Szukaj: w


recenzje

Salamander, the (Salamandra)


Coraz mniej białych plam pozostało w dyskografii Jerry'ego Goldsmitha. Słusznie zapomniana Salamandra Petera Zinnera dała amerykańskiemu kompozytorowi okazję do spróbowania swoich sił w thrillerze europejskim, co zaowocowało efektowną, choć przewidywalną ilustracją rozpisaną wedle tradycyjnej goldsmithowskiej receptury. Przez ponad 30 lat The Salamander pozostawał ostatnią niewydaną – choćby w szczątkowej formie - ścieżką kompozytora z okresu po 1980 roku. W międzyczasie okazało się, że taśmy z muzyką zaginęły, a co gorsza nie zachowały się żadne partytury, wobec czego Leigh Phillips (pracujący uprzednio m. in. przy re-recordingach Lawrence'a z Arabii, Conana oraz Quo Vadis) na życzenie Tadlow/Prometheusa musiał całą ścieżkę zrekonstruować ze słuchu.

Z tego karkołomnego zadania Phillips wybrnął z podniesionym czołem; do spółki z Nikiem Raine oraz praskimi filharmonikami i chórzystami zdołał odtworzyć kompozycję Goldsmitha precyzyjnie i autentycznie. Nawet niepodrabialne brzmienie goldsmithowskiej sekcji smyczkowej oraz elektroniki z epoki udało się uchwycić ze znaczną dozą wierności i z szacunkiem dla oryginalnego materiału, w stopniu, który dawniej wydawał mi się niemożliwy. Obok sięgnięcia po materiał dotąd niedostępny dla fanów, tę rzetelną robotę rekonstrukcyjno-wykonawczą należy chyba uznać za największy sukces i główny atut recenzowanego albumu.

Co do samej kompozycji Goldsmitha, to nie niesie ona raczej większych zaskoczeń, pozostając typowym dzieckiem swoich czasów, alternatywnym ujęciem pewnych koncepcji ilustracyjnych, jakie Amerykanin realizował na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Zgodnie z wielokrotnie potem eksploatowaną formułą, ścieżka bazuje na kontraście wątku sensacyjnego i miłosnego, reprezentowanych przez 8-nutową fanfarę/sygnał, będącą zastrzykiem muzycznego testosteronu, oraz temat liryczny, towarzyszący romansowi dwojga głównych bohaterów. Płynne przenikanie się i uzupełnianie obu tych tropów to oczywiście znak firmowy amerykańskiego kompozytora – zgodnie więc z przewidywaniami, logika narracji i jej sugestywne emocjonalne spięcia tworzą świetną muzyczną opowieść, z powodzeniem zastępującą w kategoriach gawędziarskich seans filmowy.

Swego rodzaju prototypem dla niniejszej kompozycji jest o pięć lat wcześniejszy Most Kasandry, który wraz z wiadomymi fragmentami Papillon służy Goldsmithowi jako model koncepcyjny brzmienia "europejskiego". Jest to oczywiście Stary Kontynent przefiltrowany przez perspektywę Kalifornijczyka, wobec czego trudno mówić o większej autentyczności (zresztą rzadko bywało to celem Goldsmitha, vide Under Fire), niemniej przyjęta konwencja należycie spełnia swoją rolę; nie sposób zresztą odmówić szczerości tak "europejskim" momentom, jak inspirowana dorobkiem francuskiej muzyki filmowej partia fortepianu w Manzini, czy lamentujące smyczki z End Title, które mają coś z wrażliwości Ennio Morricone, pozostając jednocześnie klasycznym goldsmithowskim chwytem (w podobnej poetyce Amerykanin dekorował swój śliczny temat z Cassandry).

Sentymentalny akordeon z rzewnym orkiestrowym akompaniamentem, tworzące muzyczną architekturę wątku miłosnego, to jedna z zapomnianych dotąd perełek w filmografii twórcy Omenu, piękna rzecz, uświadamiająca dlaczego Goldsmith był uważany za mistrza lirycznych, emocjonalnych kulminacji - finałowy utwór ścieżki już dawno winien gościć na rozlicznych kompilacjach Amerykanina. A skoro już o Omenie mowa, to na osobną wzmiankę zasługuje Funeral: Requiem for A General, który wychodząc od parafrazy Mozarta, przekształca się w okazałą sekwencję chóralną, zapożyczoną jakby z planu nakręconego w tym samym roku The Final Conflict. Powyższy utwór to prawdziwy rodzynek recenzowanej ścieżki, powstały chyba z kaprysu Goldsmitha, bo w gruncie rzeczy scena filmowa nie tylko go nie potrzebuje, ale prezentuje się z nim wręcz kiczowato. Nie zmienia to jednak faktu, że to potężny kawałek muzyki w stylu, za który większość fanów wyjątkowo ceni Amerykanina i w którym mimo wszystko komponował on zdecydowanie zbyt rzadko.

Co poza tym oferuje Salamandra? Poza garścią funkcjonalnego, ale rzemieślniczego underscore warte uwagi jest przede wszystkim kilka minut rozjuszonej, goldsmithowskiej akcji, zwłaszcza że ścieżka powstała w okresie, kiedy kompozytor najintensywniej poszukiwał granic wytrzymałości orkiestry. Trafiają się tu rozwiązania nieszablonowe, jak klawesyn w Dante Runs Upstairs, niemniej dominują typowo goldsmithowskie sztuczki: niemal dosłowny cytat z Obcego czy gargantuiczne kotły rodem z Koziorożca 1. Atonalne brzmienia The Surgeon zwiastują z kolei eksperymenty z Ducha, zaś ekscytujący, desperacki Car Chase w końcowych taktach zapowiada synkopowane figury z mającego premierę miesiąc później Odległego lądu.

W efekcie Salamandra jest organicznie połączona z innymi kompozycjami Goldsmitha z przełomu lat 70-tych i 80-tych, choć nie narusza sfery ich artystycznej odrębności; składa się z wielu znajomych klocków, ułożonych w nieco innej niż zwykle kolejności; brzmi swojsko ale nie naśladowczo. Nieszczególnie służy jej natomiast obraz Zinnera, w którym muzyka kilkakrotnie jest przygłuszona narracją z offu, tudzież przykrojona do króciutkich sekwencji ilustracyjnych, wskutek czego większość filmowych emocji spoczywa na barkach tematu miłosnego. Bardziej zatem przekonuje konstrukcja ścieżki jako całości, aniżeli konstrukcja poszczególnych jej segmentów, dostosowanych do nieregularnego, bałaganiarskiego montażu filmu.

Walory produkcyjne recenzowanego albumu czynią muzykę Goldsmitha ciut lepszą, niż jest w rzeczywistości. Jakość interpretacji, wykonania i aranżacja odsłuchu ukrywają drobne grzeszki ilustracji, które być może wyszłyby na jaw w wypadku odnalezienia i publikacji oryginalnych taśm. Niezależnie jednak od szerszego kontekstu, Salamandra - dzięki nowemu życiu, jakie tchnęli w nią Prażanie – stanowi wart odnotowania przystanek na ścieżce konsekwentnej, kompozytorskiej ewolucji.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1.  "The Salamander" Main Titles (01:44) 
  • 2.  Funeral: Requiem for a General (02:38) 
  • 3.  Woodpecker/Neo-Fascist Training/Lawyers/Dead People(02:38) 
  • 4.  Dante Runs Upstairs/The Surgeon (01:22) 
  • 5.  Dante and Lili (02:28) 
  • 6.  The Car Chase (01:40) 
  • 7.  Island Adventure (05:25) 
  • 8.  Dante/Zurich/Lili (04:14) 
  • 9.  Manzini/Assassination Attempt (02:14) 
  • 10.  Photographs/Steffi's Abduction (02:22) 
  • 11.  Steffi's Dead/The Mortuary (02:19) 
  • 12.  Car Bomb/Torture/Death of the Surgeon (03:49) 
  • 13.  Phone Call to Lili/The Forest (02:11) 
  • 14.  The Guests Arrive/After the Show Ended (02:34) 
  • 15.  Goodbyes & End Titles (05:30) 
  • 16.  Bonus Track: "The Cassandra Crossing" Concert Suite (05:42) 
  • 17.  Bonus Track: "Ransom" Concert Suite (08:12) 
Czas trwania: 57:02
Komentarze
Tomek 2013-11-20 18:45
@mrcn24 - chodziło mi dokładnie rok 1982, nie 1981 - moja pomyłka :) W 82 r. miał Rambo, NIMH, Challenge i Poltergeista. Ale 81 też był mocarny - Masad, Final Conflict, Outland no i te dwa czyli Cassandra i Salamander :) Ale jak tak popatrzyłem na filmografię JG, to chyba jednak najlepszy był 85: Rambo 2, Baby, Explorers, Legenda i Kopalnie Salomona. @Marek - OK, dzięki, już kapejszyn :) Czyli miałem rację, że muzyka jest na tyle autonomicznie dobra, że film jej za bardzo nie jest do szczęścia potrzebny :). Ogólnie, naszła mnie taka refleksja, że przy większości tego typu niezbyt wyszkukanych produkcji, które Goldsmith miał na koncie (a miał ich całkiem sporo - np. ostatnio poznawałem rozszerzone wydanko "Extreme Prejudice" ;-), znajomość filmu tak naprawdę nie jest potrzebna, pod warunkiem oczywiście, że choć troche lubi się Goldsmitha i odnajduje człowiek chęć w jego ekspolaracji. I że te score'y właśnie na albumach zdobywają drugie życie i tam im się jakoś lepiej egzystuje. Paradoksalnie może nastąpić taka sytaucja, iż znając pewne jego ścieżki, a potem widząc jak one działają w filmach (lub nie działają), odbiór takiego potencjalnego score'u może jakoś tam nawet ulec zmniejszeniu :) No bo tak naprawdę po co mi wiedzieć jak muzyka Goldsmitha spisuje się w takim "Baby: Secret of the Lost Legend", "Congo", "The Shadow", "Poltergeist II", "The River Wild", "Cassandra Crossing" czy "Kopalniach króla Salomona" ? ;-)
mrcn24 2013-11-20 20:37
@Tomek: 'Ale 81 też był mocarny - Masad, Final Conflict, Outland no i te dwa czyli Cassandra i Salamander :)' Sorry ale znowu się pomyliłeś :) Cassandra Crossing to film z 1977 a ten z 1981 to Night Crossing. Aba się podobnie nazywają i do obu muzę zrobił Jerry więc łatwo się pomyli ;)
Mefisto 2013-11-20 21:28
Dobry, solidny Goldsmith, do którego chce się wracać. Żadne arcydzieło, być może w filmie kiksuje nawet, ale bardzo dobra praca z pamiętnymi tematami.
Paweł Stroiński 2013-11-20 21:42
Filmu nie widziałem, ale sama ścieżka mnie, poza Requiem for a General i tematem nie do końca przekonała. Klasowa kompozycja oczywiście, ale to jednak w tym okresie nie jest mój ulubiony Jerry Goldsmith, a dyskusja widzę bardzo fajna się toczy na temat prac z tego okresu i się pod wszystkim podpisuje. Cieszy fakt, że Goldsmith już w dzień wstawienia zainspirował ponad 10 komentarzy i doprowadził do fajnej dyskusji, czego o niektórych kompozytorach nie można powiedzieć. Co do samej muzyki, ja znany hejter, muszę powiedzieć jedno: Wykonanie Prażan jest kongenialne o tyle, że nie byłbym w stanie powiedzieć, że nie dyrygował tym Jerry. To kompozytor o bardzo specyficznym, trudnym do oddania, brzmieniu, a Prażanom udało się to perfekcyjnie. Chapeau bas i pozwolę sobie za to lekko zawyżyć ocenę.
Tomek 2013-11-21 06:42
@mrcn24 - racja, pomyliło mi się Night z Cassandra :D @Paweł - weź uwagę, że tu pierwotnie nawet nie było z czego grać ;-) To jest dopiero wyczyn!
Fitek 2013-11-21 09:19
Ja tylko z prośbą o nie używanie tytułu "Skrzyżowanie Kasandry" - nie wiem kto to tak przetłumaczył, ani dlaczego film występuje pod tym tytułem na filmwebie, ale to powinien być "Most Kasandry" (każdy kto widział film ten wie).
Paweł Stroiński 2013-11-21 12:23
Tak, zdaję sobie z tego doskonale sprawę :) . Wciąż wolałbym, by nie było re-reców np. Alfreda Newmana (to dopiero specyficzne brzmienie i nie wiem, kto tak dobrze zrozumie je), ale robi to wrażenie.
Tomek 2013-11-21 13:10
Bo ang. Crossing nie oznacza tu "skrzyżowania" a raczej "przekroczenie" (mostu)
Marek 2013-11-21 17:23
@Fitek - dzięki za przydatną uwagę, tekst już poprawiony. :)
Michał Turkowski 2013-12-01 17:50
Zaskakująca muzyka, z kapitalnym, wspaniałej urody tematem miłosnym i bardzo dobrym motywem przewodnim, jakim jest wspomniany przez Marka "sygnał" na dęte blaszane. Kilka zaskakujących fragmentów, w tym zrzucający z krzesła, chóralny "Funeral: Requiem for General" czy kilka niezłych fragmentów akcji (zwłaszcza "The Car Chase"). Jako całość, nie jest to może szczególnie ważna pozycja w karierze Goldsmitha, ale jest to kawał naprawdę dobrej muzyki na poziomie. Album jest bardzo dobrze zmontowany, słucha się tego wyśmienicie. Aspekty dotyczące rekonstrukcji/wykonania, to już klasa światowa, Leigh Philips/Nic Raine/James Fitzpatrick/Prażanie, kolejny już raz pokazali pełen profesjonalizm - bezbłędnie oddane brzmienie Goldsmithowych smyczków, brutalność dęciaków, czy też niesłychany nerw kotłów(!!!)/perkusji, naprawdę zachwycają w połączeniu z fantastyczną jakością dźwięku. Kapitalna robota i wielkie brawa za odkurzenie tej dobrej muzyki. Podobnie jak koledzy - za aspekty rekonstrukcyjno-wykonawcze ścieżki - podwyższam ocenę muzyki o pół gwiazdki. Niech więc będzie ładna czwórka :)

Do tej recenzji istnieje jeszcze 8 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Salamander, the (Salamandra)

Kompozytor:

  • Jerry Goldsmith

Dyrygent:

  • Nic Raine

Orkiestrator:

  • Arthur Morton (oryginał)
  • Leigh Phillips (rekonstrukcja)

Wykonawcy:

  • The City of Prague Philharmonic Orchestra and Chorus

Wydawca:

  • Prometheus Records (1981/2013)

Producent:

  • James Fitzpatrick

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie