Szukaj: w


recenzje

Harry Potter and the Deathly Hallows part II (Harry Potter i Insygnia Śmierci II)


Saga o Harry Potterze, czarodzieju z Hogwartu dobiegła końca. Chciałoby się powiedzieć wreszcie, bowiem podział ostatniej powieści na dwie filmowe części z pewnością odbił się na jakości scenariusza (w obu odcinkach można było dokonać wielu skrótów, które usprawniłyby narracje).

"Harry Potter and Deathly Hallows part II" mimo starań reżysera, świetnej obsady, brawurowych zdjęć i dbałości o efekty specjalne, znużył mnie. Być może dlatego, że wiele tu było niepotrzebnie rozciągniętych scen (ostatnia walka Voldemorta z Potterem), a być może dlatego, że młodzi aktorzy nie zawsze potrafili oddać realny dramat, swoją plastykową grą. Efekt to kolejny film fantasy, jakich ostatnio pełno, w dodatku prezentowany w zupełnie nic nie ulepszającym odbiór 3D, film, który spełni pewnie oczekiwania fanów, ale dla prawdziwych zwolenników gatunku nie będzie niczym ciekawym.

Miłośników muzyki filmowej jakość samego filmu oczywiście obchodziła już znacznie mniej. Dla nich najważniejszy był fakt czy John Williams wróci na stanowisko kompozytora (pojawiały się takie plotki), aby zakończyć serię. Kiedy okazało się, że wskutek napiętych terminów maestro nie jest zainteresowany komponowaniem do Pottera, stało się pewne, że Aleksandre Desplat zakończy to, co rozpoczął pierwszą częścią. Wielu krytyków skazywało jego pracę na porażkę. Z góry było bowiem wiadome, że nie napisze takiej muzyki jak Williams, a zatem napisze muzykę na pewno gorszą. I tutaj chyba wszyscy się pomylili.

Kompozycja do ostatniej części Pottera to partytura, która wcale nie ustępuje dokonaniom Johna Williamsa, zarówno pod względem inteligencji narracyjnej, jak i strony technicznej (Underworld, Dragon Flight). Francuz stworzył muzykę intrygującą, o bogatej fakturze, skomplikowanych rozwiązaniach i momentami brawurowym klimacie (Lily`s Theme, Dragon Flight, Procession). Co więcej soundtrackiem tym odparł zarzuty, jakie krytycy stawiali wszystkim następcom Johna Williamsa. Chyba jako pierwszy bowiem, w przemyślany sposób starał się nawiązać do tematów poprzedników. Co więcej zrobił to bardzo zmyślnie, nie porzucając swojego stylu, a tylko wyraźnie sugerując (w odpowiednich momentach) odniesienia. Chyba najlepiej widać to w utworze Dragon Flight, będącym swobodną, ale jakże pasjonującą wariacją utworu Buckbeat`s Flight z "Więźnia Azkabanu". Te nawiązania każą nam stwierdzić, że Desplat uważnie całość przemyślał i w przeciwieństwie do Hoopera starał się dobudować muzyką drugie dno.

Nie oznacza to, że muzyka do ostatniej części Pottera jest arcydziełem. Przede wszystkim podczas lektury filmu czujemy, że kompozycja nie została należycie wykorzystana. Złożone utwory Desplata giną przywalone narracją, wartką akcją, efektami dźwiękowymi i wreszcie montażowymi cięciami. Wygląda to tak jakby były zbyt skomplikowane na taki blockbuster (to było również wadą pierwszej części "Insygniów Śmierci"). Egzemplaryczne jest to, że najsilniej w filmie słyszalne są fragmenty nawiązujące konstrukcją do prostych, przebojowych kompozycji grupy Remote Control (Statues, Battlefield). Nawet brawurowe Lily's Theme ginie (mimo zjawiskowej wokalizy córki Joe Hisashiego Mai Fujisawy) i nie oddziałuje tak jakbyśmy chcieli. Nie można jednak powiedzieć, że Desplat w kinie zawodzi. To nie prawda. Są momenty gdzie jego muzyka naprawdę ratuje kiepskie aktorstwo młodych wykonawców (wszystkie momenty dramatyczne), lub dobudowuje ciekawy klimat (sceny z myślodsiewnią Snape'a).

Słuchając na płycie kompozycji Francuza też miałem mieszane uczucia. Jest to bowiem bez wątpienia muzyka, która nie posiada tyle przebojowości co przygodowe dokonania Williamsa, czy proste jak konstrukcja cepa, dzieła chłopaków z RCP. Z drugiej jednak strony wnikliwe jej słuchanie odkrywa przed nami całkiem ciekawy świat, jaki stworzył Desplat. Świat mroczny, niejednoznaczny i wielokrotnie fascynujący. Szkoda tylko, że leży on tak daleko od tego, czym jest pełny świat Harry Pottera. Na płycie bowiem brakuje tych jasnych, pogodnych utworów, które możemy również posłuchać w obrazie (płyta zawiera jedynie kompozycje Desplata).

"Harry Potter and Deathly Hallows part II" z pewnością nie stanie się klasykiem na miarę "Więźnia Azkabanu" Johna Williamsa. Jest to muzyka na wysokim poziomie, jednak mimo wszystko zbyt mało komercyjna w swej konstrukcji, aby trafiła pod strzechy szerszego grona odbiorców. Niemniej jednak Desplat udowodnił, że potrafi komponować muzykę, która jest coś więcej niż ciągłym repetowaniem swojego rozpoznawalnego stylu, muzykę którą spokojnie można nazwać godnym zakończeniem serii o przygodach czarodzieja z Hogwartu.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Lily`s Theme (02:28)
  • 2. The Tunnel (01:09)
  • 3. Underworld (05:24)
  • 4. Gringotts (02:24)
  • 5. Dragon Flight (01:43)
  • 6. Neville (01:40)
  • 7. A New Headmaster (03:25)
  • 8. Panic Inside Hogwarts (01:53)
  • 9. Statues (02:22)
  • 10. The Grey Lady (05:51)
  • 11. In The Chamber Of Secrets (01:37)
  • 12. Battlefield (02:13)
  • 13. The Diadem (03:08)
  • 14. Broomsticks And Fire (01:24)
  • 15. Courtyard Apocalypse (02:00)
  • 16. Snape`s Demise (02:51)
  • 17. Severus And Lily (06:08)
  • 18. Harry`s Sacrifice (01:57)
  • 19. The Resurrection Stone (04:32)
  • 20. Harry Surrenders (01:30)
  • 21. Procession (02:07)
  • 22. Neville The Hero (02:17)
  • 23. Showdown (03:37)
  • 24. Voldemort`s End (02:44)
  • 25. A New Beginning (01:39)
Czas trwania: 68:03
Komentarze
michal 2011-09-21 20:55
Tzn aranzacja Lily's theme, bo to ten sam temat co Dragon's Flight*
dziekan 2011-09-21 22:00
Ja tez osobiscie bardziej preferuje styl Desplata,gdyż jest niezwykle soczysty i naprawde wiele jego utworow slucha sie z niezwyklą przyjemnoscią; a jego action score to naprawde brawura godna pochwały ;) Z calym szacunkiem do Johna Williamsa to jednak konserwatysta i mimo wszystko zgadzam sie,że jego obecnosc nie była konieczna.Ja bardzo sie ciesze,że ostatnia czesc rozlozona na dwa filmy otrzymala taki powiew swiezosci i choc jego muzyka nie odegrała znaczącej roli w pierwszej czesci(ze wzgledu na mało epicką formułe fimu) to w drugiej już dopiął swego i zamknął usta krzykaczą i nikt już nie stękał za brakiem Johna poza kilkoma fanboyami jak nasz Wawrzyniec kochany ;) Ja mimo wszystko uważam,że najbardziej epicką pracą Desplata jest Golden Compass bo tam mimo wszystko mozna doszukac sie wielu kulturowych odniesien a i action score w postaci takich perełek jak ''Samoyed Attack'' czy ''Ice Bear Combat'' to poprostu cudeńko!!Gdyby album do ''Złotego Kompasu'' był lepiej wydany to uznałbym to za mojego ulubionego Desplata ;)
bladerunner22 2011-09-22 14:31
...bez wątpienia najlepszy score w roku na chwilę obecną, chociaż niepozbawiony wad. O ile jedynka miała zwyczajnie ciekawszą i lepszą tematykę zahaczającą gdzieś o najlepsze dzieła kompozytorskie w historii gatunku, o tyle w dwójce słychać już pewną typowość, momentami schematyczność przy ilustracji blockbusterów. Najbardziej raziły mnie te sztampowe chóralne tanie wstawki typu Badel, HGW Zimmer, które w przypadku takiego kompozytora jak Desplat nie powinny mieć miejsca. Temat Lilly ładny, ale entuzjazmu takiego nie doznałem znowuż, żeby szaleć w trampkach na ulicy w biały dzień :P. Muzyka akcji , dobra, momentami bardzo, zwłaszcza ,,Tunnel'',,,Dragon Flight'' ,,Underworld czy ,,Broomsticks and Fire'' . Boli tylko fakt, iż na dobrą sprawę zanim się zaczną te tracki to tak naprawdę się skończą. Suma sumarum gorzej od jedynki* , ale to nadal klasa światowa.
Mystery 2011-11-10 18:13
W przeciwieństwie do Part 1, Part 2 lepiej wypada w filmie, ale na płycie już nieco gorzej. Pokrótce. Temat Lily jest uroczy i ładnie Alexandre go aranżuje, czy to epicko w "Dragon Flight", czy lirycznie w "Severus And Lily", ale nic to wielkiego i Desplat nawet w samym 2011 miewał już mocniejsze melodie. Ciekawy i wyróżniający jest z pewnością motyw ze "Statues" i "Courtyard Apocalypse", który bardzo fajnie wypada w filmie. Motyw Neville'a jest za to jest strasznie pedalski ;p No i wreszcie akcja, którą film i płyta stoi. Jest niezwykle mocna i gra świetnie (uwielbiam "Underworld", jeden z najlepszych action tracków w karierze Francuza) , choć na tak epicki film, jest nieco za mało różnorodna i często przewijający się kapitalny motyw z "The Tunnel" to nieco za mało. Małe zastrzeżenia mam również do finału, "Neville The Hero", "Showdown", "Voldemort`s End", to okazałe tracki, ale po tak spektakularnie zapowiadanej końcówce spodziewałem się jednak czegoś znacznie mocniejszego i bardziej pamiętnego. Przyczepić również się nieco można do ciężkiego underscoru. Bez takich utworów jak "Gringotts", "Snape`s Demise" czy "The Diadem" można było by się spokojnie obejść, a sam odsłuch znacznie by zyskał. Reasumując, dobra i solidna muzyka, do której z pewnością się będzie powracało. Oczywiście mogło być nieco lepiej, ale i tak dobrze, że to akurat za sprawą ręki Desplata nadano obrazowi jego epickości. Można się czepiać, ale na takim poziomie i w takim stylu - nie wielu ówczesnych kompozytorów tak potrafi.
czoug 2011-11-10 18:37
Pragnąłbym zdementować plotki o pedalskości utworu Neville
dziekan 2011-11-10 20:18
Pedalskosc? Dziwne masz skojarzenia :) Jak utwor Neville jest pedalski to co dopiero takie Monte Carlo :P
mike 2011-11-20 21:48
Jak się nazywa ten motyw Nevilla (ten rzekomo pedalski)?
Babuch 2011-11-20 22:25
po prostu Neville - ten "pedalski" motyw jak to określił Myst zaczyna się w 33 sekundzie...
Elyon 2013-05-08 13:24
Bajeczna ścieżka! 10 na 5.
Mieszko 2013-11-07 15:44
Wspaniałe zakończenie sagi oraz najlepsza muzyczna odsłona "Harry'ego Pottera". Album zmontowany prawie perfekcyjnie, a symbioza partytury z obrazem WZOROWA, genialna wręcz! Powinna być nominacja oscarowa dla Alexandre'a Desplata za 2011 rok.

Do tej recenzji istnieje jeszcze 10 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Harry Potter and the Deathly Hallows part II (Harry Potter i Insygnia Śmierci II)

Kompozytor:

  • Alexandre Desplat

Muzyka dodatkowa:

  • John Williams - tematy

Dyrygent:

  • Alexandre Desplat

Orkiestrator:

  • Alexandre Desplat
  • Conrad Pope
  • Clifford Tasner
  • Jean-Pascal Beintus
  • Bill Newlin

Soliści:

  • Mai Fujisawa - wokalizy

Wykonawcy:

  • The London Symphony Orchestra
  • London Voices

Wydawca:

  • WaterTower Music (2011)

Producent:

  • Alexandre Desplat
  • Conrad Pope
  • Peter Cobbin
  • Gerard McCann

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie