Szukaj: w


recenzje

Prophète, Un (Prorok)


Ostatni wspólny projekt Jacquesa Audiarda i Alexandre Desplata, De Battre Mon Coeur s’est Arrete był dla obu artystów olbrzymim sukcesem, francuskiemu kompozytorowi przynosząc szereg prestiżowych nagród europejskich, z Cezarem i Złotym Niedźwiedziem na czele. Kilka lat przyszło czekać na powrót reżysera z jego nowym obrazem – było jednak warto. Prorok to doskonałe kino więzienne, inteligentne, niebanalne, trafnie komentujące penitencjarne realia i multikulturową rzeczywistość dzisiejszej Francji. Kto słyszał ostatnie ścieżki Desplata do filmów Audiarda, ten prawdopodobnie wie, czego po Un Prophète się spodziewać. Jest właśnie tak, jak można było przewidywać – obaj panowie wypracowanej na potrzeby wspólnych przedsięwzięć muzycznej stylistyki kurczowo się trzymają i już po pierwszym taktach score wiadomo, kto stał za kamerą Proroka.

Audiard dał się poznać już wcześniej jako reżyser umiejętnie i oryginalnie dobierający songtracki do swoich filmów. Un Prophète nie wyłamuje się z tej tendencji i w kilku fragmentach tego długiego, dwu i pół godzinnego obrazu, widz zaskoczony zostanie efektownym, drapieżnym podkładem w postaci piosenek. Na pierwszy plan wysuwa się w szczególności rapowe Bridging the Gap, doskonale scalające dynamiczną sekwencję montażową, w trakcie której śledzimy, jak główny bohater umacnia swoją pozycję i pnie się do góry w strukturach więziennych. Fanów Boba Dylana zainteresuje z pewnością stylizowany na jego brzmienie Corner In My Room Turnera Cody, w ciekawy sposób podsumowujący filmową odyseję tytułowego „proroka”. Z racji tego, że Audiard i Desplat bardzo oszczędnie dawkują ilustrację muzyczną w trakcie seansu (samego score jest tylko lekko ponad pół godziny), te kilka scen z intensywnym podkładem w postaci piosenek zwraca uwagę, w szczególności poprzez efektowność realizacyjną.

Na drugim biegunie znajduje się kompozycja oryginalna. Kino więzienne, które tak jak Prorok dąży do maksymalnie realistycznego przedstawienia stosunków panujących wewnątrz zakładu, narzuca twórcom oprawy muzycznej bardzo restrykcyjne ograniczenia. Gdy dołożyć do tego poetykę kina Audiarda, która co prawda respektuje rolę ścieżki dźwiękowej, ale stawia jej twarde warunki, łatwo się domyślić, że muzyce Desplata ciężko tym razem zaistnieć. Bo jaka jest jej rola w filmie? Tam gdzie ilustracja najsilniej daje o sobie znać, czyli w segmentach opowieści rozgrywających się poza murami więzienia (kiedy to tytułowy bohater udaje się na przepustkę), kompozycja funkcjonuje generalnie na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony senne smyczki na wysokich rejestrach z dodatkiem fortepianu (schemat orkiestracyjny dobrze znany z De Battre Mon Coeur s’est Arrete) zdają się nieść ukojenie, działają niczym katharsis dla więźnia wyrwanego na kilkanaście godzin z ciasnej rzeczywistości zakładu karnego. Utwory takie jak Le Ciel czy Vie et Mort w tym kontekście są nieomal odrealnione, mistyczne, uświęcone, jak gdyby zapowiadały odkupienie. Drugą płaszczyzną, jaką ścieżka Desplata obsługuje, jest wątek sensacyjny, związany z handlem narkotykami i gangsterskimi porachunkami. Nie ma tu jednak miejsca dla klasycznie rozumianej muzyki akcji – ścieżka sugeruje raczej subtelne napięcia, ostrożnie maluje muzyczny suspense przy pomocy spowolnionych, rytmicznych figur, typowych dla języka Desplata (Le Respect, Du Drahan Pour Limam, czy wreszcie ilustrujący kulminacyjną scenę pościgu i strzelaniny, surowy acz funkcjonalny Gunfight).

Kompozycja jest wręcz ascetyczna brzmieniowo, czym koresponduje z oszczędnymi zdjęciami i ponurą kolorystyką, z drugiej jednak strony ma w sobie oczyszczające wrażenie przestrzenności, wyzwolenia się z nieprzyjaznej rzeczywistości więziennej. Film Audiarda w przewrotny sposób usiłuje dotykać sfery sacrum (quasi-metafizyczny wątek, na który składają się wizje zamordowanego współwięźnia i przewidziany we śnie wypadek samochodowy), stąd też lwia część ilustracji Desplata, pomimo swego surowego brzmienia, stanowi tak naprawdę kontrapunkt, ucieczkę od uciążliwej, przytłaczającej izolacji. Na tym tle dziwactwo produkcyjne albumu – przedzielające kolejne utwory, wycięte z filmu fragmenty dialogów i efektów dźwiękowych – zyskuje pewien sens. Strzały z broni palnej, metaliczny odgłos zamykania drzwi, czy więzienny gryps bohaterów wyrywają ze złudnego uczucia wolności, jakie daje muzyka Desplata. Nie zmienia to jednak faktu, że zabieg ten na płycie jest bardzo irytujący, wręcz brutalny i daleko mu do elegancji takich przedsięwzięć, jak chociażby Hannibal w formie albumowej.

Słuszność powyższych tropów fabularnych, które Desplat tak konsekwentnie podkreśla, wypada jednak w bledszym świetle na tle wybranych przez kompozytora rozwiązań czysto formalnych. Prorok bowiem w kategoriach stylistycznych jest w prostej linii kontynuacją De Battre... - i choć ów typ muzycznej wrażliwości stał się już wyraźnie specyfiką kina Audiarda, trudno tej brzmieniowej stagnacji z tego tylko powodu przyklaskiwać. Najsurowiej rzecz ujmując, można by po prostu stwierdzić, że muzyka Desplata, pomimo funkcjonalności i adekwatności, nie oferuje odbiorcy niczego nowego i samo to wywołuje wątpliwości co do sensu jej autonomicznej prezentacji. Czuć, że dużo wysiłku kosztować musiało uszanowanie nałożonych przez wizję Audiarda ograniczeń i że w obrębie tych limitów ścieżce udaje się przynajmniej nakierunkować - w pewnym stopniu - na konkretny odbiór filmu, co było zapewne jej priorytetem. Czy Desplatowi udało się wycisnąć maksimum z tego obrazu, ciężko stwierdzić, choć jest to niewykluczone; tak czy inaczej nie oznacza to, że score ten wykracza poza pewne podstawowe ramy. Podobna gatunkowo propozycja Michała Lorenca sprzed paru lat ukazuje atmosferę penitencjarnej rzeczywistości w ciekawszym jednak świetle.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Le Dépôt (extrait) (00:51)
  • 2. Runeii (04:49) - Talk Talk
  • 3. Interlude (extrait) (00:15)
  • 4. Bridging the Gap (03:55) - Nas
  • 5. Corner In My Room (02:24) - Turner Cody
  • 6. Interlude (extrait) (00:20)
  • 7. Take Me Home With You, Baby (02:45) - Jessie Mae Hemphill
  • 8. Récite (extrait) (00:32)
  • 9. Un Prophčte (03:30)
  • 10. Les Ręves (01:47)
  • 11. La Neige (02:41)
  • 12. La Sortie (02:53)
  • 13. Le Respect (01:51)
  • 14. Visions (02:35)
  • 15. Le Ciel (01:34)
  • 16. Du Drahan Pour L'Iman (03:31)
  • 17. Le Pouvoir (05:24)
  • 18. Gunfight (04:22)
  • 19. Vie et Mort (01:47)
  • 20. La Prophétie (02:37)
  • 21. Fouille (extrait) (00:25)
  • 22. Mack The Knife (06:19) - Jimmie Dale Gilmore
Czas trwania: 57:07
Komentarze
Mefisto 2010-02-18
18:55
Zdecydowanie muzyka na "trzy" - ani to nic specjalnego, ani oryginalnego, ani porywającego. Porządne rzemiosło i tyle.
Mystery 2010-02-18
19:19
3 jak znalazł, jeden z mniej interesujących ubiegłorocznych scorów Desplata.
dziekan 2010-02-24
18:16
Partytura,która absolutnie nic nie wnosi do jego twórczoci,ale filmie muzyka sie sprawdza i przy tym trzeba pozostac.
Mieszko 2013-10-31
17:32
Chyba najsłabszy Desplat A.D. 2009. W obrazie sprawdza się jako tako. Na płycie jest już stanowczo gorzej. Moja ocena za sposób wydania albumu i bardzo niską słuchalność.

Prophète, Un (Prorok)

Kompozytor:

  • Alexandre Desplat

Dyrygent:

  • Alexandre Desplat

Orkiestrator:

  • Alexandre Desplat
  • Jean-Pascal Beintus
  • Sylvain Morizet (dodatkowe orkiestracje)

Wydawca:

  • Naïve (2009)

Producent:

  • Alexandre Desplat

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie