Szukaj: w


recenzje

Europa Report



Jeszcze kilka lat temu Bear McCreary był dla wąskiego grona entuzjastów soundtracków tylko twórcą oprawy muzycznej do kultowego serialu Battlestar Galactica. Ale to właśnie dzięki temu doświadczeniu, także dzięki inteligentnej PRce jaką uprawiał na swojej stronie internetowej, stał się wkrótce jednym z bardziej rozpoznawalnych kompozytorów produkcji telewizyjnych. I choć w tym środowisku wzrastał i ciągle zdaje się doskonale odnajdywać, od czasu do czasu przyjmuje również inne zlecenia. W ten oto sposób stał się autorem opraw do dwóch gier komputerowych i kilku pełnometrażowych filmów – w tym jednego, który w sposób szczególny zwrócił moją uwagę.

Mowa o thrillerze s-f Europa Report. Stylizowany na paradokument obraz Sebastiana Cordero opowiada historię załogi statku Europa One dokonującej pionierskiej wyprawy na skuty lodem księżyc Jowisza. W pewnym momencie kontrola lotu traci kontakt z załogą, a jedyną opcją „wglądu” widza w to, co dzieje się na pokładzie, jest sieć kamer rozmieszczonych wokół i wewnątrz statku. Właśnie takie „podglądanie” wydarzeń, sprawia, że film Cordero przypomina fikcyjny realisty-show lub tytułowy raport z misji, który jakimś cudem udało się odzyskać. W jaki sposób i z jakim efektem końcowym dla misji? O tym dowiadujemy się dopiero pod koniec filmu, który klimatem i realizmem bardzo przypomina kultową Odyseję kosmiczną. Czemu więc Europa Report okazał się finansową klapą? Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Być może film Cordero po prostu zginął w cieniu zapowiadanego z wielkim hukiem widowiska Alfonso Cuarona, Grawitacja. Pomijając to, jak ostatecznie potoczyły się losy Raportu, nie ulega wątpliwości, że w fazie produkcji projekt ten stanowił potężne wyzwanie dla kompozytora zajmującego się tworzeniem oprawy muzycznej.

Prace nad takową trwały wiele miesięcy. McCreary przez długi czas miotał się pomiędzy różnymi ideami i żadna w większym stopniu nie sprawdzała się na poletku tego paradokumentu. Pierwotnym zamysłem było na przykład tworzenie bombastycznej, pełnej przepychu ilustracji – ot chociażby takiej, jak w Battlestar Galactica. Okazało się jednak, że zbyt duże instrumentarium niszczyło ducha realizmu tak mozolnie kreowanego przez filmowców. Kolejnym etapem było więc spłaszczenie wszystkiego do popularnego ostatnio sound designu, ale i tutaj zbyt daleko idące uproszczenia, sprawiały, że w kadry filmowe wdzierała się okropna nuda. McCreary postanowił więc pogodzić ze sobą te dwa podejścia i stworzył ilustracje o (wydawać by się mogło) skrajnych obliczach. Z jednej strony jest to więc muzyka quasi-organiczna, bardzo ściśle związana z surową kosmiczną scenerią, a wyrażana za pomocą pulsującego basu zlewającego się z efektami dźwiękowymi. Na drugim biegunie funkcjonuje natomiast skromna, ale ciepła liryka oddająca powagę i patos misji statku Europa One. Niezwykle ważnym wydaje się tu aspekt ludzki, z którego przecież rodzi się element dramatyczny ścieżki. Miesiące wspólnego pobytu na jednym statku bardzo ściśle łączą załogę, tworząc coś co można by nazwać intymną więzią. Te relacje fenomenalnie odzwierciedla bardzo stonowana, ale niezwykle dramatyczna liryka wyrażana solowymi partiami na instrumenty smyczkowe i fortepian. Ten minimalizm muzyczny przekłada się zresztą na większość pracy. Rzadko kiedy bowiem raczeni jesteśmy utworami o bardziej skomplikowanym instrumentarium. Standardem jest tu skromna sekcja smyczkowa, pojedyncze instrumenty dęte drewniane oraz fortepian. Kontrargumentem jest wspomniana wcześniej linia basowa oraz subtelne sample perkusyjne wykorzystywane tylko do mocniejszych wejść w scenach akcji lub do konkluzji długo rozwijanej myśli muzycznej.


Partytura Beara jest bardzo intymna, ale to nie znaczy, że kompletnie wykorzeniona z warsztatu twórcy Battlestara. Wręcz przeciwnie. Wiele zabiegów ilustracyjnych, a zwłaszcza sposób posługiwania się odchudzonym instrumentarium przypomina analogiczne twory z przytoczonego wyżej serialu. Oba projekty pokrywają się bowiem na kilku płaszczyznach tematycznych. Mamy więc bezkres przestrzeni, w kontekście której dramat jednostki ludzkiej jest praktycznie niczym. Sam dramat a i owszem, ale nie czyn oraz idee jakie przyświecają temu wszystkiemu. Załoga Europa One to emisariusze w których pokładana jest nadzieja na pchnięcie ludzkości na nowe tory. Czy nie przypomina nam to analogicznych motywów z BGS?. Ciekawym wydaje się fakt, że McCreary spogląda na tę problematykę przez pryzmat smyczkowego ostinato, a nie klasycznego tematu sensu stricte. Pozwala to zachować względną równowagę pomiędzy liryką, a surową teksturą elektroniczną tworzącą coś na miarę antytematu. Motyw przewodni partytury zarezerwowany jest tylko i wyłącznie dla miejsca toczącej się akcji, czyli tytułowej Europy. Zabawne jak wiele emocji można wykrzesać z jednej prostej, niezbyt oryginalnej (bo będącej krzyżówką Human Target z The Cape) melodii osadzonej na stale repetowanym ostinato. W zależności od tego jakie instrumenty angażowane są do wykonania i w jakiej tonacji prezentowany jest ów temat, McCreary ukazuje nam zarówno majestat nieznanego globu jak i jego dziewiczość w oczach odkrywców.

Wszystko to sprawia, że muzyka Beara w kontekście filmowym wypada naprawdę dobrze. Owszem, daleko jej do ideału, którym w tego typu filmie byłaby prawdopodobnie tylko cisza, ale McCreary poskramiając swoje zapędy perkusyjne zawiesił widowisko Cordero pomiędzy dokumentalnym realizmem, a iście hollywoodzką dramaturgią. Nie będzie przesadnym stwierdzenie, że wykreował unikatowy, z jednej strony klaustrofobiczny, z drugiej natomiast niezwykle eteryczny, klimat. Klimat, który być może nie do końca znajdzie swoje uznanie w oczach indywidualnego odbiorcy. Czemu?

Album soundtrackowy, mimo, że zamyka swój czas prezentacji w niecałej godzinie, nie jest doświadczeniem muzycznym zdolnym zainteresować każdego. To, co wydaje się mocną stroną kompozycji Beara, czyli daleko idący minimalizm przy jednoczesnej oszczędności tematycznej, nierzadko potrafi odbić się niekorzystnie na skupianiu naszej uwagi. Sprawie nie przysługuje się również względny brak oryginalności – tak w warstwie melodycznej jak i stylistyce. Europę pod wieloma względami można bowiem nazwać miniaturką Battlestara. Niemniej jednak i tutaj znajdziemy kilka momentów, do których zapewne niejeden raz jeszcze powrócimy.

Na szczególną uwagę zasługują dwa utwory. Pierwszym jest z Theme From Europa Report, gdzie w formie suity zaprezentowany został temat przewodni wraz z jego wariacjami pobocznymi. Ten pięciominutowy kawałek zamyka w sobie całość emocji, jakie przelewają się przez partyturę Amerykanina. Mamy więc element grozy, odrobinę patosu i piękną, żeby nie powiedzieć, wzruszającą, lirykę. Zupełnie inne oblicze tego tematu pokazuje nam wersja na solowy fortepian. Jest to wykonanie samego kompozytora, gdyż jak wspominał na swoim blogu, nie chciał aby jego konkretną wizję tego utworu interpretował ktoś inny. Zresztą takich solowych partii jest na całej długości płyty bardzo dużo. Swoistego rodzaju ciekawostką jest też obecność wokalu Rayi Yarbrough w utworach Water oraz Airlock. W wersji filmowej wszystkie partie wokalne musiały zostać usunięte, jednakże na potrzeby albumu kompozytor postanowił je przywrócić. Może i samo wykonanie nie robi wielkiego wrażenia, bo przypomina analogiczne twory z Battlestara, ale tekst do jakiego nawiązuje jest już o wiele ciekawszy. A jest nim fragment słów greckiego filozofa, Anaksymandera z Miletu

Europa Report to bez wątpienia jedno z ciekawszych dzieł w dorobku Beara McCreary. Owa miniaturka Battlestara pokazuje, że wbrew obiegowym opiniom kompozytor ten nie ogranicza się do bezmyślnego „walenia” w perkusję. I choć partytura do filmu Cordero nie grzeszy nowatorskością, to przekonuje, że McCreary jest dobrym ilustratorem i doskonale rozumie gatunek science fiction.



Autor recenzji:  Tomek Goska
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 56:47
Komentarze
Mieszko 2014-01-31
01:40
Bardzo ciekawy tekst, ale jeżeli chodzi o mnie, to 3 za film (nie podobał mi się zbytnio) oraz 2 za album soundtrackowy. Może się podobać motyw główny i żeńska wokaliza w "Water". Skąd niska ocena? OGROM monotonii, który udziela się słuchaczowi na przestrzeni całości. Krążek w moim odczuciu przypadnie do gustu nielicznym osobom (docenią raczej tylko fani obrazu).
Mefisto 2014-01-31
14:56
Czy jak w mordę szczelił, czyli ciekawy przeciętniak, ale jednak przeciętniak.
Privatewitt 2014-02-04
23:31
Jaki film, taka muzyka.

Europa Report

Kompozytor:

  • Bear McCreary

Dyrygent:

  • Bear McCreary

Soliści:

  • Raya Yarbrough (wokal)

Wydawca:

  • Sparks & Shadows (2013)

Producent:

  • Bear McCreary

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie