Szukaj: w


recenzje

Syriana



Agent CIA po nieudanej akcji dostaje zlecenie zamachu na arabskiego księcia. Analityk finansowy po śmiertelnym wypadku syna zostaje jego doradcą. Prawnik ma przygotować i zalegalizować fuzję dwóch potentatów naftowych. Syn zwolnionego pracownika platformy wiertniczej przyłącza się do miejscowej medresy, gdzie znajduje się pod wpływem fundamentalistycznego imama... A wszystko to kręci się wokół czarnego złota - ropy naftowej. Tak przedstawia się wielowątkowy thriller Stephena Gaghana, pt. Syriana. Podobnie jak poprzedni jego projekt (scenariusz do Traffic Stevena Soderbergha), film określono mianem "hyperlink cinema", czyli takiego, w którym wątki wiążą się niczym internetowe hiperłącza. Postaci się nie spotykają wcale albo rzadko, ale wzajemnie wpływają na swoje losy. Główne role zagrali świetny George Clooney, Matt Damon i niedoceniany Jeffrey Wright. Oprócz nich warto zwrócić uwagę na Alexandra Siddiga (książę), Christophera Plummera i, przede wszystkim chyba, Marka Stronga. Film oceniono bardzo dobrze, doceniono przede wszystkim względny obiektywizm w przedstawieniu zdarzeń.

Kiedy zlecenie trafiło się Alexandre'owi Desplatowi, stawiał on wtedy jeszcze pierwsze kroki w Hollywood. Miał już za sobą Birth i Dziewczynę z perłą, które przyjęto bardzo dobrze. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego ostatnie bliskowschodnie projekty (Operacja Argo i Wróg numer jeden), można zauważyć pewne różnice stylistyczne między współczesnymi projektami a Syrianą.

Wydany przez Warner Brothers album rozpoczyna łagodny temat główny, przypominający wręcz kołysankę. Melodia wykonywana jest przez harfę z delikatnym smyczkowym podkładem. W 2005 roku Desplat nie miał jeszcze za sobą blockbusterów, pomijając dwa filmy akcji o większym profilu (Osaczony z Bruce'em Willisem i Firewall z Harrisonem Fordem). Można powiedzieć, że jego styl jeszcze nie "zhollywoodział", co stało się udziałem takich ściezek jak seria o Harrym Potterze czy inne tego typu. Brzmiał, o czym świadczy ta melodia, bardziej europejsko. Temat ten pojawia się jeszcze kilka razy, np. w wersji fortepianowej czy w Falcons

Przede wszystkim należy zadać sobie podstawowe pytanie. W jaki sposób zilustrować historię, która łączy ze sobą różne wątki? Każdy odrębnie, czy uspójniając wydarzenia? Desplat postawił na to drugie. Do tego wykorzystał orkiestrę (grali muzycy z Los Angeles), elektronikę, o której jeszcze napiszę, i etniczne instrumenty. W 2005 roku wybór duduka, spopularyzowanego przez Gladiatora, może wydawać się wręcz stereotypowy, jednak pamiętajmy, że kompozycja Zimmera to nie było pierwsze wykorzystanie ormiańskiego klarnetu w muzyce filmowej. Nie można bowiem zapomnieć o Peterze Gabrielu (Ostatnie kuszenie Chrystusa) i nieco zapomnianym jazzowym Wydziale Rosja Jerry'ego Goldsmitha. Warto jednak wspomnieć, że za solowe partie odpowiadał u Desplata sam Djivan Gasparyan, jeden z najwybitniejszych wykonawców na świecie, fanom muzyki filmowej znany z Gladiatora właśnie.

Europejski styl Syriany objawia się w niskiej intensywności emocjonalnej i oparciu na minimalistycznych środkach wyrazu. Za "minimalistyczną" można uznać także instrumentację, choć takie stawianie sprawy jest niewłaściwe. Można mówić o minimalnej na pewno. Desplat uważa, by nie przeładować filmu, co jest słuszne, i warto porównać to z Operacją Argo. Tutaj nie uświadczymy takiej Americany jak w The Mission czy Cleared Iranian Airspace, na co nie pozwala zresztą film. Patriotyzmu tu za grosz, a nawet gry polityczne pokazane są w zdecydowanie negatywnym świetle. Zamiast tego w duszny sposób mamy opisaną sytuację. Desplat buduje przy tym emocjonalny podtekst scen. Wątki minimalistyczne obecne są w takich utworach jak Driving to Geneva, prowadzonym przez znakomite smyczkowe ostinato, czy The Commute. Rytmiczna elektronika, znakomicie budująca nastrój zagrożenia, do tego wyjątkowo precyzyjnie prowadzone wysokie smyczki z niebywałą wręcz kontrolą ekspresji. Tak, że kiedy skrzypce wchodzą z charakterystyczną wibracją, aż przechodzą ciarki. I wszystko tak, by nie było zbyt głośno. Jak rzadko u kompozytora, elektronika wręcz prowadzi z perkusją utwór.


Podobnie można powiedzieć o dramatycznym Beirut Taxi. Tutaj smyczki (choć wciąż nie grające na nadmiernej głośności) są już bardziej agresywne i po raz kolejny utwór prowadzą bardzo nowocześnie brzmiące syntezatory. Desplat rozumie wydarzenia na ekranie w swoim niepowtarzalnym stylu, ale tym, co zwraca uawgę przede wszystkim jest jego matematyczna precyzja, która budziła w swoim czasie pewne kontrowersje. Francuza bowiem odbierano jako kompozytora wyjątkowo zimnego, który nie jest w stanie w żaden sposób emocjonalnie poruszyc. Założenie to jest oczywiście błędne, jeśli nie wręcz obraźliwe. Co ciekawe, zarzuty o tę nadmierną (a czemu?) precyzję zniknęły dopiero w momencie, kiedy już zadomowił się w Hollywood i dostosował się do tamtejszej specyfiki. To, że twórca ma świadomość tego, co ma robić w scenie i jak ją podkreślić, wcale nie oznacza, że nie jest emocjonalny. Ciekawe pod tym względem jest Something Really Cool, w którym ilustruje dwie rzeczy. Ostinato na flet i harfy podkreśla podziw dla religii i dla imama, a smyczki budują lekki niepokój w związku z tym, co postanawia bohaterom pokazać. Bardzo proste środki użyte wyjątkowo świadomie. Desplat jest bowiem kompozytorem, który instrumentację traktuje semantycznie, jesli nie czasem wręcz symbolicznie.

Choć czasem jest ona ascetyczna, Syriana zadaje kłam pojawiającej w tych czasach często się teorii, jakoby nie umiał pisać muzyki akcji i budować napięcia. Jeśli jego działalność w tym czasie sprowadzimy wyłącznie do FirewallSyriana i Osaczony pokazują jednak coś zupełnie innego. Świetne w filmie I'll Walk Around może znużyć na albumie, oparte jest na przyspieszających kotłach z minimalnym podkładem smyczków. Jednak wspomniane już Beirut Taxi, będące raczej wniknięciem w umysł bohatera niż stricte sceną akcji jest już świetne. Access Denied zapowiada Wroga numer jeden przez swoje wykorzystanie elektroniki. Oprócz wyprawy taksówką, najlepiej wypada, i w kontekście, i na albumie, Abducted. Oparte jest w pełni na materiale znanym nam już z The Commute. Desplat świetnie łączy budowanie napięcia i spokoju. Precyzyjne motywy smyczkowe, łączące rózne możliwe brzmienia instrumentów (artykulacje), robią jeszcze większe wrażenie. Okazuje się bowiem, że precyzja ta nie ma wyłącznie charakteru emocjonalnego, ale i stricte synchronizacyjny. Warto jeszcze zwrócić uwagę na znakomicie rozpisane instrumenty perkusyjne.

Ścieżka do Syriany to nie tylko suspens i akcja. Alexandre Desplat był zawsze mistrzem podskórnego dozowania emocji. Dzieje się tak nie tylko z powodów stylistycznych, ale także z europejskich tradycji. W przypadku Syriany ujmuje delikatnie wprowadzany duszny tragizm. W ten sposób Francuz pamięta o emocjonalnym podkładzie historii i pomija politykę, która jest w filmie wszechobecna. Nie chodzi wcale o to, że przedstawione w filmie poglądy są w jakiś sposób jednostronny. Wszelkie dyskusje o koszcie ropy, biznesowych fuzji czy reform, toczą się tekstem otwartym. Kompozytor wcale nie musi ilustrować tego aspektu. Jego zadaniem było przede wszystkim wyjawić to, co w całej tej otoczce jest ukryte, emocje bohaterów. Chyba najbardziej ten tragizm słychać w scenach, gdzie jest najbardziej oczywisty (Electricity i Tortured) na ekranie, ale na pewno wszechobecny. W ten sposób kompozytor buduje emocjonalny podtekst, ale także zapowiada późniejsze wydarzenia.

Syriana jest ściezką naprawdę bardzo dobrą. Wypada w filmie bardzo porządnie, natomiast jej wartości albumowej nie doceniono. Desplata postrzegano w tym czasie jako kompozytora, którego można by prawie określić mianem muzycznego autysty - zimnego, wyrachowanego, wręcz matematycznie precyzyjnego. Jest to piękna narracja, ale niestety niezgodna z prawdą. Budowanie napięcia, materiał emocjonalny brzmią może w sposób wyjątkowo sprecyzowany. Zamierzona prostota, wręcz czasem asceza, dozowanie emocji świadczą jednak o wysokiej jakości tej ścieżki. Dzisiaj Alexandre Desplat jest jednym z najważniejszych kompozytorów i w swej rodzimej Francji, i w Hollywood. Syriana widziana z tej perspektywy jest nie tylko po prostu dobrą ścieżką. Pokazuje też kierunek ewolucji jego kariery, na dobre i na złe.



Autor recenzji:  Paweł Stroiński
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Syriana (02:28)
  • 2. Driving in Geneva (02:45)
  • 3. Fields of Oil (02:10)
  • 4. The Commute (04:22)
  • 5. Beirut Taxi (03:46)
  • 6. Something Really Cool (01:38)
  • 7. Syriana (piano solo) (03:18)
  • 8. I'll Walk Around (02:37)
  • 9. Access Denied (02:51)
  • 10. Electricity (03:59)
  • 11. Falcons (00:57)
  • 12. The Abduction (04:17)
  • 13. Tortured (02:17)
  • 14. Take the Target Out (01:23)
  • 15. Truce (01:42)
  • 16. Mirage (01:39)
  • 17. Fathers and Sons (03:38)
Czas trwania: 45:47
Komentarze
Mieszko 2014-08-19
08:15
Dobry tekst, choć z usterkami (np. ostatnie zdanie w siódmym akapicie). Nie lubię filmu, ale muzykę przeciwnie. Wymagająca praca z klimatem, słusznie nominowana do Złotego Globu.
Marek 2014-08-19
11:12
Bardzo dobra muzyka, w stylu, którego u Desplata mi ostatnio brakuje. Dużo przemyślanych, nieoczywistych emocji, pozwalających rozwinąć skrzydła wyobraźni. Fajnym pomysłem jest też sposób nagrania ścieżki - bardzo mętny, wskutek czego wiele instrumentów zlewa się ze sobą, a w rezultacie score potęguje wrażenie zamieszania, zagubienia i poplątania ekranowych wątków. Rzadko kto myśli w taki sposób o muzyce filmowej. Perkusyjne fragmenty też bardzo ciekawe (Beirut Taxi!), a Driving to Geneva to już desplatowski klasyk.
Mefisto 2014-08-19
16:23
Dobra recka i w sumie trudno się nie zgodzić z oceną - albumowo może muzyka nie porywa, ale całościowo to bardzo solidna, magnetyzująca praca.
Koper 2014-08-19
16:51
Mnie tam nawet w filmie nie porwała, mówiąc delikatnie. ;) "Syriana" to taki Desplat za którym, przy całym szacunku do fachowości tej ścieżki, nie przepadam.
hp_gof 2014-08-19
20:22
Nigdy mnie ta ścieżka nie przekonała, więc jako że jej wnikliwie też nie znam, to nie wystawiam oceny. W każdym razie dziwią mnie te pochwały. Okładki Syriany i Argo są bardzo podobne :) Obu score'ów za bardzo nie lubię (za to film wolę ten drugi). Z muzycznej bliskowschodniej trylogii, jeśli mogę tak to nazwać, wybiorę Zero Dark Thirty.

Syriana

Kompozytor:

  • Alexandre Desplat

Dyrygent:

  • Alexandre Desplat

Orkiestrator:

  • Alexandre Desplat

Soliści:

  • Mahshid Mirzadeh (santour)
  • Lilit Khojayan (qhanoon)
  • Pedro Eustache (etniczne dęte drewniane)
  • Djivan Gasparyan (duduk)
  • Armen Ksajikian (wiolonczela)
  • George Hamad (skrzypce bliskowschodnie)
  • John Biliezikijian (oud)
  • Brian Pezzone (fortepian)
  • Michael Fisher, Brad Dutz, Ali Tavallali, Houman Poumehdi (perkusja bliskowschodnia)

Wydawca:

  • RCA Victor (2005)

Producent:

  • Alexandre Desplat

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie