Szukaj: w


recenzje

Transformers - the Movie


Kiedy postanowiłem, że będę recenzował muzykę filmową, obiecałem sobie, iż nie będę oceniał soundtracków z filmów których nie widziałem. Po pierwsze: najważniejsze jest to, jak dana muzyka działa w filmie i często się zdarza, że zmieniamy stosunek do muzyki właśnie po usłyszeniu jej w połączeniu z obrazem. No ale zdarzają się sytuacje wyjątkowe, kiedy można zabrać się za album bez przygotowania wizualnego - do takich wyjątków można zaliczyć premierę albumu przed premierą filmu; tutaj sytuacja wydaje się dosyć oczywista. Może się zdarzyć też tak, że ciężko jest zdobyć jakiś film, a muzyka jest na tyle dobra, że warto się nią podzielić z innymi. Wyróżniamy również sytuację, gdzie film jest gniotem i za żadne skarby nie podjąłbym się obejrzenia takowego na trzeźwo. Wiem, że jest to nieprofesjonalne podejście do tematu, bo chociażby dziennikarski obowiązek nakazuje zmusić się do seansu, ale mam nadzieję, że zostanie mi wybaczony ten jeden raz, kiedy to skupię się wyłącznie na muzyce pomijając jej koneksje z obrazem. Wydaje mi się, iż tematyka podejmowanego przeze mnie filmu usprawiedliwia moje zachowanie.

Transformers to bardzo wdzięczny temat - samochody zmieniające się w roboty. Czyż można sobie wyobrazić coś bardziej wyniosłego? Aż dziw bierze, że jeszcze nie doczekaliśmy się fabularnej wersji tej kreskówki. Jednak nie ma się czym martwić, podobno Michael Bay jest zainteresowany tematem i planuje nakręcenie filmu o autobotach (tak, dobrze czytacie, o autobotach). Proponuję Halle Berry jako główną bohaterkę, a film nazwać ‘Carwoman’. Jeśli jakimś cudem dojdzie do realizacji tego projektu, to błagam z całych sił, aby kompozytor, który będzie miał (nie)szczęście pisać muzykę do tego ‘dzieła’, omijał muzykę z oryginału na kilometr. Ale o tym w swoim czasie...

Postanowiłem zająć się dwoma wydaniami na raz. Szkoda czasu, energii oraz miejsca na serwerze na rozpisywaniu się nad każdym z osobna. Tak więc mamy do czynienia z klasycznym soundtrackiem zawierającym dodatkowo trzy utwory instrumentalne Vince DiColi, oraz z wydanym score z Transformers – the Movie. Dodam, że oba wydania znakomicie się uzupełniają. Jednak nie w tym sensie, który przywodzi na myśl owe stwierdzenie. Oba albumy to istna mieszanka beznadziei oraz nudy. Tak więc, cóż takiego zaserwował nam pan DiCola? Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym poświęcić kilka słów albumowi, który zawiera piorunującą składankę piosenek z lat 80. Nie, nie, nie myślcie sobie o muzyce w stylu świetnego Crockett's Theme. Lata 80' w muzyce kojarzą się głównie z tandetą opierającą się wyłącznie o kiepskie syntezatory. Tony piosenek traktujących o niczym szczególnym zalewały wtedy rynek muzyczny (jakby to się teraz zmieniło). Nie inaczej jest w przypadku tego soundtracku. Dostajemy kilka piosenek, z czego żadna nie zapada w pamięć. Wręcz przeciwnie, umysł stara się za wszelką cenę wymazać z pamięci to co właśnie usłyszał. Kiedy jakaś panienka krzyczała w rytm jednolitych rytmów, to się dało znieść, ale kiedy grupa dorosłych mężczyzn wykrzykuje dumnie Transformers, to już jest za wiele jak na moje nerwy. Wierzcie mi, ręka samoczynnie stara się dotrzeć do wyłącznika głośników. Trzeba nie lada samodyscypliny, żeby dotrwać do końca tego albumu. A to przecież tylko niecałe 40 minut. Przy tej muzyce czas zwalnia, odnosi się wrażenie, że te cierpienia nie mają końca.

Jeśli czas płynął wolno przy soundtracku, to czas zatrzymuje się w miejscu przy drugim wydaniu, gdzie znajduje się już sama muzyka ‘instrumentalna’. Naturalnie gdzie niegdzie znajdzie się jakiś wokal, ale pominę to milczeniem. Tak więc tym razem jesteśmy wystawieni na najcięższą z możliwych prób. Przez ponad godzinę jesteśmy atakowani dźwiękami wydobywającymi się z tandetnego syntezatora. Celowo używam słowa ‘dźwięków’, gdyż naprawdę trudno nazwać to muzyką. Dla mnie muzyka od zawsze kojarzyła się ze sztuką, tutaj zaś mamy do czynienia z chałturą. Vince DiCola, który napisał również muzykę do Rocky IV (już wiem jakiego filmu na pewno w życiu nie obejrzę) nie miał nawet żadnego pomysłu na temat przewodni. Albo z drugiej strony, ten score to jeden przeogromny temat, bo w mojej skromnej opinii to następujące po sobie utwory niczym się od siebie nie różnią. Słuchając tej muzyki nie jestem w stanie powiedzieć, który fragment dotyczy akcji, który jest nastawiony na budowanie napięcia czy też podkreślenia dramatycznych sytuacji, w jakich na co dzień stawiane są autoboty. Zdecydowanie należy się wyróżnienie w kategorii: największa monotonność. Mam wrażenie, że kompozytor zebrał wszystko co najgorsze z lat 80’ i zaserwował nam to według swojej wizji lub jej braku. Wypadałoby wyróżnić chociaż jeden utwór, ale niech was nie zwiodą tytuły, tutaj nie ma żadnego tematu, który zapadałby w pamięć i wart byłby chociaż jednego przesłuchania; niejako na siłę wymienię Legacy. Obiecałem, że pominę kwestię wokalu, jednak warto zaznaczyć, że w tym konkretnym utworze słyszymy, jak ktoś... wymiotuje. Nie wiem czy to podchodzi pod wokal, nie jestem aż tak wykształcony muzycznie. Również ‘ciekawe’ jest An Unexpected Friend, ale tylko dlatego, że słuchając tego kawałka przeżywałem największą chwilę słabości. Naprawdę nie wiem ile promili alkoholu miał we krwi pan DiCola, kiedy zasiadł do syntezatora. Powinno być jakieś prawo regulujące takie zachowanie, tak samo jak jest w przypadku samochodów. A jako iż temat bardzo blisko spokrewniony z samochodami... Nalegam, żeby prawnie zabroniono pisania takiej muzyki.

Zamykając rozważania dotyczące tej nieszczęsnej muzyki powiem tylko tyle, że odradzam jakąkolwiek styczność z opisanymi przeze mnie wydaniami ścieżek dźwiękowych do Transformers – the Movie, no chyba że ktoś jest maniakiem muzyki z lat 80’ albo jest masochistą. Ale czy to nie jest to samo? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć we własnym zakresie ;)

Zamieszczona okładka pochodzi z wydania zawierającego samą muzykę.




Inne recenzje z serii:

  • Transformers
  • Transformers 2: Revenge of the Fallen (score)
  • Transformers 2: Revenge of the Fallen (album)
  • Transformers 3: Dark of the Moon (score)
  • Transformers 4: Age of Extinction
  • Transformers 5: The Last Knight
  • Transformers: The Movie
  • Transformers Prime

    Autor recenzji:  Mariusz Tomaszewski
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    Transformers: the Movie - soundtrack
    • 1. Touch - Stan Bush (3:53)
    • 2. Instruments of Destruction - N.R.G. (3:19)
    • 3. Death of Optimus Prime - Vince DiCola (2:56)
    • 4. Dare - Stan Bush (3:59)
    • 5. Nothin's Gonna Stand in Our Way - Spectre General (3:36)
    • 6. Transformers (Theme) - Lion (3:33)
    • 7. Escape - Vince DiCola (4:44)
    • 8. Hunger - Spectre General (3:41)
    • 9. Autobot/Decepticon Battle - Vince DiCola (4:15)
    • 10. Dare to Be Stupid - Weird Al Yankovic (3:24)
    Czas trwania: 37:20

    Transformers: the Movie - score
    • 1. Unicron's Theme (02:31)
    • 2. Main Title (Alternate) - feat. Stan Bush (2:42)
    • 3. 2005 (02:35)
    • 4. More Luck Than You Imagine (00:45)
    • 5. Attack on the Shuttle (Not Used in Movie) (01:47)
    • 6. Gone Fishin' (00:45)
    • 7. City Under Siege (03:45)
    • 8. Showdown (02:35)
    • 9. Witness to a Funeral (00:38)
    • 10. Contest for Leadership (02:04)
    • 11. Transformation (04:26)
    • 12. Coronation (02:04)
    • 13. Destruction of the Outer Moon (02:06)
    • 14. Pursuit (04:54)
    • 15. Arrival on Junk (02:08)
    • 16. Unwelcome Visitors (04:54)
    • 17. The Matrix Survives (00:53)
    • 18. An Unexpected Friend (02:00)
    • 19. Destruction of the Inner Moon (Part 1) (01:03)
    • 20. Destruction of the Inner Moon (Part 2) (00:59)
    • 21. Ambush (01:07)
    • 22. Another Leader Dies (02:03)
    • 23. Rescue (02:10)
    • 24. All Hope is Lost (00:29)
    • 25. Unusual Allies (03:47)
    • 26. The Enemy Revealed (02:59)
    • 27. Seizure (01:46)
    • 28. United Against the Enemy (01:00)
    • 29. In the Belly of the Monster (02:25)
    • 30. Their Darkest Hour (01:51)
    • 31. Legacy (Audition Piece) (06:04)
    Czas trwania: 70:25
    Komentarze
    MaciekG. 2005-07-09 15:25
    Ja tylko przytakne, ta płyta to prawdziwa tragedia, uszy bolą i człowiek nie może z nerwów usiedzieć na miejscu. Płyty z piosenkami nie słyszałem ale domyślam się co to za gniot. Naprawdę szczeże odradzam.
    Patryk 2005-07-09 16:37
    Ojj Transformers The Movie to była moja ulubiona pełnometrażowa bajka jak byłem dzieckiem. Widziałem co najmniej 100-120 razy :D. Co do muzyki - kojarzę tylko The Touch, który to towarzyszy początkowej walce Optimus Prime z Decepticonami i ilustruje scenę otwarcia matrycy na końcu filmu (nawet pamiętam słowa,które jeden z bohaterów w tym momemncie wypowiadał,a ostatni raz bajkę widziałem z 11 lat temu). Jedno wiem - gdy słyszałem The Thouch to aż mi gęsia skórka na całym ciele wychodziła :D. Chyba czas zacząć poszukiwania w necie co by sobie przypomnieć to uczucie. Ahhh, robię się sentymentalny ;D. / Mała ciekawostka - głosu Unicronowi udzielił sam Orson Welles - "Ten" Orson Welles!!! (a jeszcze innemu Eric Idle)
    Vince DiCola 2005-07-09 20:18
    My friend showed me and translated this review few minutes ago. I'm deeply disappointed...Transformers is my best score ever made. My genius to themes writting is huge, and we can taste a small piece of that into my Transformers great masterpiece. I was a teacher one of the most powerfull composers ever, Dale Shacker, who wrote some big TV works like Saber Rider or Captain Simian & The Space Monkeys. Many composers like John Williams or Hans Zimmer these days just model on us. You should shame on you son calling me ''drunken''. Shame on you son... and you ever call me asking about interview... shame on you!
    mtomasky 2005-07-09 20:54
    Oh yes, i'm deeply sorry about how you feel. It appears, that i misjudged your magnificent work. Your talent is so huge, that i should be ashamed of what i've written in this review. You're absolutly right, shame on me :p
    Rafalski 2005-07-10 00:47
    hahaha, żenujące... jak by to powiedział Stevie Wonder w najnowszym (no może nie najnowszym, bo wyszedł własnie nowszy :P, ale na pewno genialnym) singlu: "Shame on me, Shame on you, Shame on them, Shame on us... so what the fuss" :P:P:P
    Tomek 2005-07-11 01:41
    Mam pytanie, czy ta recenzja i te komenty są prowokacją, czy mi tylko się wydaje? :) Skoro to taki gniot, to nie szkoda Wam czasu na słuchanie czegoś takiego w ogóle (tym bardziej recenzowanie dla samego recenzowania gniota per se...)? Pozdrawiam
    mtomasky 2005-07-11 03:13
    Nie za bardzo wiem, jak mam to rozumieć. Czy jeśli muzyka jest kiepska i kompozytor nieznany, to nie można czegoś takiego recenzować? Wolno recenzować tylko dobrą muzykę i wyłącznie słynnych kompozytorów? Jeśli tak, to szczerze przepraszam za tą pomyłkę, obiecuję, że już nigdy więcej nie napiszę złego słowa pod adresem żadnego score. A na 'warsztat' brać będę tylko tych najbardziej znanych kompozytorów pracujących wyłącznie w hollywood :p
    Babuch 2005-07-11 07:59
    Zgadzam się w pełni z Mariuszem. Czy mamy recenzować jedynie płyty dobre i wąż stawiać oceny 4- 5? Oczywiście że łatwiej pisać o tym co się lubi, polecać niż krytykować. Tylko że po którymś tam już pisaniu takiej recki ma się dosyć, bo wciąż używa się tego samego słownictwa, tego samego warsztatu. Rozumiem więc doskonale Mariusza i jego próby ucieczki od sztampowości, pisania czegoś innego. Poza tym kilka tekstów złych ścieżek jest również bardzo potrzebne. Z prostej przyczyny: aby pokazać bieguny: co jest dobre a co złe. Miedzy jakimi wartościami grawituje nasza skala. Gdybyśmy pisali jedynie o wybitnych wspaniałych dziełach nie bylibyśmy obiektywni. Zadaniem naszego portalu jest bowiem nie tylko promować dobrą muzykę filmową, ale także uczyć wartościowania. Stąd na naszym portalu takie teksty jak Saber Rider czy choćby owo Transformers.
    Tomek 2005-07-11 10:38
    Nie zrozumieliśmy się, doskonale wiem o co wam chodzi, tylko czy jest sens zagłębiać się aż w takiej niszy...? To jest nisza nisz jak dla mnie, każdy wie że jest to kiepskie tym bardziej wiedząc jak niskim poziomem cechują się tego typu produkcje. Mariusz, proszę sarkazm zachowaj dla siebie :) Nie chciałem nikogo urazić swym postem, zadałem tylko pytanie, jak widzieliście stawiałem tu i w poprzednim poście ":)". Pozdrawiam
    Tomasz Goska 2005-07-11 11:12
    W/g mnie dobrze się stało, że powstała ta recenzja. To idealny przykład dna kompozytorskiego. Nie wstydźmy się go prezentować, bo niestety Tomku ale nie można cięgle uciekać się do kompozycji wybitnych, dobrych lub średnich... trzeba czasem uderzyć po samym dnie.
    Fan DiColi 2005-07-26 01:19
    ludzie....... ta recenzja to chyba jakas prowokacja. Czlowieku, wez nic juz nie pisz.. Pojecia nie masz. Score Vince'a DiColi jest rewelacyjny, najlepsza sciezka dzwiekowa jaka w zycziu slyszalem. Ciekawe skad kolego dorwales sie do albumu "'Til All Are One", co z netu sie nielegalnie sciaga? Bo to jest praktycznie nie do dostania. Posluchajcie sobie kawalka "Training montage" z OSTa do Rocky 4 (sa fragmenty do posluchania na Amazon.com). Vince DiCola to geniusz.
    Tomasz Goska 2005-07-26 10:04
    Bardziej prowokuje Twój komentarz niż ta cała recka :>
    Thedues 2005-07-26 11:00
    bla bla bla bla...:P ale ty jesteś chłopie żenujący... Geniusz!!?? DiCola:)?? BUAHAHAHAHAHAHAH no dobra:P a Twoje argumenty to sa takie jak mojego brata ktory zdal do drugiej klasy szk. podst. Moze to ty zastanow sie czy Twoj koment nie jest prowokacja:P! Skoro ta plytya jest nie do zdobycia:) to sadze ze ty tez posiadasz mp3:) a czym sie rozni dobrze skompresowane mp3 od wave'a???? wlasciwie niczym... heh ALE Z CIEBIE ZNAWCA:D PODZIWAIM I KLEKAM PRZED TOBA ;) P.S Moze Ty juz nic nie pisz:)???!!
    darry 2005-07-26 14:23
    Za bardzo sobie cenię czas aby skomentowac taki szajs :))
    Fan DiColi 2005-07-26 23:38
    pomijajac w ogole czyjes gusta, to i tak tak kategoryczna ocena (zero) jest bardzo krzywdzaca, i nie zasluzona. Tak samo jak zlota malina, ktora Vince DiCola dostal za score do "Rocky 4". I odpowiadajac na Twoj komentarz - tak, mam oryginalne wydanie obu sciezek (a wlasciwie to wszystkich zarowno z BotCon '97 jak i BotCon'01).
    mtomasky 2005-07-26 23:46
    Jakie zero? Notka to jeden a nie zero ;) Poza tym nie można pomijać własnych upodobań muzycznych przy recenzowaniu. Odnośnie tej ścieżki, to czyja władza, tego religia ;) Więc zamiast psioczyć na nas wszystkich, poponuję napisać w komentarzu o pozytywnych cechach tej muzyki, bo ja jakoś takowych nie dostrzegam. Ale cóż, jestem tylko człowiekiem, więc mogę się mylić :p Pozdrawiam.
    Ulv 2005-07-26 23:56
    Autor recenzji jest głuchy jak pień, nie widział filmu i nie rozumie czym jest Transformers. Dla mnie ten album jest cudownym wspomnieniem i jednym z najlepszych popisów muzyki lat '80. Ścieżka dźwiękowa utkwiła mi w pamięci do tego stopnia, że przez 10 lat bez kontaktu z nią (i filmem Transformers) nie zapomniałem ani jednego brzmienia utworów. Szkoda, że tacy wielce dojrzali znawy, jak szanowny autor negują wszystko, co nie mieści się w ich sposobie pojmowania świata. Całe szczęście opinia ta jest odosobniona. I na dodatkowe szczęście (bo autora...) głupota i brak dobrego smaku jeszcze nie są karalne. Ludzi zainteresowanych tematem Transformers zapraszam na forum www.transformers.foxnet.pl
    mtomasky 2005-07-27 00:09
    Chciałem po dobroci, ale jak widać się nie da. Ja proszę uprzejmie o podanie jakiś zalet tej muzyki, bo lepszą to robią moi znajomi na komputerze (pozdro dla Pawła ;)) Faktycznie moja opinia jest odosobniona. Wystarczy popatrzeć po komentarzach :p I naprawdę zamiast wyzywać od głupich, prosiłbym o jakieś argumenty, przykłady, cokolwiek poza inwektywami (o ile miłośników Transformers stać na coś więcej, bo zaczynam tracić do nich szacunek i cierpliwość). A szanowny głuchy jak pień redaktor poleca dla porównania muzykę z Miami Vice. Trzeba być naprawdę głuchym jak pień, żeby tutaj nie słyszeć różnicy klas, jaka dzieli obu kompozytorów. Życzę obu panom trochę więcej krytycyzmu wobec ukochanej muzyki.
    Fan DiColi 2005-07-27 00:15
    Ja tylko jeszcze wtrace od siebie, ze fani tworczosci DiColi beda nimi chyba dozywotnio. Chyba rzeczywiscie jest tak, ze jesli sie nie "przesiaklo" samym filmem, nie bedzie sie fanem muzyki. A muzyka ta jest nieoderwalnym elementem tego filmu. Mi na przyklad (jak chyba kazdemu fanowi TFTM) ta muzyka sie po prostu nie nudzi, moge jej sluchac non stop. Jest to inna muzyka, sam Vince DiCola w jednym z wywiadow (zarejestrowanym dla amerykanskiego wydania DVD TFTM) powiedzial, ze taki gatunek sciezki dzwiekowej (syntezator + zespol rockowy [gitary]) nie cieszy sie powodzeniem. Dominuje jak wiadomo orkiestra.
    Fan DiColi 2005-07-27 00:18
    A myslisz, ze wsrod fanow tworczosci DiColi nie ma milosnikow J. Hammera? Sam bardzo lubie jego kompozycje.
    mtomasky 2005-07-27 00:32
    Wydaje mi się, że ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Nikt mnie nie przekona do zmiany oceny tej płyty (no chyba, że na niższą :D), a ja nie zamierzam nikogo przekonywać na siłę do swoich poglądów. Przecież swoją recenzją nie zabraniam nikomu słuchania muzyki DiColi. Jak dla mnie to fani Transformers mogą siedzieć w niedziele przed Disco Relaxem i delektować się dźwiękami płynącymi z telewizora. Na szczęście żyjemy w wolnym kraju. Dla mnie lata 80' w muzyce zawszę będą się kojarzyły z Miami Vice a nie z Transformers. Cóż, ja się wychowałem na Misiu Uszatku, ale teraz nie twierdzę że ów Misio to kozak nad wszystkich i bez trudu położyłby np. Predatora :p Znam jego miejsce w szeregu i wiem, że misio był fajny jak byłem mały. Teraz mam do niego sentyment, ale nic więcej. Trochę obiektywizmu panowie. Wierzę, że opisywana tu przeze mnie muzyka mogła jakoś tam działać w filmie, ale poza nim nie przedstawia żadnej wartości artystycznej. Przykro mi, że to właśnie ja musiałem wyjawić tą straszliwą prawdę :P
    Babuch 2005-07-27 08:41
    Szanowni koledzy, fani Di Coli Vince’a. Pragnąłbym zwrócić uwagę iż zadaniem recenzenta jest pisanie krytyki. Wierzcie mi że to trudne zadanie, wymagające znajomości prawideł danej sztuki. Nie można motywować jakości ścieżki dźwiękowej krótkim podoba mi się – nie podoba mi się. Za tym muszą iść jakieś argumenty, a nie tylko kwestia kultowości danego filmu/serialu etc. W ten bowiem sposób możemy wypromować każdą muzykę, bez względu na jej realną wartość (przykład- ktoś nakręci kreskówkę która stanie się sławna i kultowa, zostanie ona zilustrowana muzyką rozpisaną na pierdzenie słoni to gawrantuje że znajdą się fani którzy zaciekle będą bronić jakości takiej kompozycji, jej oryginalności i wspaniałości) Rozumiem zatem zacięcie fanów serialu, którym Mariusz pisząc reckę zszargał ich bóstwo. Tylko panowie bądźmy obiektywni proszę podać jakieś argumenta przemawiające za tą muzyką ( a nie argumenty przemawiające za beznadzieją innych ścieżek- bo za taki należy uznać ten o partyturach orkiestrowych). Proszę nie robić z redaktorów naszego portalu jakichś konserwatystów którzy nie znają się na muzyce innej niż symfoniczna. Łatwo napisać że coś jest genialne, znacznie trudniej to umotywować środkami innymi niż gust. Proszę o tym pamiętać.
    Megastorm 2005-07-27 11:31
    "Dostajemy kilka piosenek, z czego żadna nie zapada w pamięć." To posłuchaj raz jeszcze tych piosenek. Mnie one się bardzo podobają właśnie ze względu że łatwo je zapamiętać i rozróżnić w przeciwieństwie do piosenek np. Britney Spears. Poza tym jak nie oglądałeś Transformers: The Movie to nie wiem po cholere zacząłeś recenzować muzyke i piosenki. Jakbyś obejrzał ten film to zapewne inaczej byś opisywał te utwory i napewno utkwiły by Ci w pamięci. Poza tym masz szczęście że nie recenzujesz utworów na jakieś amerykańskiej stronie. Tam to dopiero by cię styrali,ponieważ utwory DiColi i piosekni Stana Busha związane z Transformers są bardzo popularne wśród fanów tego filmu oraz serialu ,,Transformers". Dowodem na to może być to że obydwaj panowie są zapraszani na konwenty Transformers. I proszę nie myśl że jest tam tylko mała garstka tych fanów. Liczba fanów Transformers może z całąpewnością być porównana do liczby fanów Star Warsów lub Star Treka. ,,Ale kiedy grupa dorosłych mężczyzn wykrzykuje dumnie Transformers, to już jest za wiele jak na moje nerwy" Lepsze to niż słuchanie piosenek w których faceci śpiewają głosami jakby ich gacie uwierały w krocze. Poza tym przecież film jak i serial miał promować serie zabawek ,,Transformers" firmy Hasbro, czyli był poświęcony głównie młodszej widowni.Więc mnie to nie wkurza a nawet nie dziwi. Poza tym nie śpiewa tego grupa mężczyzn tylko jeden facet, a mianowicie Stan Bush. ,,Przez ponad godzinę jesteśmy atakowani dźwiękami wydobywającymi się z syntezatora. Celowo używam słowa ‘dźwięków’, gdyż naprawdę trudno nazwać to muzyką" Więc nadeszła porabyś wybrał się po aparat słuchowy lub cofnął się do podstawówki by ci wytłumaczyli co to dokładnie jest muzyka i jakie mogą być jej rodzaje. Poza tym jak byś obejrzał film to byś wiedział że ta muzyka świetnie pasuje do jego klimatu. Szczególnie w momencie śmierci Optimusa Prime'a oraz w scenach z udziałem Unicrona. ,,Słuchając tej muzyki nie jestem w stanie powiedzieć, który fragment dotyczy akcji, który jest nastawiony na budowanie napięcia czy też podkreślenia dramatycznych sytuacji, w jakich na co dzień stawiane są autoboty" Czyli naprawdę musisz załatwić sobie aparat słuchowy. Bez problemu można większość z nich odróżnić bo nie są takie same i bez trudu można rozróżnić te podczas których jest akcja a podczas których są prowadzone dialogi. Jakbyś obejrzał film to byś wiedział że w niektórych momentach akcji zamiast samej muzyki są użyte piosenki Stana Busha z pierwszej płyty. Zwłaszcza w najważniejszych momentach filmu jest wykorzystana piosenka ,,The Touch". ,,Zamykając rozważania dotyczące" tej nieszczęsnej recenzji powiem tylko tyle, że odradzam jakąkolwiek styczność z wszelakimi recenzjami autorstwa pana Mariusza Tomaszewskiego, który nadaje się do recenzjowania utworów filmowych jak dziadek klozetowy do naprawy samochodów.
    Sunstreaker 2005-07-27 11:38
    Jesli ktos nie ogladal filmu niech nie ocenia muzyki z niego. Oczywiscie ze nie wszyscy musza lubic TF. Tak samo jak muzyke z niego. Jednak wedlug mnie muzyka ta bardzo dobrze uzupelnia obraz tworzac odpowiednia atmosfere. Poza tym jak ktos sie bierze za recenzje to powinien byc bezstronny a teksy w stylu ze ktos byl pod wplywem alkoholu nie sa zbyt profesjonalne. Dlatego nie nalerzy na powarznie brac tego artykulu gdyz autor chyba nie dokonca zna sie na tej robocie. SLuchajac tylko krytykow dalego nie zajdziemy. Trzeba sie kierowac wlasnymi upodobaniami. Bo o gustach sie nie dyskutuje gdyz mozna kogos obrazic a to krotka droga do procesu o znieslawenie...
    filmmusicfan 2005-07-27 11:58
    Nie jestem fanem Transformersów i nie będę bronić muzyki DiColi, chciałbym jedynie zaapelować o więcej bezstronności a mniej popisów niewybrednego humoru spod budki z piwem. Odnoszę wrażenie, że pan Mariusz koniecznie chce pokazać w swoich recenzjach jaki to on zabawny jest i udowodnić, że ma jaja. Niestety za często do tworzenia tekstów używa właśnie jaj zamiast mózgu i efekt tego jest opłakany.
    thedues 2005-07-27 11:58
    Panie szanowny Sunstreaker mnie to pan obraza ale za znajomosc ortografii:P moze najpierw niech pan sie cofnie do podstawowki nauczy prostych regulek a nie krytykuje tu kolege i jeszcze straszy znieslawieniem. Aaa i radze czytac komenty do recki nie tylko fanow TF ale innych fanow Soundtrackow ktorzy jednoglosnie daja ocene minimalna do jakosci jaka przedstawia ow opisywany przez Mariusza score. Pozdrawiam... fanow tej przezabawnej ale jakze dziecinnej i glupiej bajki dla pieciolatkow:P Ave...
    Grabarz777 2005-07-27 12:51
    "Przezabawna i głupia bajka dla pięciolatków" ?? Przezabawny i głupi wydaje mi się być jedynie ten kto jest fanem recenzenta oceniającego soundtrack bez obejrzenia filmu. I że niby "żadna z piosenek nie zapada w pamięć" ?? Totalna bzdura. Film widziałem po raz pierwszy 15 lat temu a do tej pory potrafie zaśpiewać prawie całe "The Touch" czy zanucić "Unicron's Theme". Recenzja na poziomie 15-latka, której wystawiam ocene 1. Film i soundtrack oceniam na 5.
    Sunstreaker 2005-07-27 12:57
    Co do mojej ortografi to daj sobie spokuj. Moja sprawa jak pisze i jakie popelniam bledy. A to co mi sie podoba to moja sprawa a dziecinne jest to ze Ty nie potrafisz tego zaakceptowac i byc ann tyle tolerancyjnym by pozwolic sie innym w to angarzowac i bawic. To ze TF moga sie wydawac dziecinne to fakt ale my tu mamy mowic o muzyce a nie o tym czy ktos robi byledy czy nie i czy lubi TF...
    AntyFan 2005-07-27 13:09
    Do Megastorma: gdybyś znał się na muzyce przynajmniej w 1/10 tak jak Mariusz, to bym się nie czepiał. Kierujesz się tylko swoim wielkim fanatycznym spojrzeniem na Transformersy gloryfikując wszystko co jest z nimi związane, łącznie z muzyką. spójrz obiektywnie na to sczego słuchasz i nie wyzywaj redaktorów od debili, bo tak na prawde sam jesteś głupi i... krzywo sikasz!
    AntyFan 2005-07-27 13:17
    Do Grabarz777: Miałem wątpliwą okazję obejrzeć kiedyś tą bajeczkę. Jak dla mnie to poziom Power Rangers, czyli totalne dno. O muzyce nie wspomnę, bo jest śmieszna. Mam ten soundtrack i jedyne przez co mogłem przebrnąc to okładka, bo o jakimkolwiek słuchaniu tych rzępołów nie było mowy. Już nie mówie o piosenkach promujących, tylko o "original score". Poziom tak niski, że na dnie jeszcze się zakopuje.
    thedues 2005-07-27 13:23
    Grabarz777: hmmm... moze jakby Twoje IQ bylo wyzsze ale coz spodziewac sie po fanach bajki(buahahahahaha) to bys zauwazyl ze Mariusz nie wystawil oceny za muzyke w filmie tylko poza nim wiec jakby pewnie zobaczyl ta przesmieszna bajeczke dla przedszkolakow to pewnie moze i ocena poszla by jeszcze w dol albo zaledwie pol oceny wyzej. Sam ogladalem panowie TF ale muzyka nie jest rewelacyjna a co gorsza jest tragiczna. Ale wasze tzw pierdzenie o to ze muzyka powinna miec 5 gwiazdki mija sie z celem(prosze zobaczyc na portalu ile sciezek ma 5 gwiazdek za ogolna ocene). Proponuje zalozyc na waszym portalu o ile takowy istnieje recenzje muzyki z Transformers, Power Rangers oraz innych podobnych gniotow dla malolatkow i wypisywac ze to najlepsza muzyka w historii rysowanych bajeczek dla dzieciaczkow. Pozdrawiam i klaniam sie dla fanow;)
    mtomasky 2005-07-27 14:04
    To jest mój ostatni koment w pseudo-dyskusji z fanami Transformers, bo niestety prezentują oni żenujący poziom. Wasz jedyny argument, to to, że nie widziałem filmu. Jak zauważył Thedues, nie oceniłem tej muzyki pod kątem obrazu, a jedynie zawartości płyt. Wyjaśniłem we wstępie recenzji, czemu tak się stało. Jakby ktoś się wysilił, to zobaczyłby, że podobna sytuacja zaistniała jeszcze tylko w przypadku Oldfielda, którego nota bene bardzo lubię i szanuję. Recenzja ta powstała po to, żeby każdy kto nie jest maniakiem autobotów, unikał tych płyt. Wydaje mi się, że wasze usilne dążenia do postawienia muzyki z Transformers przyniosą z góry odwrotny efekt i każdy będzie omijał ten temat z daleka. Co do mojego poczucia humoru, nikogo nie zmuszam do czytania moich recenzji. A tak to niestety jest, że kiedy śmiejemy się z czegoś, czego nie lubimy, to jest super, ale kiedy sprawa dotyczy tego co my lubimy, to już nie potrafimy się dobrze bawić. Przykre... Cała recenzja była napisana z przymrużeniem oka i wyrażała jedynie moje poglądy dotyczące tej muzyki (po komentach jednak widać, że nie jestem odosnobniony w swoich odczuciach). Jeśli kogoś tym uraziłem, to nie jest mi przykro, bo niestety nikt nie byłby mi wstanieć podać argumentów 'za'. Bo to, że muzyka działa w filmie, to jak już było wspomniane, ktoś może wykorzystać pierdzenie słoni w obrazie i takie rozwiązanie znajdzie swych fanów. Co zaś do piosenek, które to zapadają w pamięć, to dla przykładu piosenki Britney czy Mandaryny nie zapadają w pamięć? To raczej nie świadczy o ich klasie i wartości artystycznej. Kończąc swój wywód mimo wszystko zapraszam do czytania moich recenzji i artykułów. Może w przyszłości zajmę się jeszcze jakąś perełką z lat 80'... :P
    Grabarz777 2005-07-27 15:36
    Thedues czy jak ty sie tam zwiesz w ogóle...pomijam fakt, że powinienem Ci pojechać jak małemu szczylowi, którym zapewne jesteś za obrażenie mnie ale dam sobie spokój - nie będe wdawał sie w pyskówki z ignorantami, których ty reprezentujesz. Ale wracając do tematu, mam sie nie bulwersować czytając recenzje zawierającą teksty typu : "Ale kiedy grupa dorosłych mężczyzn wykrzykuje dumnie Transformers...". Co ma jedno do drugiego ?? To ma być niby argument za nie-słuchaniem tej płyty ?? Możecie uznawać sobie bajke za produkt dla 5-latków ale mimo wszystko recenzja nie powinna być subiektywna i naprawde odnosić sie do muzyki. No ale przecież to Wy jesteście wielkimi specami od oceniania muzyki...
    Thedues 2005-07-27 17:06
    a wiec Grabarz777 malym szczylem nie jestem ale nie o tym mowa.(sle wyrazy szacunku za nazwanie Ciebie dwucyfrowym cepem jednak mialem ku temu powody-niemniej PRZEPRASZAM)Nie wiem czy czytales recke Mariusza na tyle dokladnie zeby wywnioskowac ze nie ocenia on muzyki w filmie tylko poza nim. To ze plyta jest slaba swiadcza komentarze calej redakcji(negatywne).A Wiec w takim razie kazdy z nas bylby bez gustu muzycznego i nie znal sie na soundtrackach a tak zapewne nie jest(w moim mniemaniu). Mariusz napisal ta recenazje nie po to zeby was obrazac ani tez zniechecac tylko po to zeby pokazac ludziom iz ta sciezka jest wybitnie slabym materialem dla ktorego nie warto poswiecac czasu oraz pieniedzy.Kazdy ma jakies upodobania jedni wola czytac interesujace ksiazki drudzy wola ogladac ambitne filmy a inni wola gustowac w Bajkach typu TF i Power Rangers. Wasza wola wasza sprawa. Prosze tylko nie wyzywac sie na Mariuszu ale podac takie argumenty zeby byl powod by ta sciezke bronic. Ja takowych nie widze i bronic jej nie bede. Czy jestesmy specami od oceniania to jest sporna sprawa bo tak to nie byloby mozliwosci komentowania tego co napisalismy. W ten sposob dajemy innym mozliwosc komentowanie naszych prac. Lubimy prowadzic polemike ktora jest na poziomie a nie zawiera same bezsensowne oskarzenia i wulgaryzmy. Na tym zakoncze moja klotnie z fanami TF bo pewnie niedlugo to bysmy mieli z wami JIHAD a o to przeciez nam ani wam nie chodzi:) Pozdrawiam i szacunek jeszcze raz dla fanow;) P.S. zeby byla zgoda dam dwie gwiazdki:)
    MaciekG. 2005-07-27 21:03
    ale się porobiło, wojna na maXa. A płyta i tak jest do kitu że tak powiem więc niewiem co powiedzmy fani chcą osiągnąć atakiem na recenzenta, a raczej na recenzje. Recenzja jest spoko i się z nią zgadzam. A mówienie o tym że ta płyta jest najlepszą ścieżką dźwiękową jaką się słyszało to naprawde współczuje - chyba nic się więcej musiało nie słyszeć.
    Jetstorm 2005-07-29 10:26
    Nie trzeba było tak się przejeżdżać po Transformerach. Recenzja Miami Vice w tym stylu wyglądałaby tak: Miami Vice? To serial o krokodylu który chce zjeść czarnego policjanta. Czy może być coś bardziej wzniosłego? Znaczy się nie oglądałem właściwie, ale słyszałem... W dodatku muzyka to jakieś plumkanie na klawiszach, nie zapadające w pamięć. I co z tym wspólnego ma jakiś crockett? To łatwe i przyjemne, ale wkurza się paru ludzi. Jak to nie ma nic w tym soundtracku co zapada w pamięć? "Dare" jest szybkim, żywym, energetycznym kawałkiem wpadającym w ucho. "The touch" chyba też. Jak ktoś ma zamiar podciąć sobie żyły, to niech posłucha sobie "Dare to believe you can survive" i mu przejdzie. :) A kawałek szalonego Ala chyba dosyć się wyróżnia. I jest zwariowany i walnięty w dobry sposób. Tak samo jak zwariowani i walnięci są mieszkańcy Junkionu, o których jest ten utwór. Straszliwe keyboardy? Hej, to jest film o żywych robotach, jeśli nie Kraftwerk, to taka muzyka jak najbardziej pasuje. Prawie cała akcja dzieje się w kosmosie. Gdyby tu dano muzykę poważną, jak do Odysei Kosmicznej, to pewnie w recenzji byłyby oskarżenia o pretensjonalizm, napuszenie i udawanie że ten film jest czymś więcej niż jest. Ten soundtrack to nie jest arcydzieło, ale jest tam parę fajnych kawałków. Nie można tylko zapominać że to muza z 86 roku. Sam nienawidzę hair metalu, a ten soundtrack łykam z łatwością. Recenzja byłaby lepsza i wiarygodniejsza, gdyby recenzent oglądał film, albo nie postawił sobie jako celu pokazania jaki to on dojrzały i że nie ma nic wspólnego z takim gównem jak Transformers. Bo głównym źródłem jego cierpień było śpiewanie przez Lion słowa TRANSFORMERS. W tym samym kawałku po słowie "Decepticons" jest ostra nawalanka i niezle solo na gitarze - to też jest warty zapamiętania fragment, którego recenzent na próżno szukał. Tak na marginesie Transformers nie jest tylko o samochodach i Autobotach. Niektórzy są fanami Transformerów choć nie lubią Autobotów. Nie będę tu wskazywał palcem. Poza tym Transformers to rzecz o wiecznej wojnie. A przede wszystkim Uszatek rozkłada Predatora w pierwszej rundzie. A jak nie da rady, to Prosiaczek i Króliczki na pewno ;)
    Tcharekh 2005-07-30 23:52
    Powiem krótko: przeczytawszy opis soundtracka, oprócz faktu, że autor recenzji nie widział filmu, nasuwa się jeszcze jedna konkluzja. Ten pan, sam siebie nazywający obiektywnym recenzentem, nie wie nawet co to są Transformery. Mówi tu o Autobotach, czyli robotach zamieniających się w samochody i to wszystko. Do tego jeszcze w szyderczy sposób. Panie Tomku - śmiechu warte! Ja widziałem "Transforemrs: The Movie" wiele razy w ciągu kilkunastu już lat i mam go do dziś w swoich zbiorach. Kilka utworów z łatwością zapada w pamięć! Stwierdzenie, że nie jest to mozliwe jest całkowicie subiketywne i to subiektywne niesmacznie! Proponuję autorowi recenzji, aby już nic więcej nigdy nie pisał do publicznej wiadomości, bo ja i wielu innych użytkowników sieci już napewno w jego słowa nigdy nie uwierzymy!!!
    Tomasz Goska 2005-07-31 12:15
    Panie Tcharekh. Pisze pan o recenzencie, czy o mnie, bo chyba coś się panu pokręciło... :P
    Tcharekh 2005-07-31 17:00
    "Tomku" jako o panu M.Tomaszewskim :) Tak szyderczo, jak On się wypowiedział na temat soundtracku i filmu, tak ja pozwoliłem sobie powiedzieć o Nim. Dla uściślenia: w swoim komentarzu mówiłem TYLKO o recenzencie.
    Tomasz Goska 2005-07-31 17:39
    Warto wiedzieć, że gdzieś w Polsce zwrot "Tomku" jest szyderczy... zmienię chyba imię :P
    Łukasz 2005-07-31 23:00
    No poziom dyskusji powala! Recenzent ma prawo tak pisać jak mu się podoba, tak jak ocenia tą muzykę. A wy - miłośnicy tego typu "twórczości" możecie się z tym nie zgadzać. I wszystko było by ok ale nie... wy wybraliście drogę walki o "jedyną słuszną sprawę" i w tym przypominacie mi tylko obrońców ojca dyrektora i jednej ze stacji radiowych. Z uporem maniaka powtarzanie "my to kochamy więc nie wolno tego krytykować". Pozdrawiam i prosze za mocno nie szargać mego imienia. Chciałem dobrze :))
    Tcharekh 2005-07-31 23:01
    Nie w tym sensie. "Tomek" od Tomaszewski. Gdybym się znał z tym panem osobiście, to by było co innego. Ale nieważne już. Mam nadzieję, że już wiesz o co chodzi, Gosko ;)
    Fan DiColi 2005-08-06 23:03
    jako ze sam nie mam zdolnosci do pisania recenzji zamieszczam - jako przeciwage do tej recenzji - skan z magazynu " Film score monthly" ( http://www.filmscoremonthly.com )nr 30 z 1993 r. http://www.anime.dds.nl/Fsm.jpg
    thedues 2005-08-07 10:41
    to moze lubisz rysowac:D buahahahahahahahahah narysuj nam jakiego autobota:D a ja wszyskitm fanom mowie TRANSFORMERSSSSSSSS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! buahahahaha o boze jakie z was dzieci:P
    Jetstorm 2005-08-08 12:21
    Dobrze ci szło, ale twoim ostatnim komentarzem udowodniłeś jakie z ciebie dziecko. :)
    thedues 2005-08-08 13:23
    widze ze ktos nie zrozumial aluzji:] ale co sie po was wszystkich spodziewac:) P.S idzcie sobie pierdziec w inne miejsce bu tutaj to juz dawno wszyscy stracili do was szacunek:) a zreszta kto go mial:) do fanow pseudo-bajeczki dla umyslowo chorych dzieciakow! jeszcze raz dla fanow: TRANSFORMERRSSSS!!!!! buahahahahaahaha
    xxx 2005-08-25 09:26
    thedues, ty jesteś psychiczny!!!
    thedues 2005-08-25 12:41
    lepsze to niz bycie doroslym czlowiekiem o umyśle 4 latka:D buahahahahahaha pozdrawiam panie Triple X Dziekuje za okreslenie przyjmuje do wiadomosci:)
    MaciekG. 2005-08-27 14:10
    WOW :) Od psychicznych to się jeszcze nikt ani na soundtracks.pl i filmusic.pl nie nazwyał. Robimy postępy :) O płycie nadal zdania nie zmieniam. Istna tragedia.
    Gieferg 2006-02-26 01:55
    A ja powiem tak - jest tu kilka nienajgorszych piosenek (tak jedna czy dwie). Film widziałem i lubiłem (jakieś 12 lat temu) teraz mam zamiar jeszcze raz obejrzec, ale muzyka Di Coli jest cienka jak cholera i co do tego nei mam wątpliwości. Być może te parę piosenek mogłoby zawyżyć ocenę płyty na której są do 2. Co do score'a to obawiam się że faktycznie nie zasługuje na więcej ale w filmie nie przeszkadza :)
    Gieferg 2006-03-04 00:29
    ERRATA Po przesłuchaniu kilkakrotnym i odświerzeniu sobie filmu stwierdzam że muzyka jest całkiem, całkiem (naciągane 3/5) piosenki wpadają w ucho, a sama muzyka w filmie nie drażni a czasem spisuje się nawet nieźle. A ponieważ taka jest jej rola by dobrze ilustrowac film to powyższa recenzja jest pozbawionym jakiejkolwiek wartości czytso subiektywnym najeżdżaniem i jako takie sama zasługuje na 1 giwazdkę :P
    mtomasky 2006-03-04 12:05
    Męczy mnie już ten temat, ale jako iż wstąpiły we mnie nowe siły, to czemu nie... Zgadzam się w 100%, muzyka filmowa jest po to, żeby dobrze działać w filmie. Ale gdzie ja napisałem, że oceniam takową jak działa w obrazie? Piszę naprawdę po raz ostatni: w tym ODOSOBNIONYM przypadku oceniałem tylko jej wartość na płytach. Jeśli film będzie na Cartoon Network, to go obejrzę i uzupełnię recenzję :P Wracając do samej muzyki, jeśli Cienka Czerwona Linia ma u nas 5/5, to Transformers zasługuje w tej skali gdzieś na -3 :p I tu już nie chodzi o to, że to jest muzyka do 'takiego' filmu. Bo śmiem twierdzić, że coś nie coś już wiem i trochę płyt już przesłuchałem. Transformers ze wszystkich score jakie znam, wypada najgorzej. Na miejscu fanów Transformers, zamiast psioczyć i bluzgać, cieszyłbym się, że bez względu na to, po jaki album z muzyki filmowej sięgnę, napotkam ciekawszą muzykę :]
    Gieferg 2006-03-14 00:05
    To tak dla równowagi na KMFie wkrótce (nawet już dzisiaj) moja recenzja tego soundtracku (ale tylko wersji z piosenkami). Ocena 3,5 (im dłużej słucham tym bardziej leci w górę :P).
    Thedues 2006-03-14 00:37
    A też krzyczysz już Transffoorrmerrrsss!!:D??
    Gieferg 2006-03-14 17:39
    Jasne, jakżeby inaczej :P
    Dymek 2006-05-02 07:44
    Dla mnie muzyka w Transformers jest świetna. Niewiem po co autor sie brał do recenzji skoro nie oglądał filmu. Ta strona jest w końcu o soundtrackach filmowych co nie?! POza tym, kawałki dobrze zapadają w pamięc i pasują do tego co widzimy na ekranie. MOże jak sie filmu nigdy nie oglądało to niewiadomo "co i jak". Ale naprawdę kawałek "Dare" Stana Busha komponuje się z dźwiękami strzałów lasera:P. a mówienie że TF są dla dzieci to dla mnie głupota i brak tolerancji. A dla mnie dziecinne jest branie się za pisanie recenzji bez znajomości materiału. Może nie wszystie utwory są najwyższych lotów, ja osobiście nie przepadam za "smutną" muzyką, np taką jaka leci podczas śmierci Prime'a.Ale napewno nie powiem, ze jest dziadowska i wieśniacka, bo po pirwsze nie chcę nikogo urazic kto takową lubi. A po drugie na takich utworach niezadobrze sie znam. Może po słuchaniu samej muzyki nie można okreslic, co się będzie działo na ekranie. Dopiero podczas oglądania wychodzi na światło dzienne, że podczas strzelanin nie musi leciec muza a'la 300 uderzeń na sekudne i subwoofer rozwalony na maxa vide Matrix. Dla mnie utwory z filmu to jedne z najlepszych kawałków do kreskókwki jakie słyszałem. A pozatym denerwuje mnie jak ktoś mówi, że TFy są dla dzieciaków. MOże takie było założenie w latach 80', jednak mineło w końcu 20 lat!. MI nie przeszkadza, że 50 letni chłop zbiera Matchboxy. W końcu to jego pasja i znajduje w tym radoche. Tak samo jak fani TF. Po zatym w tej kreskówce jest wiele ukrytych wątkówi ma drugą głębię (bardziej dorosłą) której dzieciaki mogliby nie zrozumiec. Więc niech mi nikt nie wmawia że to kreskówka dla dzieci...nie każda "bajka: jest dla dzieciaków...vide Ghost in the Shell i wszelkiej maści hentai:P:P:P
    Max 2007-03-10 19:02
    No nie zgodze się zupełnie z opinią recenzenta. Nie wiem skoro nigdzie nie słyszałes takiego "gniota" to czemu za oryginalność dałes 1.0 punkta? :) Aby poczuć tą muzykę wypadało by jednak pierw obejżeć ten film, bez tego cała ta recenzja jest nic nie warta. Zmień koleś lepiej branżę, bo aż się płakać chce jak czytam te twoje wypociny.
    Max 2007-03-10 19:03
    aha i zapomniałem dodać ocenę płyty :)
    thedues 2007-03-10 20:29
    „Nie wiem skoro nigdzie nie słyszałes takiego "gniota" to czemu za oryginalność dałes 1.0 punkta”
    Bo nie ma takiego drugiego:P a skali 0 portal nie przewiduje:P

    Nie jest oceniana muzyka w filmie a muzyka na albumie…(czytaj ze zrozumieniem) Sam oglądałem film i niestety nie mogłem dotrzymać do końcówki, widocznie jestem już za stary na takie kreskówkowe hity=). „Koleś” Ty za to dajesz maxa w ocenie a nawet nie potrafisz tego sensownie uzasadnić;)
    A Mi się chce płakać nad poziomem Twojej edukacji:/ może naucz się poprawnie pisać;) Pozdrawiam
    gaspar 2007-03-12 13:46
    Album jakich mało!Niepowtarzalny klimat lat 80s.Nietypowa, róźnorodna muzyka. Podoba mi się.
    Gieferg 2007-04-01 12:10
    W sumie takie teksty jak ten więcej mówią o ich autorz niż o tym co recenzuje. Krótko mówiąc wycszedł na lamera co pisze recenzje czegoś z czym się nawet odpowiednio nie zapoznał i to bez choćby szczypty profesjonalnego podejścia. I nie ma tu nic do rzeczy to czy się komuś akurat dana płyta podoba czy nie podoba. Taki tekst jak powyższy jest na poziomie zerówki. Sad but true.
    Gieferg 2007-04-01 12:13
    "W/g mnie dobrze się stało, że powstała ta recenzja. To idealny przykład dna kompozytorskiego. " Raczej dna recenzenckiego :P
    Gieferg 2007-04-01 12:15
    Natomiast umieszczenie linka akurat do najgłupszej piosenki na płycie to raczej dośc oczywisty zabieg żeby wszyscy uwierzyli recenznetowi. Szkoda tylko że ta piosenka za bardzo nie przypomina całej reszty. Czemu nie dać The Touch? Ale czegoś Spectre general, co?
    juler 2007-06-18 00:32
    Dzisiaj po raz pierwszy trafiłam na tę stronę. Po przeczytaniu tej recenzji i komentarzy po nią zamieszczonych stwierdzam, że nie będę fanką tego portalu (tak, wiem, że wam na tym nie zależy - bo właściwe lubię Transformers więc na bank jestem głupią, infantylną babą o umyśle 4ro latka). Nie chodzi o to, iż kompletnie nie zgadzam się z autorem recenzji. Można nie lubić muzyki z Transformers. Ale dlaczego od razu obrażać fanów tego filmu. Dla wielu osób jest on fenomenem na miarę Star Wars (heh też je można nazwać "bajeczką" - chociaż ja bym nie próbowała). Komentarze pod recenzją, świadczą o niskim poziomie całej redakcji. Nie można wyzywać użytkowników od gnojów, głupków i bezczelnie prowokować. To naprawdę bardzo nieprofesjonalne. Oczywiście nie odbieram prawa do krytyki..
    Thedues 2007-06-18 01:33
    1. My nie szukamy fanów, ewentualnie czytelników;) który przedstawiamy nasza wizję oceny muzyki filmowej:P 2. Transformers to bajka dla dzieciaków… Można być fanem tejże kreskówki, ale porównywać ją do Star Warsów nie wypada:P O lata świetlne SW wyprzedza dokonania Transfomersów. Sam oglądałem zmagania Decepticonów i Autobotów jak byłem mały, gdy jednak ostatnio chciałem sobie odświeżyć pamięc oglądając film, odniosłem wrażenie, że moje oczy nie cieszą się na widok przeobrażających się w roboty samochodów;) Po prostu kiedyś rajcowałem się tym jednakże z biegiem czasu Transformersy stały się dla mnie głupkowata kreskówką;) niczym więcej…:P aczkolwiek nie odbieram fanom satysfakcji w uwielbianiu bajeczki(sorki, ale w końcu to jest bajka czy tego chcesz czy nie) 3. Zauważ, że to fani atakowali głównie autora recenzji. Polemika z nimi nie należy do wyższych lotów. Prze nich też przemawiała ignorancja i chamstwo a tego jakoś nie zauważyłaś;P 4. Czekam na film bo być może Bay będzie w stanie sprostać trudnemu zadaniu i potrafi wprowadzić już praktycznie zapomniane tranformersy ponownie na salony. Zobaczymy z wstępnych widoków(trailerów) wygląda to bardzo obiecująco.
    juler 2007-06-18 02:33
    oczywiście, że zauważam też chamstwo CZYTELNIKÓW, ale wydaje mi się, że jako redakcja powinniście trzymać pewien poziom (czytelnicy również, ale od nich trudniej tego wymagać). Nie porównuję Transformers do SW, ale znam wiele osób, którzy uważają SW za totalne dno, bajeczkę dla dzieci, na dodatek śmieją się z "Niech moc będzie z tobą". I moim zdaniem to nie jest OK. Można filmu nie lubić, ale nie wypada z niego bezsensownie szydzić.
    Tomasz Goska 2007-06-18 09:35
    Ta seria to porażka, takie jest mje zdanie. Ty oczywiście masz prawo do swojego, więc nie rozumiem Twojego oburzenia. Że recenzja jest krytykancka? Mariusz miał do tego prawo. Przecież to tylko recenzja, która ma na celu prowokować do dyskusji na ten temat. Trochę dystansu do tego wszystkiego życzę. ;)
    juler 2007-06-18 10:27
    Chyba wyraźnie napisałam, że nie chodzi mi o to,iż recenzja jest krytykancka.
    Boom 2007-06-18 13:32
    Niewatpliwie jest to jedna z najbardziej tendecyjnych i niesprawiedliwych recenzji jakie zdarzylo mi sie czytac w ostatnim czasie. Po pierwsze autor tej recenzji nie zadal sobie wogole trudu i nie obejrzal TF The Movie, tylko od razu przyjal ze to infantylny gniot dla imbecyli. W tym miejscu chcialbym ulatwic szanownemu panu recenzentowi prace i podaje ten link http://youtube.com/watch?v=k8Ss4voCwzI. Co ciekawe "recenzent" tego soundtracku twierdzi iz receznowal muzyke a nie to jak wspolgra ona z samym filmem i ze jest to calkowicie w porzadku, jednoczesnie jednak w swojej innej recezji pisze : "Do sukcesu tego filmu bez wątpienia przyczyniła się muzyka. Od razu zaznaczę, że słuchanie tego albumu bez uprzedniego zapoznania się z filmem nie jest raczej dobrym pomysłem. Mamy tutaj bowiem rzadki przykład wspaniałej symbiozy dźwięku z obrazem" Moze nie pomyslal o tym iz w tym przypadku jest identycznie? Pozatym obrazanie fanow TF jest zwyklym chamstwem, a porownywanie jednego z najlpeszych filmow rysunkowych w historii do power rangers zakrawa na kpine. Generalnie nie powinienem w ogole tutaj przytaczac zadnych argumentow, tylko nazwac pana recenzenta zwyklym niekompetentnym ignorantem i tez byloby ok. PS Zgodze sie ta muzyka jest juz nieco oldschoolowa, ale takie wtedy byly trendy i nie mozna obrazac nikogo tylko dlatego ze ma dla niego wartosc sentymentalna.
    Boom 2007-06-18 13:37
    masz ziomus i zobacz jak ta muzyka nie pasuje do filmu http://youtube.com/watch?v=fB0_vJUc3o4&mode=related&search=
    kwaq 2007-06-18 13:49
    Jak się autor wychował na Radiu Maryja to nic dziwnego że się niezna na muzyce
    Thedues 2007-06-18 18:16
    Boom ja oglądałem TF The Movie ale zaledwie przez 15 minut więcej nie mogłem… Niestety nie da się trzeźwo patrzeć na tą bajeczkę. A porównywanie tego do Power Rangers jest jak najbardziej na miejscu (profanacją to jest w/w post koleżanki która zestawia TF na równi z SW). W końcu tam też ich pojazdy przekształcają się w robota;) Natomiast wiesz dlaczego tak Cię to boli??! Ponieważ ty PR uważasz za gniot i kicz bo ten serial wyszedł nieco później a Ty dorosłeś już na tyle aby to rozróżnić i się o tym przekonać. Niestety pozostawiony olbrzymi sentyment i zamiłowanie do TF zasłania Ci oczy przed obiektywną oceną.Nie rozumiem jednego. Wszyscy fani tudzież mocniej nazywając zapaleńcy – fanatycy(bo inaczej tego określić nie można)nie potrafią podejść do tej bajeczki z dystansem… Ludzie! To jest kreskówka! Na dodatek kierowana do bardzo młodej widowni… (proszę mi nie wciskać, ze tak nie jest)Można to uwielbiać, ale nie traktować poważnie… nie przejaskrawiać bo niedługo ktoś z fanów napisze, ze wyznaje ideologie Optimusa a jego słowa stanowią jedyna i słuszną liturgię. Ja też wychowałem się na różnych bajkach. Naprawdę chłonąłem wszystko jak czekoladę i of course sympatia moja jest nadal duża dla tych kreskówek jednakże żadnej nie traktuje tak jakby odegrała istotną rzecz w moim życiu czy też wykreowała mój pogląd na świat. Po prostu znakomicie umiliła mi czas w dzieciństwie i za to jestem im wdzięczny.

    P.S. ile z was fani transformersów przesłuchało więcej niż jeden soundtrack nie licząc ich ulubionego czyli score’u Vince’a DiColi?? Recenzent przesłuchał ich setki a może nawet tysiące. Chyba ma odpowiednią wiedze i skale porównawczą aby rozróżnić co jest kiczem muzycznym a co nie. Disco- Polo też ma swoich fanów tak samo jak techno, hip-hop czy bardzo ostry metal. Każdy słucha to co lubi. Skoro wam podoba się ta ścieżka nikt was nie nakłania do tego aby z niej zrezygnować. Jeśli ktoś będzie zdeterminowany aby tego posłuchać to tak zrobi. Naszym zdaniem jednak nie ma się czym zachwycać. Proste i logiczne. A lekko prowokacyjny tekst autora recenzji może wam tylko pomóc bo zainteresowani będą chcieli się przekonać czy miał on racje;P Samy o tym nie wiecie, ale zrobiono wam ogromną przysługę;P
    Boom 2007-06-18 19:03
    Nie moge sie z toba zgodzic. Bardzo uwaznie sledze to co sie dzieje w przemysle filmowym ( ogladam naprawde duuuzo ) i ogladalem wiekszosc znaczacych filmow animowanych wyprodukowanych w ostatnich latach. Naprawde niewiele moze rownac sie z TF the movie. Ale mozna wylowic pare perelek. Sam przyznales ze ogladales tylko 15 min TF the movie...szkoda nie wiesz co tracisz. Film znaczaco rozni sie od serialu animowanego - jest od niego znacznie bardziej mroczny, ginie wiekszosc starych postaci. No ale jezeli twierdzisz ze TF podoba mi sie tylko z sentymentu - to ok moze cos w tym jest. No ale jednak cos ten filomw sobie ma skoro zapamietal wlasnie go, a nie cala mase innych kreskowek wyprodukowanych w tym okresie. Nie bede sie wiecej wypowiadal co do tej nieszczesnej receznji, bo poprostu uwazam ja za niesprawiedliwa i tendencyjna ( pozatym mam wrazenie ze autor chcial sie poprostu chyba na czyms wyzyc ). Widze ze nic nie zmieni twojego zdania i masz do tego swiete prawo. Jednakze obrazanie wypowiadajacych sie tutaj ludzi przez pracownikow serwisu jest conamniej naganne.
    juler 2007-06-18 19:03
    Thedues nie jestem twoją koleżanką. I przesłuchałam całkiem sporo soundtracków. Naucz się czytać ze zrozumieniem.
    Boom 2007-06-18 19:07
    \\\"P.S. ile z was fani transformersów przesłuchało więcej niż jeden soundtrack nie licząc ich ulubionego czyli score’u Vince’a DiColi?? Recenzent przesłuchał ich setki a może nawet tysiące.\\\" . Ja osobiscie wysluchalem bardzo wielu...Ale czy my mamy sie licytowac o tym kto wysluchal wiecej soudtrackow? Skoro przytaczasz taki argument to czemu autor recenzji napisal juz nie o soundtracku ale o samym filmie ze jest do dupy, nawet nie probojac go obejrzec? Tylko od razu wypalil z \\\"carwomen\\\" i z tym ze tematyka filmu jest tak do bani ze go to usprawieldliwa...No sorry to jest jawny brak profesjonalizmu. Recenzent imho sie skompromitowal i fajnie by bylo jakbyscie to przyznali ( CZego od was nie oczekuje po przeczytaniu wjazdow na IQ wypowiadajaych sie tu ludzi i na ortografie )
    Koper 2007-06-18 19:30
    Mariusz, jak widać nawet po tekście tej recenzji, nie za bardzo chyba przepada za muzyką w stylu lat 80-tych, stąd też może i faktyczna wartość tego score jest nieco większa (np. na 2 gwiazdki:P) aczkolwiek jakoś nie spieszno mi, by się o tym przekonać. Zaprawdę, powiadam wam, jest masa świetnych soundtracków, także z bajek, dużo lepszych kompozytorów niż Vince diCola. :P Chociaż oddając sprawiedliwość panu diColi muszę powiedzieć, że utwór "Trianing Montage" z bodaj czwartej części Rocky'ego nie był taki zły... :)
    Koper 2007-06-18 19:41
    A tak jeszcze a propos dyskusji Thedeusa i czytelniczki, która nie chce być jego koleżanką, a która, mam nadzieję, jeszcze się może kiedyś do nas przekona (w gruncie rzeczy fajne z nas chłopaki, naprawdę;)), a propos porównań do SW i dyskusji, co jest bajeczką a co nie jest... W ostatnim spisie powszechnym w Australii kilkadziesiąt tysięcy osób zadeklarowało się jako wyznawcy religii... Jedi. :) W Wlk. Brytanii też już kilkanaście tysięcy ludzi za takowych się uważa. Toteż jak jakieś dzieciaki wykrzykują "Niech moc będzie z Tobą" to jeszcze naprawdę nie jest nic strasznego. :) Wyznawców Transformers jeszcze (chyba) nie odnotowano... ;)

    PS: A te syntezatory z zamieszczonych przez Mariusza fragmentów score, faktycznie brzmią kiczowato. :) Od razu mówię, że styl lat 80-tych bardzo lubię. Ale bez przesady. :)
    Boom 2007-06-18 20:07
    No i z calym szacunkiem kolejna osoba ktora wypowiada sie nie ogladajac filmu ani nie sluchajac soundtracku heh
    Boom 2007-06-18 20:09
    Btw ja nie twierdze ze ten soundtrack jest genialny - bo nie jest. Ale na 1 na pewno nie zasluguje chodzby za fakt doskonalego wspolgrania z filmem.
    Gosia 2007-06-18 20:32
    Boom ty zartowales z tym linkiem, prawda? Ta popowa pioseneczka ma byc idealna ilustracja do sceny ktora w zalozeniu miala byc straszliwie dramatyczna? To cale "One shall stand, one shall fall" z ta muzyka w tle jest po prostu komiczne :)
    Boom 2007-06-18 20:56
    Nie nie zartowalem ta scena jest cool^^
    Koper 2007-06-18 21:03
    Ależ, Boom, ja nie wypowiadałem się na temat tego wielce kontrowersyjnego soundtracku, ino próbowałem znaleźć możliwe wytłumaczenie niskiej oceny i zachęcałem do sięgnięcia po ciekawszych kompozytorów niż ów DiCola... Poza tym panie i panowie Transfani, przestańcie nam wmawiać, że o to mamy do czynienia z arcydziełem. Być może ocena recenzenta jest nieco za niska, ale wystawiane przez was piątki są o niebo za wysokie, co naprawdę słychać już po tych fragmentach, zamieszczonych tutaj, czy też filmikach na YouTube...
    Thedues 2007-06-18 21:12
    Jasne, ze można wyłowić parę perełek. Nie uważam, że TF to kicha na maxa. Byłem za młodu jako dziecko zafascynowany tym. Także wieloma filmami z tamtej epoki(nie chodzi mi o kreskówki). Niektóre z tych filmów i kreskówek po prostu nie przetrwały siły czasu - siły przemijania. Budzą często uśmiech z sentymentu ale i uśmiech politowania, że kiedyś człowiek fascynował się takim czy innym tytułem. Dawniej człowiek bał się oglądając Crittersy teraz one po prostu śmieszą, tak jak niektóre horrory czy filmy S-F aczkolwiek są tez takie, które do tej pory robią wrażeni mimo 20 czy 30 lat od daty ich premier. Choćby Predator, Obcy czy Terminator i wspomniane już wcześniej Gwiezdne Wojny. Co do TF The Movie specjalne ściągnąłem sobie wersje po recenzji Mariusza aby faktycznie się o tym przekonać czy krytyka tego jest bezpodstawna. Naprawdę po chwili czułem się znudzony i senny. Nie mówię ze to tylko ta bajka wprowadza mnie w taki stan bo zapewne z wieloma kreskówkami jest podobnie. Wyrosłem już po prostu z tego… Tym bardziej, że obecne animacyjne kreskówki rzadko kiedy próbują wymusić poważne tematy w tak abstrakcyjnej formie jak to prezentuje TF. Nie powiesz mi, że teraz mam się cieszyć widząc wielki ogromny pistolet(działo) w który przemienia się Megatron. Zauważ nawet, ze Bay musiał zmienić to w swoim filmie aby bardziej fizycznie przedstawić tą postać aby w kinie ludzie nie mieli powodów do śmiechu…Boom mi wcale nie chodzi o licytacje, tylko o to abyś zrozumiał iż recenzent ma większą skale porównawczą. Okej masz racje możesz się czepiać, ze umieścił słowa w swojej recenzji na temat filmu, ale ocena samej muzyki jest jego wyłącznie opinia z która masz prawo się nie zgodzić. Tak jak on miał prawo napisać o niej co tylko mu się podoba. Tym bardziej, że w naszej całej redakcji(nie tylko w niej) ta płyta ma bardzo niskie noty. Wiadomo, ze fan to fan i słuchając czegoś 100 razy to można nawet Britney Spears polubić;)

    Do juler:
    Wybacz proszę ze uraziłem Twoją dumę: P w takim razie Ty dla mnie per Pan ok?

    Koper 2007-06-18 21:21
    Ale powiedzcie mi... ta pioseneczka z linka, który dał Boom, to ona autentycznie w filmie występuje w tej scenie? Przecież ona tam kompletnie nie pasuje. :D Już pal sześć, czy można w ogóle na poważnie mówić o dramatyzmie kreskówkowej łupanki autobotów, a jeśli nawet to pioseneczka wszelki dramatyzm skutecznie psuje i jeśli w pozostałych fragmentach filmu jest podobnie, to ocena za rolę w filmie może być tylko jedna - 1 właśnie.
    mtomasky 2007-06-19 00:58
    Miałem się nie udzielać w tym temacie, ale pokusa okazała się zbyt silna. Kiedy pewnym okazało się, iż Micheal Bay przeniesie na Duży ekran „Transformers”, począłem zastanawiać się, czy przebudzą się z letargu miłośnicy tej jakże barwnej kreskówki. Długo nie musiałem czekać na odpowiedź... Tytułem wstępu chciałbym jeszcze nadmienić, że moje uwagi vel argumenty zawierają w swojej grupie również krytykę, jaka spłynęła na mojego redakcyjnego kolegę, którego nazwisko widnieje przypadkowo pod moim tekstem na największym polskim serwisie filmowym. Zatem przejdźmy do meritum sprawy! Przyznaję się bez bicia, że w czasie, gdy recenzja muzyki do „Transformers” ujrzała światło dzienne, nie miałem zielonego pojęcia, że wkładam kij w mrowisko. ‘Zabawna’, lekka bajeczka (ktoś zarzucił nawet literacką definicję bajki jako kontrargument; pragnę zatem objaśnić, iż w tym znaczeniu jest to kolokwializm) nie jawiła mi się jako obiekt westchnień tysięcy a może nawet milionów dorosłych ludzi na całym świecie. Mój to błąd i biję się w piersi, że nie doceniłem potencjału i przesłania tkwiącego w kreskówce pt. „Transformers”. Co się stało to się nie odstanie, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. W tej całej pseudo-dyskusji nie boli mnie liczba wyzwisk kierowana pod moim adresem, bo przyzwyczaiłem się, że jak nie ma argumentów, to chwyta się takiej właśnie metodologii działania. Z pokorą przyjąłbym krytykę stylu, tekstu czy nadmiernej krytyki skierowanej pod adresem miłośników kreskówki, gdyby nie fakt, że wszyscy jednym chórem wystawiają tej muzyce maksymalną ocenę. Ja w swojej skromnej historii recenzenta wystawiłem dwa razy maksymalną ocenę i do tej pory się zastanawiam, czy aby nie na wyrost. Swoją ocenę jednak potrafię udokumentować relatywizmem, jaki wychyla z każdego tekstu. Recenzja z zasady jest subiektywną oceną i nie ma czegoś takiego jak obiektywny tekst oceniający czy to film, muzykę czy cokolwiek innego. Wyjaśniam to po raz enty z nadzieją, że może za którymś razem dotrze to do niektórych ludzi. Jeśli jednak z uporem maniaka będziemy obstawali, że pojęcie ‘obiektywnej recenzji’ nie jest fikcją, to zastanawiam się, czyja opinia jest bardziej rzetelna: osoby, która przesłuchała już ‘kilka’ soundtracków, czy może miłośnika bezkrytycznie patrzącego na obiekt swojej adoracji. Apoteoza ma to do siebie, że z założenia eliminuje wszelkie wady. Teraz sprawa muzyki w filmie. Swoją decyzję dotyczącą pominięcia filmu w ocenie wyjaśniłem we wstępie recenzji, więc nie będę się znowu z tego tłumaczył. Byłem skłonny przyznać, że z filmem może ocena byłaby wyższa, ale dzięki uprzejmości pana Booma już nie muszę się tym martwić, gdyż mamy tam doskonały przykład na to, jak w obrazie działa zarówno songtrack jak i score. Przyrównano mnie już do oddanego słuchacza Radia Maryja, gdzie indziej znowu jestem Hitlerem. Widać miłośnicy serii „Transformers” mają nie lada problem z uszeregowaniem mojej bytności w ich jakże zakręconym uniwersum, gdzie jedyną i absolutną prawdą są słowa wypowiedziane przez Optimusa. Parafrazując słowa pewnej bardzo mądrej dziewczynki z powieści dla dzieci, których kilka stronic jest więcej warte niż wszystkie autoboty razem wzięte, chciałbym się zwrócić z pytaniem do każdego z miłośników maszyn przemieniających się samochody, działa i co tam jeszcze chcecie, z osobna: co byś zrobił z mózgiem, gdybyś takowy miał?
    Ozz 2007-06-22 10:48
    O, drugi raz ten temat mi wpadł w ręce i znów mi się chce śmiać tak samo jak za pierwszym razem. Nie z recenzenta jednak, ani z recenzji, lecz z reakcji oburzonych fanów tu jak i na forum, na którym kiedyś mi się chciało pisać. Sam jestem fanem Transfomerów, lecz tak się składa, że nie interesuje mnie ani kreskówka z lat 80-tych (o której powiedzieć, że z pewnymi wyjątkami była przeciętna już chyba stwierdzeniem na wyrost) ani jej pełnometrażowa wersja (która rozpada się po jakichś czterdziestu minutach i zmienia się w animmowany bałagan, a i wcześniej nie jest najlepiej). Głupio mi trochę, kiedy czasami jestem wrzucany do jednego worka z tymi ludźmi, którzy są gotowi jechać na nowsze wcielenia Transfomerów tylko dlatego, że ośmielają się odbiegac od \"świętej\" oryginalnej wersji, a jednocześnie nie dostrzegają jej oczywistych wad i rzucają się na innych, którzy to robią. Co do samej muzyki, soundtrack DiColi może i dobrze się komponuje do filmu, ale słuchać tego przez osiemdziesiąt minut jest niemożliwością, nawet jako tło do pracy. W przeciwieństie właśnie do wspomnianej muzyki do Miami Vice Hammera, która bez problemu funkcjonuje bez serialu i da się przyjemnie ją słuchać. Nie zgadzam się co do części piosenkowej, ale dlatego, że ja bardzo lubię tzw. hair metal, nawet taki w ciut gorszym wydaniu, jak ten tu. Mimo to wiem, że nie każdy jest w stanie to lubić, więc nie mam zamiaru się rzucać na autora recenzji za jego wypowiadanie jego opinii, bo ma do niej święte prawo, tak jak i ja mam przywilej zupełnie się nią nie przejmować, co mam zamiar robić. ;) I byłoby lepiej, gdyby wielu innych również było w stanie zrobić to samo i powstrzymać się od ataków (które nie są tym samym co obiektywna lub subiektywna ocena) na to, co kto lubi, nieznacznie od jakości tego czegoś (co niestety zauważyłem po obu stronach sporu).
    leon 2007-06-22 17:58
    mam prosbe napiszcie mi na meyla gdzie mozna kupic TRANSFORMERS MOVIE na DVD albo jak mozecie to mi przegrajcie dzieki cze!!!
    LOL 2007-06-27 16:27
    mtomasky gdybys ty mial mozg to nie napislabys takiego paszkiwla. Czlowieku, po chuj to pisales zeby komus zaimponowac? Wiadomo ze nikt przypadkowy nie kupi sudntracku z filmu rysunkowego z lat 80 tych. rzecza oczywista jest ze kupia go fani dla ktorych ta plyta ma wartosc, a ty ziomus dajesz temu pale nie ogladajac nawet filmu. Zdecydowanie zenujaca akcja. Obrazanie ludzi wychodzi ci dobrze ale pisanie racenzji juz gorzej. Idz sie kurwa lecz frajerze. Pozdro
    lol 2007-06-27 16:28
    i daje 5 zebys kurwa wiedzial ze napisales bzudry moronie
    grwr 2007-07-30 15:59
    Powiem tak ;) Ty co pisałeś tą recenzje ... spier**laj recenzować utwory Tokio Hotel ... ty się znasz na tym ? Boshe powiem tyle że ten tekst to szajs a recenzent gówno co wie ...
    Recenzent nie zna sie na muzyce. 2007-08-15 19:33
    Nie znasz się na muzyce. Koniec kropka. Jestes moron i noob. A w dodatku pierdoła i to do tego saska. So long sucker! P.S. Daje 5 bo ten "recenzent" muzyki nie zna sie na muzyce. Prawda panie Tokio Hotel fanie? P.S.2. To naprawde nie problem wybrać niepełne najgorsze 3 kawałki utworu. Wstaw Stan Bush - Touch. To wtedy pogadamy.
    Ostatni sprawiedliwy 2007-08-24 20:02
    Smutno sie robi jak sie patrzy na takie cos: "Wiem, że jest to nieprofesjonalne podejście do tematu" "ale mam nadzieję, że zostanie mi wybaczony ten jeden raz", "Wydaje mi się, iż tematyka podejmowanego przeze mnie filmu usprawiedliwia moje zachowanie" Trzeba bylo jeszcze przeprosic, ze zyjesz i dac sobie spokuj. Powiem tylko tyle,ze jak chcesz cos robic to rob to dobrze. Normalnie jak bym jakiegos polityka sluchal. :/ Moze czas na zmiane pracy? Z tego co wiem to miala byc to bajka dla dzieci wiec nie widze problemu, ze jest taka tematyka a nie inna. No i nie wmowisz nikomu (nie liczac rodziny i kolezanek), ze piosenki "the touch" i "Dare" nie zapadaja w pamiec i slucha sie ich w wielkich meczarniach. P.S. Nie wyzywajcie sie tylko bo az mi wstyd za was ;)
    myszka_chan 2007-08-27 14:36
    Jeżeli chłopie (mowa o recenzencie) myślisz że starasz się być zabawny sypiąc frazesami takimi jak cyt.: "Naprawdę nie wiem ile promili alkoholu miał we krwi pan DiCola, kiedy zasiadł do syntezatora.", to naprawdę gratuluję "wysokiego" poziomu a jednocześnie współczuję twoim znajomym. A jeśli twoim zdaniem utwory na pierwszej płycie nie zapadają w pamięc to jakim cudem zna je tyle milionów osób (i to nie tylko wyłącznie sami fani TF) na całym świecie? Daję pięć, bo "Transformers" to ikony pop-kultury a recenzent najwyraźniej nie potrafi sobie tego uświadomić :P...
    Opik 2007-08-27 14:38
    Żeby się czepiać filmu dla dzieci że jest dziecinny naprawdę trzeba być debilem...
    Gieferg 2007-08-27 14:42
    Na Filmwebie ktoś dał ładny komentarz: "" Płyty Milesa Davisa nie słuchałem, ale cały albym jest lichy i gówniany ze względu na źle zaprojektowaną okładkę, nie lubie, kiedy na okładce nie ma stokrotek. Wogóle nie lubie jazzu, blusu i całej murzyńskiej muzyki, a album Davisa nie ma wogóle utworów techno co jest dużym minusem, strasznie denerwująca jest ta trąbka, która jest za często używana co jest też kolejnym dużym minusem, utwory nienadają się do breakdance, czy dyskotetki, a podczas odtwarzania plyt nie strzelają fajerwerki. Ogólie ostatni album Milesa Davisa jak i poprzednie nikomu się nie spodobają, nie mają tego klimatu co utwory puszczane w MTV i na darmowych płytach BRAVO. Moja ocena 1/10" Recenzja na podobnym poziomie :]
    Tomek 2007-08-27 15:41
    Niestety Twoja opinia również nie może zostać uznana za obiektywną - bo jak można obiektywnie uwierzyć komuś kto pisze tak peanistyczne teksty, będąc równocześnie zapalonym fanem przedmiotu tego nonsensownego dyskursu: http://www.film.org.pl/prace/transformers_4.html ... ;)
    Gieferg 2007-08-27 18:25
    Recenzję tego soundtracku również pisałem i napisałem ją tak, żeby czytelnik dokładnie wiedział czego się może na płycie spodziewać, a nie że recenzentowi się nie podobała więc miesza ją z błotem. Oceniłem zresztą tam na 3/5 zaznaczając też wyraźnie komu tą płytę można polecić, a kto może ją sobie spokojnie darować.
    Gieferg 2007-08-27 18:29
    Tak z ciekawości: \"Kiedy jakaś panienka krzyczała w rytm jednolitych rytmów, to się dało znieść, ale kiedy grupa dorosłych mężczyzn wykrzykuje dumnie Transformers, to już jest za wiele jak na moje nerwy.\" Jaka panienka u licha?
    Koper 2007-08-27 19:56
    "Oceniłem zresztą tam na 3/5 " - a tu dałeś 5/5 podnosząc tym samym niezły kicz do rangi arcydzieła.
    gieferg 2007-08-28 01:42
    tutaj daję 5 by pokazać po której jestem stronie w dyskusji :P
    mtomasky 2007-08-28 23:18
    Trudno słowami wyrazić dumę, jaka napawa mą skromną osobę. Jak tomasky pierdyknie 1/5, to cudze 3/5 wygląda tak skromnie, że aż niezauważalnie. Stąd też wniosek płynie prosty, że dla pełnej opozycji trzeba wystawiać 'obiektywne' 5/5, tak żebyśmy dostrzegli, iż komuś się podoba i nie zgadza się z bardzo niską oceną. Wielkie dzięki za taką jasną i czytelną granicę, bo jeszcze bym pomyślał, że transformaniakom się Vince nie podoba. Wszystkim tym, którzy tak barwnym językiem opisują moją osobę, posyłam długą i szeroką tęczę. Oby wam długo i ciepło nieboskłon zdobiła :]
    CZlowiek 2008-03-16 15:57
    ale zrombane!!!masakra
    Marcin 2008-06-03 18:00
    Do autora recenzji: Wg. mnie nie powinny lecieć z twojej strony komentarze o masochiźmie itd. jako recenzent możesz zostawiać swoje opinie czy coś ci się podoba, ale nie obrażaj przy tym innych. Ja osobiście jestem fanem TF i podoba mi się soundtrack, a jeśli tobie nie to nie. I zgadzam się co do komentarzy innych, przegiąłeś!
    szalony kolekcjoner 2009-01-15 21:09
    EEj gościu jeżdżąc po czymkolwiek związanym z transformersami narażasz mi się poważnie! nie zdziw się jeśli kiedyś cię zdezintegruję!
    kjrt 2009-10-08 16:35
    Jak można nie lubić rocka z lat 80? Wiem, że można, znam takich co nie lubią. Dziwnie jacyś. Nie chce mi się z nimi gadać. A zapomniałbym dodać. To jest film animowany, dla dzieci jasne? Taka bajka. Jeżeli zapomniałeś chłopie jak to jest być małym chłopcem to współczuję. Ja nie staram się wyprzeć tych szczęśliwych chwil z mojej pamięci. Tak wałśnie tych spędzonych z autobotami.
    miki 2010-03-31 17:56
    Piekno to rzecz gustu, a gusta sa rozne - to po pierwsze. Soundtrack jest do filmu, ma oddac emocje, podkreslic atmosfere, a nie byc sam w sobie (sa wyjatki np: Vangelis moglby istniec sam w sobie :P ). Moim zdaniem jak na film dla dzieci (bo jak pierwszy raz ogladalem the movie to bylem jeszcze dzieckiem w podstawowce) to ten film i muzyka to bylo cos. To bylo "cos" w latach 80. A ty 20 lat pozniej mowisz ze jest slabe bo dzis bylo by lepsze. Otoz ja sobie cenie tego starego transformersa a ten nowy to taka kiszzzka jak ty i twoja recenzja
    Nicolo 2011-10-31 19:36
    Vince DiCola jest jednym z najbardziej znanych przedstawicieli tzw. instrumentalnej muzyki progresywnej (głównie w krajach anglosaskich, latynoamerykańskich - przede wszystkich w Hiszpanii oraz w państwach niemieckojęzycznych - przede wszystkim w Niemczech, gdzie muzyka tego typu jest bardzo ceniona) i to w tej kategorii powinno się rozpatrywać jego twórczość. Jeśli będziemy go przyrównywać do "symfoników" w stylu Johna Williamsa to trafimy kulą w płot. Nie da się bowiem porównać partytury symfonicznej z muzyką syntezatorową. To zupełnie inne gatunki, które trzeba odnosić do zupełnie innego kanonu. Żaden poważny komentator nie przyrówna boksera do baletnicy. Muzyka lat osiemdziesiątych miała swoje charakterystyczne brzmienie i otoczkę, która dzisiaj często określana jest jako kiczowata. Jedni ten kicz lubią, inni nie, więc nie ma sensu próbować przekonywać nieprzekonanych. Każdy ma swoją ulubioną muzykę i prawo do jej słuchania. Przeglądając recenzje na tym portalu (a także na soundtracks.pl oraz muzykafilmowa.pl), łatwo uświadomić sobie, że 99,8% recenzji dotyczy symfonicznych ścieżek dźwiękowych. Na tym portalu natrafiłem na 2 czy 3 ścieżki dźwiękowe z piosenkami, m.in. recenzję tej płyty. Każdy recenzent ma prawo do swojej opinii i zgadzam się, że nie ma czegoś takiego jak obiektywna recenzja. Nie ukrywam jednak, że fragment o "pijanym kompozytorze" może zostać potraktowany nie jako prowokacyjny, ale jako obraźliwy - szczególnie przez samego twórcę. Obraźliwe jest na pewno zrównanie fanów muzyki lat osiemdziesiątych z masochistami. W taki sposób, autor sam wystawił sobie cenzurkę. Z chęcią czytam teksty na tym portalu, ale ta recenzja zawiera dość poważne uchybienia. Przede wszystkim nie jest oparta na komparatystyce. Innymi słowy brakuje w niej odwołań porównawczych do innych przedstawicieli tzw. tradycyjnej muzyki elektronicznej, instrumentalnej muzyki progresywnej oraz kanonu muzyki AORowej. Jest to dowód na to, iż autor bardzo słabo porusza się w takich rejonach gatunkowych (o ile w ogóle zna się na takiej muzyce). Płyty AOR/melodic rockowego zespołu Lion są bardzo cenione przez dziennikarzy specjalizujących się w takiej muzyce - wystarczy sięgnąć po numery takich czasopism, jak chociażby "Kerrang" czy "Fireworks". Należy również zdawać sobie sprawę, iż Lion pisał ten utwór "pod film", a nie na swoją studyjną płytę. Inna jest muzyka dla młodego odbiorcy, inna - dla osłuchanego, bardziej wymagającego. To tak jak z teatrem dziecięcym i literaturą dziecięcą - one z założenia są infantylne, bo tworzone właśnie w takiej konwencji, dla takiej publiczności i dla takich odbiorców. Gdyby autor recenzji chciał poprzeć swoją opinię silnymi argumentami, powinien albo odnieść się do dyskografii grupy Lion, albo przykładowo porównać ich wersję utworu "Nothing's Gonna Stand In Our Way" z wykonaniem John'a Farnhama, które pojawiło się na innej ścieżce dźwiękowej do filmu "Savage Streets" z 1984 r. Podobnie jest z Weird Al'em Yankovic'em - jednym z najbardziej cenionych przez krytykę przedstawicieli tzw. comedy rocka. Niestety, w tym oraz w innych przypadkach autor nie odniósł się do kanonu gatunkowego, w jakim osadzona jest muzyka z recenzowanego wydawnictwa. Autor uwypuklił swój gust, natomiast zabrakło większej ilości przykładów potwierdzających stawiane przez niego tezy (np. to, że "muzyka lat osiemdziesiątych oparta była na kiepskich syntezatorach" - takim stwierdzeniem sam wystawia sobie niską ocenę). Po przeczytaniu tej recenzji, nasuwa się jeden wniosek - autor po prostu nie rozumie tego typu muzyki. Nie może jej rozumieć, ponieważ się na niej nie zna, a jego skala porównawcza zaczyna i kończy się na Jan'ie Hammerze i jego "Crockett's Theme". Nie dziwne więc, że recenzja jest tak jednostronna. Jeszcze nie napisałem recenzji ścieżki dźwiękowej do tego filmu (choć znam ją bardzo dobrze), ale dla równowagi proponuję recenzję innego wydawnictwa: http://www.nicolo.pl/2010/08/vince-dicola-rocky-iv-ost-19852010.html Za muzykę do czwartej części "Rocky'ego" Vince DiCola otrzymał "Złotą Malinę" w kategorii "Najgorsza Oryginalna Ścieżka Dźwiękowa". Była to wielka kompromitacja osób przyznających tę "nagrodę" i dowód na ich ignorancję w tym przedziale gatunkowym. Dowodem tego jest krótka żywotność wspomnianej i totalnie skompromitowanej kategorii - istniała w latach 1981-1985. Wystarczy tylko wspomnieć, że w tym samym roku co DiCola, tak samo został potraktowany geniusz muzyki filmowej - Jerry Goldsmith za muzykę do filmu "Kopalnie króla Salomona" (1985). Wcześniej, inny wybitny kompozytor - John Barry dostał "Malinę" za muzykę do filmu „Legenda o samotnym jeźdźcu“ (1981). Ale to nie wszystko - nominowani do tej "nagrody" we wspomnianej kategorii byli tacy kompozytorzy jak Ennio Morricone, Jimmy Page, John Williams, Giorgio Moroder, Sylvester Levay, a także zespół Tangerine Dream. Czy wśród wyżej wymienionych nie ma kilku zdobywców Oscarów? Mimo komentowanej recenzji, na pewno będę wracał do tego portalu, ponieważ w większości przypadków teksty są rzetelnie napisane i stanowią źródło cennej wiedzy. A jeśli nie cennej, to - tak jak w tym przypadku - pozwalają na polemikę:) Pozdrawiam, Nicolo http://www.nicolo.pl
    Koper 2011-10-31 19:47
    Normalnie aż chyba poszukam tego "score" i przełucham, zobaczę o co tyle szumu (a ja nie jestem do elektroniki lat 80. uprzedzony). :D
    DanielosVK 2011-10-31 19:49
    Mi wystarczą już klipy pod powyższą recenzją, by stwierdzić, że ten score to kupa łajna. :)
    Nicolo 2011-10-31 20:49
    Fragmenty utworów zamieszczone pod recenzją zostały tendencyjnie dobrane przez autora (czyli wyselekcjonowane pod jego tezy) i nie są reprezentatywne dla całego wydawnictwa. Wniosek: trzeba zapoznać się ze wszystkimi utworami, aby wyrobić sobie o nich zdanie. Recenzent powinien znać się na opisywanym gatunku muzyki. Przeciętny odbiorca opiera się jedynie na swoim guście. I to jest wada tej recenzji - została przygotowana w oparciu o jednostkowy gust, a nie o wiedzę z konkretnego przedziału gatunkowego. Warto pamiętać, że recenzent powinien usunąć się w cień, rzetelnie opisać recenzowany materiał i zostawić "przestrzeń" dla przeciętnego odbiorcy, aby ten miał szansę ocenić, czy dana muzyka może przypaść mu do gustu, czy też nie. W tym przypadku, autor nie zostawił takiej "przestrzeni" i, jak widać po opiniach, nie przekonał do swoich wątpliwych tez fanów muzyki lat osiemdziesiątych.
    Mystery 2011-10-31 21:26
    Może i ja to sprawdzę ;) Ostatnio miło spędzałem czas przy Moroderze, więc klimaty ścierpię, a DiCola ma u mnie ogromnego plusa za kultowego Rocky'ego, więc może być zabawnie :)
    Norbert 2011-11-01 00:17
    Rzygam!!!Recenzja jest słaba Panie Recezecie!!Oj slaba.Pozdrawiam Norbert z Kujawca Pomorskiego i Wielki Kolekcjoner Transformerów.
    DanielosVK 2011-11-01 01:12
    Co raz bardziej mam wrażenie, że to atak jakiegoś trolla. :P
    abc 2011-11-01 11:24
    po samplach wnioskuje ze to rzeczywiscie jakis kicz jest
    Mystery 2011-11-10 17:40
    Przesłuchałem i tak jak podejrzewałem rację ma tutaj Nicolo - tak hejterskiej recki jeszcze nie czytałem ;p Muza fajna, atrakcyjna, melodyjna, kawałki akcji są świetne, a motywy w nich występujące naprawdę chwytliwe. Jak na takie granie, 70 minut to stanowczo za długo, a i utworów jest tu nieco za dużo - najlepsze są dłuższe kompozycje, te krótkie za wiele ze sobą nie niosą. Czas, mimo kilku zgrzytów, uważam za spędzony całkiem przyjemnie, trzeba tylko poczuć ten beztroski fun lat 80 ;)

  • Transformers - the Movie

    Kompozytor:

    • Vince DiCola & Various Artists

    Wydawca:

    • Scotti Bros. (1992)
    • 3H Enterprises (1997)

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie