Szukaj: w


recenzje

Hook (Expanded Edition)


Co by było, gdyby Piotruś Pan dorósł? Na to pytanie postanowili sobie odpowiedzieć twórcy filmu Hook z 1991 roku. Reżyserią zajął się sam Steven Spielberg, który już w latach 80. był zainteresowany wystawieniem musicalu scenicznego z Michaelem Jacksonem w roli głównej. Wówczas jednak projekt nie doszedł do skutku, a szkoda – współpraca Króla Popu, utalentowanego reżysera oraz być może również jego nadwornego kompozytora – Johna Williamsa – byłaby na pewno nie lada ciekawym eksperymentem. Spielberg zresztą przez pewien czas trzymał się pomysłu musicalowej wersji przygód Piotrusia Pana i z takim podejściem zaczął pracę nad filmem. W efekcie John Williams oraz odpowiedzialny za słowa wieloletni współpracownik kompozytora, Leslie Bricusse, stworzyli już kilka piosenek, zanim zdecydowano się na zmianę formy filmu. Pozostały one jednak obecne w obrazie pod postacią lejtmotywów.

Sam film mimo zarobienia kroci, budzi mieszane odczucia – próby wejścia w psychikę Piotrusia Pana mogą być zbyć nużące dla dzieci, zarazem wiele scen i zwrotów fabularnych będzie zbyt dziecinna dla dorosłych widzów. Ponadto obraz nie najlepiej zniósł próbę czasu – wiele efektów specjalnych trąci już nieco myszką. W pewnym stopniu problemem jest też dobór aktorów – z racji swojej fizjonomii Robin Williams w roli Piotrusia jest czymś jedynie odrobinę mniej surrealistycznym, niż powiedzmy, Willem Dafoe w roli Świętego Mikołaja, poza tym wielu z dziecięcych aktorów nie spisuje się za dobrze. Jednak film ma też swoje mocne strony, takie jak świetny Dustin Hoffman w roli Hooka, czy Bob Hoskins wcielający się w jego pomocnika – Smee. Ponadto cały film spowija pełen przygody, baśniowy i nieco melancholijny klimat, w którego tworzeniu ogromny udział miała rewelacyjna muzyka Johna Williamsa.

Po raz kolejny oszałamia ilość tematów, jaką Amerykanin potrafi stworzyć na potrzeby dwu i pół godzinnej produkcji – wagnerowski temat Nibylandii, zawadiacki motyw Hooka, marsz Zaginionych Chłopców czy kilka tematów dla Piotrusia Pana – a to tylko najważniejsze z całej palety motywów stworzonej do filmu. Kompozytor miał okazję zaprezentować niektóre z nich już na cały rok przed premierą, w stworzonym na potrzeby zwiastuna Prologue. Utwór ten otwiera płytę i zgodnie z tytułem stanowi zapowiedź tego, co nas czeka na albumie, czyli wielkiej, muzycznej przygody.

Sam film rozpoczyna jeden z dwóch utworów, które przedostały się do filmu właśnie jako piosenki, a nie pod postacią samych tylko tematów. Wykonywany jest on przez dzieci biorące udział w przedstawieniu opowiadającym o Piotrusiu Panie. W omawianym tu wydaniu La-Li utwór ten zaczyna się od delikatnego temat Dzwoneczka. Zaraz po nim uświadczymy Banning Back Home – przyjemny, jazzowy motyw dość mocno kontrastuje z silnie neoromantyczną resztą ścieżki, ale podobnie ilustrowana przez niego scena, w której dorosły Peter, kompletnie nieświadomy swojej przeszłości, woli wygłupiać się z kolegami w biurze niż spędzać czas z rodziną, kontrastuje z dalszą, baśniową częścią filmu.

Warto wspomnieć o buńczucznym temacie tytułowego bohatera. Po raz kolejny objawia się niebywały talent kompozytora, do oddawania muzyką nie tylko charakteru, ale również fizjonomii postaci – podobnie jak Imperial March niemal automatycznie przywodzi na myśl mroczną i potężną sylwetkę Vadera, tak opisywany temat od razu kojarzy się z fantazyjnie ubranym, jednorękim piratem. Temat ten jest zbudowany podobnie do parę lat starszego tematu Ewoków z Powrotu Jedi (dwie pierwsze frazy w obu przypadkach składają się kolejno z sekundy małej i prymy, lecz w temacie Ewoków sekunda wędruje w dół, a w przypadku Hooka – w górę) i oba są na swój sposób zawadiackie, jednak na tym podobieństwa się kończą. Temat ten najciekawiej zaaranżowany jest w Presenting the Hook – rozpoczynający się od onomatopeicznej orkiestracji, ilustrującej zegar, przechodzi w przypominający nieco jig motyw na skrzypce i flety, aby w końcu przejść w rytmiczny temat Hooka. Dodatkowo na uwagę zasługuje fakt, że Williams musiał dopasować się do rytmu pirackich okrzyków, domagających się prezentacji haka.

W całej ścieżce bardzo istotną rolę odgrywają tematy związane z postacią Petera oraz jego rodziną . Co ciekawe, część z nich miała początkowo pełnić inną rolę, niż w gotowym obrazie – temat magicznego dzieciństwa Petera (najlepiej słyszalny w The Arrival of Tink i w tryumfalnej aranżacji w Remebering Childhood), najpierw przypisany był Babci Wendy i jej uczuciu, które żywiła do Petera w młodości. Po zmianie formuły filmu, melodia została przearanżowana do skali durowej i przeznaczona Peterowi. Podobnie temat „wiary”, który miał być piosenką, został podarowany tej samej postaci – obrazuje on potęgę marzeń i wyobraźni, ale podszyty jest też delikatnym żalem za utraconą młodością i magicznymi zdolnościami. Kolejne dwa ważne tematy to When You’re Alone (druga z piosenek, która ostała się w filmie jako taka), które wiąże się z dziećmi Petera i ich wpływem na odnalezienie w sobie wewnętrznego dziecka i temat, który został przypisany nadnaturalnym, niemal boskim zdolnościom Petera – najbardziej podniośle zaaranżowany w przypominającym Agnes of God Georgesa Deleure You Are the Pan (możliwe, że obaj kompozytorzy odwoływali się do wspólnego źródła). Utwór ten jest emocjonalnym szczytem zarówno filmu, jak i płyty – oto Piotruś Pan przypomina sobie swoją tożsamość, zdolności i zdobywa uznanie dotychczasowego przywódcy grupy – Rufio. Wersja z omawianego tu wydanie delikatnie różni się miksem od pochodzącej z 1991 roku, niemniej jednak jest równie intensywna i piękna.

Soundtrack z Hooka zadaje również kłam twierdzeniom o nieudolności Williamsa w pisaniu underscore. O ile kompozytorowi zdarza się czasem pisać materiał wysoce „zapchajdziurowy”, nie uświadczymy tego na tym albumie – Amerykanin po mistrzowsku kreuje tutaj magiczny klimat. Warto wspomnieć o utworach ilustrujących wizytę Banningów u Babci Wendy – Williams przetyka tutaj nostalgię i magiczną atmosferę z niepokojem czy wręcz grozą, posiłkując się w tym celu drugim z motywów napisanych dla tytułowej postaci Hooka. Warto również zwrócić uwagę na to, jak subtelnie kompozytor zmienia nastrój w momencie, w którym Wendy ironicznie stwierdza, że Peter został piratem.

Podobnież sytuacja ma się z action scorem – mimo preferencji kompozytora, silnej zwłaszcza w ostatnich latach, do pisania chaotycznej, dysonującej i mocno rytmicznej muzyki akcji, w Hooku uświadczymy Williamsa w najlepszym stylu – owszem, wiele fragmentów opiera się na silnej rytmice, ale nie są tak mroczne i atonalne, jak w thrillerach Spielberga. Amerykanin oferuje nam za to wspaniale zorkiestrowany rajd po tematach, błyskawiczne smyczki i fanfarowe trąbki. O ile szybkość z jaką kolejne instrumenty przejmują po sobie partie może oszałamiać, muzyka akcji nie męczy i nie sprawia wrażenia pisanej w pośpiechu lub chaotycznej. Wręcz przeciwnie, mnogość detali wskazuje na raczej na długą i intensywną pracę kompozytora. Oczywiście najlepszym przykładem tego typu muzyki na płycie jest trylogia utworów The Ultimate War, w której Williams po mistrzowsku operuje tematami, durowymi harmoniami, czy rytmiką i błyskawicznymi przebiegami smyczków, w celu zilustrowania szermierczej walki głównych antagonistów.

Hook stanowi również bardzo ciekawą pozycję z punktu widzenia twórczości kompozytora – Williams wypracuje tutaj rozwiązania, które powrócą na potrzeby dylogii przygód Kevina McCallistera czy pierwszych trzech filmów z serii o Harry’m Potterze. Kreowanie atmosfery rodzinnego ciepła i melancholii zajdzie również swoje odbicie w A. I. Sztucznej Inteligencji. Zarazem pełno tutaj zabiegów, które Williams rozwijał przez poprzedni etap kariery – soundtrack ten stanowiłby świetną wizytówkę kompozytora. Czegoż tutaj nie uświadczymy? Radosne, przygodowe tematy, piękna liryka, atmosfera delikatnej melancholii, rodzinnego ciepła, bardzo szeroki aparat wykonawczy (orkiestra, chór, syntezatory, prymitywne flety i perkusje oraz jeszcze bardziej osobliwe instrumentarium zgromadzone na potrzeby onomatopeicznych ilustracji zegarów), mistrzowskie operowanie lejtmotywami, doskonała orkiestracja, kilka krótkich solówek i wreszcie nominowana do Oscara piosenka When You’re Alone – oto John Williams w szczytowej formie. Ponadto w ścieżce tej bardzo wyraźnie słychać inspiracje kompozytora (niektóre z nich wynikają bezpośrednio z fabuły filmu) – uważny słuchacz wyłapie nawiązania do Wagnera, Korngolda, Czajkowskiego, odrobiny własnych dokonań Amerykanina, a także do bardzo silnie wpływającego na jego twórczość – Williama Waltona.

Recenzowane tu wydanie La-Li zawiera prawie dwie i pół godziny muzyki, w tym ponad godzinę wcześniej niewydanego materiału. Dzięki wydaniu kilku utworów ilustrujących wizytę w domu Babci Wendy, słuchacz może jeszcze bardziej docenić magiczny klimat ścieżki, otrzymujemy też kilka utworów z pobocznym tematem Hooka, przypominającym odrobinę williamsowską ilustrację do Draculi (Hook challenges Peter). Wydanie to zawiera też kilka utworów wykorzystujących niecodzienne zabiegi ilustracyjne: symulację tykających zegarów z Hook’s Madness i dwóch kolejnych części Ultimate War, czy oparte na nietypowej perkusji i fletach Pan is Challenged. Kilka utworów zostało inaczej zmiksowanych – przykładowo w końcówce You Are the Pan dodano chór, odrobinę też zmieniono znane z poprzedniego albumu The Ultimate War. W przypadku tego drugiego dodano kilkadziesiąt sekund pod koniec utworu, jednak w okolicach drugiej minuty, z niewiadomych przyczyn skrócono tryl na trąbki. Wydaje się to być zbędnym zabiegiem, jakkolwiek analogiczna sytuacja miała miejsce przy rozszerzonym wydaniu muzyki z Poszukiwaczy zaginionej Arki, gdzie wycięto kilkadziesiąt sekund z Desert Chase.

W dalszym ciągu nie jest to kompletne wydanie muzyki z filmu – mimo początkowych chęci takiego, nie doszło ono do skutku ze względu na interwencję samego kompozytora, który nie zgodził się na wydanie niektórych utworów. O ile w przypadku muzyki bitewnej czy świetnego The Never Feast mogło to być podyktowane czystą słuchalnością, która zawsze miała duże znaczenie w albumach Williamsa, o tyle np. wspaniałe Farewell to the Neverland, charakteryzujące się krótkimi, ale pięknymi solówkami na flet, różni się interpretacją wydarzeń od wersji filmowej (moment, w którym Peter przekazuje miecz i dowództwo jednemu z chłopców, wersja płytowa obdarza nieco subtelniejszą ilustracją, ponownie podkreślając potęgę marzeń i wiary). Niewątpliwie jednak największą gratkę stanowią utwory wieńczące druga płytę – suita pod napisy końcowe, oryginalna wersja Prologu, czy rozszerzone wersje Banning Back Home i Presenting the Hook, zawierające kilka ciekawych fragmentów, jakkolwiek nie mające takiej płynności jak ich oryginalne albumowe wersje. Najwspanialsze w nowym wydaniu to jednak cudowne, pełne subtelnej nostalgii, magii i piękna Exit Music, które kojarzy się nieco z Hollywoodzką muzyką okresu Golden Age’u, oraz książeczka, z kulisami powstania muzyki i obszerną analizą track by track (która okazała się wręcz nieoceniona przy pisaniu tej recenzji).

Rozszerzone wydanie Hooka nie jest oczywiście pozycją dla każdego – jeśli ktoś nie przepada za podstawowym wydaniem muzyki z filmu Spielberga, wersja dwupłytowa raczej go do niego nie przekona, a jedynie zmęczy. Jednak entuzjaści hollywoodzkiej muzyki przygodowej, wybornych tematów, czy po prostu twórczości Johna Williamsa powinni być bardzo zadowoleni z rozszerzonej edycji La-Li. Zarówno nowy materiał, jak i świetna książeczka pozwalają na dokładniejszy wgląd w tę niezwykłą pracę, ważną zarówno dla dorobku kompozytora, jak i stanowiącą idealny przykład symfonicznej muzyki przygodowej z czasów, w których taka metoda ilustracji była w szczytowym okresie popularności. Soundtrack ten, podobnie jak i Park Jurajski, stanowi swoiste zwieńczenie owego okresu w muzyce filmowej – kino przygodowe przeszło pewną transformację, a co za tym idzie zmienił się model jego ilustrowania, przez co pozycje pokroju Hooka coraz rzadziej pojawiały się na rynku. Tym bardziej więc cieszy to wydanie, dzięki któremu ponownie będzie można zagłębić się w świat wielkiej, muzycznej przygody.



Autor recenzji:  Wojtek Wieczorek
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
CD1:
  • 1. Prologue (1:30)
  • 2. We Don’t Wanna Grow Up (1:50)
  • 3. Banning Back Home (2:25)
  • 4. Granny Wendy (2:57)
  • 5. The Bedroom* (1:07)
  • 6. The Nursery* (1:38)
  • 7. The Watch* (0:56)
  • 8. Hook-Napped (3:56)
  • 9. A Portrait Of Wendy* (1:06)
  • 10. The Arrival Of Tink/The Flight To Neverland** (6:03)
  • 11. Presenting The Hook (3:01)
  • 12. Pirates!* (2:41)
  • 13. Hook Challenges Peter* (7:50)
  • 14. From Mermaids To Lost Boys** (5:13)
  • 15. The Lost Boy Chase (3:32)
  • 16. Smee’s Plan** (3:25)
  • 17. Pan Is Challenged* (1:20)
  • 18. Hook’s Lesson* (3:08)
  • 19. The Banquet (3:10)
  • 20. The Never-Feast (4:41)
  • 21. Hook’s Madness* (4:00)
  • 22. Follow That Shadow* (2:38)
CD 2: Utwory bonusowe:
  • 10. Prologue (alternate)* (1:35)
  • 11. Banning Back Home (film version)* (3:14)
  • 12. Presenting The Hook (film version–extended)** (4:03)
  • 13. Hook’s Blues* (2:17)
  • 14. Wendy Tells Peter The Truth (partly unused)* (2:24)
  • 15. Exit Music (unused) * (1:42)
Czas trwania: 140:35


* Utwór wcześniej niewydany
** Zawiera wcześniej niewydany materiał
Komentarze
Tomek 2013-11-12
20:10
Recenzja, na którą zasługuje ta tytaniczna praca jak najbardziej :) Podziwiam wiedzę muzyczną, przywołanie różnych technikaliów, i fajnie, że nie ma się wrażenia podczas czytania, iż recenzja jest skierowana tylko dla znawców teorii muzyki :) Chciałbym zauważyć, iż recenzja Jurassic Park zawiera dokładnie takie same oceny gwiazdkowe ;-) , a ich klasyczną (JP i Hooka) dziś pozycję, jak najbardziej można ze sobą zestawiać i porównywać. Samo wydanko, od strony producenckiej zachwyca, jak wspomniał Wojtek, książeczka jest tak gruba i napakowana informacjami, że nie starczyło miejsca nawet na spis wykonawców... ;-) Chciałbym zwrócić uwagę na dwa utworki jeszcze. Jeden to "From Mermaids to Lost Boys" z bajecznymi wokalizami oraz szczytową formą williamsowskiego 'tematu latającego' w końcowej części "Remembering the Childhood". Wejście tematu powala, ale zachwyca też budowana przed nim atmosfera spokoju i nostalgii. No i jeszcze techniczna strona muzyki akcji w 3-częściowym "Ultimate War". Ten sam poziom skomplikowania muzycznego i "przejrzystości" oraz ekscytacji w muz. akcji Williams osiągnął chyba tylko w "Jurassic Park" (no jeszcze może w "Patriocie") - już kilka lat później, od "Zaginionego świata" i "Raportu mniejszości" Williams zmroczniał i zbrutalniał (choć też z ciekawymi rezultatami ;-) Jedna z definitywnych ścieżek Williamsa.
Szczypior 2013-11-12
20:12
Geniusz :) Choć osobiście wolę podstawowe wydanie. A do nawiązań dopisałbym jeszcze Musorgskiego ;)
Szczypior 2013-11-12
20:16
Swoją drogą Tomkowi w recenzji oryginału gdzieś uciekło pół gwiazdki ;)
Mefisto 2013-11-12
20:34
Świetna recka, wspaniała muzyka i epickie wydanie, choć mnie jednak nieco męczy te 2 i pół godziny materiału. Za dużo jest tego po prostu i nie dziwię się, iż Williams powiedział w pewnym momencie stop. Ale sama ilustracja - ze wszechmiar cudowna. P.S. Nie wiem tylko co płyta robi w nowościach, skoro od premiery minął z rok czasu :)
Tomek 2013-11-12
22:05
Mefi - ar ju siur? Jak byk jest w starociach :P @Szczypior - sam nie wiem... Chyba ta oryginalność zaważyła. Albo - podświadomie zostawiłem pełnię piątkową dla wydania rozszerzonego w przyszłości ;-))
Wojtek 2013-11-12
22:14
@Tomek - dzięki! Swoją drogą do Parku Jurajskiego było w tekście jeszcze jakieś porównanie, ale wyleciało przy korekcie (jak zresztą trzy inne akapity, wtedy to recka by była dłuższa od samej płyty;))@ Mefi - teoretycznie soundtracki uznajemy za nowość do dwóch lat po wydaniu, ale jak widać chyba ta zasada odchodzi do lamusa ;)
Wawrzyniec 2013-11-13
00:30
Imponująca recenzja imponującej muzyki! Przy czym o dziwo, do "Hooka" tak często nie wracam. Zdecydowanie częściej wracam do ścieżek, które akurat z "Hooka" sporo czerpią. Hm, może ten score jest dla mnie jednak zbyt pozytywny? A może za filmem też tak nie przepadam. I cieszę się, że Autor dostrzegł jego wady. Przy czym nie jestem pewny czy ten film naprawdę zarobił aż takie krocie? Zawsze wydawało mi się, że jednak nie odniósł aż takiego sukcesu jak liczono. Tak samo dobrze, że nie powstał ten film z Michaelem Jacksonem. Jest taki film Jacksona z muzyką Hornera i jest to ciężkie do oglądania. Ale wracając do muzyki to sam tutaj wiele nie napiszę, gdyż wszystko co było do powiedzenia jej autor jakże mądrze, ale nie przemądrzale nam bardzo ładnie i rzeczowo opisał. Ja chyba jednak wolę to krótsze wydanie. Jednak tutaj jest trochę zbyt przygodowo, zbyt przebojowo, zbyt radośnie, na aż tyle godzin muzyki.
Wojtek 2013-11-13
01:15
Z tego co czytałem, Hook wyszedł w grudniu, a i tak był chyba czwartym najbardziej dochodowym filmem w roku :)
Mieszko 2013-11-13
16:32
Gratuluję redakcji już 1500 recenzji na portalu! Jeżeli chodzi o "Hook" (Expanded Edition), u mnie za film bezsprzecznie 5, na albumie zaś 4 (głównie z powodu długości).
Mystery 2013-11-13
17:23
Dobra recka na tak zacny jubileusz. W porównaniu do regularnej wersji, tutaj odejmę połówkę, bo jednak te 140 minut daje się we znaki i przez cały czas nie jest tak różowo, choć i tak muzyka ta należy do największych osiągnięć Johna Williamsa w karierze i marzy mi się usłyszenie jej w formie symfonii, takie "Hook Symphony" to byłoby coś ;)

Hook (Expanded Edition)

Kompozytor:

  • John Williams

Dyrygent:

  • John Williams

Orkiestrator:

  • John Neufeld
  • Alexander Courage
  • Angela Morley

Wydawca:

  • La-La Land Records (1991/2012)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie