Szukaj: w


recenzje

Papillon (Motylek)


W 1931 Henri Charrière, były żołnierz i drobny przestępca zwany Motylkiem (fr. Papillon) został niesłusznie oskarżony o zabójstwo i zesłany do kolonii karnej na Diabelskiej Wyspie, słynącej z tego, że niemożliwe było z niej uciec. Do 1945 roku, kiedy został ostatecznie zwolniony, próbował zbiec aż 14 razy – wiele lat później opisał swoje wspomnienia w powieści, która przyniosła mu rozgłos i uznanie – Papillon. Niemal natychmiast po wydaniu, książka zainteresowała twórców filmowych. Projekt trafił do Hollywood, w rolę główną wcielił się najbardziej spośród amerykańskich aktorów lubiany przez Francuzów Steve McQueen (z partnerującym mu świetnym Dustinem Hoffmanem), a za kamerą stanął Franklin J. Schaffner. Reżyser do współpracy zaprosił już po raz czwarty swojego ulubionego kompozytora – Jerry’ego Goldsmitha.


Na potrzeby filmu amerykański artysta napisał piękny temat główny, nostalgiczną, walcową melodię, która w obrazie pełni rolę głosu głównego bohatera, wyraża jego tęsknotę za wolnością i nadzieje na ucieczkę. Mimo, że motyw ma się w pewnym stopniu kojarzyć z Francją ówczesnego okresu, Goldsmith nie tylko unika klisz, a wręcz je dekonstruuje (w dużej mierze dzięki sugestiom Schaffnera, o którym zresztą sam kompozytor powiedział, że był najbardziej „umuzykalnionym” z reżyserów, z którymi miał okazję współpracować). Przykładowo już w drugim utworze płyty, The Camp, Schaffner poprosił o dodanie głównego tematu wykonywanego przez akordeon. Początkowo Goldsmith odmówił, ponieważ utwór ten był atonalny, atakował słuchacza „wrzeszczącymi” blachami i ponurymi smyczkami, więc dodanie irytująco radosnego instrumentu nie pasowałoby do całości i naraziłoby film na śmieszność. Po głębszym namyśle i zrozumieniu wizji reżysera, kompozytor spełnił jego prośbę, a poprzez umiejętny instrumentalny aranż, dodaje scenie smutku, niepokoju i uwypukla tragiczną sytuację i tęsknotę bohaterów.

Ogólna koncepcja na score polegała na tym, aby muzyką ilustrować jedynie sceny, w których bohaterowie mają nadzieję lub szansę na wolność. Gdzieniegdzie jednak Goldsmith nagina te zasady, umuzyczniając groteskowe sceny snów głównego bohatera. Ponadto kompozytor całą ścieżkę (jak to miał w zwyczaju) opiera na temacie głównym, natomiast niemal wszystkie sceny akcji i niepokoju ilustruje atonalnymi utworami. Podczas całego seansu, jedynie kilka razy uświadczymy radośniejszej muzyki.

Jednym z takich utworów jest świetne Gift from the Sea, który razem z głównym tematem można postawić wśród czołowych dokonań twórcy. Track ilustruje sześciominutową, sielankową sekwencję, podczas której główny bohater trafia pod opiekę plemienia Indian. Jako, że w przez całą scenę nie pada ani jedno słowo, to właśnie muzyce powierzono całą narrację. Utwór oparty jest na prostej i delikatnej melodii na flet i etnicznej perkusji, które sugerują kulturowe i geograficzne miejsce akcji. Mimo, że temat jest naprawdę prosty i idylliczny, Goldsmith prezentuje tu swoją techniczną wirtuozerię poprzez delikatne wprowadzanie smyczków, drobne melodyczne figuracje i ozdobniki oraz ciekawe zestawienie barwowe. Ponadto po trzech minutach kompozytor dodaje do całości nieco niepokoju i ciemniejszych tonów (w końcu bohater znajduje się wśród nieznanych sobie ludzi i nie jest pewien, jaki los go czeka).

Ścieżka ta jest również ciekawa pod względem technicznym – mimo, że utwory takie jak The Camp czy Antonio’s Death mogą być trudne w odbierze na płycie, można docenić dzikie wejścia blach – Goldsmith zresztą wykorzystuje całą paletę efektów, jakie da się z ich pomocą stworzyć, nie szczędzi drapieżnej artykulacji, crescend i glissand. Ważną rolę pełni również fortepian, którego rytmiczne, basowe rejestry napędzają większość utworów akcji. Jednak najciekawszym jego wykorzystaniem zdaje się być partia z Reunion: grany przez smyczki temat Papillona, wyrażający jego radość ze spotkania z przyjacielem, zostaje skontrapunktowany chłodnym, stonowanym i podszytym niepokojem fortepianem. Koloru całej ścieżce dodają również liczne i króciutkie tryle na dęte drewniane (ponownie Gift from the sea czy Arrest).

Omawiane tu wydanie francuskie zawiera o pięć utworów więcej od wydania amerykańskiego i jest to praktycznie cała muzyka skomponowana na potrzeby filmu. W obu przypadkach album jest poukładany niechronologicznie. Najważniejszymi utworami znajdującymi się na tej płycie są fenomenalne Catching Butterflies - dynamiczny, ale delikatny zarazem, zwiewny i ulotny niczym same motyle utwór oparty na partiach dętych drewnianych, z typowo Goldsmithowskimi smyczkami. Ponadto zawarte zostały też utwory ilustrujące sen Papillona oraz jego próbę ucieczki przez granicę – fani Goldsmitha bez wątpienia rozpoznają charakterystyczny motyw na kwinty, który po delikatnej obróbce zostanie wykorzystany w The Wind and the Lion. Najciekawszym jednak dodatkiem zdaje się być końcowa piosenka Toi qui regarde la mer w wykonaniu Nicole Grisoni. Wypełniona przejmującym wokalem, ciekawymi wstawkami fortepianu i poetyckim tekstem nawiązującym do przestępczego życia Papillona na ulicach Paryża, stanowi nieco bardziej nostalgiczne zakończenie albumu, w stosunku do wydania amerykańskiego (w którym to Goldsmith pozwolił sobie na muzyczny komentarz dla samej kolonii karnej).

Ścieżka ta jest kolejnym dowodem na inteligencję jej twórcy, a temat główny i Gift from the Sea bez wątpienia zaliczają się do najważniejszych utworów jego kariery. Zarówno dla fanów kompozytora, jak i samej muzyki filmowej stanowi pozycję obowiązkową. Papillon stanowi również świetny przykład Silver Age’owskiego rozumienia filmu, w którym ilustracja zostaje ograniczona jedynie do kilku najważniejszych scen, podporządkowanych pewnej idei, nierzadko wynikającej z psychologii postaci. Poza tymi wszystkimi aspektami, ścieżka ta jest bardzo osobliwym przypadkiem idealnego zrozumienia na linii reżyser-kompozytor, w którym duża część genialnych decyzji ilustracyjnych wychodzi od twórcy filmu, a dzięki porozumieniu z muzykiem i jego ogromnemu talentowi, idee te zostają ze świetnym skutkiem przekute na ekran. Rzecz nie do pomyślenia w dzisiejszych czasach, a szkoda.




Autor recenzji:  Wojtek Wieczorek
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Theme from Papillon (02:15)
  • 2. The Camp (02:59)
  • 3. Reunion (04:35)
  • 4. New Friend (02:05)
  • 5. The Dream (01:12)
  • 6. Freedom (03:57)
  • 7. Catching Butterflies (01:32)
  • 8. Gift From The Sea (06:46)
  • 9. Arrest (02:09)
  • 10. Theme from Papillon (Short version) (01:45)
  • 11. Antonio's Death (02:28)
  • 12. Cruel Sea (01:28)
  • 13. Hospital (03:49)
  • 14. Survival (05:24)
Bonus: Czas trwania: 46:16
Komentarze
Mieszko 2014-08-06
11:00
Z przyjemnością 4. Dobra muzyka, genialny motyw przewodni oraz absolutnie mistrzowska piosenka (wykonana przez Nicole Grisoni oraz oparta na głównym temacie kompozycji). W moim odczuciu wydanie francuskie troszkę lepsze niż amerykańskie.
Tomek 2014-08-10
20:25
Przecież to jest arcydzieło. Dlatego te trójki i czwórki bolą :P Bogactwo brzmieniowe, tematyka, cudne "czucie" muzyki w filmie przez Goldsmitha (i Schaffnera) - min. przez to, że pierwszy raz muzykę można usłyszeć w ok. 25 minucie - frapujące, mroczne tonacje, gdy więźniowie po przybiciu do egzotycznej Gujany maszerują w kierunku więzienia. Dodatkowo nowatorskość brzmień, które Goldmith wprowadzał w pierwszej połowie lat 70-ych. Techniczne fajerwerki, kapitalna akcja (choć nie ma jej wiele). Papillon zasługuje na dużo więcej :P
Mefisto 2014-08-10
20:57
Dobra recka. Goldsmithowska klasyka, której nie potrafię nie docenić, nawet na te parę minut trudniejszego w odbiorze poza filmowym materiału. Trzeba znać!
Wojtek Wieczorek 2014-08-11
02:23
Dlaczego trójka by miała boleć, skoro jest tylko za oryginalność? :D Może współczesną filmówkę biję na głowę, ale jak na standardy Jerry'ego, który zawsze cechował się nietypowym brzmieniem, chyba na więcej w tej kwestii nie zasługuje ;) No i też z powodu kontekstu filmografii nie szalałem tutaj z piątkami, bo Goldsmith i tak miał wystarczająco wiele arcydzieł zasługujących na maksy ;)
Tomek 2014-08-11
06:40
To jest właśnie jedno z tych arcydzieł :) A nietypowych brzmień, rozwiązań technicznch tutaj sporo jest - jest to Goldsmith z okresu eksperymentu właśnie. Bije to współczesną filmówkę na wiele głów, oczywiście, ale też i znacząco wyróżnia się na tle filmówki lat 70-ych.
Wojtek Wieczorek 2014-08-11
14:14
A to przepraszam :(

Papillon (Motylek)

Kompozytor:

  • Jerry Goldsmith

Dyrygent:

  • Jerry Goldsmith

Orkiestrator:

  • Arthur Morton

Wydawca:

  • Universal France (1973/2002)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie