Szukaj: w


recenzje

Rush (Wyścig)



Formuła 1. Sport tak ekscytujący jak niebezpieczny, zwłaszcza w latach siedemdziesiątych, kiedy śmiertelne wypadki zdarzały się regularnie. W tym czasie doszło do jednej z najciekawszych rywalizacji w sportowej historii, między Anglikiem Jamesem Huntem, a legendą tej dyscypliny, Niki Laudą. Tematem zainteresował się jeden z najciekawszych angielskich pisarzy Peter Morgan. Gotowa pierwsza wersja scenariusza, konsultowana z samym Laudą, trafiła w ręce Rona Howarda, który od razu wziął projekt. Żadne studio go nie chciało, więc musiał kręcić film niezależnie, z niskim, jak na taki projekt, budżetem (trochę ponad 50 milionów dolarów). Główne role zagrali Daniel Brühl jako Lauda (spędził z nim trochę czasu, jak wspomina Austriak, bardzo się polubili) i Chris Hemsworth jako Hunt. Nie miał on takiego szczęścia, ponieważ kierowca zmarł 20 lat temu na zawał serca. Reżyserowi udało się wyciszyć własny styl, często charakteryzujący się ciężką ręką (jak np. zakończenie Pięknego umysłu), i oddać klimat rockowych lat siedemdziesiątych. Aktorzy świetnie odegrali różnice między dwiema postaciami, kontrastowanymi wręcz skrajnie. I tak Hunt jest i faktycznie był playboyem, który lubił kobiety i używki, Lauda natomiast to ostoja profesjonalizmu, która nie przysporzyła mu wielu przyjaciół wśród kierowców, choć jednym z nich, wbrew temu, jak to pokazuje film był... James Hunt. Do tego oddano jeszcze niebezpieczeństwo Formuły 1, gdzie ludzie ścigający się w tych czasach ginęli regularnie, co prawie spotkało samego Laudę.

Od Kodu da Vinci w 2006 roku Ron Howard zmienił kompozytora, którym dotychczas był z małymi wyjątkami James Horner. W tej chwili jego stałym współpracownikiem jest Hans Zimmer i to on został zaangażowany do Rush (Wyścigu). Nie był to jego pierwszy kontakt ze sportami wyścigowymi. W 1990 roku został zaangażowany do Szybkiego jak błyskawica, po którym reżyser Tony Scott wybrał go jako swego stałego współpracownika do 1998 roku, kiedy rolę tę przejął Harry Gregson-Williams. Kompozytor miał na film niski budżet, przez co orkiestra jest samplowana, a nie nagrana z żywym zespołem. Album zawiera ok. 45 minut muzyki z filmu i kilka klasycznych rockowych piosenek takich twórców jak Thin Lizzy, Steve Winwood czy David Bowie. Za wydanie odpowiedzialna jest wytwórnia WaterTower Music, a europejski dystrybutor tej ścieżki to Sony Classical.

Płytę rozpoczyna 1976. Przypominające Cienką czerwoną linię (lub dla mniej zorientowanych Incepcję) akordy na smyczki zapowiadają wprowadzenie wykonywanego przez wiolonczelę głównego tematu. Melodia ta wywołała wielkie kontrowersje z powodu jej wielkiej nieoryginalności. Porównywano ją głównie do tematu Lannisterów z Gry o tron, choć moim zdaniem jej źródło jest inne. Nie wiadomo, jaki wpływ miał Zimmer na obie ścieżki, ale temat z Wyścigu bardziej przypomina, moim zdaniem, The All-Spark z Transformersów Steve'a Jablonskiego. Po porównaniu wszystkich trzech trzeba jednak powiedzieć, że jest to raczej podobieństwo stricte strukturalne i Niemiec swój temat rozwija w zupełnie innym kierunku. Nie można jednak zaprzeczyć, że skądś pomysł ten został zaczerpnięty, a fakt, że aranżacja jest podobna zarówno do pieśni rodu Lannisterów (nawet sposób nagrania wiolonczeli jest identyczny), jak i do motywu Jablonsky'ego mogą skłaniać do refleksji.


Film w dużej mierze oparty jest na psychologicznym konflikcie między dwoma zupełnie różnymi kierowcami. Grany przez Hemswortha James Hunt nie różnił się wiele od dzisiejszych celebrytów. Był nim zresztą. Parafrazując znane przysłowie na temat marynarzy, można by, z lekką przesadą, powiedzieć, że miał kobietę na każdym torze, mimo tego próbował się ustatkować, ale wyszło mu to dopiero pod koniec zbyt krótkiego niestety życia. Nie stronił też od alkoholu (a potrafił wygrać wyścig na ciężkim kacu) i innych używek. Zimmer ilustruje go rockandrollową muzyką, której przykład mamy w I Could Show You If You Like. W filmie zresztą sam mówi, że jedyne istoty, do których naprawdę mógł się przywiązać z wzajemnością, to... papużki faliste (stąd utwór Budgie na którym kompozytor oparł swoje rozumienie postaci). Z drugiej strony natomiast Lauda, uporządkowany wręcz do bólu, wyliczający wszystko wprost matematycznie - od ryzyka śmierci w bolidzie, po charakterystykę samego samochodu. Postaci Austriaka Zimmer nie ilustruje tak przebojowo jak gwiazdorskiego sposobu bycia Hunta. Przykładem materiału pisanego z myślą o Laudzie jest relaksujące i na swój sposób piękne Glück. Na fakt, że jest to utwór dla Austriaka wskazuje jego subtelność, jasno nawiązująca do bardzo oszczędnej gry Brühla

Film o Formule 1 nie może obyć się bez scen wyścigowych. Podejście do scen akcji (często w filmie w formie sekwencji montażowych, prowadzących fabułę szybko do przodu) Zimmer pokazuje w świetnej dylogii Stopwatch i Into the Red. Pierwszy z tych utworów to narastające wejście tematu rajdu, pokazującego to, co w rywalizacji sportowej najlepsze. Drugi zaś jest dynamicznym kawałkiem akcji, opartym w części na głównym temacie i na progresjach akordowych wziętych prosto z Incepcji (mówiąc ściśle z tematu z Dream Is Collapsing) i świetnym ostinato na smyczki (dla przerażonych - zupełnie nie w stylu Batmanów czy Supermana), przejętym potem przez gitary. Tutaj twórca Szybkiego jak błyskawica pokazuje coś, co będzie pokazane jeszcze mocniej w reszcie ilustracji scen wyścigowych - powoli wkracza wątek niebezpieczeństwa tego sportu, którego Howard zupełnie nie unika, a wręcz przeciwnie, czyni je jednym z tematów filmu. Kompozytor jest ostrożny z włączaniem elementu zagrożenia stopniowo go dawkując. Dzięki temu emocje w filmie, ?wietnie podkreślane przez Zimmera, powoli zwiększają swą intensywność. Apogeum napięcia Niemcowi udało się osiągnąć w znakomitym wprost, zwłaszcza pod względem ilustracyjnym, Nürburgring. Ktokolwiek zna historię Formuły 1 choć trochę, wie, co się wtedy stało. Zimmer od początku buduje utwór akcji, który jest poważny i dramatyczny. W pewnym momencie uspokaja sytuację, wykorzystując przy tym efekt stworzony dla Jokera w Mrocznym rycerzu i perkusję wziętą z Mombasy (Incepcja). To jest to, co Amerykanie nazywają game changer. Przyznam, że w kinie fragment ten wbił mnie dosłownie w fotel. Co ciekawe, kompozytor ilustruje tutaj dwa aspekty sceny na raz - z jednej strony zapowiada życiową tragedię bohatera, z drugiej strony oddaje jego desperacką wręcz determinację, by wygrać wyścig (historycznie ostatni na tym torze, na co zresztą nie wpłynęły wydarzenia tego dnia). Następujące po tym chaotyczne wydarzenia, co świetnie pokazuje Howard, ilustruje na płycie rozczarowujące swą sztampowością, w kontekście jednak wyjątkowo efektywne, Inferno. Ten inspirowany trochę Samuelem Barberem dramatyzm wciąż, jak się wydaje, działa, mimo że może nudzić nawet zagorzałych fanów Niemca.

Co jest podstawowym wzorcem muzycznym dla Zimmera? Chciałoby się odpowiedzieć, że oczywiście Szybki jak błyskawica, ale bardzo szybko rewiduje to sama ścieżka, która z wczesnym projektem ma wspólne tylko rockowe brzmienie i optymizm samego motywu wyścigowego, który wraca w Watkins Glen. O nawiązaniach, czasem wręcz kopiach, do wcześniejszej twórczości już wspominałem, mówiąc o Incepcji. W partiach perkusyjnych na szczęście nie słychać wpływu Człowieka ze stali, perkusista jest tylko jeden, a o ile lepiej to brzmi. Jest natomiast jedna wcześniejsza, oparta na podobnych środkach i instrumentach, ścieżka Zimmera, która nawet podświadomie ukształtowała styl Wyścigu, a jest to nieco dziś zapomniane (i w swoim czasie mocno krytykowane, moim zdaniem nie do końca słusznie) Mission: Impossible II. Gitarowe ostinata, postawienie na rockowe brzmienie w muzyce akcji, z których być może częściowo czerpał także Jablonsky nie tylko w pierwszych Transformersach, ale i w dwa lata wcześniejszej Wyspie (być może stąd takie podobieństwo aranżacji w 1976) są wzięte właśnie z tamtego, pełnego zabawy i ironii, ale i niepozbawione mroku i powagi, filmu. Jest to po części zrozumiałe w sytuacji, w której Zimmer częściowo z powodów budżetowych, częściowo artystycznych (nawiązanie do epoki), postawił na takie a nie inne aranżacje.

Kontrowersyjny, choć piękny, temat główny powraca z większą siłą w ostatniej części albumu, która zaczyna się od Mount Fuji, świetnie budując oczekiwanie na potencjalnie bardzo niebezpieczny wyścig, kończący film, po czym następują wyścigowe For Love i Reign. Po raz kolejny Zimmer znakomicie łączy ekscytującą i po prostu fajną muzykę akcji z budowaniem zagrożenia, choć oczywiście już nie z taką intensywnością, jak w Nürburgring. Do tego dochodzi jeszcze świetnie wykorzystany temat główny. W filmie to wypada naprawdę dobrze, podkręcając i tak szybkie tempo narracji, ale jednocześnie nie walcząc z efektami dźwiękowymi. Chyba fakt, że kompozytor się wycofał z tej ciągłej batalii (która chyba najbardziej boli w Człowieku ze stali, bo stała się wręcz zasadą konstrukcyjną muzyki akcji) jest jedną z największych zalet muzyki w filmie. Jest słyszalna, ale nie wybija się ponad film, pozwalając zwyciężyć wyjątkowo głośnym przecież silnikom bolidów. Dzięki temu mariaż muzyki z dźwiękiem jest wprost znakomity. Nie przeszkadza to bliskiemu geniuszu utworowi akcji (nie suicie, jak niektórzy twierdzą) Lost But Won, które wręcz "robi" scenę, którą ilustruje. My Best Enemy natomiast stanowi bardzo nobliwe zakończenie albumu i zamyka historię, która dla kompozytora najwyraźniej była poświęcona wzajemnemu szacunkowi obu kierowców. Klamrę albumu stanowi natomiast, co zrozumiałe, dźwięk odjeżdżających bolidów.

Na końcu odnieśmy się do piosenek, które chyba są największą bolączką albumu. Bynajmniej nie dlatego, że są złe lub niepotrzebne. Piosenki same w sobie są świetne i stanowią klasyki swojej epoki. Do tego mają świetny klimat. Jednak ustawione zostały na płycie tak, że rujnują atmosferę, którą Niemiec buduje bardzo ostrożnie. Przez to nie najlepszy montaż płyty wydaje się jeszcze gorszy niż w rzeczywistości. Dużo lepiej by było, gdyby ustawiono piosenki albo na początku, albo na końcu albumu.

Jaka jest muzyka do Wyścigu? Kompozycja może nie należy do najlepszych w karierze Niemca, ale trzeba powiedzieć z pełną stanowczością, że to jego najlepsza muzyka filmowa od czasu Incepcji, w niektórych przypadkach wręcz wynosząca bardzo dobry film do poziomu świetnego. Można się zastanawiać, dlaczego tak się stało. Czy to inspiracja Ronem Howardem? Czy to tylko kwestia rockowego brzmienia dla "rockowej" dyscypliny sportu, co zaznacza wielu recenzentów? Na pewno instynkt kompozytora nie zawiódł. Po serii pomyłek (Czwarci Piraci z Karaibów, drugi Sherlock Holmes czy Człowiek ze stali) i ścieżek po prostu porządnych (trzeci Mroczny rycerz i ceniony Jeździec znikąd) powrót do wysokiej formy Zimmera-ilustratora na pewno cieszy. Muzyka na albumie mogłaby mieć lepszy układ utworów, można było inaczej rozłożyć piosenki, ale nie warto od razu go odrzucać. Moje pierwsze przesłuchanie było dalekie od ideału, ale potem, kiedy powoli odkrywa się strukturę ścieżki i cały pomysł, wszystko zaczyna mieć sens i można docenić niektóre niuanse. Z tego powodu i poniekąd dlatego, że nie wprowadzamy połówek w ocenach cząstkowych, ocenę na albumie lekko zawyżam, a w filmie lekko zaniżam. Nie zmienia to jednak tego, że Wyścig to Hans Zimmer w wysokiej formie - świetna muzyka filmowa, która nie do końca umiejętnie została przełożona na album płytowy.



Autor recenzji:  Paweł Stroiński
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. 1976 (2:59)
  • 2. I Could Show You If You’d Like (0:44)
  • 3. I Hear You Knocking (2:47) - Dave Edmunds
  • 4. Stopwatch (1:29)
  • 5. Into the Red (3:15)
  • 6. Budgie (1:28)
  • 7. Scuderia (0:53)
  • 8. Gimme Some Lovin’ (2:52) - Stevie Winwood
  • 9. Oysters in the Pits (1:05)
  • 10. 20% (1:01)
  • 11. Dyna-Mite (2:56) - Mud
  • 12. Watkins Glen (1:49)
  • 13. Loose Cannon (0:36)
  • 14. The Rocker (5:09) - Thin Lizzy
  • 15. Car Trouble (2:39)
  • 16. Glück (1:14)
  • 17. Nürburgring (5:34)
  • 18. Inferno (3:30)
  • 19. Mount Fuji (3:45)
  • 20. For Love (2:48)
  • 21. Reign (3:07)
  • 22. Fame (4:11) - David Bowie
  • 23. Lost But Won (6:19)
  • 24. My Best Enemy (2:31)
Czas trwania 65:08
Komentarze
champion999 2013-11-07 19:23
Muzyka do filmu wypada w miarę dobrze, jednak wtórność głównego motywu filmu za dużo rzuca się w uszy. Nie jest to "theme" nudne, muszę przyznać, ze nawet fajne, ale dawanie go w co drugiej piosence to trochę za wiele. Ogólnie "score" przyzwoite, brakuje mu jednak różnorodności i czegoś nowego, bo tak jak wspomniał autor - gdzieś już te nuty słyszeliśmy...
Mefisto 2013-11-07 19:47
Bardzo dobry tekst, zachęca do przynajmniej jeszcze jednego odsłuchu. Do mnie ta ścieżka nie do końca przemawia, kopie kopii RCP też rażą mocno, ale ponieważ filmu nie widziałem jeszcze, toteż bez oceny na razie. Tak czy siak, jest solidnie mimo minusów.
Franciszek 2013-11-07 22:46
Chryste Panie, Zimmer to chyba jedna wielka Incepcja
Wawrzyniec 2013-11-08 00:04
Świetny soundtrack do świetnego filmu! W sumie nie mam co za wiele polemizować, gdyż wszystko co najważniejsze zostało już w recenzji zawarte. Chociaż osobiście rozrzucenie piosenek uważam za plus. Gdyby były na końcu czy na początku to pewnie i tak większość by je pomijała. Nie czuję, że płynność została zatarta. Plus TDKR jest więcej niż "tylko porządny". Sam normalnie też pewnie wystawiłbym ocenę końcową 4 (5 za oddziaływanie w filmie), ale jako że teraz mnie nic nie trzyma to stawiam więcej.:)
Mieszko 2013-11-08 00:18
Recenzja interesująca, jednak zupełnie się z nią nie zgadzam. Jak dla mnie to najgorszy tegoroczny Zimmer. Kompletny brak oryginalności, a motyw główny... Skrzyżowanie "Gry o tron" z "Transformersami". Z filmem Howarda niedługo się zapoznam.
Wojtek 2013-11-08 11:32
Że Djawadi i Jablonsky rżną od Zimmera to wiadomo, ale żeby było odwrotnie?
Koper 2013-11-08 16:35
Ocena za płytę jak widać. Jak działa w filmie jeszcze nie wiem, ale pewnie obraz podniesie moją osobistą ocenę ścieżki.
Cristoph 2013-11-09 18:37
Dla mnie to kolejny po Lone Ranger świetny score. Utwór Lost but won jest perfekcyjny. Co do tematu głównego, dziwię się że nie padło tu skojarzenie z "Hours" Philipa Glassa. Moja ocena płyty wiąże się z piosenkami, według mnie są zbędne.
hubert 2013-11-09 21:40
Co to za pani na pierwszym zdjęciu? ;)
PrivateWitt 2013-11-10 00:54
Cristoph @ O podobieństwo do jakiego konkretnie utworu z Godzin Ci chodzi ? Hubert @ Seksi "Trzynastka" czyli Oliva Wilde ;)
Cristoph 2013-11-10 11:19
Do 'Dead Things'.
PrivateWitt 2013-11-10 14:34
hmmm, kiedyś strasznie zmasakrowałem ten album, ale nie mam jednak takich skojarzeń.
champion999 2013-11-12 15:24
Mogę się dowiedzieć dlaczego usunięto mój komentarz?
Mefisto 2013-11-12 17:59
Masz na myśli ten pierwszy, który cały czas się wyświetla?
champion999 2013-11-12 19:50
No mi nie wyświetla: http://imageshack.com/a/img849/9295/nzp9.png Sprawdzałem na Chrome i Operze... Myślałem, że ktoś skasował. Ale jak widzisz to ok. Mimo wszystko to dziwna sprawa...
DanielosVK 2013-11-12 20:03
Na dole masz taki fajny napis do kliknięcia: "Pokaż wszystkie".
champion999 2013-11-13 09:21
Rzeczywiście:)...
Mefisto 2013-11-13 21:39
Ocena po filmie - solidne 4, bowiem parę zarzutów mimo wszystko mam. Na albumie mogli przede wszystkim darować sobie piosenki (w filmie właściwie tylko 2 mają znaczenie) i nieco lepiej go zmontować. W filmie muzyka sprawuje się świetnie podczas wyścigów, zżynki także nie irytują już tak mocno, niemniej można ich było uniknąć. Tak czy siak i tak najlepszy HZ od dawna.
Cristoph 2013-11-16 00:53
Dziwne, ktoś jako ja odpowiedział na pytanie z jakim utworem kojarzy mi się główny temat Rush...oczywiście z pierwszym utworem z Hours..The Poets Act. Te same "niemal" skrzypce. Proszę bardzo można się nabijać, za stary jestem i ponad 20 lat słucham muzyki Zimmera i Glassa. I w Poets Act jest ten sam smutek co w początku Lost but won. Swoję drogę słucham tego utworu codziennie jadąc do pracy,dawno nic mnie tak nie nakręciło jak ten kawałek...no może poza muzą z Drk Knight:) A ten palant który udzielił odpowiedzi w moim imieniu, proszę żeby odpowiadał w swoim.
Cristoph 2013-11-16 01:10
Sorry za literówki, pośpiech:) Mam pytanie do recenzentów...czy to jest jakaś moda czy trend by w KÓŁKO powtarzać o wtórności Zimmera i odwoływać się do Incepcji? Rozumiem, że to ulubiona płyta Hansa tak? bo ja akurat nie zauważyłem w niej czegokolwiek więcej, by była wyznacznikiem czegokolwiek..Po 20 latach słuchania muzyki Zimmera, którego pokochałem (twórczość), gdyż zawsze jego nowa płyta trafiała w mój stan emocjonalny...jedyną rozbieżnością był czas Man of Steel...ale Lone Ranger..Rush...12 years a slave..znowu trafiają, i sądzę, krytykanci, że brakuje wam lat spędzonych z muzyką Zimmera, żeby krytykować go i twierdzić, że jest słaby itp...TYPOWE RECENZJE POLSKICH RECENZENTÓW...tu komentatorów:). Recenzja płyty, jest rzetelna:)
Mieszko 2013-11-17 23:45
Ocena za oddziaływanie muzyki w filmie Rona Howarda, który zaliczam do ścisłej czołówki 2013 roku. Wyśmienite kino!
Mieszko 2013-11-18 00:33
Ostateczna nota za album. Na płycie to najgorszy tegoroczny Zimmer (podtrzymuję swoje zdanie). W kontekście obrazu zaś "Rush" jest zdecydowanie słabsze niż "Man of Steel", a lepsze od "The Lone Ranger". Trzy gwiazdki ogółem.
Mieszko 2013-11-18 09:51
Czy jest w planach recka muzyki Zimmera do "Frosta/Nixona"?
Paweł Stroiński 2013-11-18 10:35
Jest, to tekst, do którego zabieram się od dawna :) .
Marek 2013-11-27 22:41
Dobry score, który przedkłada intuicję nad intelekt - i słusznie (w tym przypadku i w tym wykonaniu). Cała dramatyczna warstwa działa trochę na zasadzie odruchów warunkowych, co pasuje do tempa sekwencji wyścigowych i do ich charakteru (w jednej scenie Hunt uczy się na pamięć ruchów, jakie powinien wykonać w kabinie bolidu i sprowadza kierowanie samochodem do roli odruchu). Normalnie narzekałbym na takie uproszczenie, ale tutaj to działa i ma sens. Z drugiej strony Zimmer może i odstąpił od nieszczęsnego przekrzykiwania się z sfx, ale przez to część score'u trochę ginie (np. połowa Nurburgring) - wprawdzie lepsze to niż kaleczenie słuchu widzów, ale Howard powinien inaczej dogadać się z montażystami dźwięku, ściszyć przynajmniej w paru momentach ryk bolidów. Na minus zaliczam kilka kawałków, które są bardziej instrumentalami piosenkowymi niż faktycznym scoringiem i przez to nie mają żadnej dramaturgicznej wartości. Za film daję 4, za oryginalność 2, za album mocne 3. Ogólnie chyba faktycznie najsolidniejsza muzyka Zimmera w tym roku, a już na pewno najmniej przekombinowana i najbardziej intuicyjna.
Mystery 2013-12-28 18:54
No, no, jednak Hans ładnie ugryzł ten score.
jacek 2014-01-25 09:43
Czy będzie recenzja 12 Years of Slave i wyżej wspomnianego Frost/Nixon? :)
Paweł Stroiński 2014-01-25 11:39
Frost/Nixon będzie na pewno. 12 Years a Slave miałem robić, ale mam coraz większe wątpliwości, widząc, że cenię ten score bardziej niż praktycznie wszyscy fani gatunku :D . Być może po prostu zostawię tę ocenę dla siebie :)
Koper 2014-01-25 11:44
Najpierw chyba by musieli to wydać po ludzku, a raczej się nie zanosi, bo i nie ma czego wydawać.
jacek 2014-01-25 12:06
No, jest promo i chyba dwa kawałki na oficjalnym :p
Mieszko 2014-01-28 15:15
Paweł! Jestem ciekaw, za co tak bardzo cenisz muzykę do "12 Years a Slave" (filmu, który dostaje nagrody jedynie za temat w nim poruszony, a nie za faktyczną wartość). Liczę, że recka jednak się ukaże. Właśnie słucham ścieżki do "Rush" (zupełnie olanego na Oscarach - SKANDAL do potęgi!). Chyba naciągnę do trzech gwiazdek.
Paweł Stroiński 2014-01-28 15:33
Recenzja będzie, ale nie moja :) . Za co? Za to, że Hans doskonale zrozumiał kontrast między walką o godność (co reprezentuje temat Solomona) a sprowadzenie człowieka do instynktu, za to że spotting jest tak ostrożny, też.
Mieszko 2014-01-28 17:25
Za płytę niech Zimmer ma trójkę, ale więcej już na pewno ode mnie nie dostanie. Ponadto podwyższam ocenę za film do 4+. Jeśli chodzi o notę końcową, dla mnie naprawdę mocne cztery gwiazdki. Potraktowałem zbyt surowo ten soundtrack. Lepszy jako całość niż "The Lone Ranger", a gorszy od "Man of Steel" i "The Bible". A wracając jeszcze do "Rush". Już wiem, jaki był powód braku jakiejkolwiek nominacji dla tego obrazu. Formuła 1 w Ameryce jest nazbyt egzotycznym sportem. Powinien być film nominowany w dziesięciu kategoriach (jeden z filmów roku 2013!).
Krystian 2014-09-30 13:25
Czy jest w planach recenzja A League of Their Own?
Marek 2014-09-30 15:53
Czekamy na porządne wydanie i wtedy na pewno będzie recenzja. :)

Rush (Wyścig)

Kompozytor:

  • Hans Zimmer

Muzyka dodatkowa:

  • Lorne Balfe
  • Bryce Jacobs
  • Jasha Klebe
  • Michael Brook

Soliści:

  • Martin Tillman (wiolonczela)
  • Satnam Ramgotra (perkusja)
  • Michael Brook (gitary)
  • Stephen Lipson (gitary)
  • Bryce Jacobs (gitary)
  • Hans Zimmer (syntezatory)

Wydawca:

  • WaterTower Music/Sony Classical (2013)

Producent:

  • Hans Zimmer
  • Stephen Lipson

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie