Szukaj: w


recenzje

Hotel Rwanda


Każdy wielki konflikt ma swojego bohatera, swego herosa, który mimo ogólnie panującego egoizmu, i myślenia tylko i wyłącznie o ochronie siebie samego, potrafi poświęcić się dla innych. Nawet jeśli czyni to z innych pobudek niż szlachetność i tak wart jest upamiętnienia i tak warto o nim opowiadać, gdyż w momentach terroru tylko prawdziwie wielkie jednostki, mają dość odwagi aby działać. Oskar Schindler, Janusz Korczak, ojciec Maksymilian Kolbe- wszyscy oni mieli tę odwagę. Ale to było dawno. Z punktu widzenia dzisiejszego człowieka wieki temu. Dlatego właśnie biografia Paula Rusesabaginy tak szybko przykuła uwagę światka artytsytycznego. Jest to bowiem niezwykła historia człowieka, który dzięki swemu poświęceniu i niewątpliwym talentom mediatorskim, podczas rwandyjskiej, bratobójczej wojny domowej pomiędzy plemionami Tutsi i Hutu, ocalił ponad tysiąc osób.

Taki potencjał fabularny nie mógł być zmarnowany i kilka lat po publikacji książki Paula Rusesabaginy, pod kierunkiem Terry George'a (uznany autor scenariuszy, m.in. "W Imię Ojca") powstał film zatytułowany "Hotel Rwanda", który choć nie poraża swoją oryginalnością (duże podobieństwa do "Listy Schindlera") i pewną tendencyjnością (brak zgłębienia przyczyn konfliktu, podział na postaci, albo krystalicznie dobre, albo maksymalnie złe), to jednak potrafi widzem wstrząsnąć, uzmysławiając czym była tragedia zwykłych ludzi, którzy nagle znaleźli się w centrum krwawego konfliktu. Bez wątpienia największą siłą filmu jest dbałość o to żeby pokazać prawdziwe emocje, a możliwe jest to dzięki wspaniałej roli Dona Cheadle'a, który swym charyzmatem ratuje obraz przed uznaniem dzieła George'a za bubel.

O ile aktorsko produkcja stoi na bardzo wysokim poziomie, to napisana do filmu muzyka jest wzorowym przykładem nieumiejętnej ilustracji dramatu. Dawno nie widziałem już tak źle podłożonego podkładu, tak ogromnego zmarnowania potencjału tematycznego, jaki tkwi w stworzonej kompozycji. Myślę że spowodowane to zostało kilkoma czynnikami. Bez wątpienia najważniejszym jest zbyt duża liczba twórców odpowiedzialnych za skomponowanie partytury do tegoż filmu. Włoch Andrea Guerra ("Okna"), Amerykanin Rupert Gregson-Williams (autor "Skoku przez Płot" i rodzony brat Harry'ego), oraz angielsko-afrykańska grupa Afro Celt Sound System (wcześniej mogliśmy jeden z ich utworów znaleźć na albumie z filmu Gangi Nowego Yorku) stworzyli oprawę dźwiękową Hotelu Rwanda. To rozbicie na trzech głównych twórców jest doskonale widoczne zarówno w samym filmie jak i przede wszystkim na soundtracku. Każdy bowiem odpowiadał za inną część, miał inną funkcję. I tak Guerra stworzył tematy, w tym świetny chwytający za serce Children Found, Afro Celt Sound System odpowiadali za mroczną muzykę wywołującą wrażenie terroru i tragizmu (Mama Ararira Medley), natomiast Rupert Gregson-Williams napisał "mediaventurowski action score" (Interhamwe Attack, Ambush.)

Pozornie taka różnorodność zdaje się być dobra dla filmu. Niestety w dramatach "skakanie z kwiatka na kwiatek" po prostu się nie sprawdza. W wielu miejscach mamy wrażenie, że obraz wymaga czegoś bardziej subtelnego niż banalny action score, klonujący "Spy Game", czy "Man on Fire" (Interhamwe Attack, Ambush.), czegoś co jeszcze bardziej udramatyzuje film. O ile w obrazie pomieszanie z poplątaniem jeszcze jakoś funkcjonuje, o tyle na albumie już zwyczajnie mierzi, sprawiając, iż słuchacz intuicyjnie poszukuje jakiegoś klucza, który połączyłby te trzy muzyczne światy Wymienione powyżej wady można jeszcze jakoś wybaczyć, jednak wręcz marginesowe potraktowanie w filmie wspaniałego tematu stworzonego przez Andrea Guerrę (Children Found) jest już grzechem śmiertelnym. Choć muzyka chwyta za serce rozbrzmiewa zaledwie niecałą minutę (w dodatku ginąc w potoku efektów dźwiękowych) sprawiając, że prześliczna scena prowadzenia sierot z domu dziecka nie oddziałuje tak jakby mogła. Zupełnie też nie mogę zrozumieć dlaczego reżyser nie chciał tego tematu bardziej wyeksploatować. Przecież potencjał tkwiący w tym ślicznym utworku, wystarczyłby na co najmniej kilkanaście scen jakie mamy w filmie.

Według mnie Terry George popełnił duży błąd nie oddając całej partytury w ręce Włocha, który to stworzył nie tylko najciekawsze momenty (jako współtwórca maczał też swe palce w ścieżkach Afro Celt Sound System, oraz w utworze Nobody Cares), ale i ilustrację najbardziej odpowiadającą hollywoodzkiemu dramatowi. W tym miejscu muszę napisać o jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie o świetnej piosence Wyclefa Jeana (opartej o temat Guerry) - Million Voices. W mojej skromnej opinii to ona jest prawdziwym bohaterem tego soundtracku. Jeśli warto sięgnąć po muzykę z "Hotelu Rwandy" to właśnie dla tego utworu, utworu który na stałe zagościł w mojej "playliście" świetnych (sic!) piosenek filmowych.

Muzyka z Hotelu Rwanda to dokonanie nad wyraz średnie. Banalny "action score" (bo jak nazwać nie mające już w sobie nic odkrywczego "postblackhawkdownowskie" łojenie w gary) połączone z typową muzyką udającą afrykańską. Jedyną perłą są tu dwa utwory, owo Million Voices i jego instrumentalny odpowiednik, czyli Children Found. Fragmenty, które karzą mi zwrócić szczególną uwagę na młodego włoskiego twórcę: Andree Guerrę. Artystę który już pokazał swoje możliwości w świetnym scorze do "Okien" Fernanda Ozpeteka. Epizodzikiem w Hotelu Rwanda kompozytor zdaję się potwierdzać drzemiące w nim pokłady talentu. Talentu który potrzebuje teraz odpowiedniego filmu, aby oczarować cały świat.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Mama Ararira Medley: Mama Ararira, Pt. 1/Mama Ararira, Pt. 2/Yariz'Ampe (3:41)
    (Afro Celt Sound System / Dorothee Munyaneza)
  • 2. Mwali We! (1:09)
    (Dorothee / Ben Munyaneza)
  • 3. Million Voices (4:23)
    (Wyclef Jean,)
  • 4. Interhamwe Attack (2:48)
    (Rupert Gregson Williams)
  • 5. Nobody Cares (4:12)
    (Deborah Cox)
  • 6. Umqombothi (African Beer) (4:54)
    (Yvonne Chaka Chaka)
  • 7. The Road to Exile (4:47)
    (Afro Celt Sound System)
  • 8. Whispered Song (3:09)
    (Tradycyjna pieśń burundyjska)
  • 9. Finale
    (Andrea Guerra)
  • 10. Ambush (2:49)
    (Rupert Gregson Williams)
  • 11. Ne Me Laisse Pas Seule Ici (Don't Leave Me Here by Myself) (3:33)
    (Tilly Key)
  • 12. Mwari Sigaramahoro (2:22)
    (Isonga)
  • 13. Olugendo LW'E Bulaya (The Journey to Europe) (5:54)
    (Bernard Kabanda,)
  • 14. Children Found (1:57)
    (Andrea Guerra)
  • 15. Icyibo (0:49)
    [wykonują dzieci grające w filmie]
Czas trwania: 49:26
Komentarze
Mefisto 2016-01-10
13:53
Faktycznie średniawka, aczkolwiek znajdzie się parę momentów chwały w filmie. Można to było lepiej napisać i ciekawiej poprowadzić, ale tragedii nie ma. Gorzej, że album to w dużej mierze dość specyficzne piosenki, także inspirowane produkcją. Generalnie można sobie darować.

Hotel Rwanda

Kompozytor:

  • Andrea Guerra, Afro Celt Sound System, Rupert Gregson-Williams

Muzyka dodatkowa:

  • Lorne Balfe

Dyrygent:

  • Gianfranco Plenizio
  • Giovanni Giombolini

Orkiestrator:

  • Luca Salvadori
  • Andrea Guerra

Soliści:

  • Lorne Balfe - programowanie instrumentów elektronicznych
  • Jimmy Wright – gitara basowa, fortepian
  • Eric Hudson – keyboardy
  • Coro de Camara de Nicaragua - chór

Wydawca:

  • Commotion Records (2004)

Producent:

  • Andrea Guerra
  • Budd Carr i Nora Felder

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie