Szukaj: w


recenzje

Powder (Zagadka Powdera)


O ile Varese Sarabande w swoich skąpych wydaniach muzyki filmowej umieszczało na ogół sporo istotnych tematów scenicznych, to Hollywood Records w swoim wyborze nie kierowała się najwyraźniej takim kryterium. Na samym początku przyznam się, że filmu "Zagadka Powdera" nie widziałem, miałem jednak okazję oprócz podstawowego wydania ścieżki dźwiękowej przesłuchać również complete score, więc zyskałem pewne pojęcie na temat całego projektu Jerry'ego Goldsmitha. Jest to praca o dość łagodnym brzmieniu, co bardzo wyraźnie uwidacznia wydanie Hollywood Records. W istocie jednak, oprócz delikatnego underscore'u posiada ona kilka interesujących, dramatycznych w wymowie fragmentów, z których jedynie część została przedstawiona na recenzowanym tutaj, oficjalnym albumie.

Film opowiada o chłopcu-albinosie, posiadającym wysoki iloraz inteligencji oraz pewne ponadnaturalne zdolności (kontrola błyskawic, czytanie w myślach)... Jak można się spodziewać, nie spotyka się z aprobatą rówieśników. Goldsmith w tym przypadku zdecydował się na bardzo ładny i delikatny motyw przewodni, który, w odpowiednich, kulminacyjnych momentach, zaaranżowany zostaje na pełną sekcję smyczkową i brzmi naprawdę ślicznie, a co najważniejsze, emocjonalnie. Interesujący jest fakt, iż temat ten w niektórych fragmentach zdaje się zapowiadać późniejszy motyw z "The Edge" (niektóre interwały)... Podobieństwo jednak ujawnia się wyłącznie w interwałach, wymowa obu tematów różni się całkowicie. Dwa utwory, "Theme From Powder" (w filmie End Credits) oraz "Everywhere", prezentują nam w pełni satysfakcjonujące aranżacje tematu głównego i są zdecydowanie najlepszymi fragmentami płyty. A reszta? Najczęściej motyw przedstawiony jest bardzo subtelnie, przez różnego rodzaju flety lub małą grupę smyczków. Sprawia to jednak, iż osoby oczekujące spektakularnych, wirtuozerskich aranżacji, zawiodą się całkowicie. Temat oraz jego wykonanie są proste, Goldsmith nie raczy nas niestety nowatorskimi technikami kompozycyjnymi, ograniczając się jedynie do strony emocjonalnej. I w tym aspekcie zdecydowanie odnosi sukces.

Co zatem stanowi cechę charakterystyczną tego score'a? Myślę, że elektronika, aczkolwiek ubogie wydanie Hollywood Records w niedostatecznym stopniu uwidoczniło jej rolę w tej ścieżce dźwiękowej. Na oficjalnym albumie najwyraźniej słyszalna jest w utworze "First Kiss", gdzie ma za zadanie wykreować spokojną, niemal magiczną atmosferę. Brzmi rzeczywiście ciekawie. Pojawia się także kilka razy w trakcie innych utworów, ale wydawca powinien zdecydować się na znacznie więcej, gdyż z pewnością jest to jeden z najprzyjemniejszych przykładów elektroniki Goldsmitha. Oczywiście syntezatory pełnią wyłącznie rolę poboczną w stosunku do orkiestry, momentami nadają jednak ścieżce tak potrzebnego, unikalnego charakteru. Przeciwnicy elektroniki Jerry'ego tym razem nie powinni znaleźć obiektu do ataków. Nie oznacza to naturalnie, że jest ona perfekcyjna, ale z pewnością zadowalająca i bardzo na miejscu.

Pozostaje kwestia wydanego przez wytwórnię Hollywood Records albumu. Posiada on bardzo liczne wady, które zdecydowanie niszczą ogólne wrażenie po przesłuchaniu ścieżki. Muzyka dramatyczna na płycie, aż do utworu "Freakshow" (czyli przede wszystkim "Nightmare in the Forest"), nie posiada niestety wystarczającej wymowy emocjonalnej, brakuje jej należytej ekspresji, co sprawia, że poza obrazem prezentuje się nadzwyczaj przeciętnie. Przypuszczam, że "Nightmare in the Forest" to ważny dla fabuły temat sceniczny, ale score Goldsmitha oferuje też kilka podobnych, a jednak znacznie bardziej interesujących fragmentów, których nie uświadczymy na albumie Hollywood Records. Podobnie ma się rzecz z elektroniką - pewne ciekawe jej aranżacje nie znalazły się na płycie, a bez wątpienia prezentują znacznie wyraźniej całe przedsięwzięcie Jerry'ego Goldsmitha. Wydanie oficjalnie nie jest fatalne, 35 minut tej ścieżki dźwiękowej to wystarczająca dla przeciętnego słuchacza ilość muzyki, niestety, utwory powinny być inaczej dobrane. Album zawiera zdecydowanie zbyt dużo delikatnego nużącego underscore'u, dla którego na ogół jedyną odmianę stanowi kolejna aranżacja motywu przewodniego. Najczęściej niewystarczająco wyrazista...

Bardzo trudno wystawić obiektywną ocenę albumowi. O ile co do całej kompozycji nie mam wątpliwości - zasługuje na cztery gwiazdki, gdyż jest rzeczywiście udaną i przyjemną partyturą, to samo wydanie czyni tą pracę niezbyt ciekawą. Z drugiej strony, wydawca ograniczył się przynajmniej do półgodzinnej płyty - wyobraźmy sobie więcej takiego materiału, bez pozostałych wyrazistych fragmentów... Czy wziąć to pod uwagę? Bardzo ubolewam nad tym, że jakichś 10 minut underscore'u nie zastąpiono bardziej ekspresyjną muzyką. Jestem pewien, iż taki album okazałby się dużo większym sukcesem (i komercyjnym i artystycznym) niż jego obecna forma. Jak zatem ocenić to, co otrzymaliśmy? No cóż, te 35 minut być może jest w pewnym stopniu nużące, ale na szczęście nie męczy - być może lepsze to, niż muzyczny przesyt. Niech więc będą słabe trzy gwiazdki.



(tekst opublikowany na DYRWIN's OSTs)

Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Theme from Powder (4:32)
  • 2. Spoon Trick and the Trestle (2:17)
  • 3. Nightmare in the Forest (5:10)
  • 4. First Kiss (2:25)
  • 5. Steven and the Snow (8:26)
  • 6. Freakshow (4:42)
  • 7. Wanna See a Trick? (4:01)
  • 8. Everywhere (3:54)
Czas trwania: 35:29
Komentarze
bladerunner21 2011-04-13 12:45
zrozum nie odbieram talentu Goldsmithowi ani mu nie uwłaczam :P, ale jego scory w 85% nie mają dla mnie tej Bożej Iskry, którą można znaleźć u HGW. :P
DanielosVK 2011-04-13 13:14
Bo Goldsmith sam jest Bogiem. A HGW to nawet bożkiem nie jest.
Mystery 2011-04-13 13:53
Znowu... Porównanie Goldsmitha do HGW to jak porównanie papieża z wioskowym proboszczem, nie ma kompletnie żadnej podstawy do takich zestawień. Bladu, wiesz ilu osobom swoimi wpisami psujesz dobry humor? Jak Ci się nie podoba, to nie słuchaj. I tobie i nam wyjdzie to na dobre, bo widzę, że prowokacjami w stylu "kolejny przeciętny Jerry, to się już robi nudne" nie masz ani grosza szacunku dla tego kompozytora, bo tak jak cały świat zachwyca się Legendą, Under Fire czy Masadą, tak ty piszesz za przeproszeniem farmazony, "elektronika na przeciętnym poziomie ", "nuda, nudę pogania", "egzotyczne plumkanie", "zbyt ilustracyjna", "trochę nuży", a o samych ocenach już nie wspomnieć. Nie wiem po co w ogóle to piszę, ale skoro już się tu udzielam to wspomnę, że Powder to fajny score, a sam temat to klasa sama w sobie.
Koper 2011-04-13 13:56
AMEN
Marek 2011-04-13 14:01
Hehe nawet Mystery'emu puściły nerwy:D
bladerunner21 2011-04-13 15:18
to nie ja zaczął z HGW leszcze :P Tyle Koper. To mu powiedziałem co sądzę o większości nienudnych ''scorów'' Goldsmitha i już ;).
Koper 2011-04-13 15:20
"ja zaczął"... Kali, po polsku się naucz, a potem scory oceniaj. :P
bladerunner21 2011-04-13 15:21
bo m nie to wkurwia co bym nie powiedział, to zaraz z dupy uwaga bo HGW pewnie lepszy.
DanielosVK 2011-04-13 15:43
Sam sobie taki status wyrobiłeś, bro.
DominikCh 2014-12-11 04:12
Tylko trzy gwiazdki? Malutko. Inna sprawa, że finalna nota została wystawiona bez seansu. Ten z pewnością podniósłby ocenę, ponieważ score dobrze się odnajduje w filmie, a samo "Everywhere" wypada absolutnie rewelacyjnie. Pod względem muzyczno-filmowym to, w mojej ocenie, jeden z najcudowniejszych finałów jakie miałem przyjemność zobaczyć.

Do tej recenzji istnieje jeszcze 7 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Powder (Zagadka Powdera)

Kompozytor:

  • Jerry Goldsmith

Dyrygent:

  • Jerry Goldsmith

Orkiestrator:

  • Alexander Courage

Wydawca:

  • Hollywood Records (1995)

Producent:

  • Jerry Goldsmith

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2020 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie