Szukaj: w


recenzje

Joyeux Noël (Boże Narodzenie)


Wielokrotnie na łamach naszego portalu wyrażałem swoją niepohamowaną złość na rodzimych dystrybutorów, ludzi o niezwykle ograniczonych horyzontach, pragnących jedynie za wszelką cenę w najprostszy i najbardziej tandetny sposób się wzbogacić. Owa "szara pajęczyna" jest w stanie wypromować nawet największy gniot zza oceanu (żenujące produkcje z pogranicza horroru, lub też infantylne komedyjki) z wielką premedytacją unikając kina europejskiego.

Wzorcową sytuacją odtrącenia przez rodzimych dystrybutorów jest sprawa ślicznego i bardzo mądrego filmu, wyreżyserowanego przez młodego francuskiego twórcę Christiana Cariona, filmu zatytułowanego "Joyeux Noël" (dosłownie "Wesołych Świąt", ale polscy tłumacze uparli się, że będzie inaczej). Produkcja ta mimo wysokich ocen zarówno krytyków jak i zachodniej publiczności, nie znalazła w naszym kraju osoby gotowej dzieło to rozpowszechnić. Nie tylko poprzez kino, ale co gorsza nawet za pomocą DVD. Nie muszę chyba mówić jak wielkie jest z tego powodu moje rozgoryczenie. "Joyeux Noël" bowiem to nie tylko świetna technika (zdjęcia, muzyka), ale przede wszystkim niebanalny scenariusz, który choć wyraźnie antywojenny w swej istocie, nie grawituje w kierunku stereotypowych oskarżeń.

Film jest opartą na faktach opowieścią o intrygującym wydarzeniu jakie miało miejsce w wigilijny wieczór roku 1914, kiedy to walczący w okopach wrogowie (Niemcy, Francuzi i Szkoci), zaprzestali walk i bez zgody dowódców zawarli rozejm i przyjaźń... Reżyser całe wydarzenie przedstawił wiernie, choć dla potrzeb klarowności historii połączył wiele wątków z różnych okopów. Powstał tym samym piękny, poruszający traktat o potrzebie pokoju, pokoju, który mogą zrozumieć tylko ludzie gnijący pośród umocnień, ludzie którzy w odróżnieniu od tłustych generałów paradujących w wykrochmalonych koszulach, wiedzą czym naprawdę jest wojna.

Niezwykle ważną rolę w filmie pełni muzyka. To ona bowiem jest zarzewiem pokoju. Muzykującym na dudach Szkotom (początkowo raczej w celach ambicjonalnych) odpowiadają dźwiękowo żołnierze niemieccy, spośród których jeden jest śpiewakiem operowym, który wraz ze swoją narzeczoną daje koncert dla kolegów w okopach. Wrogowie słysząc brzmienie kolędy (nieśmiertelne Stille Nacht) zamiast strzelać dołączają się ze swoimi instrumentami, w nieludzkim otoczeniu kreując prawdziwie ludzką atmosferę świąt Bożego Narodzenia. Nic więc dziwnego, że chcąc być wiarygodnym reżyser musiał wykorzystać odpowiednią muzykę źródeł. Nie zmieniło to jednak faktu, że aby podkreślić wyraz historii potrzebował też muzyki ilustracyjnej.

Dlatego właśnie zdecydował się zatrudnić rasowego kompozytora muzyki filmowej. Został nim Philippe Rombi, stosunkowo młody twórca (rocznik 1968), znany przede wszystkim jako ilustrator dziełek Françoisa Ozona ("Swimming Pool", "Pod Piaskiem"), który jednak dopiero partyturą do filmu Cariona pokazał, że jest twórcą posiadającym duży potencjał. Rombi napisał kompozycję łączącą w sobie elementy prawdziwie wielkiej epiki (Ouverture, La Guerre, War Adagio) z folkowymi wstawkami (Enterrement des Soldats) i melodyjną nostalgią (rewelacyjny, słyszalny w wielu wersjach Hymne des Fraternisés). Jak wspomniałem wcześniej ponieważ film wyraźnie tego wymagał, reżyser zawarł w nim 3 utwory źródłowe. Na płycie wszystkie one pojawiają się w pełnorkiestrowych aranżacjach, za które również odpowiedzialny jest sam kompozytor. Ale Carion chciał także aby Rombi dodał do całej tej muzyki źródeł coś od siebie, coś co mogłoby służyć jako wizytówka filmu. W ten sposób powstał Hymne des Fraternisés, który możemy przetłumaczyć jako Hymn zbratanych, pojawiający się zarówno w filmie jak i na płycie w dwóch wersjach: instrumentalnej i wokalnej. Utwór ten pełni w obrazie rodzaj szkockiej kolędy, która dała przyczynek do pojednania, jest też prawdziwie antywojennym poematem, symbolem zwycięstwa ducha nad durną polityką uprawianą przy generalskich stołach.

Ponieważ Joyeux Noël jest filmem wojennym nie mogło tu zabraknąć też prawdziwie wojennych utworów takich jak: Ouverture, La Guerre, War Adagio. Bez wątpienia są one świetne (ach te narastające brzmienie smyków), choć posiadają jedną zasadniczą wadę (w szczególności La Guerre): zupełny brak oryginalności. Stanowią bowiem przykład europejskiej recepcji "Cienkiej Czerwonej Linii" Hansa Zimmera, pozbawionej jednak wyrazistej elektroniki, która zastąpiona jest tutaj nienagannym wykonaniem London Symphony Orchestra. Sądzę, że wielu tak wyraźne nawiązania mogą przeszkadzać (z dużym prawdopodobieństwem to muzyka do filmu Malicka była temptrackiem), tym bardziej że to nie jedyny grzech Rombiego. Uważni słuchacze odnajdą również pewne elementy muzyki Nicka Glennie-Smitha z "Twierdzy" w utworze Enterrement des Soldats, jak również delikatne nawiązania instrumentacyjne do Johna Williamsa i jego "Szeregowca Ryana". Mimo to ogromna siła wyrazu włożona w dzieło Rombiego sprawia, że słucha się tego wyśmienicie i gdy wyłączy się alarm antyplagiatowy można utonąć w tej muzyce zupełnie. Tym bardziej, że jest ona tego po prostu warta.

Oglądają i słuchając Joyeux Noël nawiedziła mnie pewna refleksja. Otóż całość skojarzyła mi się jakoś z potyczkami, które od kilku już lat toczą pomiędzy sobą polskie portale muzyki filmowej. Nikt już nie pamięta o co poszło, nikt nie pamięta kto zaczął. Ale czy to ma znaczenie??? Ważne, że obrzucamy się nienawiścią, jadem, złośliwościami i zawiścią, tonąc coraz bardziej w szambie. Może przy okazji kolejnych świąt Bożego Narodzenia przyszedł czas na zgodę? A jeśli nawet z pięknych deklaracji i życzeń świątecznych nic nie wyjdzie to i tak pozostanie nam coś bardzo ważnego. To że próbowaliśmy.

Tak więc w tym miejscu nie pozostaje mi nic innego jak polecić zarówno naszym czytelnikom jak i konkurencyjnym portalom posłuchanie płyty z filmu Joyeux Noël. Niech zabrzmi nam wszystkim Hymn zbratanych. Chociaż w czas świąt. Chociaż na kilka chwil.

Niniejszą recenzję dedykuję naszym konkurentom. W szczególności zaś kolegom z portalu soundtracks.pl. Aby nie myśleli o mnie tak źle, jak pewnie myślą…



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Ave Maria (Création) (04:24)
  • 2. Ouverture (04:05)
  • 3. Hymne des Fraternisés (Piano) (01:26)
  • 4. Anna et Nikolaus (02:06)
  • 5. La Guerre (06:00)
  • 6. Enterrement des Soldats (03:07)
  • 7. Bist du Bei Mir - G.H. Stölzel (04:05)
  • 8. Stille Nacht – F. X. Gruber (04:18)
  • 9. La Lettre de Jonathan (00:51)
  • 10. Les Souvenirs de Ponchel (01:18)
  • 11. Le Match de Football (01:49)
  • 12. Le Discours de L'évęque (03:14)
  • 13. Le Courrier des Soldats (01:32)
  • 14. War Adagio (05:07)
  • 15. Thčme de L'Abscence (07:13)
  • 16. Hymne des Fraternisés: "I'm Dreaming of Home" (04:24)
    słowa: Lori Barth i Gary Lewis, muzyka: Philippe Rombi
  • 17. Adeste Fideles - J. F. Wade (04:15)
  • 18. Invitations - "I'm Dreaming of Home" (02:58)
  • 19. Anna et Niklaus (02:29)
    Wersja filmowa, zawiera "Nuit de Noël"
  • 20. Aria Pour Violon et Orchestre, d'aprés L'Ave Maria (03:59)
  • 21. Hymne des Fraternisés (Murmures et Vocalises) (04:25)
Czas trwania: 73:05
Komentarze
Koper 2006-12-29 22:35
Ty Thedues też jesteś niezły rozrabiaka i też powinieneś mieć dedykacje przy tej recce. :D
Rychu 2006-12-29 23:18
A może zamiast pieprzyć głupoty ktoś by tę płytę w końcu przesłuchał i powiedział czy Babuch się nie myli????
Koper 2006-12-30 12:51
Nie ma sprawy Rychu - widzę, że zgłosiłeś się na ochotnika? :D
Rychu 2006-12-30 18:05
Nie wiem skąd wziąć ten album. W sklepach go nie ma. Ktoś może mnie pomóc?
Koper 2006-12-30 19:52
Gdybym ja go miał, to bym się wypowiedział. Pewnie inni tak samo. :) Stąd taki brak odniesienia się do recenzowanej płyty. Zakładam, że płyta, jak znaczna część dobrej muzyki filmowej niestety, w Polsce nie do kupienia.
Babuch 2006-12-31 12:19
Jeśli poszukujesz oryginału to polecam Amazon.com lub czatowanie na aukcjach internetowych (e-bay). Natomiast jesli wolisz mp3 to zostają sieci p2p. W Polsce oryginał raczej nie do zdobycia, lecz ma to związek z brakiem dystrybutora dla filmu.
Tomek 2008-03-01 13:40
Znakomita ścieżka dźwiękowa. Nawiązania do Zimmera są na pograniczu plagiatu, ale hymn "zbratanych"/Dreaming of Home genialne. Dodatkowo płyta mimo swoich 74 minut świetnie wyważona, muzyka subtelna, emocjonalna, bynajmniej nie męcząca. Specyficzny, nostalgiczny klimat.
Bob 2008-05-11 13:07
Polski tytuł tego filmu to "Boże Narodzenie" a nie "Wesołych świąt". Zmieńcie to, bo miałem spore problemy ze znalezieniem tej recenzji - a wiedziałem, że tu jest. ;)
Mefisto 2010-09-18 17:21
Troszkę przydługie i monotonne, a muzyka delikatna na tyle, że można przysnąć. Ale generalnie udana kompozycja z paroma magicznymi fragmentami.
Mieszko 2014-09-21 14:05
Nie troszkę, tylko strasznie przydługie i monotonne, a muzyka delikatna na tyle, że można przysnąć, jeśli już. Poza tym duże problemy z oryginalnością (sporo na płycie fragmentów, które nie tyle nasuwają skojarzenia, ile łudząco wręcz przypominają mi "The Thin Red Line" Hansa Zimmera), a także mało zgrabny miks oryginalnej partytury z materiałem źródłowym. Jedynymi mocnymi ogniwami są utwory z kilkoma wersjami hymnu, który w paru miejscach przywołuje na myśl temat główny z... "Jeux d'Enfants"! Rzecz nudna oraz niewzbudzająca wielkich emocji.

Do tej recenzji istniej? jeszcze 3 komentarze. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Joyeux Noël (Boże Narodzenie)

Kompozytor:

  • Philippe Rombi

Dyrygent:

  • Philippe Rombi

Orkiestrator:

  • Philippe Rombi

Soliści:

  • Nathalie Dessay - sopran
    Rolando Villazon - tenor
    Philippe Rombi – fortepian
    Bruno Le Rouzic – dudy, piszczałki
    Edouard Dubois – harmonijka ustna
    Carmine Lauri - skrzypce
    London Symphony Orchestra
    Scala - chór

Wydawca:

  • Virgin (2005)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie