Szukaj: w


recenzje

Trinity and Beyond: The Atomic Bomb Movie


Jak muzycznie zilustrować wybuch bomby atomowej? Chociaż na ekranie swoje interpretacje prezentowali już tacy twórcy jak Brad Fiedel (Terminator 2), Jerry Goldsmith (Suma wszystkich strachów) czy David Arnold (prolog Godzilli), żaden soundtrack nie zrobił tego chyba tak efektywnie i efektownie jak Trinity and Beyond: The Atomic Bomb Movie. Peter Kuran, amerykański filmowiec i twórca efektów wizualnych w 1995 roku zrealizował długometrażowy dokument o historii bomby atomowej i wyścigu nuklearnym pomiędzy wielkimi mocarstwami z czasów zimnej wojny. Ukazuje on tajne dotąd materiały filmowe z przeprowadzanych testów z użyciem tej najbardziej niszczycielskiej z broni, przedzielane wypowiedziami fachowców oraz pracowników programu atomowego i dodatkową narracją Williama Shatnera. Z uwagi na niecodzienne wrażenia wizualne i rozmach prezentowanych na ekranie wydarzeń, jedyną logiczną drogą, by wzmocnić przekaz filmu, było wykorzystanie równie ekspansywnej, potężnej muzyki. Z tego też względu Trinity and Beyond to przedsięwzięcie niecodzienne, za które odpowiada znany w światku soundtrackowym przede wszystkim z wysoko ocenianych re-recordingów muzyki Złotej Ery duet William Stromberg i John Morgan. Wraz z min. Edgardo Simone, orkiestratorem Danny’ego Elfmana, do pracy zaprzęgli nie byle kogo, bo współpracującą z nimi często Moskiewską Orkiestrę Symfoniczną i Chórem, znanymi u nas przede wszystkim z najlepszych prac Michała Lorenca z początku lat 90-ych. Efekt ten dał piorunujące, symfoniczne dzieło.

Zespół pod przewodnictwem Stromberga stworzył na potrzeby tego dokumentu muzykę kolosalną w rozmiarze, ale dzięki swojemu wyczuciu orkiestracyjnemu i kompozytorskiemu talentowi, nie sposób powiedzieć o niej, że to ściana dźwięku, która zapada się pod własnym ciężarem. Co najciekawsze (i chyba nie dziwiące), biorąc pod uwagę pole zainteresowań duetu Stromberg-Morgan, w muzyce często można wychwycić dosłowne lub stylistyczne odwołania do klasycznej, orkiestrowej estetyki muzyki Złotej/Srebrnej Ery, twórców takich jak Erich Wolfgang Korngold, Bernard Herrmann czy Max Steiner. Zrozumiałe jest to przynajmniej z dwóch powodów. Pierwszym jest okres, w którym rozgrywa się „akcja” filmu (od pierwszego ameryk. testu w Nowym Meksyku w 1945 r., po pierwszy chiński – 1964 r.); drugim rozległe, symfoniczne brzmienie, które było wizytówką muzyki filmowej tamtych czasów. Mimo tych zapożyczeń, w żaden sposób nie czynią one ścieżki dźwiękowej przestarzałą, a działają na zasadzie pewnych smaczków czy też stylistycznych ozdobników, jak ilustracja pod sekwencję z kronikami filmowymi ówczesnych czasów. Czasami pełnią nawet rolę subtelnych muzycznych żartów, które „rozładowują” atmosferę charakteryzującej ten score muzycznej powagi (a nawet grozy), przybierając formę zawadiackich przygrywek czy przerysowanych marszów. Sporą ilość utworów charakteryzuje militarystyczny charakter poprzez użycie werbla i kotłów.

Wspomniana muzyczna powaga jest tu jednak znacząca, bo jak inaczej odnieść się do śmiercionośnej i destruktywnej siły generowanej przez nuklearną eksplozję? Stromberg i Sp. w wielu momentach próbują do muzyki przemycić złowrogą i tajemniczą atmosferę, czy to przez zabiegi znane z horrorowych ilustracji w stylu Christophera Younga, czy przez budujące suspense momenty wyciszenia i sporadycznego underscore’u. Jak sam Stromberg mówi o ścieżce: ”Zauważyć można stałe muzyczne zmagania pomiędzy podziwianiem zapierających dech widoków a grozą bomby atomowej”. Szczególnie fascynujące są momenty, gdy kompozytorzy zbliżają się do religijnej czy też mistycznej stylizacji, która gościła w pracach Johna Williamsa z lat 80-ych. Atmosferę naturalnie tworzy również praca z chórem, od jego brutalnych, dynamicznych zrywów po mroczne nucenia i śpiewy. Trudno w kontekście filmu dokumentalnego mówić o pracy lejt-motywicznej, niemniej można tu wychwycić główny, właśnie nieco mistyczny motyw (szczególnie w połączeniu z gwałtownymi wejściami chóru), który towarzyszy nam już od pierwszego ujęcia w filmie ukazującego najazd kamery na monument stojący na miejscu dziewiczej detonacji w Nowym Meksyku. Buduje to niezwykły klimat, przypomina o złowrogim przeznaczeniu bomb i kilka razy pojawia się jeszcze tak w obrazie jak i na płycie.

Praktycznie każda z ponad dwudziestu sekwencji na soundtracku zaskakuje i imponuje techniczną stroną wykonania albo kompozycji. Do najbardziej spektakularnych należy na pewno gwałtowne scherzo w połączeniu z elektryzującym chórem w Hiroshima (potem powtórzone w finale w China Gets the Bomb z chińską stylizacją) oraz mroczną, wyjętą z koszmaru sennego konkluzją. Inspirowany silnie Sokołem morskim Korngolda jest Operation Crossroads z genialną, „płynącą” sekcją smyczkową, ukazując na ekranie armadę amerykańskiej floty przygotowującą się do wybuchu bomby na Pacyfiku. Utwór ten ma zaskakująco przygodowy charakter. Podobnież Operation Ranger-Able, mocno przypominający spuściznę muzyki Kina Nowej Przygody w osobie Williamsa czy Alana Silvestri. Imponuje aplikacja partii chóralnych w skomponowanym przez Lenniego Moore’a Deus Vult, ponad mrocznym underscorem. Ciekawe (i zasadne) jest użycie kościelnych dzwonów w smutnym Nautical Graveyard autorstwa Morgana. W Russia Gets the Bomb twórcy natomiast nieco bezczelnie nawiązują do spuścizny rosyjskich mistrzów klasyki a gwałtowny marsz The Hood Device zdradza aż nazbyt inspirację Marsem Gustava Holsta. Inspiracje czytelne, ale aranżacje pierwszorzędne. Z kolei w skomponowanym przez Simone Castle Bravo dochodzi do starcia apokaliptycznego chóru Moskwian z kolejnymi kulminacjami orkiestry, przypominając bardzo inną pracę Younga – Bless the Child. Wysoki, żeński zastęp wokalny nadaje elegijnego charakteru Christmas Island Tests. Kłopoty symfonicznego bogactwa...

Z tego też względu Trinity and Beyond należy rozpatrywać bardziej jako serię niezależnych fragmentów, stworzonych pod konkretne sekwencje w filmie, choć album jako całość pozostaje zaskakująco stylistycznie jednorodny. Ma to dwa zasadnicze plusy w jego odbiorze przez słuchacza. Po pierwsze wysoka „słuchalność”, a po drugie, mamy do czynienia ze zwartymi, zamkniętymi kompozycjami z wyraźnie zaznaczonymi rozwiązaniami (bez typowych ‘urwań’, które zdarzają się w zwykłej filmówce), przeważnie w postaci muskularnej fanfary w końcówce. Kwestia typowej ilustracyjności właściwie tu nie istnieje. Inna zaleta to umiarkowany czas grania, który zamyka się poniżej godziny, co przy muzyce tego kalibru ma niebagatelne znacznie. Pozycja ta, nie ukrywam, będzie gratką dla wszystkich fanów wystawnego, spektakularnego, symfonicznego grania. W bród tu charakterystycznych choćby dla muzyki do kina science-fiction kulminacji orkiestry, uderzeń w talerze, monumentalnych uniesień sekcji dętej, gdzieś tam wskazując na symfoniczne dokonania (szczególnie w doskonałych orkiestracjach) Elliota Goldenthala, Davida Arnolda i wspomnianego Younga. Dodajmy do tego fantastyczne wykonanie moskiewskich muzyków oraz przestrzeń nagrania. Stromberg, Morgan oraz koledzy stworzyli pod względem orkiestrowego rozmachu i wykonania według mnie jedną z najlepszych, epickich w pełnym tego słowa znaczeniu, prac lat 90-ych. Warto zauważyć także na kolaboracyjny charakter tego przedsięwzięcia i ważną rolę każdego z twórców – oprócz Stromberga, na przedniej okładce wymienieni są także jego koledzy (choć mniejszą czcionką). Muzyka została wydana pierwotnie przez wytwórnię VCE, natomiast w 2004 roku pojawiła się wersja zremasterowana przez BSX Records, która jest przedmiotem tej recenzji. Do dostania jest raczej tylko z USA, co nieco komplikuje jej dostępność. Istnieje również kompozytorskie Promo. Ogólnie rzecz biorąc, na pewno nie pomylimy się inwestując swój czas w tą dość niecodzienną pozycję. Muzyka prawdziwie nuklearna.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Monument Site/100 Tons of TNT (3:00) – William Stromberg
  • 2. Newsreel Parts 1 & 2 (2:44) – John Morgan/William Stromberg
  • 3. Fat Man and Little Boy (1:49) – William Stromberg
  • 4. Hiroshima/Nagasaki Requiem (3:31)William Stromberg
  • 5. Operation Crossroads (1:18)William Stromberg
  • 6. Armada Annihilation (2:13) – John Morgan
  • 7. Deus Vult (2:19)Lennie Moore
  • 8. Nautical Graveyard (1:58) – John Morgan
  • 9. Operation Sandstone (2:20) – Edgardo Simone
  • 10. Improved Stockpile Bomb (1:10) - William Stromberg
  • 11. Russia Gets The Bomb (1:05) - William Stromberg
  • 12. Operation Ranger-Able (2:22)John Morgan
  • 13. Operation Greenhouse (1:10) – John Morgan
  • 14. Boosting With Tritium/The George Device (2:42) – William Stromberg/John Morgan
  • 15. The Atomic Cannon (2:32) – John Morgan
  • 16. Castle Bravo (3:40) – Edgardo Simone
  • 17. Operation Wigwam (1:28) – Edgardo Simone
  • 18. Cherokee Deliverable H-Bomb (1:59) – John Morgan
  • 19. The Hood Device (2:48) – John Morgan
  • 20. Operation Hardtack/Teak and Orange (3:23) – Lennie Moore/William Stromberg
  • 21. Russian Monster Bomb/Operation Dominic (3:07) – John Morgan
  • 22. Christmas Island Tests (2:18) – John Morgan
  • 23. Thor Missile Tetsts (2:59) – John Morgan
  • 24. China Gets The Bomb (3:31) – William Stromberg
Czas trwania: 57:52
Komentarze
Mefisto 2013-05-17
17:59
Solidna muzyka, ale nie powaliła mnie na kolana. Przede wszystkim jest na albumie trochę nudniejszych lub mniej ciekawych momentów. Poza tym nie czuję spójności w materiale - przykładowe Requiem, choć samo w sobie świetne, brzmi jak wyjęte z Taras Bulby lub innego kostiumowego widowiska Golden Age'u, a nie z dokumentu o bombie. W ogóle każdy kolejny kawałek zdaje się mieć odrębną stylistykę, brakuje jakiejś myśli przewodniej, która by to spajala, wobec czego czuć pewien dysonans podczas odsłuchu. Ale przyznam, że słucha się tego rewelacyjnie, a niektóre momenty miażdżą po prostu.
Tomek 2013-05-17
23:53
Cieszę się, że mimo to się podobało :) Ja akurat tą różnorodność poczytuję za zaletę. Nie zapominajmy, że to dokument, tu nie ma typowej filmowej narracji, sam film składa się z "epizodów" czy też segmentów, oprócz tego różne wypowiedzi osób, kiedy to muzyka jest na wyłączeniu. Stąd też muzyka wchodzi pod konkretne fragmenty, właściwie jako samo 'mięcho', bez jakiegoś underscore'u czy tapety. No i jednak jakaś jedność stylistyczna jest - wszystko brzmi jak wyjęte od jednego kucharza :)

Trinity and Beyond: The Atomic Bomb Movie

Kompozytor:

  • William Stromberg

Muzyka dodatkowa:

  • John Morgan
  • Lennie Moore
  • Edgardo Simone

Dyrygent:

  • William Stromberg

Orkiestrator:

  • William Stromberg
  • John Morgan
  • Lennie Moore
  • Edgardo Simone

Wykonawcy:

  • The Moscow Symphony Orchestra and Chorus

Wydawca:

  • VCE/BSX Records (1995/2004)

Producent:

  • Ford A.Thaxton

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie