Szukaj: w


recenzje

Don't Be Afraid of the Dark (Nie bój się ciemności)


Guillermo del Toro w ostatnich latach wyprodukował całą masę filmów, do grona których załapała się konkretna liczba horrorów. Wspólnym mianownikiem tych ostatnich była w większości przypadków osoba Fernando Velazqueza; dzięki Del Toro i Velazquezowi filmy te nabrały określonego muzycznego stylu, łączącego klasyczne, orkiestrowe chwyty grozy z melodramatyczną liryką. Don't Be Afraid of the Dark pokazuje, że ten emocjonalny, obyczajowy element to nie tylko wkład własny hiszpańskiego kompozytora; jest on raczej sygnaturą kina Del Toro, obecną w większości pobłogosławionych przez niego przedsięwzięć, wywodzącą się jeszcze z czasów współpracy reżysera z Javierem Navarrete.

Piszę o tym z tej przyczyny, że nad skomponowaną przez Marco Beltramiego i Bucka Sandersa ścieżką dźwiękową do Don't Be Afraid of the Dark obszernie roztacza się emocjonalna aura właściwa projektom hiszpańskiego twórcy. Wprawdzie w warstwie brzmieniowej ilustracja Beltramiego i Sandersa jest mocno osadzona w tradycji amerykańskiej muzyki filmowej (Goldsmith, Young, czytelne parafrazy Bernarda Herrmanna), niemniej koncepcyjnie praca ta ma w sobie wiele z iberyjsko-latynoskiego ducha, który charakteryzował horrorowe dokonania Velazqueza z ostatnich lat.

Powyższe rzuca się w oczy choćby z tego względu, że Beltrami, nawet jako spec od kina grozy, nie ma raczej opinii kompozytora od wielkich emocji i melodramatów. Tymczasem Don't Be Afraid of the Dark to od strony muzycznej jeden z najbardziej dosadnych i sugestywnych lirycznie amerykańskich horrorów ostatnich lat. Kołysanka poświęcona małej Sally, mimo że opiera się na chwycie do przesady już wyeksploatowanym przez kino grozy, zaaranżowana jest na orkiestrę z takim wyczuciem i smakiem, że w swoich finałowych taktach eksploduje wręcz wzruszeniami, jakich nie powstydziłby się niejeden dramat obyczajowy. Jak na horror przystało, jest to oczywiście stosunkowo proste opowiadanie o emocjach, niemniej takie utwory, jak Gramophone Lullaby, Sally's Lullaby, Don't Turn Out the Lights, czy Treesome mają liryczną jakość, jakiej próżno szukać w większości współczesnych produkcji grozy – nie tylko tych amerykańskich.

To emocjonalne oblicze ścieżki Beltramiego i Sandersa nie kończy się na temacie głównej bohaterki – obaj kompozytorzy z dużą elegancją łączą aspekt obyczajowy z kreacją przygnębiającej, chmurnej atmosfery. Prym wiedzie tutaj drugi motyw o charakterze melodramatycznym, który w pełnej krasie wybrzmiewa w znakomicie zilustrowanej, podkreślonej subtelnym chóralnym akompaniamentem, sekwencji Garden Music, wiążącej samotność i wyobcowanie Sally z elementem powoli odkrywanej, mrocznej tajemnicy. Zwieńczeniem tego wątku jest pięknie rozpisane na orkiestrę, emocjonalne pożegnanie w Return to Blackwood, które powinno przypaść do gustu wszystkim miłośnikom wzruszających, melancholijnych finałów, z jakich słynęli kompozytorscy mentorzy Beltramiego.

Co do muzyki stricte horrorowej, to Don't Be Afraid of the Dark jest w tej materii najzupełniej klasyczne, niemal pozbawione charakterystycznych dla twórcy Hellboy'a zabaw brzmieniem. W tym aspekcie ścieżka pachnie raczej orkiestrowym wyrobnictwem, podobnie zresztą jak i projekty Velazqueza, aczkolwiek takie utwory, jak Gardener Gets Snipped, Library czy monumentalne Goblin Trouble ukontentują zapewne ortodoksyjnych fanów tradycyjnego podejścia do gatunku. Bardzo sympatyczny i zapadający w pamięć jest również utwór pod napisy tytułowe filmu, ze schizofreniczną werwą, jakiej nie powstydziłby się inny współpracownik Del Toro, Danny Elfman.

Tematy, brzmienie, emocjonalizm – te elementy stanowią o sukcesie ścieżki Beltramiego i Sandersa i stawiają ją na górnej półce ilustracji horrorowych ostatnich lat. Nietrudno zauważyć, że sukces ten wynika z naginania reguł gatunkowych, eklektyzmu wysuwającego na pierwszy plan walory melodramatyczne ścieżki. I dlatego tych wszystkich, którzy w muzyce do horroru chcieliby widzieć coś więcej niż jednowymiarowe straszydło, do sięgnięcia po powyższy score zachęcam...



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1.  Gramophone Lullaby (01:27) 
  • 2.  Don't Be Afraid Of The Dark Main Titles (01:22) 
  • 3.  Sally Arrives At Blackwood Manor (02:42) 
  • 4.  Lamb Lamp Lambency (01:07) 
  • 5.  Sally's Lullaby (02:13) 
  • 6.  Garden Music (02:24) 
  • 7.  Into The Basement (03:19) 
  • 8.  Sneaky Sally (00:50) 
  • 9.  Silly Sally (02:11) 
  • 10.  Tooth Fairy's Gift (01:23) 
  • 11.  Gardener Gets Snipped (05:32) 
  • 12.  Treesome (02:46) 
  • 13.  Don't Turn Out The Lights (02:04) 
  • 14.  Bed Bugs (01:42) 
  • 15.  Shrink Rap (01:22) 
  • 16.  Sally Leaves (02:51) 
  • 17.  The Library (04:01) 
  • 18.  Goblins In The Garage (03:59) 
  • 19.  Goblin Trouble (07:34) 
  • 20.  Return To Blackwood (02:38) 
  • 21.  Voices From The Pit (01:23) 
Czas trwania: 54:50
Komentarze
Tomasz Goska 2013-10-10
18:34
Mistrzowski thrilling w wykonaniu Marco. Widać, że ma chłopina dryg do takich produkcji. Szkoda tylko, że filmu nie widziałem, by docenić muzykę w obrazie. Trzeba więc koniecznie nadrobić.
Marek 2013-10-10
18:46
Film jest bardzo zły, więc nie polecam, ale muzyka gra w nim zacnie. ;)
Koper 2013-10-10
18:56
"Bardzo" to może nie, niemniej cienki, taki horrorek "familijny" bym rzekł, zważywszy na osobę producenta to mocno rozczarowujący. Nie pamiętam już dokładnie roli muzyki w nim, ale raczej jakaś nadzwyczajna nie była, choć na tle nijakiej reszty się wyróżniała. Ale jak Marek sugeruje - nie warto tracić na obraz czasu, lepiej pozostać przy samym score.
Tomek 2013-10-10
20:17
Marek recenzuje Beltramiego? Aż podniosłem wysoko brew :D No, ale musiało być tam coś nietuzinkowego, żeby ta recenzja powstała :-) W sumie soundtrack przeszedł kompletnie bez echa (tak jak produkcyjniak Del Toro) a widać, że trzeba będzie nadrobić. Marek, może w końcu przekonasz się w warstwie horrorowej też do dokonań Banosa i całego zastępu hiszpańskich melo-dramaturgo-thrillerowców ? ;-)
Koper 2013-10-10
20:36
Z Hiszpanów Maras uznaje tylko Iglesiasa i Navarrete. ;)
Mefisto 2013-10-10
22:21
No swego czasu było to niezłe zaskoczenie. Generalnie i po latach to solidna porcja filmówki.
Mieszko 2013-10-11
02:26
Do poziomu "3:10 to Yuma" oraz "Knowing" trochę mi brakuje, ale ogólnie rzecz naprawdę przyzwoita. Z całą pewnością jest to najlepszy Beltrami w horrorze.
Mystery 2013-10-12
17:04
Pełna zgoda z chwalącymi, wyjątkowo dobry Marco i score do horroru.

Don

Kompozytor:

  • Marco Beltrami
  • Buck Sanders

Dyrygent:

  • Brett Kelly
  • Andrei Laptev (chór)

Orkiestrator:

  • Bill Boston
  • Rossano Galante

Wykonawcy:

  • Sydney Scoring Orchestra
  • Cantillation Choir

Wydawca:

  • Lakeshore Records (2011)

Producent:

  • Marco Beltrami
  • Buck Sanders

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie