Szukaj: w


recenzje

Dersu Uzala (Dersu Uzała)



Początek lat 70. był z pewnością jednym z najgorszych okresów w życiu Akiry Kurosawy. Po finansowej klapie jego pierwszego, kolorowego filmu pełnometrażowego, Dodeskaden, reżyser popadł w depresję i nie dopuszczał do siebie myśli, że kiedykolwiek jeszcze powróci na szczyt. Z braku pieniędzy nie był w stanie zrealizować kolejnych ambitnych projektów – w 1971 nakręcił jedynie dokument Song of Horse. W związku z brakiem perspektyw na lepsze jutro, zdrowie psychiczne Japończyka co raz bardziej szwankowało. 2 grudnia 1971 próbował popełnić samobójstwo, podcinając sobie nadgarstki i gardło. Lekarzom udało się uratować na szczęście życie słynnego reżysera, choć on sam ani myślał wrócić do pracy. Jednak na początku 1973 roku radziecka wytwórnia Mosfilm zaprosiła Kurosawę do współpracy. Po porażce na rodzimym rynku, spróbowanie sił zagranicą było dla niego niewątpliwie kuszącą ofertą. Tym bardziej, że Rosjanie dali Japończykowi wolną rękę w wyborze materiału na scenariusz. Wtedy też Japończyk przypomniał sobie o pewnej powieści, którą chciał zekranizować jeszcze w latach 40., u progu swojej międzynarodowej kariery. Była to częściowo autobiograficzna książka Dersu Uzała, pióra Władimira Arsenjiewa (1872-1930), podróżnika i etnografa. Włodarze Mosfilmu przystali na propozycję, a sam Kurosawa jeszcze przed końcem roku udał się na półtora letni wyjazd do Związku Radzieckiego, gdzie w trudnych, syberyjskich warunkach zrealizował swój jedyny niejapońskojęzyczny obraz. Produkcja spotkała się z ciepłym przyjęciem widowni i krytyki, została nawet nagrodzona Oscarem za najlepszy film nieanglojęzyczny. I w ten o to sposób Kurosawa wrócił do łask widowni i krytyki.

Film przenosi nas do mroźnej i niedostępnej tajgi. Kapitan carskiej armii, Władimir Arsenjiew, udaje się na Syberię wraz ze swym oddziałem, aby tam sporządzić mapy dotychczas niezbadanych regionów. Na miejscu poznaje wędrownego myśliwego, tytułowego Dersu Uzałę, z pochodzenia Golda (dawne określenie Nanajów). Znający te tereny jak własną kieszeń traper, okazuje się doskonałą pomocą dla nieco zagubionych w tajdze żołnierzy. Z początku proste relacje między Arsenjiewem i Uzałą zaczynają przeradzać się w głęboką przyjaźń.

Jako że Dersu Uzała to jedyny film Kurosawy zrealizowany poza granicami Japonii, to też była to dla reżysera pierwsza i ostatnia okazja pracować z kompozytorem nie będącym jego rodakiem. Na stanowisko autora ścieżki dźwiękowej Mosfilm zaangażowało Isaaca Schwartza (1923-2009), autora muzyki poważnej oraz filmowej. Dla radzieckiego artysty, który początki swojej muzycznej kariery zawdzięcza samemu Dymitrowi Szostakowiczowi, dla którego był szwagrem, obraz Kurosawy jest najbardziej znanym dziełem. Ale czy to oznacza, że jest to praca, którą można by polecać statystycznemu miłośnikowi muzyki filmowej? Raczej nie, a na pewno już nie w takiej formie.

Soundtrack, który ukazał się nakładem wytwórni Toho Music, posiada w sobie prawie wszystkie bolączki wydawnicze, jakie możemy sobie wyobrazić. Jest więc tutaj sporo krótkich utworów, niemało (1/3 albumu) zbędnych ścieżek bonusowych i źródłowych, a ponadto czarę goryczy przelewają obecne gdzieniegdzie sfx-y, czyli dźwięki z filmu, w tym dialogi. No dobrze, ale ktoś może powiedzieć, że muzyka może przecież obronić się sama. Odstawmy więc na moment mankamenty wydawnicze, i przyjrzymy się temu, co do filmu Kurosawy napisał Schwartz.


Radziecki kompozytor w sporej mierze skupia się na muzycznym odzwierciedleniu natury, co też dobrze współgra z kunsztownie przedstawiającymi tajgę kadrami Kurosawy. Ponadto Dersu Uzuła był animistą, czyli osobą dopatrującą się duszy w przyrodzie ożywionej i nieożywionej. Jest więc tutaj spory udział instrumentów dętych drewnianych i smyczków, które intonują zazwyczaj proste, liryczne melodie. Gdzieniegdzie pojawiają się jednak nieco bardziej niepokojące dzwonki, które w subtelny sposób podkreślają, że tajga jest nie tylko pięknym miejscem, ale również dzikim i obcym. Motywy, które dane nam będzie usłyszeć, nie są zbytnio zapadające w pamięć, a ponadto prawie w ogóle nie mają okazji wybrzmieć w pełnej okazałości. Z bólem muszę też przyznać, że owe liryczne utwory brzmią nieco archaicznie. Nie pomaga również mały aparat wykonawczy, ani tym bardziej słaba jakość nagrania.

Na album trafiło także kilka utworów źródłowych, głównie pieśni i przyśpiewek. Najważniejszą z nich jest doniosłe i poruszające, intonowane przez męski chórek, Eagle's Song, z którego melodia przewija się pod kilkoma postaciami (min. w wersji wokalnej i marszowej). Jest to z pewnością jedna z najbardziej pamiętnych idei muzycznych z Dersu Uzały, lecz niestety z pozostałymi kompozycjami źródłowymi jest już dużo gorzej. W końcu np. zamieszczenie na płycie tego, co nuci sobie pod nosem tytułowy bohater, może wywołać u odbiorcy uczucie frustracji.

Problemów w odsłuchu nastręcza też pełna suspensu ilustracja ciekawej sekwencji, podczas której Arsenjiew i Uzuła próbują przetrwać burzę na zamarzniętym jeziorze Chanka. W tym przypadku nie wynika to jednak z aspektów wydawniczych. Sęk tkwi w zaproponowanej przez Schwartz koncepcji, która opiera się głównie na powolnych, dysonujących smyczkach – sprawnie naśladujących niosący zagrożenie dla podróżników, hulający wiatr. Schwartz pokazuje tutaj, że nie obca jest mu muzyka awangardowa, ale nie ma co ukrywać, że to kolejny element, który zawęża grono odbiorców tej partytury. Pewną rekompensatą po tej łącznie prawie 10-minutowej ilustracji jest kawałek The Harsh Journey, będącym krótkim, acz dumnym marszem, pod względem melodycznym inspirowanym rosyjską muzyką ludową.

Gdyby powyrzucać zbędne utwory, które czynią z tego albumu niejako complete score, a także poddać materiał solidnemu remasteringowi (rerecording to oczywiście marzenie ściętej głowy), to Dersu Uzała Isaaca Schwartza mógłby stanowić obiekt zainteresowania. Nie ma tutaj co prawda nic szczególnie przebojowego, niemniej jest to w końcu ładna, klasycznie rozpisana partytura, z kilkoma przewijającymi się tu i ówdzie motywami. Niestety w takiej formie jest po prostu niestrawna, a próba skupienia się na dźwiękach Rosjanina wymaga naprawdę sporo samozaparcia.



Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Main Title - The Autumn Taiga (0:43)
  • 2. The Journeying Car's Song (0:59)
  • 3. Journal (2:09)
  • 4. The Nature Man (1:50)
  • 5. Dersu's Song (0:57)
  • 6. The Old Man's Footprints (0:55)
  • 7. Li Tunvin (0:33)
  • 8. Hanka Lake (5:33)
  • 9. The Fight (3:02)
  • 10. The Harsh Journey (1:32)
  • 11. The Journeying Car's Song (0:57)
  • 12. Farewell (0:57)
  • 13. Intermission Music (5:46)
  • 14. The Folding Ice Age - 1907 Spring (0:58)
  • 15. Arseniev On The Mountain Top (1:00)
  • 16. The Eagle's Song I (2:04)
  • 17. Photograph (0:48)
  • 18. The First Encounter (2:31)
  • 19. Illusion (3:01)
  • 20. Anba (0:34)
  • 21. The Eagle's Song II - End Roll (2:11)
  • 22. Title - The Journeying Car's Song I (1:4)
  • 23. Journal (1:57)
  • 24. Dersu's Song (1:04)
  • 25. Hanka Lake (0:41)
  • 26. The Fight (1:05)
  • 27. The Harsh Journey (1:28)
  • 28. The Journeying Car's Song II – Farewell (1:51)
  • 29. Arseniev On The Mountain Top (1:01)
  • 30. The Eagle's Song I (2:02)
  • 31. Photograph (0:49)
  • 32. Illusion ~ Anba (3:31)
  • 33. The Eagle's Song ~ End Roll (2:09)
Czas trwania: 58:18
Komentarze

Dersu Uzala (Dersu Uzała)

Kompozytor:

  • Isaac Schwartz

Wydawca:

  • Toho Music (1975/2002)

R E K L A M A






NASI PARTNERZY:




Poki.pl
Grydladzieci.pl

 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2018 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie