Szukaj: w


recenzje

Best Shot (Mistrzowski rzut)


Wczesne lata 80-te to dla wielu fanów muzyki filmowej artystyczny szczyt kariery Jerry Goldsmitha. Ciąg kompozycji do takich filmów jak Masada, Rambo, Duch, Pod ostrzałem czy Legenda pokazuje w jak nieprawdopodobnej formie artystycznej był wówczas maestro i w jak niezwykły sposób potrafił w swym eksperymentatorstwie wykorzystywać dobrodziejstwa mediów elektronicznych (będących kolejną sekcją orkiestry), zazwyczaj wzmacniających siłę jego symfonicznych wizji. Na samym końcu tej listy należałoby umieścić prawdopodobnie najbardziej kreatywną pracę w tym nurcie, ilustrację do Mistrzowskiego rzutu. Filmu być może małego od strony techniczno-wizualnej, ale ogromnego sercem. Historia podrzędnej drużyny koszykarskiej z malutkiej mieściny, osiągającej ogromny sportowy sukces pod wodzą charyzmatycznego Gene’a Hackmana już dziś przeszła do historii przynajmniej jako jeden z najlepszych filmów sportowych jakie kiedykolwiek powstały. Jesienna, nostalgiczna aura stanu Indiana, motywacja, duch walki, wiara w zwycięstwo mimo przeciwności, połączone z elektryzującymi sekwencjami meczów stworzyły w efekcie mocno inspirujące widowisko. Nie mała jest w tym zasługa fantastycznej ilustracji Goldsmitha, której film zawdzięcza przynajmniej połowę swojej wielkości.

56-letni wtedy twórca napisał elektryzującą a zarazem kameralną ścieżkę dźwiękową z maksymalnym wykorzystaniem syntezatorów, orkiestrę symfoniczną dozując jedynie w minimalnym stopniu. Goldsmith rozłożył akcenty kompozycji na dwa nurty. Wszelkie sceny ukazujące społeczność malutkiego Hockery, postać trenera Dale’a czy życie szkoły, opisywane są atmosferyczną, nostalgiczną elektroniką, tak dobrze znaną jego fanom z prac typu Gremliny, Legenda czy Sąsiedzi. W minimalnym stopniu używane są instrumenty drewniane, kreując subtelną, usypiającą atmosferę. To tutaj, szczególnie w otwierającej sekwencji pod napisy początkowe, znaleźć można emocjonalne serce partytury i spokojniej można się przyjrzeć pięknym tematom stworzonym na jej potrzeby. A jest ich przynajmniej kilka. Typowo dla Goldsmitha bardzo ciepłe w wyrazie, specyficznie śliczne i ujmujące. Naturalnie, biorąc pod uwagę sposób pracy tego twórcy, tematy te będzie przerabiał również pod inne, dużo bardziej energetyczne partie Mistrzowskiego rzutu.

W sposób właśnie mistrzowski i chyba jak na razie niedościgniony zostały przez Amerykanina sportretowane wszystkie sekwencje meczów, pod które kompozytor wykreował jedne z najbardziej porywających kompozycji w swojej karierze. Elektroniczne harce i aranżacja syntetycznych rytmów pod sceny boiskowe elektryzują swym tempem, melodyką, rytmiką. Porywają, pobudzają, są niemal dyskotekowe w swej prostocie i prącej do przodu muzycznej widowiskowości. Ktoś może powiedzieć, że muzyka elektroniczna w takiej konwencji, tym bardziej tak mocno zakorzeniona w specyficznym brzmieniu lat 80-ych to kiepska alternatywa dla muzyki orkiestrowej i kiepski pomysł w ogóle. Wystarczy jednak choćby trochę głębszy wgląd w złożoność i ekscytującą naturę tej ilustracji, by stwierdzić fenomenalny talent Goldsmitha oraz ilość pracy (i inspiracji), która musiała być włożona do tego projektu. W filmie na te sekwencje się po prostu czeka a widząc kolejną scenę meczu wiemy, że zaraz muzyka Goldsmitha da kapitalnego „kopa”. Dlatego też nie można zapomnieć o geniuszu ilustracyjnym w samym filmie (bardzo słuszna nominacja do Oscara). Szczególne wrażenie robią przejścia z bezpardonowej, elektronicznej ‘akcji’ do trzymającego w napięciu underscore’u, gdy np. Hackman wraz z Dennisem Hopperem wołają swoją drużynę na ławkę i powrót do elektryzującej, boiskowej melodyki. Inne, zapadające w pamięć sekwencje to filmowane w zwolnionym tempie koszykarskie pojedynki, gdzie muzyka Amerykanina jeszcze bardziej się wyróżnia. I wreszcie wykorzystanie pełni mocy orkiestry symfonicznej w finałowym The Finals. Z pewnością Goldsmith tworzy tu historię muzyki filmowej.

Patrząc analitycznie na Best Shot, nie sposób wspomnieć o tak kreatywnych pomysłach jak wykorzystanie dźwięku odbijającej się piłki koszykarskiej jako podstawy beatu pod większość sekwencji ‘akcji’. Zaskakują ciągłe zmiany melodyki, ciągłe atakowanie wejściami tematów, sensacyjnym dorzucaniu do muzyki akcentów orkiestrowych (trąbki, werble, perkusje, bas). To jeszcze czas, gdy twórca ten nie kultywował swojej filozofii „jednego tematu i stu wariacji”, więc mamy do czynienia z wysypem głównych tematów, których jest przynajmniej cztery, oczywiście wykorzystywanych z maksymalnym skutkiem dla filmu jak i albumu. Zaledwie 40 minutowa prezentacja materiału (choć według mnie to idealna porcja tej muzyki, biorąc pod uwagę jej lekką repetetywność) przedstawia specjalnie skompilowane przez Goldsmitha i jego długoletniego montażystę Bruce’a Botnicka fragmenty nie zachowując chronologii filmu. Wspomniana, bardzo nostalgiczna ilustracja pod napisy początkowe (i jedna z najbardziej unikalnych w karierze kompozytora) została umieszczona na samym końcu płyty. Z kolei na samym początku jako swoiste ‘intro’ Goldsmith zdecydował się umieścić coś w rodzaju singla z tematami z filmu w dynamicznej, tanecznej wręcz wersji (wykonywanej przez niego samego).

Wielkim nieszczęściem można nazwać natomiast w obecnym momencie dość ograniczoną dostępność krążka. Muzyka została wydana w 1987 roku nakładem brytyjskiego TER - oddziału Polygram Records oraz osiem lat później pod szyldem Polydora w Japonii. Kuriozalną sytuacją, mimo wielkiej popularności jaką ta muzyka się tam cieszy wśród kolekcjonerów muzyki filmowej i w sumie jej bardzo amerykańskiego charakteru jest to, że do dziś nie została oficjalnie wydana w USA. Tylko jakieś kompletne wydanie w przyszłości może naprawić ten stan rzeczy. Uważam, że Best Shot (w USA tytuł to Hoosiers) to przełomowa w karierze Jerry Goldsmitha praca i dziś już historyczna pozycja na mapie muzyki filmowej. Nigdy potem (wyłączając może fragmenty Pamięci absolutnej czy The Russia House) nie był tak kreatywny w tworzeniu syntetycznych dźwięków i muzyki filmowej w ogóle. Ekscytacja, elektryzująca melodyka i radość wypływająca z tej muzyki, słuchając choćby mojego faworyta – The Pivot (z sensacyjnie wmiksowanymi partiami orkiestrowymi), myślę, że porwie nawet osoby nie przepadające za elektronicznymi dźwiękami. Sam nie jestem ich admiratorem a i Goldsmith miał w tej dziedzinie niesławne wpadki, jednak przy Mistrzowskim rzucie trzeba mu oddać wielkość. Nie można też zapomnieć o pięknej, spokojnej muzyce, która zachwyca elegancją i emocjonalnym detalem. Podobny poziom inspiracji osiągnie przy kolejnej współpracy z twórcami Best Shot - Rudym, ale to już odrębna historia.



Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 39:35
Komentarze
bladerunner21 2011-03-01 20:47
Wydaję mi się, że dla filmu o takiej tematyce to Chariotsy Vangelisa są ważniejsze i bardziej przełomowe Tomku. Miła, przyjemna partytura, filmu nie pamiętam, co do oceny w nim zaufam Tobie , natomiast ten score nie jest zbytnio elektronicznie świeży, w tym aspekcie trendy wyznaczają choćby Zimmer i HGW. Czuć momentami banał jaki trąci od dico polowych zespołów . Zestarzał się po prostu..Nic mnie tu wielce nie urzekło, nic w fotel nie wbiło. Na plus: Fajne Finale i długość płyty. 3,5 za nią .
Koper 2011-03-01 21:04
Ty mądry jesteś? W latach 80. to Twój HGW jeszcze w gacie robił. Jakie trendy? Wtedy było inne brzmienie i inne możliwości syntezatorów. To że Ty wolisz brzmienie HGW to nie znaczy, że Goldsmith miał w kwestii elektroniki mniejszą inwencję i kreatywność, jak chłopaki z RCP. Wiele score'ów pokazuje, że miał nawet większą. :P
bladerunner21 2011-03-01 21:27
Koper o czym Ty piszesz jakie inne brzmienie syntezatorów? . Posłuchaj sobie albumów elektronicznych z tego okresu dajmy na to Oxygenów. Ale skoro jesteśmy już przy filmówce to nawet Chariotsy są o 5 lat ? starsze, a ja nie słyszę w nich disco polo.
Koper 2011-03-01 21:38
Jaki Ty mądry jesteś, normalnie tylko usiąść i zapłakać. :P
bladerunner21 2011-03-01 21:49
ano , od czasu do czasu mi się uda zagiąć samego miszczunia Kopra :D
czoug 2011-03-02 16:57
Ktoś tu pisał, że Goldsmith nic przewielkiego nie pozostawił nam w spadku, a tu komplecik. A ja pierwsze słyszę, czas nadrobić zaległość.
Koper 2011-03-02 18:18
Kto tak pisał?!? Pewnie Bladu albo inny mądry inaczej. :P
Mefisto 2011-08-02 03:56
Świetna praca, choć jednak miejscami elektronika już trąci myszką. No i za krótkie to-to, zdecydowanie remastering także mile widziany.
Mystery 2011-08-03 18:37
Niesamowita dawka pozytywnych wrażeń, a niech już będzie ta piątka ;)
Radosław Ostrowski 2015-09-18 12:21
Intrada dwa lata temu wydała cała muzykę z Hoosiers, poddając ją remasteringowi. I brzmi to fantastycznie. Chyba tak powinno łączyć się orkiestrę z syntezatorami oraz elektroniką.

Do tej recenzji istniej? jeszcze 4 komentarze. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Best Shot (Mistrzowski rzut)

Kompozytor:

  • Jerry Goldsmith

Dyrygent:

  • Jerry Goldsmith

Orkiestrator:

  • Arthur Morton

Soliści:

  • Jerry Goldsmith (syntezatory)

Wydawca:

  • That's Entertainment Records (1986/1987)

Producent:

  • Jerry Goldsmith
  • Bruce Botnick

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie