Szukaj: w


recenzje

24 (24 Godziny)


Od dobrych dwóch lat byłem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju telewizyjnych przedsięwzięć filmowych. Seriale, bo to o nie głównie mi chodzi, nudziły mnie niemiłosiernie, czasem irytowały rozwlekłością i bezsensownością fabuły, dlatego przestałem je oglądać. Jakiś czas temu całkiem “przypadkowo” wpadł w moje ręce jeden sezon serialu 24. Od niechcenia włączyłem płytę do odtwarzacza... i zanim się zorientowałem na zewnątrz było już ciemno, a przez ekran mojego telewizora przelatywały już napisy końcowe 11 odcinka. Obejrzenie pozostałych 3 sezonów było zatem tylko kwestią czasu :)... Skłamałbym mówiąc, że 24 to serial genialny. Jak każdy inny ma swoje wady, np.: olbrzymia ilość patosu z podtekstem w stylu “God Bless America”, wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności (szczególnie gdy weźmiemy na wzgląd postać Kim Bauer), czy też nadludzkie zdolności bohaterów, którzy o dziwo potrafią wyjść cało nawet z najgorszych opresji. Czymże więc zadziwia ów serial? Ciągłym napięciem, nieustanną akcją ukazaną w innowacyjnym świetle - systemie “real-time” i inteligentnymi zagrywkami scenariuszowymi (takowe występują bynajmniej w pierwszych trzech sezonach). Widowisko to, niczym silny magnes działający na metal, skupia uwagę widza i nie pozwala odejść od siebie. Trzeba nie lada odwagi (lub olbrzymiego zmęczenia) by z własnej woli zrezygnować po obejrzeniu zaledwie jednego chaptera :). Dodatkową atrakcją jest nieszablonowa postać Jacka Bauera (Kiefer Sutherland) – człowieka gotowego posunąć się tak daleko jak tylko będzie trzeba by osiągnąć zamierzony cel.

Sean Callery, twórca muzyki do 24, został postawiony przed bardzo trudnym zadaniem. Mając raczej skromne środki finansowe i techniczne musiał stworzyć muzykę, która za wszelką cenę podkreślałaby nieustanne napięcie wypływające z filmu, gdzie każda decyzja głównych bohaterów wiązać się miała z jakimś mniejszym lub większym dramatem. Mimo tych trudności wyszedł z powierzonego mu zadania obronną ręką, serwując nam poprawną ilustrację bogatą w ciekawe rozwiązania techniczno-stylowe. Twórca nie unika jednak pomyłek. Jak to w podobnych projektach bywa, czasu na pisanie muzyki jest mało, więc zdarzają się i mierne utwory służące głównie do “zagospodarowania muzycznej ciszy”, które po oderwaniu z obrazu byłyby “ciężkostrawnym daniem dla przeciętnego smakosza”. Nie obce są mu też zapożyczenia, nawiązania i tym podobne, kompozytorskie “brudne sprawy”. Na szczęście muzyka jaką spotkamy na płycie wydanej przez Varese, to kompilacja najlepszych fragmentów muzycznych i tematycznych z pierwszych trzech sezonów, odpowiednio poselekcjonowana i przemontowana. Innymi słowy: dostajemy to co tygrysy lubią najbardziej, plus gwarantuję Poxipolu, że każdy słuchacz/wielbiciel serii będzie miał ogromną satysfakcję obcowania z materiałem nań zawartym.

Infiltrując muzykę do 24 przyjrzyjmy się na początku stronie technicznej. Sprawa jest prosta. Kompozytor sięgnął do łatwoprzyswajalnego dla szerszego grona, stylu Media Ventures i skonfrontował go ze swoimi, nierzadko “szalonymi” pomysłami na ilustracje. Mimo, że cały score powstawał w studiu Callery'ego, a jedynymi instrumentami jakimi się posługiwał były elektroniczne, udało mu się tchnąć życie w te sztuczne dźwięki, czyniąc je różnobarwnymi. Przysłuchując się muzyce w filmie zaobserwować możemy liczne zabiegi kompozytorskie mające na celu pobudzanie wyobraźni widza (generowanie specyficznej atmosfery dla akcji dziejących się w dzień, a innej w nocy; podkreślanie za pomocą wybranej kombinacji dźwiękowej zmęczenie głównych bohaterów długotrwałą i wyczerpującą pracą w terenie lub centrum operacyjnym CTU). Osobna atrakcją jest tematyka. Mnogość i różnorodność palety tematycznej imponuje. Nie chcąc jednak czynić z tej recenzji obszernej analizy przytoczę tylko te najważniejsze.

Płytę otwiera 24 Theme. Nie sugerujmy się nazwą, gdyż temat przewodni (CTU/Jacka) to tylko jeden z kilku elementów składających się na ten utwór. Tak na prawdę większa jego część to muzyka towarzysząca introdukcji pilotowego odcinka sezonu pierwszego. Ale pomińmy ten fakt i skupmy się na samym motywie. Najwierniej odzwierciedla go fragment pochodzący z napisów końcowych, którego z kolei możemy posłuchać w ostatnich kilkudziesięciu sekundach 24 Theme. Charakteryzuje go rytmiczna i dynamiczna elektronika będąca tłem dla wygrywanego przez dęciaki tematu. Najczęściej spotkamy go jednak w znacznie uproszczonej wersji, bez szalejącej elektroniki w tle, a zamiast niej z militarną (brzmieniowo) perkusją. W mniej więcej takiej formie kreowane są “wejściówki” zdobiące pierwsze minuty każdego odcinka. Jedną z takich “wejściówek” usłyszymy również na płycie w 24 Theme zaraz po kilkusekundowym flashbacku. Kluczową rolę odgrywa również motyw Palmera, bardzo patetyczny, o charakterze patriotyczno-militarnym (duża aktywność elektronicznych perkusji i solówki na trąbki). Motyw ten zdobi nie tylko samą postać senatora/prezydenta, pojawia się także w wielu “poruszających serce” przemowach o potędze narodu amerykańskiego przeciwstawiającego się z zalewającą go falą zła, tudzież terroryzmu. Jeżeli chodzi o sam film, owe sekwencje ogląda się z lekkim podirytowaniem. Złośliwi (na przykład ja) mogliby powiedzieć, że są propagandą polityki Busha obranej po 11 września 2001. Politykę zostawmy jednak na bok. Poza wyżej wymienionymi tematami na CD umieszczono szereg innych, jak na przykład latyno-brzmiący Salazarów (Salazar's Theme), czy rockowy kawałek odwzorowujący bezwzględną naturę Alexisa Drazena (Alexis).

Jako, iż 24 to serial akcji, dominuje w nim action score. Przybiera on różne formy i bazowany jest na wielu stylach. Wszystkie posiadają jednak wspólną cechę: rozbudowana paleta elektronicznych efektów dźwiękowych. Oprócz standardowych utworów z typową, znaną z kuźni Media Ventures melodyką (Coliseum Finale, Copter Chase Over L.A.) znajdziemy kilka innych, wyróżniających się ciekawą techniką wykonania. Do takowych z pewnością należy zaliczyć Kim And Teri's Escape From Safe House - bardzo nieszablonowy utwór błądzący klimatycznie gdzieś w rejonach krajów bliskowschodnich, opierający się w głównej mierze na gitarach elektrycznych i rozbudowanej elektronice. Najciekawszy jest jednak Jack In The Limo. Rozpoczyna się cichym rytmicznym basem i smyczkopodobnymi samplami, w miarę upływu czasu wzbogacane są one przeróżnymi elektronicznymi dodatkami, by w ostatnich kilkudziesięciu sekundach eksplodować dźwiękiem z pełną parą. Zdecydowanie najlepszy utwór jaki znajdziemy na płycie.

Muzyka akcji nie roztacza jednak kompletnej hegemonii mimo jej dużej aktywności w partyturze. Funkcjonuje w niej masa mniej lub bardziej “przyjaznego uchu” underscore'u, oraz nieliczne utwory o zabarwieniu lirycznym. Problemy i dramaty wewnętrzne bohaterów podkreślane są za pomocą solówek fortepianowych (np.: Jack Tells Kim He's Not Coming Back i Jack And Kim Trying To Reconnect) lub przejmującego wokalu (Jack's Revenge At The Docks).

24 to z pewnością jedna z najciekawszych serialowych ścieżek dźwiękowych ostatnich lat. Choć do statusu “wzorowej” brakuje jej jeszcze wiele, to nie można odmówić jej faktu, że ściśle wywiązuje się z zadań ilustratorskich jakie na niej ciążą. Dowodem na to jest chociażby nagroda Emmy, którą przyznano kompozytorowi za jego pracę, a jej efektem płytka zestawiająca najlepsze utwory z dorobku trzyletniej pracy Caller'yego nad tym serialem. Płyta, która w krótkim czasie odniosła całkiem spory sukces tak naprawdę rozbudziła tylko apetyt żądnych wrażeń serialowych muzykopatów. Zresztą co się będę ukrywał! Również i ja żywię nadzieję, że w niedługim czasie Varese zdecyduje się na wydanie kolejnego albumu uzupełniającego, być może wzbogaconego już o nową tematykę i wybrane utwory z czwartego i piątego sezonu 24 godzin, który to od stycznia ponownie szturmować będzie kanał Fox.



Inne recenzje z serii:
  • 24 season 4 & 5
  • 24: The Game

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. "24" Theme (04:41)
    • 2. Up and Down Stairs (02:44)
    • 3. L.A. At 9:00 A.M. (01:57)
    • 4. Jack On The Move (04:01)
    • 5. Jack's Revenge At The Docks (4:03)
    • 6. Kim And Terry's Escape From The Safe House (02:03)
    • 7. Jack in the Limo (02:41)
    • 8. In Pursuit Of Kyle (03:39)
    • 9. Salazar's Theme (01:54)
    • 10. 'Copter Chase Over L.A. (02:32)
    • 11. Jack Tells Kim He's Not Coming Back (02:12)
    • 12. The Bomb Detonates (02:38)
    • 13. Palmer's Theme (01:50)
    • 14. Alexis (02:04)
    • 15. Coliseum Finale (01:56)
    • 16. Amnesia (02:14)
    • 17. Jack And Kim Trying To Reconnect (03:05)
    • 18. Season One Finale / Terry's Death (05:33)
    • 19. Season Three Finale / Jack's Humanity (02:14)
    Czas trwania: 51:28
    Komentarze
    Łukasz Waligórski 2005-10-12
    19:25
    Sorry że zwracam uwagę ale chyba coś tu nie działa przy ogg'ach...
    Łukasz Waligórski 2005-10-12
    19:38
    O już działa - dzięki. To sobie teraz posłuchamy...
    Nightmarine 2005-10-30
    00:16
    "24" to najlepszy film/serial political-fiction na świecie. Nie ma w nim mowy o "zbiegach okoliczności" - wszystko jest od początku do końca przemyślane. Jest on najrealistyczniejszym obrazem, jaki kiedykolwiek powstał. Jeśli chodzi o recenzję... "Olbrzymia ilość patosu z podtekstem w stylu “God Bless America”..." - jak pisałem, to serial political-fiction i jest to produkcja amerykańska. Co za tym idzie, miłość do własnego kraju jest w tym przypadku niezbędna - ale czy na pewno? Raczej nie, ponieważ bohaterzy działają dla dobra ludzi i tak jest to przedstawione - bez zbytniego patosu. "...wiele nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności (szczególnie gdy weźmiemy na wzgląd postać Kim Bauer)..." - postać Kim, musiała znaleźć się również w kolejnych sezonach, dlatego wydarzenia związane bezpośrednio z nią, nie miały prawa zwalniać tempa akcji. Swoją drogą, według mnie najlepszą sceną w 2. sezonie, była właśnie scena z Kim... "...czy też nadludzkie zdolności bohaterów, którzy o dziwo potrafią wyjść cało nawet z najgorszych opresji." - gdy przyjrzymy się dokładniej, zdanie to jest nie słuszne i całkowicie mija się z prawdą. Tak, jak w serialu "ALIAS", tak i w "24", widz nie jest pewny wydarzeń, jakie rozegrają się za chwilę, ponieważ może zginąć każda, absolutnie każda postać - w rzeczywistości tak się dzieje. Giną sprzymierzeńcy i wrogowie, ważne postacie z poprzednich sezonów... Przykładem niech będzie moja ulubiona postać z pierwszego sezonu "24" - George Mason. "Jak to w podobnych projektach bywa, czasu na pisanie muzyki jest mało, więc zdarzają się i mierne utwory służące głównie do “zagospodarowania muzycznej ciszy”, które po oderwaniu z obrazu byłyby “ciężkostrawnym daniem dla przeciętnego smakosza”." - o tej sprawie chciałem napisać już dawno temu. Czekałem jedynie na odpowiednią recenzję. Muzyka filmowa (score) jest integralną częścią obrazu, do jakiego została stworzona. Co za tym idzie, ocenianie jej, niezapoznawszy się uprzednio z filmem/serialem mija się z celem. Nie należy wystawiać noty scoreowi, którego nie słyszało się w połączeniu z obrazem... Co za tym idzie, według mnie, muzyka napisana do tego wielkiego serialu, jest perfekcyjna. Oddaje w najlepszy możliwy sposób wydarzenia rozgrywające się na ekranie telewizora. Kiedy trzeba jest wiekopomna i majestatyczna. W innych sytuacjach niesamowicie przyspiesza, bądź całkowicie milknie. Pod względem technicznym, również jest to kawał genialnie przemyślanej roboty. Roboty, która nie wiedzieć czemu nie przełożyła się na krążki CD - do dzisiaj nie wydano jej tak, jak należy. To, co tutaj recenzujesz Tomek, uważam za - przepraszam za określenie - ochłap i brak szacunku dla fanów (http://www.petitiononline.com/24242424/petition.html). Wśród tych kawałków nie znalazły się najlepsze - oprócz 'Up and Down Stairs' z pierwszego sezonu. Co z oryginalnymi, niesamowitymi kawałkami z 2. sezonu? Nie wspominając o 3. i 4... W każdym znajdziemy bowiem nowe tematy. Dla mnie, ten album "nie istnieje". Czekam, aż wydadzą coś godnego serialu wszechczasów.
    Tomasz Goska 2005-10-30
    01:49
    Hmmmm popolemizujmy troszkę...

    jak pisałem, to serial political-fiction i jest to produkcja amerykańska. Co za tym idzie, miłość do własnego kraju jest w tym przypadku niezbędna - ale czy na pewno? Raczej nie, ponieważ bohaterzy działają dla dobra ludzi i tak jest to przedstawione - bez zbytniego patosu

    Spoglądanie na bohaterów serialu w sposób czarno-biały (dobrzy-źli) jest chyba nie na miejscu. Warto spojrzeć na nich przez pryzmat ich czynów. Nie każdy bohater działa wyłacznie dla dobra ludzi (przykładowe postawy Jacka poświęcającego życia innych by chronić rodzinę, czy też Almeidy wspierającego terrorystów w s3, by uchronić swoją miłość Michele). Patos nie dotyczy bohaterów bezpośrednio tylko sytuacji w jakie są zameszani. Irytuje to, że wszystko, co ma związek z polityką zagraniczną i wewnętrzna Stanów Zjednoczonych w tym serialu oblane jest grubą warstwą słodkości, nierzadko mdlącą...

    ...postać Kim, musiała znaleźć się również w kolejnych sezonach, dlatego wydarzenia związane bezpośrednio z nią, nie miały prawa zwalniać tempa akcji. Swoją drogą, według mnie najlepszą sceną w 2. sezonie, była właśnie scena z Kim...

    Mówisz ogólnikowo. O jaką scenę ci chodzi? / Jeżeli chodzi o nieprawdopodobne sytuacje związane z tą postacią... w/g mnie wielokrotne porwania, ucieczki, i inne niebezpieczne sytuacje, w których bohaterka się znalazła w ciągu zaledwie jednej doby i z których wyszła odziwo cało są dla mnie tak prawdopodobne, jak to, że Korea przestanie się zbroić, czyli żadne. Poza tym jak dojdziesz do 3 sezonu, to wtedy przekonasz się co to znaczy brak pomysłow scenarzysty na postać Kim.

    ...gdy przyjrzymy się dokładniej, zdanie to jest nie słuszne i całkowicie mija się z prawdą. Tak, jak w serialu "ALIAS", tak i w "24", widz nie jest pewny wydarzeń, jakie rozegrają się za chwilę, ponieważ może zginąć każda, absolutnie każda postać - w rzeczywistości tak się dzieje. Giną sprzymierzeńcy i wrogowie, ważne postacie z poprzednich sezonów... Przykładem niech będzie moja ulubiona postać z pierwszego sezonu "24" - George Mason...

    Odnosiłem się do Jacka Bauera, który wydaje się być nieśmiertelny w tym serialu :P

    ...Nie należy wystawiać noty scoreowi, którego nie słyszało się w połączeniu z obrazem...

    Nie zwykłem recenzować tego czego nie oglądałem (choć zdarzyło mi się kilka razy), a jeżeli chodzi o 24, to oglądałem wszyskie 4 sezony tak jak to zresztą w recenzji napisałem.

    ...według mnie, muzyka napisana do tego wielkiego serialu, jest perfekcyjna. Oddaje w najlepszy możliwy sposób wydarzenia rozgrywające się na ekranie telewizora. Kiedy trzeba jest wiekopomna i majestatyczna. W innych sytuacjach niesamowicie przyspiesza, bądź całkowicie milknie. Pod względem technicznym, również jest to kawał genialnie przemyślanej roboty...

    Perfekcyjne, to może być Requiem Mozarta, lub symfonie Szostakiewicza, ale na pewno nie "cały" original score z 24. Underscorowe przygrywki, których gęsto w serialu nie nazwałbym mianem przemyślanych, gdyż wątpię, że na taki luksus pan Callery mógł sobie pozwolić. Czytałem ostatnio wywiad z Seanem i mówił on między innymi, że ilustrował każdy odcinek z osobna na tydzień przed jego premierą, ponieważ producenci serii starali się w ten sposób zapobiec przeciekom fabuły. Tydzień to trochę mało czasu na "przemyślenia".

    ...Roboty, która nie wiedzieć czemu nie przełożyła się na krążki CD - do dzisiaj nie wydano jej tak, jak należy. To, co tutaj recenzujesz Tomek, uważam za - przepraszam za określenie - ochłap i brak szacunku dla fanów. Wśród tych kawałków nie znalazły się najlepsze - oprócz 'Up and Down Stairs' z pierwszego sezonu. Co z oryginalnymi, niesamowitymi kawałkami z 2. sezonu? Nie wspominając o 3. i 4... W każdym znajdziemy bowiem nowe tematy. Dla mnie, ten album "nie istnieje". Czekam, aż wydadzą coś godnego serialu wszechczasów...

    Myślę, że płytka od Varese jest doskonała kompilacją muzyczną z 1-3 sezonu, choć jak wiadomo pominięto kilka tematów, które mogłyby się na niej znaleźć. Dlatego mam nadzieję (i zapewne tak będzie), że po emisji sezonu 5 Varese wypuści "vol. 2" z uzupełnieniem tych luk + nowymi motywami z s 4-5... Tak na marginesie. "Ochłap" to drobna przesada w określaniu tego wydania, a brakiem szacunku dla fanów nazwałbym nieprzemontowanie tego materiału tylko wrzucenie go na płyty tak jak leciał w serialu... wtedy okazało by się, że liczba fanów (entuzjastów ścieżki w filmie) zmalałaby drastycznie.

    Podsumujmy:
    Rozumiem, że serial robi na tobie wrażenie, na mnie też zrobił, ale nie zapominajmy o czymś takim jak krytyczne podejście do sprawy. Nie ma seriali idealnych, 24 takowym też nie jest...
    Pozdrawiam i życzę miłego oglądania dalszych sezonów :)
    mtomasky 2005-11-15
    14:53
    Sam serial zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Na polsacie w towarzystwie reklam nie było mi za wesoło. Oglądanie tego w tygodniowych odstępach przypominało czytanie książki w stylu: rozdział, tydzień przerwy, kolejny rozdział, tydzień przerwy... itd. Stąd też łatwo można się zniechęcić. Co do postaci ponętnej Kim, to spokojnie w kolejnych sezonach scenarzyści mogliby sobie ją darować. Wiem, że dziewczyna jest ładna, ale to nie usprawiedliwia tego, że obok 'właściwej' akcji, Kim musi np. uciekać z płonącego wierzowca czy też unikać spadających meteorów :P Muzyka zaś jak rzadko w serialu, wychodzi na pierwszy plan. Zgodzę się z alkiem, że to nie jest klasyczna 'zapchajdziura'. Co ciekawe, całość doskonale broni się na albumie. Podobnie jak szanowny pan recenzent, uważam, iż 'Jack in the Limo' jest najlepszym kawałkiem na płycie. Jedno tylko mnie razi na tym albumie. Nie wiem kto jest odpowiedzialny za tytuły, ale umieszczanie spoilerów w trackliście, to nie był najlepszy pomysł :/
    xmartin 2006-10-07
    20:48
    Moim zdaniem najlepsze utwóry to \"24 theme\" i zasłyszane przeze mnie na stronie FOX\'u \"The Longest Day\"
    xmartin 2006-10-07
    20:51
    A co do serialu, to choć faktycznie nie jest idealny to dla mnie "Lost" nie dosięga mu do pięt! Choć też niczego soobie :)
    kosi 2008-08-20
    13:13
    jack in the limo najlepsze :D

  • 24 (24 Godziny)

    Kompozytor:

    • Sean Callery

    Wydawca:

    • Varese Sarabande (2004)

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie