Szukaj: w


recenzje

Jin-Roh: The Wolf Brigade


Przy okazji recenzji do Ninja Scroll Kaoru Wady, wspomniałem iż przy wielu produkcjach (w dużej mierze dotyczy to anime właśnie) "kultowość" filmu często idzie w parze z takim samym statusem ścieżki dźwiękowej. O ile akurat tamta kompozycja była wyjątkiem od reguły, o tyle Jin-Roh: The Wolf Brigade to jeden z wzorcowych przykładów na potwierdzenie tej tezy. Zarówno film jak i ścieżka dźwiękowa mają wielu fanów i w tym przypadku kwestia czy soundtrack jest równie kultowy jak film nie podlega w ogóle dyskusji. Można zastanowić się natomiast, czy status score’u znajduje odzwierciedlenie w jakości muzyki, czy jest tylko wynikiem popularności samego obrazu.

Żeby na to pytanie odpowiedzieć, należałoby wpierw wziąć pod lupę sam film oraz rolę i oddziaływanie w nim muzyki. Jin-Roh wyreżyserowany przez Hiroyuki’ego Okiurę powstał do scenariusza samego Mamoru Oshi’ego (Ghost in the Shell; Avalon) i przedstawia alternatywny świat, w którym po II Wojnie Światowej, w borykającej się z ekonomicznym kryzysem Japonii toczą się wewnętrzne konflikty między władzą a opozycjonistami. Konflikty na tyle silne i brutalne, że do walki z podziemnymi organizacjami z pogranicza partyzantki i terroryzmu, w samym Tokio utworzona zostaje Policja Stołeczna a w jej ramach Korpus Pancerny – ciężko opancerzona i uzbrojona piechota, która bez cienia wahania strzela do buntowników. Zawahał się tylko raz główny bohater. I to jest właśnie punktem wyjścia do dalszych wydarzeń w filmie, który okazuje się mimo niewielu w sumie scen akcji a skupieniu bardziej na psychologii i politycznych intrygach wokół policji, niezwykle wciągający i klimatyczny. Można dyskutować czy dramaturgia nie jest nieco przerysowana a symbolika (odwołania do Czerwonego Kapturka) nazbyt oczywista, jednak nie można nie przyznać, że Jin-Roh to nieszablonowa produkcja, która zasługuje na swój kultowy status.

Muzyka, za którą odpowiedzialny jest japoński kompozytor i wiolonczelista Hajime Mizogouchi, w filmie sprawuje się znakomicie. Zarówno współtworzy ponury, depresyjny, pesymistyczny nastrój całości, jak i niezwykle potęguje dramatyzm. Może nawet do przesady, ale moim zdaniem jest to jak najbardziej celowe, taka była konwencja filmu i kompozytor absolutnie słusznie nie bawił się w subtelności ale jeśli o dramaturgię chodzi, to bezpretensjonalnie wykładał kawę na ławę. W tym elemencie nie był on może szczególnie oryginalny, bo nie dość, że wpasowuje się w wypracowane przez lata standardy dramatycznych filmowych kulminacji, to jeszcze ewidentnie czerpie z wielkiego Adagio for Strings Barbera i to już w muzyce z prologu (A Monologue). Cóż jednak z tego, skoro efekt końcowy jest tak sugestywny i wręcz przeszywający, nie tylko w obrazie, ale i na płycie. Dużej klasy, oparte głównie o brzmienie smyczków Latest Flame (tutaj całkiem wyraźny jest też fortepian, na którym gra Yoko Kanno – prywatnie ówczesna żona Mizogouchi’ego i też przecież znana kompozytorka filmowa) i Curse (tu z kolei w najważniejszym momencie dramatyzm podbijają dęciaki) stanowią jedne z mocniejszych elementów albumu.

Soundtracki z japońskich filmów mają to do siebie, że stylistycznie stanowią one najczęściej jedno wielkie pomieszanie z poplątaniem. Jin-Roh nie stanowi tu specjalnego wyjątku, aczkolwiek całość jest zdecydowanie bardziej spójna niż w wielu innych japońskich kompozycjach. Smyczki, nie tylko te elegijno-dramatyczne ale i budujące mroczny underscore, są jednak tylko jednym kilku różnych elementów muzyki. Już Main Theme to kompletnie odmienne brzmienia: niemal rockowa stylistyka, elektronika, perkusja, wokal oraz gitara elektryczna lub wiolonczela, na której gra sam kompozytor, tworzą razem fantastyczny kawałek. Choć to ten temat w nazwie ma główny, to jednak częściej na soundtracku usłyszymy raczej ten drugi – miłosny. Oprócz oczywiście sekcji smyczkowej zaprezentuje go nam także fortepian (Pride) oraz gitara (początek Blue Clouds). Najpiękniej brzmi jednak śpiewany w pierwszej części wieńczącego płytę utworu przez zagadkową wokalistkę Gabrielę Robin (wciąż nie jest jasne czy ta osoba istnieje w rzeczywistości, czy jest to tylko pseudonim artystyczny… Yoko Kanno). Zwracają na siebie także uwagę powtórka do stylistyki Main Theme w The Force, finałowy The Top, czy fortepianowy motyw z Angel, którego rozpoczynające takty przynoszą mi skojarzenia z finałem Concursante Victora Reyesa, choć to oczywiście praca Mizogouchi'ego jest tą wcześniejszą.

Pomimo wielu fantastycznych momentów konstrukcja albumu i ogólny odbiór całości w wersji pozafilmowej pozostawiają trochę do życzenia. Przede wszystkim może rytować upchnięcie czterech króciuteńkich utworków, koncentrujących się głównie na tworzeniu mrocznej atmosfery (Mad Black kojarzy mi się z brzmieniem znanym z Diuny zespołu Toto), jeden po drugim na pozycjach 4-7 na trackliście. Nie każdemu też mogą przypaść do gustu przeskoki stylistyczne pomiędzy utworami albo grupami utworów. Nie wszystkie fragmenty są ponadto równie absorbujące, jak te najlepsze, ale to przecież naturalne. Jin-Roh: The Wolf Brigade jak każdy soundtrack pewne wady bowiem ma, ale w obliczu jej zalet nie ma sobie co nimi głowy zaprzątać. Dzieło Hajimego Mizoguchi'ego, dla którego było to pierwsze pełnometrażowe anime w karierze, w moim przekonaniu niezależnie od tego, jak dobre i popularne jest samo anime, na swój kultowy status zapracowało sobie przede wszystkim własną wysoką jakością. Inna sprawa, że zdecydowanie łatwiej ową jakość docenić i zrozumieć po obejrzeniu filmu, bo tam kompozycja Japończyka sprawuje się najlepiej i trudno sobie wyobrazić ten obraz z inną ścieżką dźwiękową. Jednak czyż nie tak właśnie powinno być z muzyką filmową? Z tą dobrą muzyką filmową.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. A Monologue (2:50)
  • 2. Jinroh - Main Theme (Opening Version) (2:38)
  • 3. Dark Star (2:06)
  • 4. Sting (0:37)
  • 5. Mad Black (0:49)
  • 6. Damp (0:20)
  • 7. Gray Black (0:39)
  • 8. Blue Clouds (3:10)
  • 9. Silence & Wind (1:19)
  • 10. Fragrance Rain (1:09)
  • 11. Latest Flame (3:01)
  • 12. Curse (2:50)
  • 13. Pride (2:53)
  • 14. Unit One (1:58)
  • 15. Long Destiny (0:58)
  • 16. The Force (3:41)
  • 17. Keel (3:12)
  • 18. Angel (1:35)
  • 19. Shadows of Rainbow (1:36)
  • 20. Seal (2:41)
  • 21. The Top (4:37)
  • 22. Grace ~Jinroh - Main Theme~ (Omega) (7:18)
Czas trwania: 51:57
Komentarze
Mefisto 2011-07-31
18:53
Piąteczka. Film świetny, muzyka wyśmienita i choć album ma te parę wad, to jednak zalety skutecznie je przysłaniają.
Wawrzyniec 2011-08-05
13:54
Bardzo dobra muzyka, doskonale współgra z obrazem. A w sumie za ostatni utwór to i naciągnę na piąteczkę:)
czoug 2011-09-28
00:20
Chyba nigdy nie zrozumiem Japońskiej muzyki filmowej:(
DominikCh 2015-07-10
19:05
Świetny, emocjonalny score, a ostatni utwór to jedna z najlepszych suit jakie słyszałem.

Jin-Roh: The Wolf Brigade

Kompozytor:

  • Hajime Mizoguchi

Dyrygent:

  • Mario Klemens

Soliści:

  • Hajime Mizoguchi (wiolonczela)
  • Yoko Kanno (fortepian)
  • Hitoshi Watanabe (gitara basowa)
  • Tsuneo Imahori (gitara akustyczna i elektr.)
  • Masayoshi Furukawa (gitara akustyczna)
  • Yoichi Okabe (instr. perkusyjne)
  • Keishi Urata (syntezatory)
  • Gabriela Robin (wokal)

Wykonawcy:

  • Czech Philharmonic Orchestra
  • Masatsugu Shinozaki Group (instr. smyczkowe)

Wydawca:

  • Victor Entertainment (2000)

Producent:

  • Shiro Sasaki

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie