Szukaj: w


recenzje

How to Train Your Dragon 2 (Jak wytresować smoka 2)



Czkawka, Astrid, Stoik i Szczerbatek - nasi ulubieni Wikingowie i smok - wracają po czterech latach. Tym razem zagraża im wódz Drago. Pierwsza część Jak wytresować smoka okazała się tak wielkim sukcesem komercyjnym, że realizacja sequela była tylko kwestią czasu. Zajęła cztery lata. Druga część jest prawie tak poruszająca jak pierwsza, choć zawierająca elementy dużo bardziej dramatyczne niż w jedynce. Szczerbatek, swoiste połączenie kota z psem o wyjątkowej mimice, dorósł, no, ale nie do końca. Tym razem bohaterowie są postawieni przed wielkimi dylematami, co cieszy, biorąc pod uwagę że hollywoodzki mainstream kina animowanego raczej stara się unikać pokazywania dzieciom złożoności otaczającego nas świata. Film zrealizował Dean DeBlois, współreżyser pierwszej części. W oryginalnej wersji językowej wrócili wszyscy aktorzy pierwszej części, a dołączyli do nich Cate Blanchett jako Valka i Djimon Honsou jako Drago.

Muzyka Johna Powella do pierwszej części została wprost entuzjastycznie przyjęta i słusznie. Wywodzący się jeszcze z Media Ventures Anglik wyszedł zupełnie, i to już dawno, poza swoje powiązania z Hansem Zimmerem i stworzył specyficzny, niepowtarzalny styl, a historię przyjaźni młodego syna wodza Wikingów z rannym smokiem z gatunku Nocna Furia, potraktował bardzo prestiżowo. Nic więc dziwnego, że wrócił do drugiej części, choć z początku nie było to takie pewne. Jak wytresować smoka 2 jest bowiem jego drugą ścieżką po rocznym urlopie od komponowania, po czym... postanowił na tenże urlop wrócić zarówno po to, by spędzić więcej czasu ze swym nastoletnim synem, jak i zrealizować kilka zamówień na utwory koncertowe, w tym jeden na rocznicę wybuchu pierwszej wojny światowej. Wyczekiwano więc zarówno na film, jak i na ścieżkę dźwiękową, twierdząc, że będzie geniusz, nawet jeśli kompozytor powtórzy tylko stare tematy. O tym, jak jest naprawdę, powie nam wydany przez Relativity album.

I stare tematy rozpoczynają zarówno film, jak i płytę. Dragon Racing bowiem, podobnie jak sama scena, jest niczym innym jak rozwiniętym i aranżacyjnie podkręconym This Is Berk z pierwszej części filmu. Wszystkie najważniejsze tematy wracają, przypominając, za co pokochano pierwszą część. Kontrowersyjne instrumenty celtyckie także powróciły, tym razem rozszerzone o irlandzkie dudy łokciowe (uilleann pipes). Wiele osób zastanawiało się, dlaczego tak zilustrowano Wikingów. Powell tłumaczył, że inspiracja wyszła od akcentu aktorów grających starszych bohaterów. Reżyserzy poprosili wszystkich o zachowanie swojego oryginalnego akcentu, więc np. Gerard Butler (Stoik) mówi ze szkockim, a Jay Baruchel (Czkawka) i America Ferrera (grająca w oryginale Astrid) posługują się amerykańskim. Czy to słuchaczy czy widzów przekona? Większość fanów zupełnie się tym nie przejęła, a chyba tych, którzy mieli z tym problemy, raczej nie przekona.

Powell nie posługuje się wyłącznie starymi tematami. Owszem, czasem wracają, a Battle of the Bewilderbeast stanowi kolejny, nomen omen, przelot po materiale z pierwszej części, ale generalnie kompozytorowi udało się znaleźć idealny balans między tym, co już znamy, a materiałem nowym. Tak więc zapowiedziany już w Together We Map the World temat Valki osadzony jest na rytmie opartym na jednym z największych highlightów oryginału, czyli cudownym Forbidden Friendship. Mimo, że bardzo ładna, to nie jej melodia stanowi najlepszy z zaproponowanych nowych motywów.


Nowy temat, powiązany z alfami, ale także wykorzystywany jako nowa melodia dla Szczerbatka, pojawia się dość nieśmiało pierwszy raz w Toothless Lost. W tym utworze pojawia się on w pełni w bardzo delikatnej aranżacji. Można się tez zastanowić, czy nie odnosi się do podstawowego tematu filmu, jakim jest tożsamość. Po raz kolejny film w mainstreamie tak wprost zajmuje się próbą odpowiedzi na pytanie "kim jestem". Ostatnią taką próbę wprost mieliśmy w Człowieku ze stali, który jednak pod tym względem zupełnie zawiódł, bo nie tylko sprowadził się do kliszy, ale także powtarzał ją kilkakrotnie w niewiele zmienionej formie. Tutaj twórcy rozwiązali ten problem dużo bardziej subtelnie, poprzez metaforę przywództwa - Stoik chce, by Czkawka został jego następcą. Smoki kierowane są przez przywódcę stada, zwanego alfą. Odnosi się to, oczywiście, do opracowanej przez etologów hierarchii zwierząt w stadzie, gdzie "alfa" oznacza jego przywódcę, a osobnika o najniższym statusie okresla się mianem omegi. Pięknym podsumowaniem nowego materiału tematycznego jest Flying with Mother wprost cudowny utwór, swoisty odpowiednik Test Drive czy Romantic Flight, w którym temat alfy i Valki wymieniają się przy pełnej radości aranżacji chóralnej i orkiestry, rozpisanej w formie walca. Chyba najlepszy i najbardziej poruszający utwór roku.

Nowy temat posiada także czarny charakter filmu, Drago. Powellowi udało się więc zachować balans między nową tematyką, a starymi melodiami, znanymi z poprzedniej części serii. I jak zwykle u niego, materiał jest wyjątkowo melodyjny, dużo mniej niż w poprzedniej części wykorzystując przy tym dysonanse. Wyraźnie zmniejszył przy tym obecność i tak tam delikatnej elektroniki. Nie znaczy to, jak mogliby się bać niektórzy, że jest to anachroniczna, staroświecka epika. Po pierwsze, staroświecka epika może w dzisiejszym kinie wypadłaby dość anachronicznie, ale wciąż potrafi przecież poruszyć i nie można po prostu ot tak wymazać jej z historii muzyki filmowej. Po drugie, pamiętać należy, że Powellowski model ilustracji epickiej, jest jego własny, nawet jeśli w przypadku trzecich X-Menów go trochę zatracił. Nie można jednak powiedziec, by do tradycji nie nawiązywał - Losing Mom/Meet the Good Alpha porównywano i do Jerry'ego Goldsmitha i do Miklosa Rozsy (nawet jeśli przez pryzmat Poledourisowskiego Conana). To połączenie nowoczesności, nawet New Age (jak w Forbidden Friendship), z tradycją stanowi o wielkiej jakości stylu Johna Powella, który znakomicie łączy umiejętność komponowania poruszających i pięknych melodii z rzadko dziś spotykaną umiejętnością aranżacji na pełną orkiestrę symfoniczną i chór. W tym miejscu trzeba powiedzieć, że świetne już wcześniej partie chóralne, w drugiej części serii są jeszcze lepsze. Wielką sekwencję bitewną kompozytor zaczyna, można powiedzieć, ostrożnie, wraca bowiem do tematów z pierwszego filmu, potem jednak z pełną mocą wrzuca nowy materiał, budując most z takimi utworami jak Battling the Green Death. Do tego dochodzi jeszcze etniczne arcydzieło Hiccup Confronts Drago, chyba najmroczniejszy utwór całości (choć rozpoczynający się bardzo przygodowo). Sposób, w jaki kompozytor buduje ostrożnie nastrój zagrożenia, tworząc przy tym swoiste połączenie Hornerowskiego Bravehearta (The Battle of Stirling) z Michaelem Collinsem (Winter Raid!), któremu towarzyszy jeszcze temat Drago, jest wprost genialne. Napięcie rozładowują dopiero wyjątkowo emocjonalne i dramatyczne następne dwa utwory. Powiem tylko, że doceniam wielką odwagę twórców, co do przebiegu fabuły i przedstawieniu dylematu, przed jakim film stawia swego bohatera. Coś pięknego i, jak sądzę, zwłaszcza w amerykańskiej tradycji kina animowanego, ważnego.

Z ostatnich trzech utworów najlepsze, moim zdaniem, jest oparte na nowym temacie Toothless Found. Najpierw oparte na bardzo nowoczesnym ostinacie swoiste mysterioso, które potem prowadzi do najbardziej triumfalnych i epickich wariacji na jego temat, ilustrujących ostatnią konfrontację. A wszystko to połączone z jedną z najlepszych melodii pierwszej części. Do tego kolejny epicki, tak, wiem, że to słowo jest nadużywane i to nie tylko przeze mnie w tym tekście, utwór - Two New Alphas. Jego tytuł idealnie oddaje przesłanie dzieła Deana DeBlois.

Na koniec należałoby wspomnieć o dwóch piosenkach znajdujących się na albumie. Pierwsza z nich, choć ważna dla filmu, zabawna (sam koniec!) i skomponowana przez Powella, nie wnosi zbyt wiele. Po raz kolejny (choć filmowa aranżacja jest świetna) rozczarowuje nieco Jónsi.

Druga część Smoka, Czarownica, nawet Spider-Man 2 Hansa Zimmera, który z wyjątkiem elektronicznych eksperymentów dla Electro, jest najbardziej tradycyjną ściezką Niemca do filmu o superbohaterze, zdają się zapowiadać powrót do bardziej klasycznego pisania w hollywoodzkim kinie. Warto byłoby zadać pytanie, czy tak naprawdę jest. Ścieżka Johna Powella jest kontynuacją brzmienia poprzedniej ścieżki, James Newton Howard trafił na reżysera, który jest bratem jednego z promotorów Golden Age poprzez swoje nagrania z moskiewskimi symfonikami. Spider-Man 2, o czym nie można zapomniec, to nie tylko współpraca z jednym z bardziej wykształconych w tradycji muzycznej rezyserów (Webb umie grać na fagocie), ale także kontynuacją serii, w której muzyka miała już bardziej orkiestralne brzmienie. Dochodzi jescze Godzilla Alexandre'a Desplata, która stanowi mariaż między trendami nowoczesnymi a pełnym i wielkim zespołem muzyków. Byłbym ostrożny w wyrokowaniu. Wszystko zależy od sukcesu komercyjnego filmów i albumów ze ścieżką dźwiękową, ale byc może powrót w jakimś przynajmniej stopniu się szykuje. A co do drugiej części przygód Szczerbatka? Można poczuć się jak w domu. Nasi ukochani bohaterowie i nasze ukochane melodie powróciły wspomagane przez nowe - postaci i tematy. Album jest lepiej ułożony, choć za to jest mniej highlightów. Sama muzyka też wydaje się dojrzalsza i, nawet, bardziej uporządkowana w muzyce akcji. W filmie ta ścieżka nigdy nie miała pełnić aż takiej funkcji, jak chyba najlepszy w tym roku pod tym względem Grand Budapest Hotel. Za to czystej zabawy mamy na pęczki. Świetny score i tym bardziej będzie nam brakowało Johna Powella przez najbliższy czas. Oby jego prace koncertowe zostały wydane.




Autor recenzji:  Paweł Stroiński
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Dragon Racing (04:34)
  • 2. Together We Map The World (02:19)
  • 3. Hiccup The Chief / Drago's Coming (04:44)
  • 4. Toothless Lost (03:28)
  • 5. Should I Know You (01:56)
  • 6. Valka's Dragon Sanctuary (03:19)
  • 7. Losing Mom / Meet The Good Alpha (03:24)
  • 8. Meet Drago (04:26)
  • 9. Stoick Finds Beauty (02:33)
  • 10. Flying With Mother (02:49)
  • 11. For The Dancing And The Dreaming (03:06) -- Gerard Butler, Craig Ferguson & Mary Jane Wells
  • 12. Battle Of The Bewilderbeast (06:26)
  • 13. Hiccup Confronts Drago (04:06)
  • 14. Stoick Saves Hiccup (02:23)
  • 15. Stoick's Ship (03:48)
  • 16. Alpha Comes To Berk (02:20)
  • 17. Toothless Found (03:46)
  • 18. Two New Alphas (06:06)
  • 19. Where No One Goes (02:44) -- Jonsi & John Powell
Czas trwania: 68:17
Komentarze
Mieszko 2014-07-01 22:20
Mizerna, hałaśliwa, bombastyczna, nadęta oraz rozdmuchana do granic możliwości muzyka Johna Powella, w której niemalże nic się kupy nie trzyma. Prawie 70 minut wielkiej katorgi, którą odczuwa się po... kilkunastu minutach! Prezentacja albumowa (konstrukcja również) score'u jest po prostu przerażająco zła. Niestrawna, odpychająca, odrzucająca oraz nie do zniesienia. Od pewnego momentu (po upływie kwadransa!) nie wiadomo, czego się słucha, a utwory śpiewane to już ostatni gwóźdź do trumny (szczególnie okropny i tandetny song wykonany przez Jonsiego). Z materiału zamieszczonego na krążku pamiętam w sumie tylko stare tematy (ich obecność ledwo utrzymuje płytę przy życiu). Słabiej niż w mocno średniej "jedynce" oraz jedna z najgorszych ścieżek dźwiękowych w karierze Johna Powella. Co do integracji z filmem... Nie wiem i nawet nie chcę wiedzieć (1. część poziomem infantylizmu, swoją trywialnością, lejącym się z ekranu patosem i prymitywną fabułą wystarczająco mnie zniesmaczyła, z wyjątkiem naprawdę sympatycznego smoka).
hr.dooku 2014-07-01 23:12
Powell powinien odpuścić sobie takie animowane baje i wziąć się za coś normalnego. Albowiem do Bournów i X-Men: The Last Stand skomponował żywy i kopiący po mordzie score... a trzeba nam takich więcej!
DŻONNY 2014-07-02 08:37
Widzę że Mieszko przytrollował albo jest głuchy. Jeżeli taka ścieżka jest według niego mizerna lub asłuchalna to nie mogę sobie wyobrazić co może być słuchalne. Seriously????
Sinak 2014-07-02 09:37
Odnoszę to samo wrażenie co przedmówca, chyba mamy tutaj do czynienia z "trollowaniem" - może i ścieżka w wielu fragmentach powtarza tematykę poprzedniej części, jednak jest to kontynuacja więc fakt ten nie powinien specjalnie dziwić. Jednak pomimo tego, bogactwo tematyczne tej ścieżki jest ogromne - szczerze powiedziawszy uważam, iż ilość tematów głównych oraz pobocznych stworzonych przez Powella w tej pracy, niejednemu kompozytorowi starczyłaby na cały dorobek życia - już za to należą się jak dla mnie co najmniej 4 gwiazdki. Ponadto samo słuchanie tej ścieżki sprawia naprawdę dużo frajdy - przede wszystkim wynika to z faktu, iż Powell super bawi się samym nastrojem muzyki tj. świetnie przechodzi z różnych poziomów nastrojowych - niczym by żonglował pomiędzy nastrojem lirycznym, heroicznym, bajkowym, dynamicznym i czasem pompatycznym. Ja taką konwencję kupuje w pełnej rozciągłości.
Koper 2014-07-02 17:15
LOL, Mieszko przeszedł samego siebie, a nie sądziłem, że to możliwe. ;)) A co do ścieżki, to maksa bym nie dał, nie tylko z powodu w dużej mierze zrozumiałych (sequel) braków w oryginalności, czy wyraźnie gorszego w stosunku do części pierwszej wyeksponowania w obrazie. Jak dla mnie mogłoby być nieco mniej ilustracyjnie, z większą ilością dłuższych rozwinięć tematycznych. Wiem, że wynika to z obrazu, tu twórcy nie dali Powellowi takich scen jak w jedynce, gdzie mógł swobodnie stworzyć takie utwory jak Test Drive czy Romantic Flight. Tego mi tu zabrakło. Ale te chóry i wszystkie cudne momenty sprawiają, że Powell zasłużył tu ode mnie na notę o pół gwiazdki wyższą niż wystawiłem 'jedynce'.
Mieszko 2014-07-03 08:00
"Z tej okazji Mieszko wszedł na wyższy poziom trollingu". A Ty Łukasz wszedłeś na wyższy poziom kpiny wobec osoby, która słucha muzyki filmowej od 12 lat. Od obrażania to jesteś nr 1. Liczy się tylko Twoje zdanie? Kompletny brak pokory i empatii.
Pokemon 2014-07-03 17:37
Słuchanie muzyki filmowej (czy jakiejkolwiek innej) przez 12 lat nie czyni Twojego gustu dobrym Mieszko;). Nie od dziś wiadomo, że w filmówce można trafić na naprawdę bezwartościową i złą muzykę. Ale opinia jak dupa - każdy ma własną. Tylko jak dupa boli to polecam proktologa, a nie fora internetowe;). Ale mogę zgodzić się co do jednego - piosnka Jonsiego jest wręcz obleśna. Paskudny kawałek. Reszta albumu zaś to sprawa genialna i jeden z najlepszych score'ów tego roku. Tematyka, pasja, emocje, rewelacyjne orkiestracje, magia, zabawa, fun - czego chcieć więcej!
Wojtek Wieczorek 2014-07-03 17:42
Mieszko, jeśli Ciebie tak łatwo obrazić, to może powinieneś sobie odpuścić udzielanie się w internecie, bo tu trzeba mieć grubą skórę :P
Mieszko 2014-07-03 22:50
Pokemon! Zapominasz o jednym. O gustach się nie dyskutuje.
Paweł Stroiński 2014-07-03 23:15
No, na to, mimo że się, uwierz, długo powstrzymywałem, to nie mogę nie odpowiedzieć, bo sam przeczysz swojej tezie. Skoro o gustach się nie dyskutuje, to po co piszesz jakiekolwiek komentarze pod recenzją, która jest niczym innym jak wyrażeniem czyjegoś gustu? Skoro twierdzisz, zgodnie ze starą maksymą, że de gustibus non est disputandum, to bądź konsekwentny. Pisząc komentarz, wystawiając go publicznie, ba nawet podpisując go imieniem, nawet mailem, wystawiasz się na ocenę publiczną. I nikt nie twierdzi, że nie ma prawa ci się ten score nie podobać. Krytyka twoich komentarzy, bądź jak to buńczucznie nazywałeś, "recenzji", dotyczy tego, jak argumentujesz i, powiem szczerze, że na trolling to wygląda. Albo trollujesz, albo wychodzi na jaw prawda, że nie ważne ile słuchasz muzyki filmowej. To, że słuchasz jej od dwunastu lat, nie znaczy, niestety, że się na niej znasz. I nie powiedziałbym, że jesteś pierwszym takim przypadkiem, z którym miałem do czynienia. A to, że przy okazji potrafisz czasem pojechać po bandzie i w mniej lub bardziej zawoalowany sposób zaatakować osobiście kompozytora, tylko świadczy o tym, że najpierw dajesz argumenty, które niekoniecznie są zgodne z rzeczywistością, a potem, jak ci to się wytknie, kreujesz się na ofiarę. Przemyśl sobie, co i jak piszesz, i może wtedy zacznij komentować. Może wtedy te 12 lat zacznie cokolwiek znaczyć.
Mefisto 2014-07-04 01:07
Generalnie zgoda - tu moje zdanie: http://muzykafilmowa.pl/recenzja,985,how-to-train-your-dragon-2.html ;)
Mieszko 2014-07-04 07:30
Paweł! Co ma piernik do wiatraka? I w którym miejscu atakuję osobiście kompozytora, co? Wiesz, gdzie tkwi problem? Ano w tym, że wszystko wiecie lepiej. Prawda jest także taka, że wy uważacie się za takich znawców muzyki filmowej, że odmienne zdania są nazywane z góry trollingiem. Nie liczycie się w ogóle z czyjąś opinią i gustem. A może kto inny ma rację? Za to grać słowami, czepiać się pojedynczych wyrazów oraz robić docinki - w tym jesteście absolutnymi mistrzami. Ani jeden soundtrack nie jest jednoznacznie dobry lub zły. Każdy ma prawo uważać inaczej. Powtórzę wam jeszcze raz. Więcej pokory i empatii... Poza tym... Zróbcie lepiej porządek z PRAWDZIWYMI trollami, zamiast notorycznie na mnie najeżdżać bez żadnego powodu.
Krystian 2014-07-04 11:42
Wiatrak może się spierniczyć.
Sinak 2014-07-04 16:49
Odpowiadając na pytanie "co ma piernik do wiatraka" informuję, że tyle samo liter (po 7), więc zależność jednak jest.:)
hp_gof 2014-07-04 23:25
Co ma piernik do wiatraka? Mąkę :)
Jacek 2014-07-05 12:10
Oba kończą się na k.
Templar 2014-07-05 13:49
Oba wyrazy zawierają samogłoskę i.
Babuch 2014-07-08 00:48
Na serio niezła muzyka. Dużo w niej zabawy i autentycznej radości. To na prawdę rzadkość we współczesnej filmówce. Gdyby nie problemy z oryginalnością (ale w końcu to sequel) postawiłbym maxa. A tak jest solidna 4 i wspomnienie miło spędzonego czasu z muzyką ilustracyjną:D
hp_gof 2014-07-08 20:02
Piękny film, piękna muzyka. Wzruszyłem się. I za te emocje daję 4,5. Szacun za zrobienie dobrego sequela, co się wcale tak często nie zdarza. Nie ma co tu więcej gadać, Paweł wszystko napisał.
Mystery 2014-09-05 18:04
Nie pamiętam kiedy ostatni raz dawałem, ale co tam będę żałować, niech będzie piąteczka.

How to Train Your Dragon 2 (Jak wytresować smoka 2)

Kompozytor:

  • John Powell

Muzyka dodatkowa:

  • Paul Mounsey
  • Anthony B. Willis

Dyrygent:

  • Gavin Greenaway

Orkiestrator:

  • Rick Giovinazzo
  • Andrew Kinney
  • Tommy Laurence
  • Dave Metzger
  • John Ashton Thomas

Soliści:

  • Peter Lale
  • Bruce White
  • Lorne MacDougall

Wydawca:

  • Relativity Media Group (2014)

Producent:

  • John Powell

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie