Szukaj: w


recenzje

How I Live Now



„Wsi spokojna, wsi wesoła” pisał Jan Kochanowski. Od kilku stuleci myślenie renesansowego poety nie uległo zbytnio zmianie; wiejski klimat jest i jeszcze pewnie długo będzie synonimem spokoju, równowagi i beztroski. W wymiarze filmowym to charakterystyczne miejsce akcji spotykało się z uznaniem dziesiątek reżyserów, co by nie wspomnieć Clinta Eastwooda z romantycznym Co się zdarzyło w Medison County czy zapierającym dech w piersi Zabić Drozda Roberta Mulligana widzianym z perspektywy amerykańskiego rodzeństwa. Podobnie w filmie Kevina Macdonalda, intrygująco zatytułowanym How I Live Now, dzieci to główni bohaterowie, dla których angielska sielanka to nic innego jak bezpieczeństwo, poczucie wolności i zabawy. Czasy jednak się zmieniają, i nawet tak mitologicznie oraz kulturowo uwarunkowane miejsca zderzają się z nowoczesnością większego i niebezpiecznego miasta. How I Live Now to właśnie taki film, gdzie harmonia przyrody zostaje tknięta ludzką ręką wynalazku oraz potrzebą dominacji. Wojna wkracza na dziewicze terytoria, zaburzając dzienny rytm młodych bohaterów.

Wśród nich wyróżnia się Daisy. Nastoletnia Amerykanka, która wyrywa się z ojczyzny KFC, wkracza w tradycyjną brytyjską wieś krokiem zbuntowanym i świrniętym. Za nią, poza fabułą, podąża Jon Hopkins, muzyk z pomysłem oraz niepodrabialnym stylem opartym na ambiencie i eksperymentalnym łączeniu go z warstwą instrumentalną. W rolę Daisy wciela się Saoirse Ronan, która zna trudy tego świata. Udowadniała to z różnym efektem przy okazji takich produkcji jak Niepokonani, Bizancjum czy Hanna. Choć dla niej wojna wydaje się niczym nadzwyczajnym, Hopkins wkracza na bitewny grunt po raz drugi, i dopiero teraz w pełni odczuwa go na własnej kompozytorskiej skórze.

Po burzliwej przeprawie przez ogarnięty plagą potworów Meksyk przy okazji Monsters, Amerykanin kieruje swoją muzyczną wizję ku ogarniętej wojną Wielkiej Brytanii. Tym razem konflikt wydaje się klasycznym przykładem próby sił pomiędzy światowymi potęgami. Słychać wybuchy, widać przelatujące odrzutowce, migają dramatyczne wydarzenia śledzone przez lokalne media. Wszystko to dzieje się niebezpiecznie blisko Daisy i jej beztroskiej świty. Nieświadoma zagrażającego niebezpieczeństwa młoda grupka rodem z Władcy Much cieszy się otaczającą przyrodą do momentu, kiedy prawdziwa rzeczywistość, ta cierpka i krwista, puka do drzwi ich malowniczej chatki. Hopkins wziął na swoje barki muzyczną ilustrację do How I Live Now wraz z niewielkim, aczkolwiek istotnym wkładem zespołu Daughter oraz Natashy Khan, bardziej znanej jako Bat for Lashes. Brzmi interesująco? Pół na pół.

Muzyka Hopkinsa to dwa światy. Ten pierwszy to idylliczny portret mieszkańców lekko zaniedbanej, acz urokliwej w swojej ponadczasowości wiejskiej chaty. W niej, wszyscy bohaterowie żyją w zgodzie z naturą, uwielbiają pobliski wodospad, trzymają się z dala od miasta. Hopkins podąża tym tropem, próbując wiernie odwzorować ich psychikę oraz otoczenie, a zatem odsuwa od muzyki wszystko co zakłócało by jej spokój i harmonie odbioru. Parą instrumentów, która oddaje nam klimat pierwszej części albumu są skrzypce oraz pianino. Delikatnie flirtując z elementami folku, Hopkins odwzorowuje świat How I Live Now w uroczych, łatwo wpadających w ucho tematach, poczynając od The Field. W nim oraz kolejnym The River słychać niezobowiązującą, lekko pastoralną, melodie, opartą na grzechotce i zabawie pojedynczych klawiszy wspartych skromnymi tonami gitary basowej. Niezwykle radosne, łagodne brzmienie zwieńczone jest charakterystyczną ambientową plamą podszytą damskim głosem. Jako narracja pod miejsce akcji How I Live Now takie rozwiązanie wydaje się strzałem w dziesiątkę.


Pozostając w sielankowym nastroju, Hopkins dopina tę część partytury zaskakująco mocnym akcentem jakim jest temat główny schowany w utworze The Hawk i jego późniejszym rozwinięciu Lost Map/The Hawk. Tutaj kompozytorowi należy się ukłon, bowiem w tych całkiem minimalistycznych utworach stworzył on jeden z najbardziej przejmujących tematów jaki można było usłyszeć w 2013 roku. Lekki bas podążający za nieskomplikowanym tematem na pianino i leniwie, odrobinę melancholijnie prowadzonymi skrzypcami umiejętnie wypełnia filmową przestrzeń. Dzięki tego rodzaju muzycznej subtelności Hopkins podpina urozmaiconą gammę dźwięków pod skomplikowaną emocjonalność Daisy, czym znacznie wzbogaca sam obraz. W tej odsłonie albumu warto zwrócić dodatkową uwagę na temat miłosny Nightfall/Love Theme delikatnie utkanym, po raz kolejny, przez pojedyncze smyczki oraz pianino.

Druga część score’u How I Live Now, to niestety również druga strona medalu. Podczas gdy rewers pachnie lekkością i liryzmem, awers trąci skomplikowaną atonalnością i ciężką do przełknięcia elektroniką. Tak jak w przypadku Monsters Hopkins idzie na skróty. O ile jego wycieczka do Meksyku i niski nakład produkcji filmu nie kolidował z surowo brzmiącym i drapiącym ucho ambientem, tak przy filmie Macdonalda ciężko jest się pogodzić z takim, a nie innym podejściem. Niepokojące dysonanse i linia basowa, która towarzyszy stylowi Hopkinsa od początków kariery, zaburza, przytłacza słuchacza swoim natręctwem i odmiennością wobec w pełni angażującym poprzednim rozdziałem kompozycji. Ta część, kontrastująca z wiejską idyllą, jest agresywna, wypchana basem, tak charakterystycznym dla solowych dokonań Hopkinsa. Utwory Gatesfield, Escape czy The Forest/Plane Wreck wydają się przytłaczać słuchacza. W filmie wyraźnie grają w jednej drużynie z szybkim, dynamicznym montażem. Napędzają „małą wojenkę” nadając jej wystylizowany ton nowoczesności. Na płycie jednak przechodzą na stronę wroga, i jeśli nie atakują, to na pewno osłabiają wrażenia z jej odsłuchu.

Na osobną uwagę zasługują aranżacje, jakich Hopkins podjął się przy okazji albumowych piosenek. Byłbym niesprawiedliwy, gdybym stwierdził, że większość swojej uwagi poświęcił właśnie im. Takie jednak można odnieść wrażenie. Dotyczy to zwłaszcza obrazu, w którym współpraca z Daughter odgrywa rolę kluczową. Przefiltrowany przez Amerykanina utwór Home to najjaśniejszy punkt albumu, który znacząco przyczynił się do popularności krążka z filmu. Podobnie niesztampowy, poetycki, choć nieco zadziorny utwór Garden’s Heart autorstwa Bat For Lashes, który wpleciono w napisy końcowe. Jego obecność na albumie odbija się na wizerunku muzyki samego Hopkinsa lubiącego przypominać o sobie i swoim indywidualiźmie.

Mianownikiem łączącym muzykę i obraz w How I Live Now jest bez wątpienia skrajność. Oszałamiające obrazy angielskiej wsi zainspirowały Hopkinsa do stworzenia ilustracji delikatnej, idealnie komponującej się z przyrodą i losami bohaterów. Gdy sytuacja obiera z goła odmienny charakter, Hopkins brnie w wydarzenia, podzielając ich chaotyczny, wojenny tryb. Owocuje to muzyką trudną, nieistniejącą w odłączeniu od produkcji. I choć w How I Live Now Amerykanin wykonał po raz kolejny kawał świetnej roboty, jego finezja została rozdrobniona. Podczas gdy muzyka w filmie broni się swoją stanowczością, na płycie jest przynajmniej o jedną klasę gorzej. Do następnego razu panie Hopkins, może już tym razem bez wojny w tle.



Autor recenzji:  Tomasz Ludward
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Do It With a Rockstar – Amanda Palmer & The Grand Theft Orchestra (4:28)
  • 2. The Field (1:47)
  • 3. The River (1:51)
  • 4. Rain and Ash (2:42)
  • 5. The Hawk (1:33)
  • 6. Distant Fire (0:47)
  • 7. Nightfall / Love Theme (1:08)
  • 8. Taken Away (2:37)
  • 9. Home (Jon Hopkins Remix) – Daughter (3:04)
  • 10. Escape (2:59)
  • 11. The Forest / Plane Wreck (2:50)
  • 12. Gatesfield (4:25)
  • 13. Hunted (1:41)
  • 14. Lost Map / The Hawk (3:48)
  • 15. How I Live Now (4:34)
  • 16. Garden’s Heart – Natasha Khan & Jon Hopkins (3:52)
Komentarze
Mefisto 2014-02-07
15:11
Dobra recka - muzyka już mniej. Nie znam co prawda filmu, ale płytowo to nic ciekawego i raczej trudny to album, nieprzynoszący satysfakcji.
Mieszko 2014-02-07
17:14
Średni film. Reżyser niby celuje ambitnie, lecz w ostateczności wychodzi takie nie wiadomo do końca co (melanż "Zmierzchu", "Monsters", "Drogi" i kilku innych rzeczy). Saoirse Ronan grała taką postać już wcześniej (krzyżówka "Hanny", "Intruza" oraz "The Way Back"). Nic nowego w jej wykonaniu. Szkoda, bo to aktorka, którą bardzo lubię. Warto zwrócić uwagę na ciekawe zdjęcia Franza Lustiga i muzykę Jona Hopkinsa (moim zdaniem jedyne, co tutaj ma prawo się podobać). Z recką w większości się zgadzam. W warunkach filmowych pracę oceniam na 4. Na płycie zaś troszkę niżej od Tomka, a podobnie jak Mefisto. Nie jest to zły soundtrack (w obrazie i albumowo nieco słabszy niż "Monsters"), ale najmilej tylko ostatni utwór będę wspominać.

How I Live Now

Kompozytor:

  • Jon Hopkins

Wydawca:

  • JustMusic (2013)

Producent:

  • Jon Hopkins

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie