Szukaj: w


recenzje

Henri IV


Są różne rodzaje złych soundtracków: są takie, które nie udały się mimo ciekawego pomysłu wyjściowego; są takie, które rozminęły się z filmem i popsuły go; są takie, które ugięły się pod przerostem ambicji swoich twórców; są w końcu takie, w których zabrakło polotu, wyobraźni, których autorzy oszczędzili sobie wysiłku i sprezentowali słuchaczom szablonową papkę. Hans Zimmer nieopatrznie sygnuje w tym roku swoim nazwiskiem kompozycję należącą do ostatniej kategorii, napisany przez Henry’ego Jackmana pseudohistoryczny bubel, który w annałach zapisze się jako jedna z najgorszych ścieżek historycznych w dziejach gatunku.

Europejska koprodukcja Henri IV opowiada dzieje Henryka z Nawarry, którego postać fani muzyki filmowej mogą kojarzyć ze wspaniałego filmu Patrice’a Chereau Królowa Margot. O ile tam historia francuskich wojen religijnych opowiedziana została z perspektywy Małgorzaty de Valois, tym razem punkt widzenia został odwrócony na rzecz jej małżonka. Królowa Margot dla muzyki filmowej ma znaczenie w pewien sposób wyjątkowe – pamiętna ścieżka Gorana Bregovica, na pozór anachroniczna, była wspaniałym, artystycznym komentarzem, który metaforycznie łączył Noc Św. Bartłomieja i jej następstwa z krwawym konfliktem w Jugosławii. Był to ze strony twórców filmu fenomenalny, odważny koncept, który muzyka Bregovica zdołała pięknie udźwignąć.

Królową Margot przywołuję tu nie bez powodu, chciałem bowiem pokazać, że kino historyczne można ubrać w nowoczesne szaty – niestety Jackmanowi kompletnie się to nie udało. Henri IV zawodzi na dosłownie każdej płaszczyźnie (za wyjątkiem może banalnego, ale wykazującego odrobinę subtelności i aranżacyjnego wysiłku tematu miłosnego dla Gabrielle): wstawki elektroniczne są katastrofalne, smyczkowe elegie trącą plastikowym hollywoodzkim melodramatyzmem, co zaś najgorsze ścieżka zupełnie nie radzi sobie w filmie. Chybiona jest również jej konstrukcja – zupełnie nie wiadomo, co Jackman tak naprawdę chciał osiągnąć, pierwsza połowa bowiem brzmi mocno rewizjonistycznie (intensywne wykorzystanie elektroniki i sampli, modernistyczne zacięcie, względna „kameralność” jak na kino epickie, co ostatecznie mogłoby być interpretacją Henryka jako króla nowoczesnego, wybiegającego w przyszłość - o czym mowa była w jednym z wywiadów), by potem przybrać kształty ubogiego, kiczowatego kuzyna dosadnej zimmerowskiej liryki i zupełnie zatracić swój stonowany dotąd kształt. Niewiele lepiej funkcjonuje muzyka źródłowa - szczątkowe wykorzystanie chóru cechuje się pretensjonalnym efekciarstwem, jak gdyby Jackman nie zauważył, że próby osiągnięcia patosu przy pomocy audiowizualnego kontrastu są we współczesnym kinie tak oklepane, że aż groteskowe.

Cały ten chaos można by jeszcze przełknąć, gdyby poszczególne jego składniki prezentowały wysoki poziom. Niestety, także pod tym względem Henri IV mieści się pośród najbardziej rozczarowujących dokonań studia Remote Control Productions. Faktura muzyczna zredukowana jest do minimum (już Robin Hood Streitenfelda wypadał pod tym względem ciekawiej), ze szczątkowym wykorzystaniem solowych instrumentów (gitara i obowiązkowy duduk, wykorzystany jednak zupełnie bez wyobraźni w dusznej scenie miłosnej); ubóstwo aranżacyjne Jackman próbuje ukryć elektroniką, której – o zgrozo – najbliżej do osiągnięć Tylera Batesa na potrzeby kina grozy (tragiczne The Hugenots oraz Louvre). Jaki efekt daje ta decyzja w kinie kostiumowym, nietrudno zgadnąć.

Kiepską ilustrację Streitenfelda wspomniałem powyżej nie bez powodu. O ile bowiem Robin Hood charakteryzował się jeszcze znikomym ułamkiem własnego brzmienia, o tyle Henri IV prezentuje się po prostu jak sampler, amatorsko podłożony pod film. Są tutaj smyczkowe ostinata, w których gustują ostatnimi czasy wszyscy naśladowcy Zimmera (A Destiny Revealed), jest nieudolne naśladownictwo awanturniczego stylu pirackiej trylogii (Henry’s Escape), jest prymitywna muzyka akcji czerpiąca z najgorszych wzorców RCP (The King is Dead, Long Live the King oraz kilka niewydanych na albumie fragmentów z filmu), jest wreszcie stylistyczna karykatura hymnów Vangelisa (Journey to Paris). Treści niestety nie ma to za grosz, poza Gabrielle żaden bohater nie został muzycznie „zdekonstruowany”, jak gdyby z perspektywy Jackmana wszyscy byli kukłami bez emocji i namiętności. Kompozytor przez przypadek osiągnął najwyższy stopień abstrakcji – jego muzyka o niczym nie mówi, istnieje sama dla siebie. Jaki z tego pożytek ma film, wie chyba tylko Jackman.

Celowo przez te kilka akapitów milczałem na temat błogosławiącego projekt Zimmera, jako że jego niejasny wkład w przedsięwzięcie jest prawdopodobnie szczątkowy. Faktem jednak jest, że Niemiec zgodził się umieścić na okładce swoje nazwisko, co czyni go współodpowiedzialnym za tę artystyczną klęskę. Produkcja albumu dodaje całości niezamierzonego komizmu: utwory z epoki, którymi przemieszany jest score, zdają się być nie na miejscu. Bardzo to ciekawy rezultat w przypadku filmu rozgrywającego się w XVI wieku. Nieudolne, pospolite, bezideowe, bezbarwne, beznadziejne.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. A Destiny Revealed (03:46)
  • 2. The Huguenots (05:36)
  • 3. Belle Qui Tiens Ma Vie (01:11) - Thoinot Arbeau
  • 4. Journey to Paris (01:53)
  • 5. The Louvre (05:52)
  • 6. Margot De Valois (02:19)
  • 7. Bourrée D'Avignonez (01:18) - Philidor
  • 8. The Wedding (02:27)
  • 9. The Massacre (01:32)
  • 10. Mortal Tristura (01:45) - Le Concert Des Nations
  • 11. Henri's Escape (02:15)
  • 12. Man of the People (01:09)
  • 13. The Edict of Nantes (05:11)
  • 14. Te Deum (01:34) - La Capella Reial De Catalunya
  • 15. Gabrielle D'Estrées (02:57)
  • 16. The Murder of Guise (02:24)
  • 17. Freedom Regained (02:08)
  • 18. Sarabande & Tambourin (01:17) - Kassel
  • 19. The King Is Dead, Long Live the King (02:36)
  • 20. Farewell to a Friend (02:07)
  • 21. Rosny's Confession (01:50)
  • 22. Requiem Sequentia (01:39) - Christobal De Morales
  • 23. Let Reason Rule (02:22)
  • 24. Marie De Medici (01:10)
  • 25. A Prophecy Fulfilled (03:01)
Czas trwania: 61:19
Komentarze
bladerunner21 2010-12-31 18:31
Oj Turek nie obraź się, nie o to mi chodziło :P. Lubię Twoje recenzje i Narniową też chętnie przeczytam ! :)
Grzegorz 2010-12-31 20:18
"Nie zerżnął nuta w nutę zimmerowskich tematów" - nie wiem, jak Wy, Panowie, ale ja wiem o stylu owego Jackmana tyle co nic. Dla mnie jest skandalem, że to owo coś dostało za oryginalność 2, tymczasem nie tak dawno "Anioły i Demony" reprezentujące o niebo wyższy poziom dostały 1 gwiazdkę w tej kategorii (!), choć wg mnie Henryk 4 reprezentuje poziom oryginalności równy zeru absolutnemu (czyli zamiast gwiazdek trzeba byłoby wprowadzić do repertuaru ocen czarne dziury ;p). Wow - recke "Incepcji" też już macie... no, no - wysoka ocena... Chyba muszę jeszcze raz przesłuchać ten album, bo ostatnio albumy Hansa są strasznie słabo przyswajalne przeze mnie... A co do tej nowej Narni - wg mnie tendencja dołująca, dlatego czekam na recke - a właściwie na to, czy autor będzie się kierował w niej sympatią dla kompozytora, czy przedstawi nam rzetelny obraz dzieła, którego poziom jest dość kiepski.
bladerunner21 2010-12-31 20:25
Panie Grzegorzu czyżby nowa Narnia była słabsza od dwóch poprzednich?
Grzegorz 2011-01-01 15:03
http://www.youtube.com/watch?v=kRiHWth_BkA&feature=related - link do pierwszego utworu, reszta na liście "Propozycje".
Tomek 2011-02-08 22:18
Celowo omijałem tą pozycję z daleka, nawet mimo nazwiska Zimmera "w czołówce", ale jednak w końcu na nią wpadłem. Było to tępe uderzenie w ścianę... Faktycznie, tak nieudolny score historyczny mogła wydać na świat tylko równie pozbawiona wyobraźni i odrobiny kunsztu manufaktura z Los Angeles pod przodownictwem Wielkiego H. Chłopaki film zaliczyli, czek odebrali i przeszli do następnego z kilkudziesięciu wiszących nad nimi projektów. Faktycznie, nawet "Robin Hood" Streitenfelda wykazuje w stosunku do czwartego Henryka jakieś przebłyski czegokolwiek (choć w podgatunku historycznym równie wielka porażka). Zupełny brak stylu, zupełny brak pomysłu, zupełny brak jakiejkolwiek narracji w muzyce (rzeczone przez Marka samplowanie pewnie konkretnych scen w filmie przypadkowym fragmentem z przepastnych bibliotek dźwiękowych podopiecznych Zimmera), zupełny brak polotu i jakichkolwiek oznak świeżości. Najgorsze są te nieudolne próby imitowania muzyki źródłowej, napuszone anthemy śmieszą. Od dawna to mówię i się powtórzę: panowie z RCP/MV powinni mieć prawny zakaz zbliżania się do filmów z kategorii fantasy, s-f, przygoda, kina historycznego. Pewnie gdyby Zimmer się tu nie podpisał, to by przeszedł bez echa. No ale się podpisał i to on, a nie my - słuchacze - powinien ponieść konsekwencje = całkowita negacja tego pseudo-score'u. Denny gniotek.
Mieszko 2013-07-01 15:03
Kompletnie nie rozumiem oceny tej ścieżki dźwiękowej, która jest bogata tematycznie, pełna detali i ma wspaniały historyczny klimat. Słucha się jej z prawdziwą przyjemnością. Muzyka Henry'ego Jackmana do "Henri IV", skomponowana wspólnie z Hansem Zimmerem, to jego najlepsza praca obok "X-Men: First Class".
Koper 2013-07-01 16:42
Chyba pomyliły Ci się płyty, bo inaczje tego posta wytłumaczyć nie idzie...
Mieszko 2013-07-01 23:00
Zapewniam Ciebie, że płyty mi się nie pomyliły i słuch muzyczny mam bardzo dobry. Dodam jeszcze, że w filmie (znakomitym, czego się nie spodziewałem) partytura ta prezentuje się wybornie. Miażdżącą krytykę wobec ścieżki dźwiękowej Jackmana i Zimmera uważam za wyssaną z palca.
jacek 2014-02-07 22:23
Ciekawe czy Mieszko ma oryginalną płytę na półce skoro tak zachwala :) W ogóle ktoś to kupił?
Mieszko 2014-02-07 22:57
Jacku! Czy trzeba mieć oryginalny album, żeby go zachwalać? :)

Do tej recenzji istnieje jeszcze 27 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Henri IV

Kompozytor:

  • Hans Zimmer
  • Henry Jackman

Dyrygent:

  • Gavin Greenaway

Orkiestrator:

  • Stephen Coleman

Soliści:

  • Noah Sorota (skrzypce)
  • Henry Jackman (syntezator)

Wykonawcy:

  • The London Session Orchestra

Wydawca:

  • Sony BMG Europe (2010)

Producent:

  • Henry Jackman

R E K L A M A







NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie