Szukaj: w


recenzje

Taking of Pelham 1 2 3, The (Metro strachu)


"Najzdolniejszy współpracownik Hansa Zimmera", tak jeszcze kilka lat temu zwykło się mówić o Harrym Gregsonie-Williamsie, twórcy który przebojem wdarł się do środowiska kompozytorów filmowych. Nawet sceptycy doceniali jego ogromny dar tworzenia chwytliwych melodii i naprawdę inteligentne łączenie tradycyjnej monumentalnej orkiestry z ciekawie aranżowaną elektroniką. Takie scory jak Sinbad. Legenda siedmiu mórz", Królestwo niebieskie, czy nawet Kroniki Narni, dobitnie świadczyły, że protegowany Zimmera, to nie tylko jego kolejny pomagier od brudnej roboty, ale facet który jest w stanie samodzielnie pisać muzykę na potrzeby wysokobudżetowych produkcji Hollywood.

Nie wiedzieć czemu, ten zdolny twórca w pewnym momencie zaczął staczać się po równi pochyłej. Już druga część Kronik Narni sugerowała, że kompozytor cierpi na jakieś zaćmienie talentu (muzyka nie oferowała bowiem nic poza przearanżowaniem tematów z części pierwszej), jednak rok 2009 pokazał, że kryzys jest znacznie głębszy niż można się tego było spodziewać. Autor popełnił bowiem w tym czasie dwie wyjątkowo słabe ilustracje, X-Man Origins Wolverine oraz uraczył nas muzyką do remake'u filmu z lat 70 The Taking of Pelham. To właśnie tę "partyturę" mam nieprzyjemność recenzować.

Wydawać by się mogło, że twórca pokroju Gregson-Williamsa, człowieka który swój talent szlifował u doświadczonego na polu kina akcji Hansa Zimmera, nie będzie miał problemów z napisaniem ilustracji do filmu sensacyjnego. Nie oczekiwaliśmy oczywiście wybitnego dzieła, będącego wykreowaniem nowej konwencji, lub choćby inteligentnej gry z tradycją (pokroju The Red Canvas Petersona), ale mogliśmy przecież liczyć na solidny, poprawnie oddziałujący w kinie soundtrack, tym bardziej, że za kamerą stanął doświadczony Tony Scott. To co otrzymaliśmy spełniło nasze najgorsze sny i potwierdziło, że Gregson-Williams trwoni swój talent, zmierzając w bliżej nie określonym kierunku. Jakże bowiem daleko temu co stworzył twórca Królestwa Niebieskiego do tego choćby czym w filmowym pierwowzorze uraczył nas David Shire (jazzująco-funkujący score spod znaku kina policyjnego), aż strach porównywać…

Zacznijmy od tego, że jedynym pomysłem kompozytora na ten film była chęć ukazania dusznej atmosfery miasta, a w szczególności podziemnych korytarzy metra. Pomysł może i słuszny (zważywszy tematykę filmu), niestety wykonanie ogólnie chybione. Twórca sięgnął bowiem po banalny do bólu underscore, wykreowany przez instrumenty elektroniczne wspomagane masą ambientowych przeszkadzaczy. Na to wszystko narzucił tło sekcji smyczkowej i przyozdobił masywnym brzmieniem gitar elektrycznych i basu. Wyszła z tego tandetna rąbanka, w której nie ma ani żadnego przyzwoitego motywu przewodniego, ani jakiejś harmonii. Wszystko zlewa się w jedną wielką kulę muzycznego błota, prymitywną nie mająca za grosz indywidualnego charakteru. Słuchanie tego na płycie to prawdziwa męka, nie sprawiająca absolutnie żadnej przyjemności. Co z tego, że gdzieniegdzie twórca próbuje być bardziej liryczny, racząc nas czymś mającym przypominać temat (końcówka "Manhattan Bridge, czy "You A Yankees Fan?") skoro wszystko i tak ginie w natłoku bezładnej, bezsensownej rąbanki, ilustracyjnej rzeźni gdzie w dodatku zapominano o przepisach BHP. No bo jak inaczej nazwać pomysł rezygnacji w sensacyjnym popcorn movie z jakiegoś tonalnego tematu akcji, który mógłby zbalansować utwory suspens, zrytmizować wszystko i nade wszystko pomóc w przebrnięciu słuchaczowi przez 45 minutowy album?

Bardzo często jest jednak tak, że muzyka filmowa na płycie nie nadaję się do słuchania, jednak w filmie nabiera zupełnie nowego znaczenia. Niestety w przypadku The Taking of Pelham 123 tak nie jest. Ilustracja ta w filmie wypada wręcz koszmarnie. Wspomniany brak klarownego motywu przewodniego oraz złe wybory instrumentalne (niemodna już elektronika, niepotrzebna agresywna gitara elektryczna) nie tylko wtłacza score w koleiny kliszy (ile to już razy mieliśmy złych bohaterów reprezentowanych przez ostry gitarowy riff?), ale dodatkowo wprowadza niepotrzebny chaos, który zamiast dać moc filmowi, w swoisty sposób spowalnia go, rozbijając jego jedność. Widać to bardzo dobrze w momentach agresywnych panoram miasta (które stają się rodzajem przerywnika i spowolnienia głównej akcji, jednak poprzez źle dobraną, sztuczną muzykę Gregson-Williamsa stają się nudnym wtrętem, zupełnie nie pasującym do całości). The Taking of Pelham 123 skrzy się od kuriozalnych od strony muzycznej scen. Bo jak nazwać do bólu banalny moment przewożenia pieniędzy ("Money Run") ilustrowany żenująco typowym techno beatem, z dodatkiem przesterowanej gitary? Zupełnie nie rozumiem sensu użycia takiego instrumentarium i takiego stylu. Przecież widz nie jest tabula rasa, ma swoje skojarzenia, a taka ilustracja, która może sprawdzać się w Matrixie czy filmach typu Biegnij Lola, Biegnij tutaj brzmi nie tylko źle pod względem muzycznym, ale także ikonograficznym.

The Taking of Pelham 123 to gniot jakich mało. Dno i sto metrów mułu, którego tykać nie polecam nikomu, no chyba, że ktoś z Was drodzy czytelnicy chce sobie zmarnować 45 minut życia. Niemniej jednak dla mnie, już ciekawszym zajęciem wydaje się licealna lekcja Wychowania do Życia w Rodzinie prowadzona przez nawiedzoną katechetkę, niźli ten płód twórcy, uznawanego ongiś za muzyczną nadzieję hollywoodzkiego kina.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 44:51
Komentarze
Grzegorz 2010-02-11 22:16
Wytłumaczcie mi jedno - dlaczego jest 2 za oryginalność? Za gitarę z beatem?
Babuch 2010-02-23 15:34
Dlatego że nie ma dosłownych (nutka w nutkę) zrzynek. Wyznaję zasadę że 1 stawiam nie za nieoryginalność stylistyczną czy techniczną, lecz jeśli do tego dojdzie także brak oryginalności melodycznej....
bladerunner20 2010-02-24 15:22
Popieram Babucha w całej rozciągłości, takie kompozycje nie powinny być wydawane na CD.
SavagE 2011-02-07 11:16
gruba przesada z tą miazdzaca krytyką. Wyglada to na jakas gleboka awersje do elektroniki. Muzyka z pelhama jest solidna. Ani swietna, ani kiepska po prostu solidna, a w filmie funkcjonuje zacnie. W sumie typowa elektronika na poziomie, jak to u HGW, bo podczas gdy bardziej 'instrumentalne' sciezki wychodza mu ostatnio dosc rzadko, to jednak elektronike ma opanowaną, a money run to chyba najlepszy utwor na tej płycie, fajny pomysł z uzyciem drum n bass. Jak ktos lubi takie elektroniczne klimaty z replacement killers, metal gear solid, spy game czy wroga publicznego, to mu sie spodoba Pelham 123, podobnie jak Unstoppable ktory dopiero co wyszedl. A sindbad dla mnie to taki dosc typowy score do filmu przygodowego. Presłuchałem dwa razy i tyle, nie moje klimaty.
DanielosVK 2011-02-07 14:13
Pelham nie dorównuje do pięt takiemu Pelhamowi. Unstoppable też. Te dwa score'y są zwyczajnie miałkie i nijakie, z tym, że o ile Unstoppable miejscami jest "znośne", o tyle Pelham to dno absolutne.
bladerunner21 2011-02-07 16:09
Gregson jakoś tam sobie w filmie radzi, na płycie już tak różowo nie jest, ale należy pamiętać, że budżet na tę muzykę był okrojony do minimum a co za tym idzie została ona wydana tylko na CD-R. Uważam, że takie z założenia dość nieciekawe kompozycje powinny być wydawane w czasie, który nie przekracza 25 -30 minut. Dopóki to się nie zmieni niestety, ale fanów muzyki filmowej przybywać nie będzie. To nieudolna polityka wydawnictw, ale też pewnie samych kompozytorów jako producentów prowadzi do takiej a nie innej sytuacji. Praktycznie przy większości scorów słyszę opinię, że są za długie. Najważniejsze to upchać album po brzegi nieważna jest jakość liczy się ilość. wiele krążków ze świetną muzyką straciło przez takie myślenie. Wspomnę o Spy Game( bardzo ważna praca dla gatunku, która ma już swoje miejsce w historii muzyki filmowej,która zyskała populanrość wsród ludzi, którzy niespecjalnie interesują się tym gatunkiem) czy Man On Fire, który może nie jest zbyt odkrywczy i innowacyjny, ale świetnie wypada podczas seansu. W ostatnich jest latach to plaga niestety. Ostatnimi czasy Smok chociażby.Nawet tak słabe Unstoppable posiada trochę ''wartośćiowej muzyki'', tak właśnie na 25 minut, by nie zmęczyć, ani nie zamęczyć, ewentualnie przejść obojętnie, ale przynajmniej nie rwać włosów z głowy i nie narzekać. Często spotykałem się z opiniami,iż zapoominamy, że kompozytorzy piszą muzykę pod film a nie po to, żeby nam się jej dobrze słuchało. Tak, zgadzam się, ale mają również spory wpływ na to, żeby umilić a nie utrudnić słuchaczowi życie.Więc po czyjej stronie leży prawda?
DanielosVK 2011-02-07 16:21
Ale co Ty gadasz? Ta muzyka jest beznadziejna. Jej się nie dało dobrze wydać, bo to nie zmieniłoby jej beznadziejności. I nie radzi sobie w filmie jako tako, bo tak naprawdę ona w filmie przeszkadza miejscami.
bladerunner22 2012-02-08 01:37
Tak.Pelham jest gniotem.Czy wracam do tej pozycji?Bardzo często!!!A dlaczego?Bo tak mi Bóg nakazał.Nawet w takich elektronicznych sieczkach dostrzegam ukrytą magie,która daje mi niezłego kopa tuż po dwunastej.Nigdy nie zapomnę tej kompozycji$
Paweł Stroiński 2012-02-08 17:49
Tutaj też mamy lirykę, którą można zinterpretować na brązowo. Także jest zamknięta (w pokoju bez klamek) i też jest podlana... gorzkim gównem.
Mieszko 2013-07-02 09:25
Chyba najgorsza ścieżka dźwiękowa Harry'ego Gregsona-Williamsa. Strasznie asłuchalna płyta.

Do tej recenzji istnieje jeszcze 9 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Taking of Pelham 1 2 3, The (Metro strachu)

Kompozytor:

  • Harry Gregson-Williams

Orkiestrator:

  • Harry Gregson-Williams

Soliści:

  • Heitor Pereira – gitara elektryczna
  • Martin Tillman – elektryczna wiolonczela
  • Hugh Marsh – elektryczne skrzypce
  • Maresa MacBeth – harfa

Wykonawcy:

  • Hollywod Studio Symphony Orchestra

Wydawca:

  • Columbia Pictures (2009)

Producent:

  • Harry Gregson-Williams

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie