Szukaj: w


recenzje

Hanna


Niedługo trzeba było czekać, aż kolejny po Daft Punk duet zajmujący się na co dzień muzyką elektroniczną spróbuje swoich sił w filmówce. Skuszeni przez Joe’go Wrighta dwaj Anglicy z grupy The Chemical Brothers popełnili więc ilustrację do jego przedziwnej i raczej nie do końca udanej mieszanki kina akcji, szpiegowskiego thrillera, dramatu, współczesnej baśni, filmu o nastolatkach, komedii i diabli wiedzą czego jeszcze zatytułowanej, od imienia głównej bohaterki, Hanna. W przeciwieństwie do francuskich kolegów, „Chemikalsi” nie otrzymali wsparcia dobrego orkiestratora, dyrygenta, masy techników ani dobrych rad od Hansa Zimmera. Efekt? Hmm… może po kolei.

Tom Rowlands i Ed Simons stworzyli do filmu Wrighta mniej więcej taką muzykę, w jakiej się specjalizują. Elektronika, tu i ówdzie z big beatowym zacięciem, bardziej ukierunkowana na powtarzające się hipnotyzujące brzmienia, zbudowane wokół różnego rodzaju sampli i loopów, niż na melodie. Te jeśli już się pojawiają, to są krótkie i nieskomplikowane. Przyznam, że pozafilmowej twórczości duetu nie znam zbyt dobrze i trudno mi ocenić skalę podobieństw utworów z soundtracku do ich wcześniejszych dokonań, jednakże nie wydaje mi się, by The Chemical Brothers dokonywali jakichś ewidentnych zapożyczeń ze swoich albumów. A nawet jeśli coś by się znalazło, to raczej bez znaczenia, gdyż w filmowym kontekście byłby to i tak debiut tej muzyki. Oczywiście elektroniczne brzmienia, także te w stylistyce znanej z klubów czy dyskotek w roli filmowej ilustracji już sporadycznie, z lepszym lub gorszym skutkiem występowały. A czy Hanna w czymkolwiek przypomina „zwyczajową” filmówkę? Pomijając kilka fragmentów irytującego na płycie elektronicznego underscore, czy innych mogących przynieść skojarzenia z podobnymi, asłuchalnymi fragmentami dzieł z lat 80., gdy królowały syntezatory, to można by się jeszcze doszukać podobieństw do kompozycji minimalistycznych. Są tu momenty, które przywodzą mi na myśl Philippa Glassa, jak choćby końcówka The Sandman czy początek Marissa Flashback. Generalnie jednak Hanna na tle muzyki filmowej prezentuje się oryginalnie i odmiennie, co wydawać by się mogło, że jest jej dużym plusem. Wielu słuchaczy ta inność może jednak skutecznie odstraszać od zapoznania się z płytą. Nietypowy charakter muzyki powoduje też według mnie pewien problem w kontekście filmowym.

Hanna cierpi bowiem na niedobór emocji, w tym sensie w jakim wnosić je do filmu powinna ścieżka dźwiękowa. Abstrahując od użytych środków, od stylistyki i formy, takie są przecież zadania muzyki filmowej. A kompozycja The Chemical Brothers tutaj niestety nieco zawodzi, skutkiem czego i sam film traci ze swojego emocjonalnego przekazu. Owszem, temat główny podkreśla gdzieś jakby niewinność bohaterki (bo mimo, że wyszkolona do zabijania, to wciąż młoda dziewczyna, z marzeniami jak każda), muzyka buduje pewien specyficzny klimat całej opowieści, niemniej jednak mi osobiście cholernie brakuje tu dramaturgicznego zacięcia. I żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie chodzi mi o jakąś głęboką dramaturgię czy wielką złożoność emocji. Chodzi o to, by muzyka w najprostszy sposób wzmacniała drżenie widza o główną bohaterkę, gdy jest w niebezpieczeństwie, smutek, gdy ginie ktoś jej bliski czy radość z jej sukcesu… Hannie przydałaby się właśnie ścieżka, która przekazywałaby to w wyraźny, klarowny sposób (prawdę mówiąc to w Tronie też miałem pewien niedobór tego, ale nie o nim tu mowa) - tak mi się przynajmniej wydaje. W każdym bądź razie u „Chemikalsów” tego nie czuję, zarówno w filmie jak i na płycie.

Osobna kwestia to samo brzmienie. Może ono momentami irytować osoby nieprzywykłe do takich zabaw z elektroniką już podczas filmowego seansu, a co dopiero na albumie. Najjaskrawszym przykładem są utwory takie jak Chalice 1. Pewnie nie tylko ja równie dobrze mógłbym słuchać pracującej pralki, lodówki czy odkurzacza, jak tego typu kawałków, które są dla mnie raczej dźwiękowym tłem niż muzyką i spokojnie można było sobie je darować przy układaniu tracklisty. Na całe szczęście istnieje jeszcze warstwa tematyczna. Wspomniałem wcześniej o temacie głównej bohaterki, chyba najprzyjemniejszym w odsłuchu elemencie soundtracka. Ta melodia z wokalami przypominająca kołysankę jest delikatna i kojąca, choć w końcowej części pierwszego utworu błogi nastrój burzą trochę ostrzejsze dźwięki. Częściej jednak w filmie i na płycie zetkniemy się z tematem przypisanym agentowi ścigającemu Hannę, który w filmie motyw ten często pogwizduje. Po raz pierwszy usłyszymy go w brzmiącym jak z przedszkolnej sali The Devil is in the Details. Cóż, taka to jednak specyfika tego tematu, że brzmi jak dziecięca piosenka-rymowanka, miało to zapewne wzmóc efekt komiczny i stanowić swoisty kontrapunkt do negatywnych działań postaci, do której jest przypisany.

Tyle tematycznej myśli przewodniej. O ile Hanna’s Theme (zwłaszcza w wersji z żeńskim wokalem na koniec płyty) może się podobać, o tyle temat bad-guy’a, mimo melodycznej chwytliwości żadną atrakcją być nie może. To już zdecydowanie ciekawsze bywają utwory akcji, mimo iż Rowlands i Simons czasem irytują próbując na siłę urozmaicić kawałek jakimś dziwnym dźwiękiem (jakby nie można było zmienić dynamiki, tonacji, wprowadzić melodię czy rozwinąć ją). Jednak przynajmniej fragmentarycznie bywa to niezłe rytmicznie i całkiem klimatyczne, zatem Escape 700 czy Car Chase (Arp Worship) chwilami sprawiają dobre wrażenie. Podoba mi się też druga minuta Container Park - ów prosty, narastający motyw zdaje się generować trochę emocji. Tylko, że za chwilę The Chemical Brothers wracają do swojej ukochanej maniery i drażniących moje uszy syntezatorowych brzmień.

I jak tu sprawiedliwie ocenić Hannę? Chyba do końca się nie da, bo ta muzyka jest tak specyficzna, że rzecz rozbija się o kwestię gustów. Osoby na co dzień słuchające się we współczesną muzykę elektroniczną, czerpiące radość z tego typu brzmień mogą ten soundtrack polubić. Fani filmówki, którzy nie lubią odskoczni od klasycznych przedstawicieli gatunku mogą z kolei uznać tę muzykę za niesłuchane okropności. Na tym portalu staramy się oceniać muzykę raczej w tym drugim kontekście, zatem choć Hanna nie jest sama w sobie gniotem, złą muzyką, to jednak jako ścieżka dźwiękowa nie może liczyć na dobre noty i trudno też ją polecać miłośnikom soundtracków. Fani The Chemicals Brothers oczywiście do mojej oceny mogą sobie śmiało dopisać dwie gwiazdki, niemniej ja pozostanę przy swoim. Albowiem, jak głosi słownikowa definicja, którą słyszy Hanna w filmie, a którą w The Devil is in the Beats przytoczyli twórcy kompozycji: muzyka to kombinacja dźwięków, służąca pięknu formy i wyrażaniu emocji. Dla mnie piękna i emocji w Hannie jest zwyczajnie za mało.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Hanna’s Theme (2:08)
  • 2. Escape 700 (5:16)
  • 3. Chalice 1 (0:47)
  • 4. The Devil is in the Details (3:22)
  • 5. Map Sounds/Chalice 2 (0:15)
  • 6. The Forest (1:07)
  • 7. Quayside Synthesis (1:21)
  • 8. The Sandman (1:45)
  • 9. Marissa Flashback (2:44)
  • 10. Bahnhof Rumble (2:37)
  • 11. The Devil is in the Beats (2:35)
  • 12. Car Chase (Arp Worship) (4:58)
  • 13. Interrogation/Lonesome Subway/Grimm’s House (4:25)
  • 14. Hanna vs. Marissa (1:46)
  • 15. Sun Collapse (0:11)
  • 16. Special Ops (1:28)
  • 17. Escape Wavefold (3:21)
  • 18. Isolated Howl (0:42)
  • 19. Container Park (3:45)
  • 20. Hanna’s Theme (Vocal Version) (5:28)
Czas trwania: 50:09
Komentarze
Koper 2011-06-23 22:18
co za człowiek - 5 minut na poprawki nie da... W złe pole wkleiła się tracklista i tyle. A to od razu trzeba koment walnąć? ;P
DanielosVK 2011-06-23 22:34
Nie wiedziałem, że dopiero wrzucone, po prostu wszedłem, a tu recka, no to napisałem. :P
Mefisto 2011-06-24 02:09
Dobra recka, tylko nie wiem czemu akurat Koper musiał ją napisać - z miejsca nie spodobała Ci się muzyka, a i film raczej nie teges w Twoich oczach, więc o złą ocenę nietrudno. A muzycznie Hanna w kontekście tego dziwacznego obrazu do jakiego powstała sprawuje się bardzo dobrze. Brak emocji? Bzdura. Już choćby dwa główne tematy, jakie przywołałeś (z czego jeden z nich nie jest wg Ciebie żadną atrakcją - kolejna bzdura, bo to chyba najpamiętniejszy i najatrakcyjniejszy temat z filmu, który mimo swej lekkości wyraźnie daje do zrozumienia, że zbliżają się nieprzyjemności) dają ich wystarczająco, żeby kibicować głównej bohaterce w różnych sytuacjach. Do tego całkiem niezły action score. Fakt, jest tu też sporo underscore'u i nieprzyjemnych eksperymentów, ale przecież i sam film jest na tyle dziwny, że w nim się to sprawdza. Także ode mnie mocne 4 w kontekście filmu i 3 dla płyty jako takiej. A odnosząc się do zdania odnośnie pozafilmowej działalności Chemicznych, to różni się ona znacząco od Hanny, choć rzecz jasna elementy wspólne, w tym skłonność do eksperymentowania z różnymi dźwiękami, są.
Pokemon 2011-06-24 08:16
Film mi się bardzo podobał. Był inny, nietypowy, świeży. Na pewno nie jest idealny, jednak doceniam to co starał się zrobić Wright i uważam, że w dużej mierze odniósł sukces. Muzyka zaś rozbrzmiewała w filmie zaiste rewelacyjnie, choć przyznam, że potrzebowałem chwili na oswojenie się z tak nietypową oprawą. Płyta jednak już tak dobra nie jest, momentami naprawdę ciężko się robi. Choć takie Container Park, czy też temat Hanny miażdżą. Jednak ocena całości nie może być za wysoka, gdyż płyta momentami zwyczajnie drażni. Ode mnie trója, z grubsza udany eksperyment. A co do emocji, tudzież ich braku - Pan Koperski musi chyba tymi emocjami być bity po twarzy, żeby je ujrzeć;).
Koper 2011-06-24 09:56
To, Mefisto, recenzje mają pisać te osoby, którym wszystko się spodobało? Toż byśmy mieli same 4 i 5 wtedy. :P I nieprawda, że muzyka z miejsca mi się nie spodobała. Zobacz na forum - dawałem jej szansę w filmie, ale tu mnie nieco rozczarowała. Ale ani jednego ani drugiego nie uważam za gniota, jak co niektórzy (zobacz sobie na notę na moviemusic.uk) i chyba to napisałem. Jednakże w roli filmowej ilustracji Hanna jest dla mnie przeciętna i stąd nie za wysoka ocena.
Mystery 2011-06-24 10:05
Na płycie idzie słuchać zaledwie kilku kawałków," Hanna’s theme", "the devil is in the details" czy "container park". W filmie sytuacja w sumie podobna, choć ten środkowy wypada bardzo przyjemnie i jako motyw często przygwizdywany przez bud guy'a spisuje się świetnie i po seansie nie sposób go samemu nie zagwizdać. Reszta spisywała się już średnio, bądź słabo, czasami wręcz, aż kuło w uszy i psuło odbiór, choć przy dynamicznym montażu jakoś to jeszcze uszło, w obu przypadkach mogę się szarpnąć na 2.5.
ewelina 2011-06-25 19:11
Muzyka w filmie raczej słabo wypada.Są ciekawe motywy,a poza tym chaos i jeszcze raz chaos.Dla mnie nieudany eksperyment,chociaż bywały gorsze wpadki.
dziekan 2011-06-29 18:06
Szkoda,że to Koper napisał recenzje.O ile cokolwiek napisal bo wedlug mnie ostatnio troche pisze na autopilocie.
Mieszko 2013-07-20 11:16
Udany eksperyment muzyczny, również w kontekście filmu.
Charles 2015-02-22 23:18
Po za słuchaniem muzyki filmowej, brzmienia elektroniczne są moim drugim ulubionym gatunkiem muzycznym. Więc ta płyta bardzo przypadła mi do gustu.

Do tej recenzji istnieje jeszcze 1 komentarz. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Hanna

Kompozytor:

  • The Chemical Brothers (Tom Rowlands
    & Ed Simons)

Wykonawcy:

  • The Chemical Brothers

Wydawca:

  • Back Lot Music -mp3/ Sony Music -CD (2011)

Producent:

  • Tom Rowlands
  • Ed Simons

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie