Szukaj: w


recenzje

Uninvited, the (Nieproszeni goście)


Nieproszeni goście to kolejna amerykańska przeróbka filmu grozy z Dalekiego Wschodu. Jako, że od jakiegoś czasu w gatunku horror hollywoodzcy twórcy z braku własnych pomysłów, idąc na łatwiznę głównie remakują/sequelują/rebootują to i nie dziwi, że wzięli też na tapetę Opowieść o dwóch siostrach, zastanawiać może tylko po kiego licha uparli się zmienić tytuł na nijak nie pasujący do historii. W każdym bądź razie hollywoodzki remake okazuje się być w miarę znośny. Nie wyróżnia się specjalnie pośród innych amerykańskich odgrzewanych kotletów ale też nie irytuje i nie nudzi tak, jak kilka horrorowych gniotów, którymi uraczyli nas twórcy z Fabryki Snów w ostatnim czasie. Wśród paru niewątpliwych plusów, jakie dają się w tym obrazie zauważyć cieszy najbardziej bardzo udana oprawa muzyczna. Trudno by jednak było inaczej, skoro na kompozytorskim stołku zasiadł chyba największy spec w tym gatunku, Christopher Young.

Young pewnie nie wysilając się zbytnio i nie potrzebując większej inspiracji ze strony filmu (bo i co tu może inspirować? no, chyba, że kompozytorowi wpadła w oko któraś z młodziutkich aktorek;)), odwołując się do przerabianych nie raz nawet przez siebie schematów, stworzył jedną z najlepszych kompozycji w gatunku w roku 2009. I nie chodzi nawet o działanie w filmie, bo ta naciągana czwórka, jaką za ten aspekt wystawiam, to jest poziom osiągalny dla praktycznie każdego nawet wyrobnika, który ma trochę oleju w głowie i umie posługiwać się orkiestrą. Jednak w przeciwieństwie do większości swoich kolegów, Young przetwarza ograne metody ilustrowania kinowej grozy z taką wprawą i gracją, zostawiając w partyturze wyraźny odcisk swojego stylu, że absolutnie nie sposób zarzucić muzyce, iż brzmi jak następna przepisywana od linijki klisza. Na dodatek potrafi tchnąć w swój score prawdziwe emocje, od niepokojącej tajemniczości, przez autentyczną grozę, po głęboką dramaturgię, zauważalne tak w filmie, jak i na albumie.

Ten, spięty piękną klamrą w postaci głównego tematu, nie jest oczywiście wolny od fragmentów ilustracyjnych, które mogą odrzucać słuchaczy nie przepadających za horrorową muzyką. Young nie raz zaatakuje nas nagłym wejściem orkiestry i chóru, gdy jeszcze przed momentem zdawało się, że spokojnie buduje nastrój przy użyciu smyczkowych pasaży. By skutecznie przestraszyć widza/słuchacza Amerykanin chętnie sięga po wokale, czy to w postaci przeciągłych jęków i zawodzeń (I’m at Party), czy tajemniczych szeptów dobiegających gdzieś spomiędzy niskich brzmień smyczków i skrzypcowych pizzicato. Wśród tych dość typowych rozwiązań najatrakcyjniejsze dla większości słuchaczy wydają się być wszelkie momenty, w których Young jest bardziej stonowany, bardziej dramatyczny czy nawet romantyczny i przede wszystkim nieco tematyczny. Jak w nastrojowym, smyczkowym Paris in Love albo w emocjonalnych, przepełnionych bólem momentach Terror on the Water i pełnych napięcia i dramaturgii What Have You Done? przypominających dawne, dobre czasy Hellraisera. Cieszy też krótki dynamiczny, kawałek akcji (A Dance with No One) oraz elegancki Glass Act, z którego motyw Young przeplecie z tematem głównym w zamykającym album Tale of Two Sisters. To właśnie wspomniany już wcześniej temat jest najbardziej charakterystycznym i najbardziej przyciągającym elementem soundtracku. Żeńska wokaliza i senne smyczki kreują nastrój pozornie łagodny ale jednocześnie tajemniczy i podświadomie wyczuwamy w nim ukryte zagrożenie.

Ścieżką do Nieproszonych gości Christopher Young udowadnia, że nie bez powodu został dostrzeżony przez redakcję naszego portalu, jako jeden z najbardziej wyróżniających się kompozytorów roku 2009. Bo choć The Uninvited nie należy do jego najwybitniejszych dokonań to jest to niewątpliwie bardzo porządna partytura, a przecież w owym roku pisywał jeszcze lepsze. Tą kompozycją Amerykanin po raz kolejny udowadnia także, że należy do niekwestionowanych mistrzów gatunku. Gdzie wielu innych twórców atakuje widza banalnymi, bezpłciowymi dźwiękami syntezatora, lub beznamiętnie rozpisuje swoje sztampowe idee na pozbawione życia, do bólu poprawne orkiestrowe score’y, tam Young, niczym profesor, pokazuje jak winna wyglądać solidna horrorowa partytura. Zdecydowana większość hollywoodzkich ilustratorów wciąż powinna się od tego pana jeszcze wiele uczyć.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 48:38
Komentarze
Marek 2010-02-15
12:47
Porządny score. Oczywiście trzeba brać poprawkę, że to muzyka do horroru i nie będzie ona szczególnie przyjemnym odsłuchem, ale jest to tak profesjonalnie napisane, że mimo rzemieślniczego charakteru, pokazuje wszystkim Batesom i Djawadim, że horrory mogą mieć MUZYKĘ, a nie dźwiękową papkę.
Mystery 2010-02-15
13:11
Świetna kompozycja do horroru, "Tale of Two Sisters" jest znakomite.
bladerunner20 2010-02-15
15:41
Również jestem pod wrażeniem ocena ciut wyższa, gdzie można dostać ten score?
Ele 2010-02-15
15:58
Jak zawsze idealne dopasowanie zdjęć do recenzji!
Wawrzyniec 2010-02-16
16:06
A co, tradycję trzeba pielęgnować i odpowiednie zdjecia muszą być;D A co do samej muzyki to jest to dość dobry score, może nie aż tak dobry jak "Drag Me to Hell", ale poziom Young trzyma:)
Filmmusic90 2011-08-19
14:53
Jest kilka atutów, których nie można odmówic "The Uninvited". Pierwszy z nich to bardzo dobry temat główny, któy szczególnie w wykonaniu chóru wzrusza, a jednocześnie przez cały film daje wrażenie, że rozwiązanie fabuły zaskoczy. Kolejny walor płyty to użycie szerokiej gamy instrumentarium oraz wplatanie gdzieniegdzie plusków, skrzypnięc, szeptów. Klimat i napięcie gwarantowane. Przyznam, że sam już po obejrzeniu filmu w trakcie słuchania muzyki kilka razy poważnie się wystarszyłem. Najbardziej moją uawgę przykuły rewelacyjne "Glass Act" i "Cry of Love", będące odwzorowaniem psychicznej formy głównej bohaterki. Również ostatni utwór "Tale of Two Sisters" spisuje się znakomicie i zawiera bodaj najlepsze wykorzystanie motywów głownego i "Glass Act". Naturalnym zarzutem pod adresem płyty wydaje mi się momentami brak oryginalności (taki los muzyki do thrillera) oraz wręcz bezpośrednie czerpanie z patentów Thomasa Newmana w "Paris in Love". Nawałnica szeptów w "Cry of Love" również mocno przypomina mi "Odyseję Kosmiczną: 2001". Ciekawa muzyka do całkiem udanego thrillera. (8/10)
Mieszko 2013-08-20
00:49
Z "The Uninvited" kojarzę tylko 2 utwory: pierwszy i ostatni. Wydaje mi się, że "Drag Me to Hell" było lepsze.
Zbyszko 2013-08-20
11:35
Co to za dwie aktoreczki na ostatnim zdjęciu? :D
Mieszko 2013-08-20
11:41
Emily Browning i Arielle Kebbel.
Mieszko 2013-08-20
15:53
Po odświeżeniu sobie "Drag Me to Hell" stwierdzam, że jest o klasę lepsze od "The Uninvited".

Uninvited, the (Nieproszeni goście)

Kompozytor:

  • Christopher Young

Muzyka dodatkowa:

  • David G. Russell

Dyrygent:

  • Pete Anthony
  • Bruce Babcock
  • Christy Crowl (chór)

Orkiestrator:

  • Christopher Young
  • Pete Anthony
  • Bruce Babcock
  • Sean McMahon
  • Jon Kull
  • Gernot Wolfgang
  • David Blumberg

Soliści:

  • Sara Niemietz (wokal)

Wydawca:

  • Lakeshore Records (2009)

Producent:

  • Christopher Young

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie