Szukaj: w


recenzje

Cabin in the Woods, the (Dom w głębi lasu)


Drew Goddard, cieszący się już sporym wzięciem za oceanem scenarzysta (Cloverfield, seria LOST, a niedługo Robocalpyse Spielberga) na reżyserski debiut wybrał jeden ze swoich ulubionych gatunków filmowych, a mianowicie horror. Kino grozy jest na debiut z jednej strony wdzięczne, bo samym umieszczeniem akcji w nocy można ukryć pewne niedostatki budżetowe, a i widz nie wymaga jakiegoś genialnego aktorstwa czy psychologizacji postaci. Z drugiej strony jest też gatunkiem wymagającym, bo jednak przestraszyć też trzeba umieć, a ponadto tyle było już filmów i koncepcji, że filmowy horror zdaje się być mocno wyeksploatowany i trudno dziś o coś oryginalnego. Goddard, jako facet bez wątpienia inteligentny, zdawał sobie z tego sprawę, a mimo tego świadomie poszedł w najbardziej oklepaną tematykę: grupka studentów jedzie na weekend do chatki w leśnej głuszy, gdzie oczywiście zamiast dobrej zabawy czeka ich walka o życie. Reżyserski debiutant postanowił jednak zrezygnować z poważnego podejścia, zabawić się konwencją i zadrwić nieco z gatunkowych klisz, wywracając je do góry nogami. I choć wskutek bankructwa studia MGM, Dom w głębi lasu przeleżał trochę na półce (uratowało to go przynajmniej od drażniącej ostatnio konwersji 3D), to w końcu trafił do kin i z miejsca zyskał sympatię widzów i krytyków, będąc kolejnym dowodem na to, że ostatnimi laty najlepiej wychodzi kino grozy kręcone z jajem i sporym przymrużeniem oka.

O skomponowanie ścieżki dźwiękowej do swego debiutu początkujący reżyser postanowił poprosić człowieka, który był nie tylko wprawiony w gatunku ale przede wszystkim zilustrował Zejście Neila Marshalla, które zrobiło bardzo dobre wrażenie na Goddardzie. Brytyjczyk David Julyan zaczynał jako kompozytor filmów Christophera Nolana i jeszcze nim trafił do wspomnianego The Descent wyrobił sobie renomę specjalisty od mrocznego ambientu, muzyki zdecydowanie niemelodyjnej, ale potrafiącej bezbłędnie oddać ponurą, osaczającą atmosferę obrazu i świetnie budować napięcie. The Cabin in the Woods właściwie doskonale wpisuje się w julyanowski repertuar i styl, stanowiąc kolejną funkcjonalnie bezbłędną, mocną cegiełkę w jego filmo- czy też może horrorografii. Julyan, choć prywatnie wielkim fanem gatunku grozy wcale nie jest, niedługo przez fanów filmówki może być z nim wiązany niemniej niż nie przymierzając Christopher Young.

Tak jak wspomniałem, Dom w głębi lasu wpisuje się w stylistykę horroro-thrillerowych ścieżek Julyana, a Brytyjczyk, mimo iż reżyser kino grozy potraktował mocno z poczuciem humoru, nie zamierzał bawić się w pastisz, albo wplatać do kompozycji elementy komediowe. The Cabin in the Woods pod względem muzycznym to pełnokrwisty, rasowy 'horror score made by Julyan'. Zatem jeśli ktoś liczył, że tym razem będzie to kompozycja, która dostarczy nie tylko wrażeń wespół z obrazem ale będzie także przyjemną zabawą w pozafilmowym wydaniu, to takie życzenia może sobie odłożyć na następny raz. Julyan znów stawia na atmosferę, na standardowe straszące chwyty pokroju nagłych wejść dęciaków, niepokojące brzmienia, ponure smyczkowe pasaże no i trochę mrocznej akcji. I to zresztą jeden z motywów akcji, tan z zapętlonymi smyczkami – jak na Brytyjczyka to całkiem melodyjny – jest tutaj chyba najlepiej pamiętanym fragmentem muzycznym po seansie (choć w sumie zarówno w filmie jak i na płycie, pojawia się dość późno: dopiero w The Cabinets Will Have to Wait). Początek obrazu zdawał się zapowiadać, ze na potrzeby filmu Julyan wykreuje jakąś ciekawy 'main titles', ale napisy początkowe kończą się szybciej niż się zaczęły i melodia, którą zaproponował do nich brytyjski twórca, zbudowana w oparciu o mocną sekcję dętą i nadającą rytm elektronikę, tak naprawdę nie daje rady się lepiej rozwinąć. Z kolei na napisy końcowe Goddard zdecydował się niestety wrzucić rockową piosenkę. Trochę szkoda, ale i tak score, nawet jeśli wcale nie ma tak wiele czasu wyjścia na plan pierwszy to i tak ma w filmie swoje dobre a nawet bardzo dobre momenty.

Jest nim na przykład obserwowany z lotu ptaka przejazd bohaterów przez las, kiedy kompozytor ma chwilę na wyeksponowanie swojej muzyki. Robi się wtedy, że zacytuję główną bohaterkę w polskim tłumaczeniu odpowiadającą na pytanie o samopoczucie (choć podejrzewam, że tłumacz miał co innego na myśli, niż ja), „zejściowo”. Scena i muzyka (utwór numer 2 na soundtracku) mocno bowiem przypominają adekwatne fragmenty Zejścia: przeciągłe, osaczające smyczki towarzyszą kamerze przelatującej nad wysokim, górskim lasem. I jeszcze kilka takich fragmentów a la The Descent czy też inne starsze kompozycje Julyana się znajdzie, ale też skoro film bawi się kliszami, to i taka właśnie, czerpiąca ze sprawdzonych schematów muzyka, była w nim jak najbardziej pożądana.

W filmach Julyan nie zwykł jednak zawodzić, nawet jeśli prezentował bardziej odtwórczy, mniej pomysłowy materiał w porównaniu z Domem…, jednakże problem z muzyką tego twórcy zaczyna się w momencie jej wyodrębnienia z obrazu i przeniesienia na krążek. Przywoływane tu nie bez powodu Zejście tak kapitalne w kontekście filmowym, na płycie, pomijając kilka wybornych tracków, stanowi doprawdy ciężkie wyzwanie dla słuchaczy. W przypadku The Cabin in the Woods jest lepiej, ale niestety nie aż tyle, ile byśmy chcieli. Niespełna 50-minutowy album, jakże krótki w porównaniu z współczesnymi standardami, pomijający przecież jakieś pół godziny materiału napisanego dla potrzeby obrazu Goddarda, wydaje się i tak jeszcze za długi. Korzystając z dobrodziejstw głównie sekcji smyczkowej i syntezatorów Julyan buduje underscore niewątpliwie klimatyczny, pełen tajemniczych brzmień, odgłosów i sampli. Skonstruowany jest on niewątpliwie bez zarzutu, przyczepić się jego efektywności w kontekście obrazu też nie sposób, niemniej nie gwarantuje ani miłych wrażeń odsłuchowych, ani nie stanowi jakiegoś wielce pomysłowego i oryginalnego tworu, w którym można by się doszukiwać jakichś nieszablonowych rozwiązań kompozytorskich. Czyli zwyczajnie może nudzić. A gdy do tego dodamy, że potrafi drastycznie przeobrazić się w dużo głośniejsze i intensywniejsze atonalne ilustracje filmowej jatki, to ewentualna frajda (aczkolwiek to słowo w kontekście soundtracków Julyana chyba nie jest najlepsze) z odsłuchu spada jeszcze bardziej.

Niemniej absolutnie nie można zarzucać twórcy odstawienia fuszerki, bo jego score to kawał naprawdę solidnej kompozytorskiej roboty. Nie można też uznać czasu spędzonego z albumem za czas stracony. Jestem przekonany, że większość fanów muzyki filmowej, a już zwłaszcza muzyki z horrorów, odnajdzie w Domu w głębi lasu co najmniej kilka interesujących fragmentów. Może będzie to któryś ze spokojniejszych momentów, na przykład zaskakujące jak na Brytyjczyka, nieco staroświeckie skrzypcowe solo w The Diary of Patience Buckner, albo któryś z wywołujących ciarki na plecach fragmentów o intensywnej dramatycznej i przerażającej zarazem wymowie (choćby końcówka ww. tracku), a może brutalny i drapieżny action-score, który, takie odnoszę wrażenie, ze scoru na score jest u Julyana coraz to ciekawszy. Oczywiście nie ma tego aż tak dużo i nie stoi to aż na tak znamienitym poziomie, by mówić o świetnym soundtracku albo przełomowej w gatunku kompozycji (zaciągające dęciaki są fajne, ale to przecież nic nowego). To dzieło jakoś szczególnie nie zaskakujące, bo trzymające się szlaków już przez Julyana przetartych. Jednak stanowiące, zwłaszcza w połączeniu z filmem, dowód na to, że Brytyjczyk należy współcześnie do najlepszych speców w kwestii muzyki do kina grozy, mającym na dodatek swój własny, choć oczywiście ewoluujący, styl. Wspominany na początku Christopher Young wciąż raczej dzierży berło króla gatunku, ale David Julyan może śmiało aspirować do roli księcia. Zaś jego The Cabin In the Woods to bez wątpienia bardzo porządna muzyka filmowa (jestem przekonany, że utrzyma się w czołówce najlepszych horrorowych partytur 2012), natomiast wydanie płytowe to już raczej pozycja tylko dla fanów filmu/kompozytora/gatunku.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. In The Beginning... (1:02)
  • 2. The Cabin In The Woods (1:57)
  • 3. Beware The Harbinger (2:03)
  • 4. What Could Go Wrong (1:23)
  • 5. Places, Everyone (2:40)
  • 6. The Cellar (3:04)
  • 7. The Diary Of Patience Buckner (2:24)
  • 8. Hadley's Lament (0:39)
  • 9. We're Not The Only Ones Watching (4:58)
  • 10. I Thought There'd Be Stars (2:49)
  • 11. We Are Abandoned (1:58)
  • 12. The Cabinets Will Have To Wait (2:30)
  • 13. For Jules (2:41)
  • 14. Whatever Happens, We Have To Stay Calm (2:19)
  • 15. And Lo! Fornicus (3:09)
  • 16. 420 (1:25)
  • 17. Herald The Pale Horse (Hadley's Lament Redux) (3:11)
  • 18. This We Offer In Humility And Fear (1:43)
  • 19. Punished For What? (3:39)
  • 20. Patience's Lullaby (1:25)
  • 21. Youth (2:52)
Czas trwania: 49:51
Komentarze
Wawrzyniec 2013-07-18 13:23
Nigdy nie nazwałbym tej muzyki "kiepską". W obrazie spisuje się naprawdę dobrze, wszak to muzyka do horroru. A i na płycie ma ciekawe fragmenty, jak choćby ten świetny smyczkowo-zapętlający się motyw. Dla mnie akurat jeden z tych score'ów Julyana do którego często wracam.
Mieszko 2013-07-18 14:36
Jeśli miałbym już porównywać ścieżki do horrorów, to np. taki "Evil Dead" Banosa zrobił na mnie większe wrażenie niż "Cabin in the Woods" Julyana. Właśnie słucham kompozycji Hiszpana, która nie wiedzieć czemu nagle zaczęła mi w uszach grać. To dobry znak i prawdopodobnie zmienię swoją pierwotną ocenę.
Mieszko 2013-07-18 14:42
Liczę, że niedługo pojawi się recenzja muzyki do czwartego sezonu "The Tudors". ;)
Gonzo 2013-07-18 16:36
Mieszko, czy ty musisz całą stronę zawalać swoimi komentami. Ktoś by chciał napisać coś interesującego to wszystko ginie w gąszczu twoich wywodów. Często nawet nie trafionych.
Gonzo 2013-07-18 16:38
Jest tutaj forum. Zarejestruj się :)
Koper 2013-07-18 20:06
Otóż to
Tomek 2013-07-18 21:02
Często? Fajnie, że pojawił się Mieszko, tylko sposób uzewnętrzniania swoich emocji (a i jako takiej wiedzy - to trzeba przyznać) na temat muzyki filmowej niestety nie pozwala na jakąś sensowniejszą dyskusję czy polemikę z nim. Mieszko uważa tak a tak, drżyjcie narody i padajcie na kolana :) Ciekawy jestem czy do Mieszka dociera, że w ten sposób nie zbuduje raczej żadnych relacji czy to ze stałymi gośćmi tego portalu (często tu piszącymi - i co należy podkreślić - DYSKUTUJĄCYMI) czy też malutkim środowiskiem fanów skupionym wokół fm.pl. Tak więc kolega Mieszko powinien się wg mnie zastanowić, co chce uzyskać tym zalewem komentarzy pod recenzjami. Bo jeżeli nie interesuje go dyskusja, to raczej przykro mi to mówić, ale zostanie zignorowany przez resztę a o napisaniu czegoś pod jakąś recenzją trzeba będzie poczekać z pół roku, aż Mieszko się wypisze pod wszystkimi ścieżkami, które słuchał, a które mają tu swoją recenzję :) Mieszko, nie traktuj tego jako atak na swoją osobę, a przemyśl to i zastanów się co chcesz tym uzyskać?
Mieszko 2013-07-19 01:12
Przepraszam Was bardzo, ale nie rozumiem, w czym dokładnie tkwi problem. Słucham muzyki filmowej od 11 lat i po prostu postanowiłem na tej stronie (którą przeglądam na bieżąco) opisać swoje wrażenia. Już przy okazji recenzowania "Total Recall" Harry'ego Gregsona-Williamsa pisałem, że każdy może mieć własne zdanie i niekoniecznie trzeba zgadzać się z taką osobą. Szczerze powiedziawszy byłem mocno zaskoczony, gdy zaczęły pojawiać się odpowiedzi na moje komentarze. Wszystko szło fajnie, aż do teraz. Nie mogę pojąć zarzutów o brak możliwości dyskusji na jakiś temat (czy naprawdę jest potrzebna do tego rejestracja?), a o zaśmiecaniu portalu i uzależnianiu czegoś ode mnie już nie wspomnę. Z tego chyba jednak wynika, że normalny człowiek nie ma tutaj prawa głosu.
Mefisto 2013-07-19 13:10
To już ustaliliśmy, że nie jesteś normalny :) A teraz albo zrozum, że od natłoku twoich postów aż głowa boli albo idź się bawić gdzie indziej - wakacje są, zażyj nieco słońca.
Mieszko 2013-07-19 13:27
Ktoś tu jest bardzo miły. :( Gratuluję kultury. Mam nadzieję, że nie wszyscy są tacy na tym portalu.

Do tej recenzji istnieje jeszcze 5 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Cabin in the Woods, the (Dom w głębi lasu)

Kompozytor:

  • David Julyan

Orkiestrator:

  • Dana Niu

Soliści:

  • Chris Clad (skrzypce)

Wydawca:

  • Varèse Sarabande (2012)

Producent:

  • David Julyan

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie