Szukaj: w


recenzje

Pelican Brief, the (Raport Pelikana)



Alan J. Pakula był jednym z najwybitniejszych amerykańskich reżyserów, choć jego najbardziej znane filmy pochodzą z lat siedemdziesiątych. Niektóre z nich należą już do klasyki kina, a do tych popularniejszych można zaliczyć trylogię thrillerów spiskowych – gatunku w tej dekadzie wyjątkowo popularnego. Mowa tutaj o Klute, Syndykacie zbrodni i Wszystkich ludziach prezydenta, których podobno do tej pory puszcza się w USA studentom dziennikarstwa. W 1993 roku powieść Johna Grishama, pt. Raport Pelikana, której fragment został wysłany do producentów, ponieważ autor liczył na szybką adaptację, zafascynowała go na tyle, że nie tylko podjął się jego reżyserii, ale i sam napisał scenariusz. Julia Roberts, gdy się dowiedziała, że autor stworzył postać Darby Shaw myśląc o niej, przyjęła główną rolę bez przeczytania scenariusza. Do filmu dołączył również Denzel Washington wcielając się w postać dziennikarza Graya Granthama. Najciekawszym elementem filmu jest bardzo staroświecki wizualny styl, odwołujący się do filmów, które twórca Wyboru Zofii tworzył w latach 70. Napięcie jest budowane w sposób bardzo powolny, prawie (mimo ruchu kamery) wręcz statyczny. Spiskowa opowieść toczy się wolno i wymaga od widza wiele uwagi. Jest to film sprawny i trzymający w napięciu, może nie najlepszy w karierze Pakuli, ale na pewno nie taki, którego mógłby się wstydzić.

Reżyser współpracował z wieloma kompozytorami, głównie z Michaelem Smallem, ale nie można zignorować krótkiej muzyki Davida Shire'a do Wszystkich ludzi prezydenta czy Oscarowej ścieżki do Wyboru Zofii Marvina Hamlischa. Raz (przy Uznanym za niewinnego) współpracował z samym Johnem Williamsem. Do Raportu Pelikana trafił natomiast robiący coraz większą karierę James Horner w roku, w którym zrobił chyba najwięcej projektów w karierze. Dla tego typu intelektualnego thrillera kompozytor miał już ustalone brzmienie, chociaż jego najbardziej popularna odsłona miała zostać stworzona dopiero dwa lata później, przy okazji Apollo 13. W roku premiery filmu płytę z ponad 50 minutami materiału wydało Big Screen Records i o niej będzie tu mowa.

Album rozpoczyna Main Title, które odsyła do thrillerowego brzmienia, jakie wcześniej uświadczyć mogliśmy w Sneakersach. Mamy więc delikatną perkusję, znany nam już motyw - tam na saksofon, tutaj na (chyba elektroniczny) wokal, niezastąpiony fortepian, wykonujący bardzo prosty motyw, który odegra w ścieżce wielką rolę strukturalną, i elektronikę. Horner bardzo umiejętnie buduje atmosferę tajemnicy z udziałem podskórnie ujawniających się emocji. Ścieżka do Sneakersów miała duży ładunek lekkości, powiązany z faktem, że film jest w dużej mierze komedią. W przypadku Raportu Pelikana mamy do czynienia z czymś dużo poważniejszym i mroczniejszym.

Z początku może dziwić, że muzykę tę można podzielić nawet nie na dwa, ale wręcz na trzy światy. Pierwszym jest budujące napięcie underscore, drugim muzyka akcji, trzecim zaś temat Darby, któremu poświęcona zostanie głębsza analiza, bo, niestety, było to przedmiotem nieporozumień recenzentów. Suspense tworzony jest w sposób bardzo subtelny, co może zniechęcić słuchacza, nawet lubiącego stylistykę Apollo 13. Horner operuje głównie delikatną perkusją (choć też nie zawsze do końca delikatną) i zmianami harmonicznymi. To, w jaki sposób kompozytor wyprowadza dysonanse (zwłaszcza w miejscach gdzie się ich nie spodziewamy) jest godne podziwu, a w przypadku thrillera spiskowego ma to szczególny sens. Świetnym przykładem takiego powolnego budowania napięcia jest The Killing w mistrzowski sposób ujawniający preferencje kompozytora co do instrumentacji i tworzenia instrumentalnych kolorów (dość niespodziewane i wręcz podskórne pod względem emocjonalnym włączenie oboju). Fascynują również precyzyjne crescenda zwodzących widza oczekującego po nich zakończenia sceny. Znakomite jest także coraz bardziej duszne i narastające Planting the Bomb, które w filmie brzmi jednak inaczej. Czyżby kompozytor umieścił na płycie swój oryginalny utwór? Nerwowe smyczki, wybuchy fortepianowe połączone z wręcz paranoicznymi szybkimi nutami, wprost cudowne wykorzystanie perkusji…


Action score jest brutalny i ostry. W kinie akcji tego okresu kompozytor znany był z bardzo specyficznego wykorzystania, co najmniej czterech, fortepianów. Muszę się przyznać, że kiedy oglądałem film Pakuli po raz pierwszy, irytowała mnie przede wszystkim jej atonalność, która trochę gryzie się z dość, mimo wszystko, statycznie budowanymi przez reżysera sekwencjami. Ma to jednak głębszy sens. Tak ostra ilustracja pościgów podkreśla przede wszystkim pogłębiającą się paranoję samej Darby, która chciałaby dożyć swoich dwudziestych piątych urodzin, a sama nie do końca wie, kogo ma po swojej stronie. Kontakt z Grayem Granthamem i zaufanie mu mają z jej strony charakter raczej desperackiej próby przeżycia. Pasuje to także do podstawowejzasady thrillera spiskowego, czyli ciągłego budowania coraz bardziej dusznej atmosfery osaczenia i paranoi. Pod tym względem James Horner zdecydowanie nie zawodzi. Przykładów muzyki akcji nie mamy w tej ścieżce zbyt wielu - wyjątkowo dynamiczne (i z emocjonalnym zakończeniem) Hotel Chase, a także Chasing Gray. Mistrzostwem świata jest natomiast wyjątkowo nieoryginalne, ale jednak wciąż przekonujące Garage Chase. Znawcy Hornera od razu rozpoznają, co to za styl. Jest to bodaj druga inkarnacja Playtronics Break-In. Nie jest to oczywiście najlepsza jego wersja. Tę uświadczymy w formie wprost genialnego MasterAlarm z Apollo 13. Połączenie budowania napięcia z wybuchową muzyką akcji jednak jest ekscytujące i wciąż działa.

Ciche budowanie napięcia i bardzo głośna, ostra, muzyka akcji mogą wydawać się wyjątkowo niespójne, co krytykowali niektórzy recenzenci, ale wbrew ich opiniom, należy zauważyć, że Horner ma spajający wszystko narracyjny pomysł. Niespieszny fortepianowy motyw, pojawiający się już w Main Title, przewija się przez całą ścieżkę i zapowiada temat samej Darby. Decyzja, by zawrzeć na płycie koncertową jego wersję (Darby's Theme), której nie uświadczymy w filmie, jest z komercyjnego punktu widzenia uzasadniona, ponieważ muzyka ta nie jest prosta w odbiorze, choć niestety trzeba powiedzieć, że trochę przekłamuje kompozytorską wizję ścieżki. Fortepianowy motyw stanowi bowiem podstawę konstrukcji głównego tematu, który w filmie w pełnej wersji pojawia się dopiero na samym końcu. Ma to bardzo ważkie znaczenie - w momencie, kiedy intryga zostaje rozwiązana, Airport Goodbye stanowi rodzaj kojącego wybuchu, mówiącego nam, że ideały zostały obronione, a główna bohaterka jest bezpieczna. Warto zaznaczyć, że w temacie są zawarte delikatne elementy Coplandowskiej Americany, choć nie narzucają się w taki sposób, jak np. w późniejszym Stanie zagrożenia. Konstrukcja ścieżki, oparta, jak już mówiłem, na powolnym budowaniu napięcia nie pozwalała na wpleceniu całego tematu do reszty muzyki, a fortepianowy motyw, rozpoczynający samą melodię, przełożony na skalę mollową (wiązaną zresztą w powszechnym odbiorze ze smutkiem), jest dużo bardziej wszechstronny i wspomaga budowanie niepokoju. Jego elementy słyszymy zresztą w pełnym desperacji Darby's Emotions doskonale ilustrującym stan bohaterki w scenie. Jest to bardzo inteligentne i przemyślane rozwiązanie, które nie pozwala uznać tej ścieżki za niezainspirowaną, jakby chcieli niektórzy recenzenci.

Owszem, Raport Pelikana jest muzyką wysoce nieoryginalną. Trzeba jednak powiedzieć, że uznanie jej za ubogiego krewnego Sneakersów jest wobec narracyjnych pomysłów Hornera niesprawiedliwe. Specyficzny gatunek filmu Pakuli, a jest nim thriller spiskowy, wymaga muzyki, która się nie narzuca, choć zdarza się to kompozytorowi – głównie w formie wybuchów perkusji. Ponad pięćdziesiąt minut takiej muzyki na płycie to chyba trochę za dużo, choć trudno by było znaleźć materiał, który powinno się wyciąć (może Bourbon Street?). Na pewno nie jest to ścieżka przebojowa, bo z powodu swojego kontekstu, nawet nie powinna być. Z początku mocno nie jej nie doceniałem, jednak ostra muzyka akcji przestała mi przeszkadzać.Jak zwykle w przypadku Jamesa Hornera, nie można nic zarzucić zawartości technicznej muzyki. Przeciwnie, jest ona godna podziwu. Być może z powodu swojej małej przebojowości, a być może dużej nieoryginalności, Raport Pelikana został zapomniany chyba nawet przez fanów kompozytora. Moim zdaniem nie do końca słusznie.



Autor recenzji:  Paweł Stroiński
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Main Title (02:32)
  • 2. The Pelican Brief (03:51)
  • 3. Researching The Brief (01:32)
  • 4. Hotel Chase (04:02)
  • 5. The Killing (03:17)
  • 6. Bourbon Street (04:06)
  • 7. Planting The Bomb (04:17)
  • 8. Chasing Gray (03:16)
  • 9. Darby's Emotions (03:37)
  • 10. Darby's Theme (03:57) (nie występuje w filmie)
  • 11. Morgan's Final Testament (01:49)
  • 12. Garage Chase (05:00)
  • 13. Airport Goodbye (10:39)
Czas trwania: 51:55
Komentarze
Mefisto 2013-08-24
18:26
Czy ja wiem, czy nie do końca słusznie? W filmie brzmi ona wg mnie przeciętnie, a na płycie jest zbyt monotonna, nijaka i za długa. Średniak.
Mieszko 2013-08-24
23:03
Porażka niemal na całej linii. Słusznie zapomniany soundtrack.
Mystery 2013-08-28
19:37
I ja średnio przepadam za tym Hornerem, ale że zadanie w filmie spełnia dobrze, 3 niech będzie

Pelican Brief, the (Raport Pelikana)

Kompozytor:

  • James Horner

Dyrygent:

  • James Horner

Orkiestrator:

  • Don Davis
  • Thomas Pasatieri

Soliści:

  • Randy Kerber
  • Ian Underwood
  • Ralph Grierson
  • Michael Fisher

Wydawca:

  • Big Screen Records (1993)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie