Szukaj: w


recenzje

Mission: Impossible II


Po sukcesie pierwszej części aktor-scjentolog postanowił wziąć udział w następnej misji niemożliwej. Do reżyserii Cruise zaangażował kolejnego wybitnego reżysera kina sensacyjnego. Po Brianie de Palma wybrał pochodzącego z Hong Kongu Johna Woo. Znowu próbował wszystko kontrolować, co skończyło się nienawiścią pana Woo do naszego gwiazdora. Mimo tego otrzymaliśmy świetnie zrealizowane sceny akcji (znam niestety tylko amerykańskie filmy Woo i muszę powiedzieć, że nawet w tych słabszych te sceny mnie zachwycają). Obok Cruise'a i znanego z pierwszej części Vinga Rhamesa zagrali Dougray Scott (który z powodu przedłużających się zdjęć musiał zrezygnować z roli Wolverine'a w X-Menach), piękna mulatka Thandie Newton i... Anthony Hopkins (nie podpisany w napisach). Można było oczekiwać zupełnie niezłego filmu akcji. Niestety dużo w nim dziur fabularnych, a to ponoć jest spowodowane potrzebą skrócenia oryginalnej, 3,5 godzinnej wersji do niecałych dwóch godzin.

Kompozytor Hans Zimmer miał już za sobą jedną współpracę z reżyserem, kiedy poproszono go o zilustrowanie Mission: Impossible 2. Mogli go więc chcieć zarówno Woo (panowie znają się od czasów Tajnej broni, John Woo chciał go też przy Bez twarzy, ale Niemiec nie miał czasu i w końcu to John Powell zastąpił Marka Ishama), jak i Tom Cruise. Po wielkoorkiestrowym Gladiatorze szef grupy Media Ventures wziął paru kumpli i postanowił się zabawić. Właśnie w ten sposób powstała muzyka do M:I-2. Do kapeli (w napisach końcowych mamy podaną Mission: Impossible 2 Band) należeli między innymi Martin Tillman, Klaus Badelt, Heitor Pereira i bardzo dobry znajomy Niemca, gitarzysta i samodzielny kompozytor, Michael Brook. Swoim wokalem całość wspomogła Lisa Gerrard. W ten sposób powstała mocno eklektyczna muzyka.

Już pierwszy utwór pokazuje, że nie mamy do czynienia z tradycyjną orkiestrową partyturą akcji. Wręcz przeciwnie, Zimmer idzie w brzmienia rockowe. Nie przeszkodziło mu to jednak zaangażować męskiego chóru, dzięki czemu łatwiej nam rozpoznać, że mamy do czynienia z muzyką Niemca. Wielu może to odstraszyć, w tym część zagorzałych fanów samego kompozytora (zawsze jednak jakaś orkiestra była). W samym Hijack dostajemy kilka ostrych gitarowych riffów, a pod koniec otrzymujemy skądinąd świetny temat Seana Ambrose'a. Przestaje jednak być on taki świetny, jeśli się zorientujemy, że jest to pewnego rodzaju profanacja, temat ten bowiem wzorowany jest na Requiem Mozarta. Jedyną piosenką na płycie jest Zap Mama Iko Iko. Pewnie to mały żart ze strony kompozytora. Pierwszą bowiem współpracą Zimmera i Cruise'a (na swój sposób) był Rain Man, który wykorzystał tę piosenkę w napisach początkowych.

Poza rockiem istnieje w tej muzyce drugi biegun. Temat Nyah należałoby uznać za jeden z najlepszych w karierze Niemca. Słyszymy go po raz pierwszy w utworze trzecim, w pełnej aranżacji flamenco. Trzeba przyznać, że pasuje ona do tej melodii doskonale. Jest to jeden z podstawowych pomysłów spajających tę ścieżkę. Najlepiej jednak temat Nyah wypada w drugiej połowie ścieżki, gdzie Zimmer bardzo dobrze włącza go w resztę muzyki.

Delikatnie rzecz biorąc spójność nie jest najlepszą stroną muzyki do Mission: Impossible 2, chociaż trzeba powiedzieć, że nie mamy do czynienia z czymś zupełnie przypadkowym. Wiele osób (głównie tradycjonalistów) może jednak odstraszyć chociażby metalowa aranżacja nieśmiertelnego tematu Lalo Schifrina zaraz przed bluesowym Heist. Cóż, mimo że nawet lubię tę ścieżkę, muszę przyznać (zwłaszcza po usłyszeniu wszystkich jego dotychczasowych wersji, od oryginału z 1966 roku po tę Michaela Giacchino), że Hans Zimmer tę świetną melodię niejako zgwałcił. Ciekawy jest kilkukrotnie słyszany temat Ambrose'a, jak już wspomniałem oparty jest jednak na Mozarcie, co trochę kontrastuje z rozrywkowym brzmieniem reszty muzyki. Warto powiedzieć, że utwór ten zapowiada trochę rok późniejszego Hannibala. Obok bluesa, metalu, flamenco mamy jeszcze stworzone przez Mela Wessona (jak twierdzi Klaus Badelt) dziwadło znane takze jako Bio-Techno, co niestety nijak nie pasuje do reszty płyty.

Na szczęście po tym następuje druga, dużo lepsza część płyty. Po pierwsze dostajemy nowy, znakomity temat i to od razu w swojej najlepszej aranzacji. Injection jest już słynne. Trzeba przyznać, że zasłużenie. Niektórych może odstraszyć głos Lisy Gerrard (pojawiła się po raz pierwszy w Seville), potem dostajemy piękny temat. Wykonują go gitary, elektroniczne zapewne smyczki i Lisa Gerrard. Sama melodia jest piękna, a tym utworem Zimmer osiąga szczyt emocji. Nawet w tak rozrywkowej ścieżce potrafi stworzyć wysoce dramatyczny kawałek, który należy zaliczyć do najlepszych w jego karierze. Trzeba zwrócić też uwagę na wykorzystanie tematu Nyah. Następny utwór tez jest bardzo ciekawy. Nie każdy wpadłby na pomysł by z Carminy Burany Orffa przejść (niezbyt) łagodnie w heavy metalową wersję tematu Schifrina. No cóż. Hans Zimmer (z pomocą Klausa Badelta) na to właśnie wpadł i dostaliśmy jeden z największych postmodernistycznych żartów w karierze Niemca. Nie każdemu może się on spodobać, trzeba jednak przyznać, że działa bardzo efektownie i efektywnie.

Zimmer wykorzystuje temat Schifrina rzadko, chociaż i tak częściej niż 4 lata wcześniej Danny Elfman. W odróżnieniu od poprzednika jednak Niemiec stworzył własne motywy i trzeba przyznać, że są one wszystkie bardzo dobre. Zarówno temat Injection jak i Nyah należy, w swoich kategoriach, zaliczyć do czołówki w jego twórczości, chociaż w przypadku tego pierwszego trzeba zaznaczyć, że jest to raczej sprawa aranzacji niż samej melodii. Widać to przede wszystkim w drugiej połowie albumu, gdzie są one świetne włączane do underscore, nawet jeśli poza nimi utwory są słabe (Chimera). Ciekawe jest Mano a Mano, w którym akcja wykorzystująca nieco orientalnie brzmiące rytmy przewija się z dość dramatycznymi wykonaniami tematu z Injection. Mimo to, kawałek ten niestety mocno przynudza. Kończy się bardzo podobną do Gladiatora aranżacją motywu Nyah.

Najpiękniejsze jest jednak kończące album Nyah and Ethan, bardzo romantyczna gitarowa suita oparta na temacie Nyah, z podkładem elektronicznych smyczków. Wykonanie Pereiry jest znakomite. Ścieżka Hansa Zimmera jest nierówna. Z jednej strony mamy naprawdę świetne utwory takie jak Injection, Seville czy Nyah and Ethan, z drugiej fatalne Bio-Techno, strasznie nudną Chimerę i trudne Mano a Mano. Problemem jest także brak wewnętrznej spójności, której nie pomagają nawet świetne tematy. Być może kilka osób od Mission: Impossible 2 zacznie przygodę z muzyką filmową. Nie zdziwiłbym się, bowiem jest to niczym nieskrępowana rozrywka. Bare Island należy rozpatrywać jako wielki żart i utworu tego poważnie brać na pewno nie można. Tylko jak to uczciwie ocenić? Cool czy nie cool, niestety średniak.



Inne recenzje z serii:
  • Mission: Impossible
  • Mission: Impossible III
  • Mission: Impossible - Ghost Protocol
  • Mission: Impossible - Rogue Nation
  • Mission: Impossible - Fallout

    Autor recenzji:  Paweł Stroiński
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. Hijack (4:09)
    • 2. Iko-Iko (3:23) (Zap Mama)
    • 3. Seville (4:32)
    • 4. Nyah (Film Version) (2:20) (Heitor Pereira)
    • 5. "Mission: Impossible Theme" (:39) (Lalo Schifrin)
    • 6. The Heist (2:22)
    • 7. Ambrose (2:37)
    • 8. Bio-Techno (1:42)
    • 9. Injection (4:49)
    • 10. Bare Island (5:30) (zawiera temat Lalo Schifrina)
    • 11. Chimera (1:42)
    • 12. The Bait (1:00) (zawiera temat Lalo Schifrina)
    • 13. Mano a Mano (4:22)
    • 14. Mission: Accomplished (1:44)
    • 15. Nyah and Ethan (5:05)
    Czas trwania: 45:44
    Komentarze
    Mefisto 2006-05-21
    18:43
    Hmm, ja tam sie wychowałem na wydaniu expanded, więc muzyka jest śliczna. Z drugiej strony jest faktycznie nieco nierówna. Ale i tak ją lubię :D
    Mniu 2006-05-23
    14:50
    Nooo MI 2 świetne...muzyka jest w pewnych momentach bardzo emocjonalna...Injecton, Seville, Bare Island i MANO MANO...nie weim czemu się nie spodobało 4.5/5
    Michał 2007-05-03
    13:35
    Niewątpliwie najlepsza oprawa muzyczna filmów z serii MI.
    simon 2008-03-11
    19:20
    Porażka!
    hulk 2008-04-24
    17:42
    Nie ma się co oszukiwać...Danny Elfman był najlepszy.
    bladerunner21 2011-03-07
    15:33
    Injecton genialny utwór, ale tak szczerze powiedziawszy nic wiele mnie na tej płycie oprócz tego tematu nie zainteresowało czy wciągnęło, dobra recenzja, miło się czyta w pełni się z Tobą zgadzam. 3/5
    Mystery 2011-08-27
    13:33
    Lista twórców muzyki dodatkowej robi wrażenia. Muzyka jest fajna, może nie jak na odsłonę serii Mission: Impossible, ale ciekawy i różnorodny album tu powstał i słucha się go niezwykle przyjemnie.
    SYLVEK 2012-03-30
    00:55
    JA OSOBISCIE SLUCHAM EXPANDEDA JEST LEPSZY
    Mieszko 2013-07-22
    22:49
    W filmie muzyka daje radę, natomiast na płycie już tak różowo nie jest. Oprócz kultowego tematu misji niemożliwej warto zapoznać się z "Seville", "Nyah", "Nyah and Ethan" i przede wszystkim "Injection".

  • Mission: Impossible II

    Kompozytor:

    • Hans Zimmer

    Muzyka dodatkowa:

    • Klaus Badelt
    • Michael Brook
    • Dave Gamson
    • Lisa Gerrard
    • Nick Glennie-Smith
    • Oliver Leiber
    • Heitor Pereira
    • Jeff Rona
    • Martin Tillman
    • Mel Wesson
    • Lalo Schifrin (temat)

    Dyrygent:

    • Gavin Greenaway (chór)

    Orkiestrator:

    • Bruce Fowler (chór)

    Soliści:

    • Hans Zimmer
    • Klaus Badelt
    • Michael Brook
    • Dave Gamson
    • Lisa Gerrard
    • Nick Glennie-Smith
    • Oliver Leiber
    • Heitor Pereira
    • Jeff Rona
    • Martin Tillman
    • Mel Wesson

    Wydawca:

    • Hollywood Records (2000)

    Producent:

    • Hans Zimmer

    R E K L A M A








    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl

     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2018 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie