy Love (2:24)
  • 19. Oichi (1:56)
  • 20. Mitsuhide Akechi (2:31)
  • 21. Heavenly Mandate (2:56)
  • 22. Nobunaga's Sorrow (5:57)
  • 23. Decisive Battle (2:36)
  • 24. Inferno (2:13)
  • 25. The Strongest Enemy ~Takeda's Army~ (1:32)
  • 26. Tragic Decision (3:15)
  • 27. Nobunaga and Mitsuhide (2:11)
  • 28. Honnouji ~Theme of Love~ (1:40)
  • 29. Ieyasu's First Love (1:11)
  • 30. Liberation From the Nobunaga (1:32)
  • 31. A New Era (2:50)
Czas trwania: 71:30
Komentarze
Mefisto 2014-12-29
15:59
Nie zgorsza muzyka, choć album faktycznie przydługi (i tym samym nie rozumiem zastrzeżeń o brak Sarabanda - utworu zresztą do bólu ogranego). Nie wiem, jak na ekranie, ale albumowo to niezła pozycja, acz raczej dla fanów.
DominikCh 2014-12-29
16:49
Może faktycznie trochę nieprecyzyjnie się wyraziłem. Zastrzeżenia mam co do kilkukrotnego użycia "Sarabandy", bo jakoś dziwnie brzmi taki barokowy kawałek podłożony w scenach, dla przykładu, z udziałem armii samurajów.

Onna Nobunaga

Kompozytor:

  • Joe Hisaishi

Dyrygent:

  • Joe Hisaishi

Orkiestrator:

  • Joe Hisaishi
  • Kosuke Yamashita
  • Hachiko Miyano

Soliści:

  • Xiao-Qing Jiang (guzheng)
  • Kohei Nishikawa (japoński flet poprzeczny)
  • Jun Watanabe (shakuhachi)
  • Hiroshi Kaneko (lutnia)
  • Takashi Yasui (flażolet)

Wykonawcy:

  • Tokyo New City Orchestra

Wydawca:

  • Pony Canyon (2013)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie