Szukaj: w


recenzje

Help, the (Służące)


Trzeci z czterech projektów Thomasa Newmana a.d. 2011 to gatunkowo film najbliższy dotychczasowej twórczości kompozytora. Służące Tate Taylora są bowiem specyficzną odmianą kojarzonego z Newmanem "suburban drama", z tą różnicą, że rozgrywającą się w latach 60-tych i podejmującą problemy rasizmu w ówczesnym amerykańskim społeczeństwie. Nic więc dziwnego, że już od pierwszych taktów ścieżka przywołuje całą sieć skojarzeń odnoszących się do wcześniejszych dokonań kompozytora na tym polu - można już na wstępie powiedzieć, że w odróżnieniu od The Debt, czy nawet The Adjustment Bureau, The Help to przykład Newmana maksymalnie konserwatywnego i na polu dramatu konwencjonalnego. Co nie przeszkadza jednak być Służącym najlepszą z trzech wymienionych prac.

Newmanowską manierę dobrze słychać w przypisanym postaci Skeeter temacie przewodnim, który może nie niesie ze sobą tej dawki ekspresji i dramaturgii co na przykład temat z Revolutionary Road, ale swoimi spokojnymi, refleksyjnymi i ciepłymi tonami (zwłaszcza w "zadumanych" pasażach smyczków) wpasowuje się w stylistykę eleganckiej, poważnej liryki, stanowiącej jedną z głównych sygnatur twórcy Aniołów w Ameryce. Tę prototypową dla Newmana, wspaniałą ścieżkę przywołuję tu nie bez powodu, bowiem w The Help w wielu miejscach występują echa rozwiązań kompozycyjnych i aranżacyjnych, które twórca doprowadził do perfekcji w miniserialu Mike'a Nicholsa i od tego czasu z powodzeniem przetwarzał w kolejnych pracach dramatycznych. Powrót do brzmień tego rodzaju (nigdy zresztą na dłużej nie porzuconych) można powitać - mimo ewidentnej wtórności i zachowawczości - z dużą dozą satysfakcji, gdyż stanowią one pełnowartościową alternatywę dla dominujących obecnie w gatunku nurtów minimalistycznych spod szyldu Alexandre Desplata.

Powyższą opinię kieruję oczywiście przede wszystkim do tych słuchaczy, którzy dramatyczny styl Newmana akceptują wraz z jego stagnacją. The Help jest bowiem antytezą nowatorskich trendów pokroju The Social Network, w czym tkwi zarówno siła tej kompozycji, jak i jej główna słabość. W odróżnieniu od unikalnej, oscarowej ścieżki Reznora i Rossa, Służące są muzyką, którą ktoś złośliwy mógłby określić (oczywiście trochę niesłusznie, ale nie tak do końca) jako "podmienialną" z innymi pracami Newmana. Podstawowe chwyty, jakie kompozytor stosuje, przynależą do jego standardowego repertuaru, do tego stopnia, że charakterologicznie stypizowani w filmie bohaterowie otrzymują szablonowe sygnaturki muzyczne (jak chociażby psotliwe The Terribly Awful dla rezolutnej, krnąbrnej Minny), które wydają się być bardziej nonszalanckim odruchem ilustratora-weterana, aniżeli wynikiem zainspirowanej refleksji nad postacią. Podobnie ekscentryczne i osobliwe Heart Palpitations czy Miss Hilly, choć w ręku innego kompozytora nosiłyby znamiona eksperymentu, u Newmana są raczej tylko odbiciem dawnej ekstrawagancji.

Czasami jednak w pogoni za nowatorstwem i rozpoznawalnością zapomina się o tym, że ogólny schematyzm rozwiązań ilustracyjnych wcale nie przekreśla oryginalności detalu oraz głębi przekazu. Pozostając przy zestawieniu z The Social Network, łatwo wskazać, jak dużą wciąż wartość przedstawia na gruncie kina obyczajowego tradycyjny orkiestrowy scoring; Reznor i Ross nie potrafili bowiem - albo po prostu nie to było ich celem - przekuć swojej atmosferycznej i motorycznej ilustracji na poziom psychologiczno-dramatyczny. Innymi słowami, The Social Network nie była muzyką, która interesowała się bohaterami, ale zamiast tego muzyką, którą zajmowała się - w skrócie - mechanizmami opowiadania i filmowej narracji. Można oczywiście dyskutować nad trafnością tego podejścia, w każdym razie to, czego "brakowało" ścieżce duetu Reznor/Ross, jest siłą nie tylko The Help, ale i całej twórczości Thomasa Newmana.

W przypadku Służących bardzo przekonujący emocjonalnie jest cały wątek relacji Skeeter z jej starą nianią Constantine, pojawiający się w formie retrospekcji. Sceny rozmowy obu kobiet w ogrodzie (Them Fools) czy odejścia staruszki ze służby (Constantine) przyprawiają o niemałe wzruszenia i nawet jeśli tu i ówdzie Newman i Taylor manipulują trochę odbiorcą (cały film opiera się na czarno-białych zestawieniach dobra i zła, altruizmu i niesprawiedliwości), to nadają tej melodramatycznej manipulacji sporą dozę autentyzmu. Można pokusić się o stwierdzenie, że kompozycja w swoich kluczowych momentach to takie dobre, czarujące oblicze hollywoodzkiej obyczajówki. Nie da się wykluczyć, że twórca o cięższej niż Newman ręce zmieniłby Służące w irytujący wyciskacz łez, tego jednak udało się uniknąć.

Trwający blisko godzinę album zadaje również kłam twierdzeniu, jakoby ścieżka była muzyką zupełnie odtwórczą i skostniałą. Jak zawsze u Newmana, trzeba się odrobinę wysilić i zwrócić uwagę na detal, a ten dostarcza wielu interesujących niespodzianek: Jim Crow (brzmiący niczym instrumental jakiejś folkowej piosenki), Bottom of the List(z ascetycznym mariażem fortepianu i klimatycznej elektroniki, kreującym atmosferę fatalistycznego zagrożenia i bezsilności) czy prześliczny Ain't You Tired (End Title) (jeden z najładniejszych utworów roku, ubierający temat przewodni w koncertową formę). Całość przyjemnie balansuje na granicy komediodramatu, podążając od stonowanej obyczajowości do prześmiewczej groteski, z udziałem tak egzotycznych instrumentów, jak dulcimer, ukulele, cytra czy brazylijskie cavaquinho (strunowy instrument zbliżony do gitary) - co pokazuje, że indywidualne preferencje kompozytora wzięły górę nad atmosferą lat 60-tych, skoncentrowaną głównie w ramach songtracku. Zmysł i doświadczenie ilustratorskie Newman potwierdza także we wszystkich sekwencjach montażowych, zwłaszcza na początku filmu i albumu, wprowadzając poszczególne wątki fabularne w formie zamkniętych, zgrabnie rozplanowanych i po prostu urokliwych suitek (Aibilene, Upside-down Cake, magiczne Mississipi).

Wbrew powierzchownemu wrażeniu Służące nie są więc kompozycją wtórną, leniwą i bazującą na przebrzmiałych, kompozytorskich przyzwyczajeniach. Specyfika muzyki Newmana sprawia oczywiście, że ścieżka ta - zarówno w filmie, jak i autonomicznie - jest pozycją skierowaną bardziej do weteranów, aniżeli do zwykłego kinomana, któremu newmanowska maniera może "zlewać się w jedno". Na pozór drugoplanowa, podskórnie emanująca emocjami ścieżka daje jednak opowieści Taylora dużo witalności i wymowności; te wynikają wprawdzie ze znakomitego aktorstwa, ale bez ilustracji Newmana byłyby po prostu bledsze i uboższe.



Autor recenzji:  Marek Łach
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1.  Aibilene (03:07)
  • 2.  Them Fools (02:50)
  • 3.  Upside-down Cake (01:22)
  • 4.  Mississippi (03:50)
  • 5.  Heart Palpitations (01:43)
  • 6.  The Help (02:19)
  • 7.  Jim Crow (01:45)
  • 8.  Skeeter (01:03)
  • 9.  Miss Hilly (01:14)
  • 10.  Write that down (01:38)
  • 11.  Bottom of the List (03:23)
  • 12.  Deviled Eggs (02:03)
  • 13.  First white Baby (02:00)
  • 14.  Celia digs (02:06)
  • 15.  November 22 (01:12)
  • 16.  Not to die (01:28)
  • 17.  My Son (02:51)
  • 18.  Trash on the Road (01:37)
  • 19.  The terrible awful (02:57)
  • 20.  Constantine (04:09)
  • 21.  Gripping Testimonials (01:32)
  • 22.  Sugar (01:50)
  • 23.  Amen (03:06)
  • 24.  Mile High Meringue (02:00)
  • 25.  Ain't you tired (End Title) (06:29)
Czas trwania: 59:04
Komentarze
dziekan 2011-12-26
12:59
Dla mnie nie jest to praca na cztery gwiazdki.Jest troche zbyt hermetyczna i przy tym mało wyróżniająca się na tle twóczości Thomasa Newmana.Gdzie to pasuje do jego hiciorów ;)
Mefisto 2011-12-26
18:12
http://muzykafilmowa.pl/recenzja,519,help-the-–-score.html ;)
Mystery 2011-12-26
18:40
Zgadzam się z Markiem i Mefisto 8) Dobry Newman.
Diabeł Tasmański 2011-12-26
21:44
Wibrafon egzotycznym instrumentem? ;) Przecież to jeden z podstawowych instrumentów perkusyjnych ;)
Marek 2011-12-26
23:19
Racja, nie potrafię powiedzieć, czemu znalazł się wśród wymienionych. :) Dzięki.
dziekan 2011-12-27
18:04
Może Pan recenzent miał na myśli egzotyczny wibrator ;)
mike 2011-12-28
11:03
A wam tylko jedno w głowach :D
Mieszko 2013-09-20
17:03
Dobry score do wspaniale zagranego (zwłaszcza Viola Davis, Octavia Spencer i Jessica Chastain) średniego filmu. Jedna z lepszych ścieżek dźwiękowych 2011 roku, która według mnie ciekawiej prezentuje się na albumie niż w obrazie. Wówczas miałem jednak zupełnie innego newmanowskiego faworyta.

Help, the (Służące)

Kompozytor:

  • Thomas Newman

Dyrygent:

  • Thomas Newman

Orkiestrator:

  • J.A.C. Redford

Soliści:

  • George Doering (Cavaquinho, dulcimer, gitara, ukulele, cytra)
  • Michael Fisher (cymbały, marimba, wibrafon)
  • Katie Kirkpatrick (harfa)
  • Steve Kujala (flet)
  • Sid Page (skrzypce)
  • Steve Tavaglione (klarnet, flet, fortepian)

Wykonawcy:

  • The Hollywood Symphony Orchestra

Wydawca:

  • Varese Sarabande/Colosseum (2011)

Producent:

  • Thomas Newman
  • Bill Bernstein

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie