Szukaj: w


recenzje

Intruders


Od kilku sezonów na łamach naszego portalu staramy się przedstawiać (i chyba również promować) muzykę filmową z półwyspu Iberyjskiego. Muzykę, która nawet wygrała naszą zabawę, czyli Kompozytorskie Mistrzostwa Europy 2012, pokonując w "finale" Francję, dotychczasową potęgę przynajmniej na naszym kontynencie. Najlepszym chyba obecnie obok Alberto Iglesiasa hiszpańskim twórcą jest Roque Baños, kompozytor opraw do takich filmów jak choćby recenzowane u nas Hiszpański cyrk, Alatriste czy 13 róż. W zeszłym roku pracował przy hiszpańsko-brytyjskiej koprodukcji pt. Intruders, niezłym straszaku o – przysłowiowym – potworze w szafie, choć nie tylko. Film ten był dość nietypową mieszanką horroru i dramatu rodzinnego, z akcją dziejącą się na dwóch płaszczyznach czasowych, oczywiście ze sobą powiązanych. Jak to bywa w przypadku tego typu międzynarodowych przedsięwzięć, każdy z krajów w nim partycypujących obsadza kilka istotnych funkcji - w tym przypadku z Hiszpanii min. pochodził reżyser oraz kompozytor.

Twórcy muzyki filmowej z tego kraju dominują według mnie w ostatnich latach zdecydowanie w tego typu klimatach - horroru, thrillera, przemieszanych nierzadko z dramatem czy melodramatem (Velazquez i Sierociniec czy Battaler i dylogia La Herencia Valdemar). Nie pierwszyzna to również dla samego Bañosa, by wspomnieć nasączonego Herrmanem Mechanika, Fragiles czy liczne współprace z reżyserem Alexem de la Iglesią. Być może Baños nie miał w tym przypadku możliwości napisania wielkiego, gotyckiego, typowego dla horroru score'u, niemniej jest tu bardzo wierny symfonicznemu, klasycznemu brzmieniu, które oprócz kilku wyjątków historii gatunku w postaci np. eksperymentalnych ścieżek elektronicznych, tak naprawdę wydają się jedynym słusznym sposobem ilustrowania tego rodzaju kina. Co wyróżnia go spośród wielu tego typu (zazwyczaj anonimowych), orkiestrowych projektów, to wierność tematycznej narracji ścieżki połączona z wysokiej klasy techniką użytkową, przejawiającą się przede wszystkim w wykorzystywaniu znanych dreszczowcom czy kinu grozy trików kompozycyjnych.

Hiszpan, wzorem swoich nieco bardziej znanych, a dziś wiodących na scenie horroru kolegów z Australii i USA, czyli Christopherów Gordona i Younga, tworzy w Intruders przede wszystkim symfoniczną wizję, która na przemian używa środków wyrazu, które mają na celu budować napięcie, atmosferę grozy a czasami też szoku, a także takich, które odnoszą się do emocjonalnego underscore'u, melodii, liryzmu i dramatyzmu. Do pierwszej grupy zabiegów kompozycyjnych należą min. tlące się, "szemrzące" smyczki, kreujące duszny klimat odosobnienia instrumenty smyczkowe, wywołujące wrażenie głębokiej otchłani, eksperymentatorskie pobrzmienia orkiestry, "zjazdy" instrumentarium dętego, atonalne formy, symultanicznie grane aerofony, perkusyjne rajdy itp. Baños w bardzo podobny do Younga sposób buduję atmosferę niepewności poprzez np. zestawienie lirycznego fortepianu z w/w mrocznymi smyczkami. Wachlarz techniki użytkowej tego przyznającego się do uwielbienia dla Bernarda Herrmanna kompozytora jest naprawdę imponujący i każdy osłuchany w muzyce do kina grozy od razu przyzna, że mamy tu do czynienia z jednym z najlepiej technicznie przysposobionych współcześnie kompozytorów. W tej materii podobać się mogą dłuższe utwory takie jak Juan’s Nightmare, Hollowface in Mia’s Room czy The Exorcism.

Oczywiście, to nie wszystko co mogą zaoferować Intruders. Kilka linijek recenzji należy się analizie kilku tematów, które Baños powołał do życia. Emocjonalny temat 'wspomnień'/rodziny (i jednocześnie główny temat kompozycji) towarzyszy nam już od pierwszego utworu, grany delikatnie na fortepianie. Jest to zdecydowanie najjaśniejszy punkt score’u. Inny ciekawy zabieg to ‘zwiewny’ temat, najczęściej z chłopięcym wokalem, również pod napisy początkowe, odnoszący się do mitycznej/odrealnionej strony istoty, która terroryzuje córkę głównego bohatera. Świetnie brzmi w interpretacji na smyczki lub pełną orkiestrę. Prosty, bo ledwie 1-nutowy, posępny motyw często odpowiada za budowanie atmosfery mroku, podobnie jak tykający motyw ‘wyczekiwania’ na fortepian. Do ciekawszych utworów należy min. Worker Accident z fantazyjnymi partiami na instrumentarium drewniane.

Cieszy przede wszystkim to, że Baños najlepsze zostawił na deser, czyli ostatnie 20-25 minut partytury, powodując, iż czas spędzony z poprzednimi mrocznymi i nie rzadko wymagającymi 50-cioma nie był czasem straconym. Fascynujące jest śledzenie szczególnie ewolucji jej tematów jak i różnorakich ich interpretacji, które w końcówce zazębiają się w jedną całość. Na owym finiszu, do głosu zdecydowanie dochodzi dramatyczna i emocjonalna strona partytury. Imponujący jest 12-mintuowy It’s Over a szczególnie bardzo ciepłe wykonania głównego tematu i dramatyczna muzyka ‘akcji’. Muzyka jest tam mocno dramatyczna, dążąca do emocjonalnego spełnienia. Z pewnością jest to poziom wysoce ponad przeciętny jeżeli weźmiemy pod uwagę typowy poziom tego typu ścieżek dźwiękowych. Płytę zamyka klamrą klasowe fortepianowe solo i wokal chłopięcy, śpiewający po angielsku.

Nie zaprzeczam, Intruders to wymagająca partytura, której jedną z głównych wad może być jej bardzo długi czas trwania (prawie 80 bitych minut). Będzie się podobała raczej osobom, które mają już jakieś doświadczenie w tego typu ścieżkach. Jednak z perspektywy, ta długość bardzo pomaga w zrozumieniu zamysłu, muzycznej wizji i jednak pewnego rozmachu, który stworzył tu Roque Baños. Napisać ścieżkę o tak znakomitej stronie technicznej potrafi dziś doprawdy niewielu kompozytorów. Na szczęście nie tylko imponujące są technikalia, ale też tradycyjne trzymanie się (na szczęście bardzo dobrych) tematów oraz inne środki wyrazu, które nie czynią z tego soundtracka anonimowej tapety. Bliski tego poziomu w ubiegłym roku był choćby John Debney ze swoim Dream House, ale oprócz rewelacyjnej muzyki dramatycznej i tematu, zaprezentował właśnie w głównej mierze taką horrorową tapetę, co w rezultacie dało tylko przeciętny score. Po znakomitym Balada triste de trompeta to kolejne mocne uderzenie tego 44-letniego kompozytora z Murcii. Muzyka była nagrywana z londyńskimi muzykami sesyjnymi w słynnych Abbey Road Studios. A już w 2013 roku Baños atakuje muzyczną scenę grozy Hollywood w remake’u Martwego zła - nie wątpię, że zawstydzi swoją pracą niejednego amerykańskiego kolegę...



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 75:26
Komentarze
Koper 2012-11-17
11:22
Ciężka w odbiorze i za długa w prezentacji na albumie, ale jednak dobrej klasy kompozycja. Ścieżek na tym poziomie nigdy za wiele. :)
Brian 2012-11-17
11:25
A kiedy Superman?
Koper 2012-11-17
11:26
Jak przestaniesz trollować :]
Mieszko 2013-08-18
22:36
Bieda. O wiele więcej przyjemności ze słuchania dostarcza banosowskie "Evil Dead".
Mystery 2013-11-28
17:55
Prognostyk okazalszego "Evil Dead". "Leaving Home" bardzo mnie tu ujęło, kunszt i klasę się ceni, ale całość to już taka ciężka i niełatwa horrorowa cegła ("wymagająca partytura" jak trafniej określono w tekście;))
Mieszko 2014-04-17
18:30
Swoją notę nieco podwyższam. Plus za kilka niezłych tematów i tracków, ale ogólnie score jest strasznie ciężki i nazbyt długi. Całościowo dość kiepsko, lecz ciekawiej niż w "Alatriste".

Intruders

Kompozytor:

  • Roque Baños

Dyrygent:

  • Roque Baños

Orkiestrator:

  • Roque Baños
  • Alex Martinez Casamada

Soliści:

  • Ralph Skan (wokal)
  • John Alley (fortepian)
  • Steve Henderson (kotły)

Wykonawcy:

  • Pro Arte Orchestra of London

Wydawca:

  • Milan Records (2011)

Producent:

  • Roque Baños

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie