Szukaj: w


recenzje

Hypnotized


To, co bardzo lubię w koreańskim kinie, a co pewnie nie wszystkim się podoba, to (obok bezkompromisowości) częste mieszanie przez twórców w jednym filmie elementów przynależnych do różnych filmowych gatunków. Nakręcony przez mało znanego i mało płodnego twórczo Kim In-sika Eolguleobtneun minyeo (czyli Faceless Beauty, ale obraz w świecie funkcjonuje głównie pod tytułem Hypnotized) wpisuje się w ten schemat, czy raczej w owo łamanie schematów. Opowiadający o psychiatrze, który wykorzystując hipnozę próbuje zaszczepić w pacjentce miłość do swojej osoby, łączy w sobie psychologiczny dramat, romans, erotyczny thriller, a nawet odrobinę horroru. Taki miks okazuje się całkiem strawny i narzekać można co najwyżej na zbyt senne tempo filmu, które twórcy rekompensują nam intrygującymi wizualnie scenami (i nie mam tu na myśli scen erotycznych, choć te również prezentują się niczego sobie) jak i mroczną, niewolną od seksualnego napięcia atmosferą, budowaną również przez klimatyczną ścieżkę dźwiękową.

Niestety soundtrack z Hypnotized może być sporym rozczarowaniem dla każdego, kto nie zwróci uwagi, że najlepsze muzycznie fragmenty filmu nie zostały zilustrowane muzyką oryginalną. Reżyser bardzo sprawnie wykorzystał bowiem przede wszystkim dwa utwory pochodzące z albumu Adiemus V: Vocalise, w którym Karl Jenkins wykorzystał motyw skomponowany przez Sergiusza Rachmaninowa, oraz już całkowicie autorstwa Walijczyka Berceuse Pour Un Enfant Solitaire. Szczególnie ten drugi, spokojny i niezwykle nastrojowy, w którym Jenkins łączy żeńskie wokalizy z tematem na saksofon, świetnie wpisuje się w poetykę obrazu, kreując duszną atmosferę niczym z kina noir. Swoje w filmie robi też wykorzystany fragment Drugiej Symfonii Gustava Mahlera. Wszystko pewnie byłoby ok., gdyby te trzy utwory (a już przynajmniej te dwa Jenkinsa) znalazły się na płycie. Niestety wydawca nie dysponował prawami do nich i skończyło się na ograniczającej się do niespełna 20 minut oryginalnej muzyce autorstwa niemal nieznanego, acz mającego kilka całkiem uznanych tytułów w filmografii (m.in. Morze Żółte) Jang Yeong-gyu.

Choć rola kompozytora została przy Hypnotized zredukowana niemalże do twórcy „additional score”, to trzeba Jangowi oddać, że stworzył bardzo klimatyczną, choć bardzo skromną, kameralną muzykę opartą na elektronice, samplowanych smyczkach, perkusji oraz żeńskiej wokalizie. 10 minut, a zatem połowa ścieżki to temat Ji-su – głównej bohaterki filmu – który usłyszymy w trzech aranżacjach. W pierwszym będzie to wersja, w której wokalistka ukrywajaca się pod pseudonimem Dye uzupełni muzykę o nieskomplikowany tekst w języku koreańskim (notabene swojego autorstwa). W pozostałych dwóch aranżach Dye ograniczy się do nastrojowego „nucenia”, a Jang wzbogaci utwór albo o samplowane smyczki, albo o tajemniczy dźwięk przypominający sonar. Zarówno w utworze numer dwa, jak i cztery, w pewnym momencie doda też jazzującą perkusję.

Oprócz tematu Ji-su wiele atrakcji, czy w ogóle czegokolwiek, nie możemy już się spodziewać. Dostaniemy jeszcze trzy utwory utrzymane w zbliżonej stylistyce, choć ograniczające się do samej elektroniki i perkusjonaliów. Trudno je nazwać motywami. Working 1 to w dużej mierze po prostu elektroniczny underscore, a i Street też ma raczej charakter nieinwazyjnego tła i skupia się na budowaniu klimatu. Working 2 ma zbliżone zadania, ale i tak prezentuje się najciekawiej z całej trójki, zawierając w sobie nawet jakąś leniwą, acz miłą dla ucha melodię. Szkoda tylko, że kawałek ten kończy się dokładnie w momencie, gdy powinien się rozwinąć. Soundtrack uzupełnia jeszcze piosenka Tower zaśpiewana przez Lee Seung-yeola – najbardziej dynamiczna jego część, choć i tak jest to tylko taka nieco bardziej żwawa ballada. Ponieważ za muzykę i aranżację również w tym przypadku odpowiadał Jang Yeong-gyu, utwór ten nie odbiega atmosferą i brzmieniem od reszty.

Niewątpliwie nie można odmówić ścieżce z Hypnotized klimatu. Jest w tym prostym score Janga coś faktycznie hipnotyzującego, niemniej jeśli już miałbym dać się zahipnotyzować muzyce, to niech to będzie na przynajmniej 30-40 minut. Nie raz krytykowałem nonsensowne zapychanie płyt po brzegi, ale dziewiętnaście minut to z całym szacunkiem dla autora kompozycji, trochę za mało. Wydawca także nie postarał się specjalnie, w żaden sposób nie osładzając krótkiego czasu trwania płyty i braku kawałków Jenkinsa, ograniczając się do wydania score’u w nieciekawym digipacku, nie oferując w środku ani ciekawych zdjęć, ani jakichkolwiek informacji, poza słowami piosenek. Trudno zatem polecać ten soundtrack nawet fanom filmu. Jang Yeong-gyu będąc pewnie ograniczonym nie tylko czasowo, ale i budżetowo, stworzył kompozycję dobrze oddającą tytuł i nastrój obrazu. Zdecydowanie gorzej spisali się niestety wydawcy krążka.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 19:23
Komentarze

Hypnotized

Kompozytor:

  • Jang Yeong-gyu

Orkiestrator:

  • Jang Yeong-gyu

Soliści:

  • Dye (wokal)
  • Jang Yeong-gyu, Lee Pyeong-hun (programowanie syntezatorów)

Wydawca:

  • T-Entertainment (2004)

Producent:

  • Jang Yeong-gyu

R E K L A M A







NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie