Szukaj: w


recenzje

Jurassic Park III (Park Jurajski III)


Znany z zamiłowania do przygody i fantastyki reżyser Steven Spielberg, od wielu lat tworzył filmy które gromadziły przed dużymi ekranami całe rodziny. Po tym jak wskrzesił zapomnianą od dawna przez kinematografię postać Piotrusia Pana (Hook) postanowił wskrzesić również... dinozaury. Jurassic Park był nie tylko kolejnym zekranizowanym marzeniem reżysera, ale przede wszystkim krokiem milowym w filmowych efektach specjalnych. Po raz pierwszy na większą skalę zastosowano tam animacje komputerowe (za właściwego prekursora tej technologii uważa się Terminatora 2). Sukces Parku Jurajskiego skłonił twórcę do nakręcenia kontynuacji (Zaginiony Świat), która przyjęła się już z mniejszym optymizmem. Fakt, faktem biznes się kręcił, więc czemu by nie poodcinać paru kuponów? Postanowił wyprodukować kolejny sequel. Stanął jednak na uboczu wciskając na krzesło reżyserskie Joe Johnstona – filmowca i specjalistę od efektów specjalnych w jednym (reż.: Jumanji, ef.: Imperium Kontratakuje). Rezultat takowego posunięcia był do przewidzenia. Przerost formy nad treścią – oto jak bym podsumował to całe przedsięwzięcie.

Kiedy John Williams, twórca muzyki do pierwszych dwóch części Parku Jurajskiego dowiedział się, że Steven Spielberg nie będzie reżyserował PJ3, postanowił zrezygnować z projektu obawiając się totalnego niszu, mogącego źle wpłynąć na jego karierę. Szybko znaleziono zastępstwo. Zadania podjął się dobrze prosperujący w ostatnich latach, bardzo nietypowy twórca, Don Davis, który zabłysnął już między innymi swoją partyturą do Matrixa. Postawienie “krzyżyka” na filmie, nie uwolniło jednak Williamsa od pracy nad nim. Musiał on wesprzeć Davisa swoimi radami jak skutecznie zaszczepić stare, napisane jeszcze przez niego tematy, do nowego filmu tak, aby muzyka w nim zawarta zachowała ciągłość serii. Pod tym względem panowie spisali się wzorowo, jednakże czy możemy mówić o pełnej asymilacji klimatu pierwszych dwóch ścieżek? Na pewno nie. Za nim jednak to tego dojdziemy, przyjrzyjmy się bliżej tematyce.

Davis, spośród wielu kluczowych tematów skonstruowanych przez Williamsa na potrzeby Parków Jurajskich zaangażował do swojej partytury tylko 3 z nich. Są to kolejno: temat główny (Dinosaur Fly-By), motyw brachiozaura (Brachiosaurus On The Bank) i wylęgarni raptorów (The Raptor Room). O ile w filmie słyszymy je często, to już na płycie wydanej przez Decca, poprzez montaż i selekcje utworów ograniczono ich udział tylko do niezbędnego minimum. Na tym jednak nie koniec. Don skonstruował również swój własny temat - swobodną melodię z lekką nutką patosu. Opisuje postać Bena i jego towarzyszy przebywających razem z nim na wyspie Isla Sorna. Mimo, że jest wdzięcznym przerywnikiem pomiędzy agresywną muzyką akcji, jego obecność po pewnym czasie nudzi słuchacza. Trochę szkoda, że kompozytor podszedł tak kompromisowo do sprawy i nie zafundował nam jeszcze jakiegoś tematu dla urozmaicenia troszke "zdrewniałej" całości.

Nie urozmaica jej również muzyka akcji stale atakująca słuchacza swoją miażdżącą siłą dźwięku. Tutaj dochodzimy do sprawy różnic pomiędzy stylem Williamsa, a Davisa. John, pisząc pierwsze dwa Parki Jurajskie potrafił znaleźć złoty środek pomiędzy napierającą sekcją dętą, a podnoszącymi napięcie nerwowymi smyczkami. Koordynując dynamikę orkiestry zbudował ciekawy w odbiorze action-score porywający swoim rozmachem ale w żaden sposób nie nudzący. Davis rozpisując muzykę akcji do trójki sięgnął do swojego sprawdzonego już warsztatu kompozytorskiego i zafundował nam bombastyczną, zewsząd atakującą słuchacza “torpedę” dźwiękową, gdzie sekcja dęta jest jej głównym motorem napędzającym, a chór ciekawym dodatkiem. Do tego warsztatu zaliczyć należy przede wszystkim wcześniejsze dokonania kompozytora. Przysłuchując się takim utworom jak: Raptor Rapartee, czy Frenzy Fuselage nie trudno dosłyszeć wyraźne odniesienia do Matrixa (np.: Ontological Shock, Neo On The Run). O ile w samym Matrixie taka forma muzyki akcji miała większą rację bytu, to już w przypadku tego projektu pojawiają się pewne wątpliwości. Wspólną cechą może być słuchalność obu wyżej wymienionych pozycji. Dla przeciętnego słuchacza przebrnięcie przez nie to nie lada wyzwanie. Trzeba jednak przyznać, że ten eksperyment częściowo się opłacił. Muzyka Davisa świetnie radzi sobie w połączeniu z obrazem, a wariująca orkiestra doskonale podkreśla nerwową akcję garstki ludzi walczących o życie na wyspie pełnej krwiożerczych dinozaurów.

Jaki jest więc Park Jurajski 3? Przynajmniej poprawny z muzycznego punktu widzenia. Jednak z punktu widzenia miłośnika tejże serii, przyzwyczajonego do williamsowych partytur pierwszych dwóch filmów ta kompozycja może okazać się rozczarowująca. Problematyczny dla nich okazać się może styl Davisa, o wiele gorzej przyswajalny niż Johna. Płyta z muzyką wydana przez Deccę wcale sprawy nie polepsza. Wśród 50 minut “original score”, 2/3 to szalona muzyka akcji, która na pewno nie jednego w trakcie słuchania będzie męczyć. Traktując jeszcze o problemach wydania należy zganić wytwórnię za ostatni utwór na płycie - piosenkę źródłową w wykonaniu Randy Newmana. Gdyby krążek ten wydano 1 kwietnia uznałbym to za prima-aprilisowy żart, ale niestety po raz kolejny jesteśmy świadkami jak beznadziejna, sielska pioseneczka potrafi zepsuć z mozolnym trudem kreowany poważny nastrój wcześniejszych utworów... Mimo tych kilku mankamentów Park Jurajski 3 jest nie najgorszą kompozycją, wszak z podstawowego zadania uwydatniania scen w obrazie nienajgorzej się wywiązuje. Ale jakby ona dobra nie była, entuzjaści serii zawsze będą patrzeć na tą ścieżkę przez pryzmat wcześniejszych dokonań Williamsa na tym polu.

P.S.: W sieci krąży również kompozytorskie promo z kompletną partyturą. Jeżeli któregoś ze słuchaczy podirytował brutalny montaż muzyczny zastosowany na albumie Decci, z powodzeniem odnajdzie się w tym wydaniu.



Inne recenzje z serii:
  • Jurassic Park
  • The Lost World: Jurassic Park
  • Jurassic World
  • Jurassic World: Fallen Kingdom
  • The John Williams Jurassic Park Collection

    Autor recenzji:  Tomek Goska
    Nasza ocena
    Oryginalność ścieżki:
    Muzyka w filmie:
    Muzyka na płycie:
    OCENA OGÓLNA:
    Lista utworów
    • 1. Isla Sorna Sailing Situation (04:23)
    • 2. The Dinosaur Fly-By (02:15)
    • 3. Cooper's Last Stand (02:02)
    • 4. The Raptor Room (02:36)
    • 5. Raptor Repartee (03:06)
    • 6. Tree People (02:04)
    • 7. Pteranodon Habitat (03:05)
    • 8. Tiny Pecking Pteranodons (03:38)
    • 9. Billy Oblivion (02:51)
    • 10. Brachiosaurus on the Bank (02:07)
    • 11. Nash Calling (03:39)
    • 12. Bone Man Ben (07:20)
    • 13. Frenzy Fuselage (04:02)
    • 14. Clash of Extinction (01:42)
    • 15. The Hat Returns / End Credits (05:11)
    • 16. Big Hat, No Cattle [wykonanie – Randy Newman] (04:24)
    Czas trwania: 54:25
    Komentarze
    Wielebny Flaco 2005-09-26 14:32
    Jurasic Park ( nie istotne która czesc ) zawsze bedzie mi sie kojarzyc z Williamsem i nic tego nie zmieni.W kazdym razie Davis sie nie popisał i to chyba przyzna każdy.
    Rafalski 2005-09-26 20:52
    własnie, williams nie maczał tu palców w ogóle, nawet jego wspaniały temat został przez davisa udziwniony. Osiągnięcia Williamsa do dwóch poprzednich części to niesomowity majstersztyk w kategorii rozrywkowego action score którego nie śmiałbym podważać, a lost world stanowi do dzis przykład wręcz perfekcyjnie rozpisanej rytmiki symfonicznej. Więc zamiast katować sie JP3, radzę siegnąć po wspaniałych poprzedników.
    Tomek 2005-09-26 23:02
    Jak to nie maczał? Przecież Davis w wywiadzie dołączonym do płyty podkreśla, iż ściśle współpracował z Williamsem, który nie miał czasu pracując przy AI, dostał od niego wiele wskazówek włącznie z pewnymi "szkicami muzycznymi" odnoszącymi się do części trzeciej. Davis zaaranżował tematy Williamsa na swój spsób, nie wyszła mu co prawda za bardzo aranżacja tematu Jurassic Park #1 w szybkim tempie, ale w muzyce Davisa jest wiele odniesień tematycznych tak do Jurassic Park jak i The Lost World. W końcu to Williams polecił Davisa. A Davis napisał tu świetny temat dla rodziny Kirby. Przecież Davis od początku stał na straconej pozycji, więc nie wiem skąd te narzekania. A czy action-score może być nie-rozrywkowy? :) Poza tym Jurassic Park (część I) kojarzyć się może ze wszystkim tylko nie z muzyką akcji.
    Rafalski 2005-09-26 23:19
    heh, możliwe... mam oryginalny album, ale przyznam się że ze 2 razy go słuchałem, więcej mi nie potrzeba. może i williams maczał w tym palce, tym gorzej o nim świadczy :P
    Rerzec 2010-03-08 23:40
    to wedlug was jp3 jest lepszy od jp2, w koncu najwazniejsza nota to muzyka w filmie, za ktora tutaj mamy 4 gwiazdki a w przypadku zaginionego swiata 3
    Koper 2010-03-09 22:57
    Dlaczego najważniejsza??
    Rerzec 2010-03-10 00:10
    No bo glowna rola sciezki dzwiekowej jest wspoltworzenie wraz z obrazem ladunku emocjonalnego dla odbiorcy, jesli kosztem slabej sluchalnosci zwieksza sie jakosc w filmie to chyba lepiej ta sluchalnosc poswiecic? Poza tym to nie wina kompozytora, ze ktos zle pouklada plyte, ale rozumiem wasza idee oceniania wszystko jako jednosci.
    Rerzec 2010-03-10 00:10
    wszystkiego*
    Koper 2010-03-10 01:59
    Trochę późno, śpiący jestem i może dlatego, ale nie bardzo wiem do czego zmierzasz. Muzyka w filmie to też nie tylko efekt pracy kompozytora, ale i reżysera, montażystów dźwiękowców. Ścieżkę można pociąć, zmiksować ciszej lub głośniej (czyli gorzej lub lepiej wyeksponować), można pewne fragmenty w ogóle z filmu wywalić (w JPII bodaj najlepszy na płycie "The Hunt" w filmie się nie znalazł). Zatem ocena "muzyka w filmie" nie jest najważniejsza. Najważniejszą jest ta końcowa ("ogólna") uwzględniająca i płytę,i film, oryginalność, ogólną jakość. techniczne zaawansowanie kompozycji czy nawet subiektywne odczucia recenzenta, choć faktycznie głównie pod kątem soundtracku. W każdym razie JPII - końcowa 4 gwiazdki, JPIII - 3. I tak to należy interpretować porównując, która ścieżka lepsza. Oczywiście trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że te prace były recenzowane przez różne osoby, które mogą mieć nieco inne podejście do wystawienia gwiazdek za film czy album. Najważniejsze jednak generalnie chyba nie są gwiazdki, a to co w recenzji zostało napisane. Pozdrawiam.
    Mieszko 2014-03-23 13:15
    Najgorsza muzyczna odsłona "Jurassic Park", z której pamięta się motywy Williamsa i jeden temat Davisa, który pierwszy raz pojawia się w szóstym utworze, a później w trackach 11. oraz przedostatnim. Cała reszta jest hałaśliwą i męczącą kakofonią dźwiękową. BAŁAGAN oraz dysonanse kosztem przejrzystości materiału zawartego na krążku. Soundtrack nie na moje uszy.

    Do tej recenzji istnieje jeszcze 5 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
  • Jurassic Park III (Park Jurajski III)

    Kompozytor:

    • Don Davis
    • John Williams (tematy)

    Dyrygent:

    • Don Davis

    Orkiestrator:

    • Don Davis

    Wydawca:

    • Decca Records (2001)

    Producent:

    • Don Davis

    R E K L A M A





    NASI PARTNERZY:



    Poki.pl
    Grydladzieci.pl


     
    Strona hostowana przez
    www.twojastrona.pl
    Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
    Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
    Projekt i wykonanie