Szukaj: w


recenzje

Road, the (Droga)


Po wielkim sukcesie To nie jest kraj dla starych ludzi, filmowi producenci wywietrzyli szansę powodzenia w kolejnych ekranizacjach prozy jednego z najwybitniejszych, współczesnych pisarzy amerykańskich - Cormaca McCarthy’ego. Tak powstała Droga, adaptacja wybitnej powieści, w której McCarthy obok przygnębiającego, niezwykle sugestywnego świata po bliżej niesprecyzowanej katastrofie, gdzie na każdym kroku czai się niebezpieczeństwo, śmierć oraz kanibalizm, zestawia desperacką próbę ratowania resztek człowieczeństwa przez Mężczyznę, który zrobi wszystko by ochronić swojego małego synka. Film australijskiego reżysera Johna Hillcoata bardzo wiernie i plastycznie oddaje wizualną i klimatyczną stronę tego co stworzył na kartach powieści McCarthy (utrzymane w sepii zdjęcia, bród, znój, mrok, świat na krawędzi zagłady), jednak nie udało mu się osiągnąć tego stopnia emocji i wstrząsających opisów, jakie można odnaleźć w książce. W przypadku wizualnego stylu opowiadania oraz ograniczenia do minimum dialogu, istotnym w tego przypadku sytuacjach okazuje się język muzyczny, najlepiej jeszcze nieszablonowy. Dziwić więc nie powinno, iż podobnie jak w przypadku poprzedniego dokonania reżysera, anty-westernu Propozycja, Hillcoat do współpracy zaprosił tandem Nick Cave-Warren Ellis, który przed dwoma sezonami zebrał sporo dobrych recenzji za swoją pracę do Zabójstwa Jesse Jamesa.

Obudził się zimną nocą w lesie, wyciągnął rękę i dotknął śpiącego obok dziecka. Noce ciemniejsze od ciemności, każdy nowy dzień bardziej szary od poprzedniego. Jakby to był atak jakiejś lodowatej jaskry, zacierającej obraz świata.*


Duet Cave/Ellis posługuje się w przypadku Drogi bardzo podobnymi środkami i rozwiązaniami kompozycyjnymi, jednak rezultat końcowy wydaje się być słabszy i chyba mniej zainspirowany od tamtej, dość nietuzinkowej pracy, która znalazła uznanie również pośród fanów głównego nurtu muzyki filmowej. Ilustracja do Drogi, jak nie trudno się domyślić, to w większości muzyka kameralna, spokojna, zamiast na atak wrażeniami, stawiająca na klimat, atmosferę i emocje, biorąc pod uwagę, że ¾ filmu rozgrywa się między wędrującymi przez post-apokaliptyczny świat dwoma bohaterami. Ascetyzm przebija się właściwie z każdego utworu a sam Cave mówi: "Muzyka została skomponowana jako bezpośrednia odpowiedź na film. Lekki, niepokojący, prosty score z uczuciem opuszczenie i straty w jego centrum."

Coś go obudziło. Odwrócił się na bok i nasłuchiwał. Podniósł powoli głowę, trzymając w dłoni rewolwer. Spojrzał na chłopca, a gdy popatrzył z powrotem w stronę drogi, ukazał się pierwszy z nich. O Boże, szepnął. Szli szurając w popiele, kołysząc na boki zakapturzonymi głowami.


Podobnie jak przy Zabójstwie(...), score oparty jest o delikatną symbiozę fortepianu i solowych skrzypiec (oraz nieliczne idiofony), które tworzą muzyczne tło w większości ścieżek na albumie Mute Records. Pojawia się również kameralny zespół smyczkowy (np. ciepłe The Mother). Muzykę charakteryzuje typowa dla Cave'a spokojna melodyka, refleksja, pewien balladowo-bardowski charakter. W filmie Hillcoata to nie przeszkadza, jednak nie trudno nie odnieść wrażenia, że na potrzeby tak sugestywnego świata i relacji międzyludzkich, kompozytorzy mogli się pokusić o coś bardziej oryginalnego, coś bardziej zaskakującego... Skutkuje to dużą monotonią albumu (szczególnie w drugiej jego połowie), gdzie smutne, atmosferyczne utwory zaczynają powoli zlewać się ze sobą. Niestety, łatwo przewidzieć, że muzyka tak działająca na albumie, zacznie powoli potencjalnego słuchacza nudzić i niecierpliwić. Niech przykładem twórczego uwiądu będzie tytułowy utwór The Road, gdzie Cave niemal nuta w nutę kopiuje słynny motyw z Song For Bob...

Przedzierali się pośród zmumifikowanych postaci. Czarna skóra rozpięta na kościach, twarze spękane, skurczone na czaszkach. Jak ofiary jakiegoś upiornego enwakuumowania.


Oprócz elementów instrumentalnych, naturalnie w tego typu ilustracjach nie mogło zabraknąć ambientu i muzyki atmosferycznej. Sama w sobie jest niezła ale też i w żadnym stopniu nie stymuluje. Po prostu jest i wypełnia (czasami nudne) minuty na albumie. Odskocznią od fragmentów spokoju/zadumy/emocji jest muzyka, która asystuje nielicznym w filmie scenom niebezpieczeństwa i zagrożenia. I chyba te fragmenty w morzu refleksyjności, mogą zostać najdłużej zapamiętane z soundtracka, choć nie zawsze w pozytywnym świetle... Najciekawszy z nich to The Cannibals, gdzie pojawiają się „bzyczące”, budujące napięcie, przefiltrowane elektronicznie skrzypce oraz bębny, w swym wydźwięku przypominając muzykę elekton. z lat 80-ych. Niezły jest również The Journey, gdzie na tle skrzypiec słyszymy niepokojący fortepian, tworzący dramatyczny ton. Niestety jest też i druga strona medalu. W kliku momentach (np. The House, The Cellar) Cave/Ellis 'popisują się' industrialną sieczką złożoną z maksymalnie irytujących gitar elektrycznych i przesterowanych, brutalnych efektów elektronicznych, które mogłyby równie dobrze znaleźć się na ścieżce dźwiękowej Tylera Bates’a z któregoś z filmów Roba Zombiego...

My nikogo nie zjemy, prawda?
Nie. Oczywiście, że nie.
Nawet gdybyśmy głodowali?
Przecież właśnie głodujemy.(...)
Ale nie zjemy?
Nie.
Bo my jesteśmy dobrzy ludzie.
I niesiemy ogień.
Tak. I niesiemy ogień.


Reasumując, muzycznie Droga co przykro stwierdzić, potrafi się dłużyć i nieco zawodzi. Ilustracja to poprawna i raczej niczym nie zaskakująca w filmie. Wydaje mi się, że dużo lepiej wypada na albumie, emocjonalnie oddziałuje, potrafi zająć słuchacza śliczną melodią, choć gdyby nie pewne, typowe dla Cave'a quasi-foklowe brzemienia i rozwiązania instrumentalne, Droga nie odróżniałaby się zanadto na tle dziesiątek tego typu stonowanych, refleksyjnych pozycji posługujących się underscorem. Kompozycja to przepełniona prawie całkowicie smutkiem i przygnębieniem (oprócz kilku utworów, gdzie tli się ziarenko ciepła jak np. The Bath), co z pewnością znajdzie niszę fanów, którym score ten przypadnie do gustu. Z pewnością zyskuje przy kolejnych przesłuchach i do jej lepszego odbioru potrzebna będzie jednak znajomość filmu. Moje odczucia są ambiwalentne – momenty bardzo dobre mieszają się z nudą i ciężką atmosferą. Soundtrack specyficzny, acz dość hermetyczny.



* - przekład: Robert Sodół

Autor recenzji:  Tomek Rokita
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Home (2:04)
  • 2. The Road (3:40)
  • 3. Storytime (2:25)
  • 4. The Cannibals (2:04)
  • 5. Water and Ash (1:30)
  • 6. The Mother (2:46)
  • 7. The Real Thing (2:32)
  • 8. Memory (3:42)
  • 9. The House (3:16)
  • 10. The Far Road (2:45)
  • 11. The Church (1:34)
  • 12. The Journey (4:14)
  • 13. The Cellar (1:08)
  • 14. The Bath (2:31)
  • 15. The Family (3:41)
  • 16. The Beach (3:45)
  • 17. The Boy (3:11)
Czas trwania: 46:48
Komentarze
Mefisto 2010-03-19
01:56
Hmm... jak dla mnie 1. Po pierwsze Cave nie tyle wpisuje się tu w swój styl, co po prostu odgrzewa kotleta w formie mało strawnej. Po 2 The Road w ogóle nie powinno mieć muzyki, a jeśli już nawet włodarze to wymogli, to Cave mógł zrobić 150 innych rzeczy, aniżeli coś takiego. Na pewno płyta swoich zwolenników znajdzie (ba, gdybym miał oceniać to w kategorii muzyki, jako takiej, a nie muzyki filmowej, to pewnie dałbym też coś w okolicach 3 - ale więcej nie bałdzo), ale ja niestety nie mam litości dla tej ścieżki.
Wawrzyniec 2010-03-19
17:23
Strasznie mnie ten score umęczył. Oczywiście trudno odmówić tej muzyce specyficznego klimatu i nastroju, ale przyjemności ze słuchania tego nie miałem niestety żadnej. Utwór "The Journey" może być, ale to jak dla mnie za mało. Niestety.
Mystery 2010-03-19
23:11
Bardzo ciekawa, atmosferyczna muzyka. "The Journey" mogę słuchać bez końca, mistrzowski kawałek.
PrivateWitt 2013-07-06
12:12
cztery
jacek538 2013-07-07
00:21
"Man of Steel" za oryginalność dajecie 1, "Drodze" 3. I powiedzcie mi, że to jest sprawiedliwa ocena.
Mieszko 2013-07-26
13:38
Po arcydziele w postaci "The Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford" przyszło, niestety, spore rozczarowanie. Nie tego oczekiwałem panowie Cave i Ellis! W filmie (niebywale sugestywnym) Johna Hillcoata muzyka funkcjonuje jak trzeba, choć nie tak rewelacyjnie jak u Andrew Dominika.

Road, the (Droga)

Kompozytor:

  • Nick Cave
  • Warren Ellis

Dyrygent:

  • Matt Dunkley

Orkiestrator:

  • Matt Dunkley

Soliści:

  • Nick Cave (forepian, instr. klawiszowe)
  • Warren Ellis (skrzypce, flet)
  • Martyn Casey (bas)
  • Gerard McCann (wiolonczela)
  • Paul Clarvis (perkusja)

Wydawca:

  • Mute Records (2009/2010)

Producent:

  • Nick Cave
  • Warren Ellis
  • Gerard McCann

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie